Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaydee Pierce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaydee Pierce. Pokaż wszystkie posty

5.04.2016

Rozdział XIX

~ Justin ~



- Kochanie wstajemy - wyszeptałem do ucha Amelii. Dziewczyna przekręciła się na drugi bok i mocniej okryła się kołdrą.

Nie zastanawiałem się długo i zdjąłem okrycie ze swojej żony. Kobieta zapiszczała z zimna i pobiegła w stronę łazienki. Uśmiechnąłem się na swoje poczynania i udałem się do swojej garderoby. Przebrałem się i zbiegłem na dół. Wyjąłem paczkę papierosów i wyszedłem do ogrodu. Wyjąłem jedną fajkę, którą szybko zaciągnąłem się dymem. Gdy czułem, jak trucizna rozprzestrzeniała się po moim ciele, ogarniał mnie spokój.

Denerwowałem się, bo bałem się wizyty w klinice ginekologicznej. Rzuciłem niedopałek na posadzkę i wróciłem do domu. Amy stała przy drzwiach i okrywała ramiona cienkim sweterkiem i patrzyła na mnie ze strachem wymalowanym na twarzy.

Objąłem dziewczynę ramieniem w pasie i pocałowałem Amelię w policzek, aby się uspokoiła. Wziąłem z komody kluczyki i dokumenty od samochodu. Po tygodniu w trasie wróciliśmy na kilka dni do domu, aby zregenerować siły.

Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do chromowego Fisker Karmara. Z drżącymi dłońmi kierowałem pojazdem. Widziałem, jak Amy nerwowo zaciska swoje dłonie. Byłem pewien, że moja żona bardziej przeżywała tę wizytę ode mnie.

Po kilkunastu minutach staliśmy pod budynkiem, gdzie jeszcze kilka tygodni temu Amelia walczyła o życie. Wtedy powróciły wszystkie wspomnienia. Objąłem kobietę w pasie, aby dodać jej otuchy.

Ledwo doszliśmy pod gabinet, a doctor otworzył przed nami drzwi. Najpierw poprosił Amy do środka na badania kontrolne. Po kilkunastu minutach lekarz otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka. Moja żona leżała na kozetce z podwiniętą bluzką. Usiadłem na krześle obok kobiety i złączyłem nasze dłonie w jedność.

Mężczyzna rozsmarował jakiś żel na brzuchu mojej księżniczki. Po chwili na USG pojawił się obraz. Na początku nie byłem w stanie tam zupełnie nic dostrzec. Nagle moim oczom ukazała się mała kropka na środku ekranu.

- A tutaj mamy dzidziusia - powiedział, pokazując nam plamkę.

Byłem szczęśliwy, że w końcu nam się udało. Po tylu miesiącach starań nareszcie miałem być tatą. Moja radość była wtedy nie do opisania. Pochyliłem się nad swoją ukochaną i wpiłem się w usta kobiety. Na twarzy poczułem łzy, które należały do Amelii.

Odsunąłem się od swojej żony, a kiedy odwróciłem się, lekarza nie było już w pomieszczeniu. Pomogłem Amy zetrzeć żel z jej brzucha. Mimowolnie uśmiechnąłem się, gdy uświadomiłem sobie, że niebawem będę miał małego szkraba, który zacznie biegać radośnie po naszej willi. Moja żona poprawiła swoją bluzkę i weszliśmy do gabinetu doktora. Mężczyzna siedział za biurkiem i wypisywał receptę dla mojej księżniczki. Po chwili spojrzał na nas i uśmiechnął się szeroko, po czym podał mi zdjęcie z USG.

- Bardzo państwu gratuluje. Domyślam się, że po takich przeżyciach długo państwo czekali na ten dzień - powiedział, przybijając pieczątkę na jakiejś kartce. Kiedy podał mi ją, wiedziałem już, że miałem w dłoni receptę. - Tamte leki musi pani odstawić, bo mogą zaszkodzić dziecku, a teraz przepisałem pani kilka różnych opakowań witam na wzmocnienie - skierował słowa do mojej żony. Pożegnaliśmy się z lekarzem i opuściliśmy jego gabinet.

Złapałem Amelię za rękę i wsiedliśmy do samochodu. Nie myśląc długo, udałem się do restauracji. Po takiej wiadomości postanowiłem, zabrać kobietę na pożywne śniadanie. Gdy zaparkowałem pod budynkiem, pomogłem wysiąść żonie z pojazdu. Weszliśmy do środka, a hostessa zaprowadziła nas do wolnego stolika. Po chwili przyszedł kelner i podał nam karty dań. Nagle cała moja radość uleciała. W drzwiach ujrzałem Jaydee. Złapałem dłoń swojej żony i spojrzałem w jej piękne oczy, aby uspokoić myśli.

- Cześć kochanie - zaćwierkała moja była dziewczyna, która stanęła przy stoliku, gdzie siedziałem z żoną.

Amy wyrwała dłoń z mojego uścisku i wstała od stołu. Widziałem, że była wściekła z powodu obecności Jaydee, ale przecież nie wiedziałem, że miała tam być.

- Uważaj, bo powiem to raz i więcej nie powtórzę. Justin jest moim mężem i trzymaj się od niego z daleka. Myślisz, że on zostawi miłość swojego życia dla kogoś takiego jak ty? Mylisz się. Zbyt wiele razem stworzyliśmy, aby on mógł to teraz stracić - powiedziała moja żona. Jej głos był przepełniony jadem, a ja zacząłem obawiać się, co jeszcze mogła zrobić. Jednak ona tylko podeszła do mnie i usiadła na moich kolanach. Dziewczyna wtuliła twarz w moją szyję, po czym złożyła na niej delikatny pocałunek. Jaydee wpadła w szał, widząc, co Amy robiła ze mną. Odeszła odgrażając się, że nasza dwójka jeszcze ją popamięta.

Szczerze? Nie przejąłem się jej groźbami. Dopóki miałem przy sobie Amelię i nasze jeszcze nienarodzone maleństwo, wiedziałem, że nic nie zagrozi naszemu związkowi.

- Wiesz, że uczyniłaś mnie najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi? - spytałem dotykając jeszcze płaskiego brzucha mojej księżniczki. Dziewczyna zaśmiała się pod moim dotykiem i szybko wyswobodziła się z mojego uścisku, po czym wróciła na swoje miejsce.

Amy otworzyła menu i przeglądała strony. Postanowiłem zrobić to samo. Kilka minut później przyszedł kelner, który odebrał nasze zamówienia. Kiedy wrócił postawił przed nami talerze z naleśnikami z nutellą, bitą śmietaną i owocami. Amy szeroko uśmiechnęła się na widok jedzenia.

Kiedy mężczyzna zostawił nas samych, moja żona od razu zaczęła jeść. Postanowiłem pójść w jej ślady. Gdy opróżniliśmy nasze talerze poprosiłem o rachunek. Wychodząc z restauracji od razu udaliśmy do domu mojego szwagra. Wiem, że oni byli ze sobą blisko, więc nie dziwiłem się, że był pierwszą osobą, którą chciała powiadomić o naszym maleństwie.

Ledwo zaparkowałem na podjeździe a Christian już stał przy drzwiach. Moja żona od razu rzuciła się w ramiona swojego brata. Kiedy weszliśmy do jego domu, z salonu wyszła Payton. Dziewczyna od razu wtuliła się w bok Chrisa i uśmiechnęła się do nas. Chłopak zaprowadził nas do salonu, kiedy szedł do kuchni po napoje, zaproponowałem mu swoją pomoc. Gdy weszliśmy do pomieszczenia, oparłem się o jedną z szafek.

- Dobra Bieber, co się dzieje między tobą a Amy? Widzę, że jakoś dziwnie się zachowujecie - powiedział, wyciągając z szafki szklanki.

Wziąłem głęboki oddech i przeczesałem dłonią swoje włosy. Podniosłem swój wzrok na mężczyznę i szeroko uśmiechnąłem się do niego.

- Udało się Beadles. Będziesz wujkiem. Amy jest w ciąży - powiedziałem szczęśliwy. Christian zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku, po czym wróciliśmy do przygotowywania napojów.

Kiedy wróciliśmy do salonu, Chris wyciągnął rękę w stronę mojej żony. Kiedy Amelia stała obok niego, wziął ją na ręce i zaczął kręcić się po całym pokoju, ciągle trzymając swoją siostrę w ramionach.

- Gratuluje siostra. Twój mąż zdarzył się już pochwalić - powiedział, wypuszczając dziewczynę z objęć.

_________________________________________________________________________________


Po przeczytaniu skomentuj

Przed wami ostatni rozdział opowiadania.
Czeka na was jeszcze epilog i to będzie zakończenie historii Amy i Justina.
Zapraszam Was również do czytania nowego opowiadania "It's too late to say sorry |J.B|"

Cieszycie się, że Amy jest jednak w ciąży?
Czy Jaydee da w końcu spokój Justinowi i Amelii?
Czy teraz już nic nie zagraża ich związkowi?


25.03.2016

Rozdział XVIII

~ Justin ~





Wszedłem do swojej garderoby wraz z najważniejszą dla mnie kobietą. Amy od razu usiadła na skórzanej kanapie i przyglądała się moim ruchom. Chodziłem w tą i z powrotem po pomieszczeniu, w poszukiwaniu odpowiednich ubrań na M&G, które miało zacząć się lada moment. W końcu dziewczyna nie wytrzymała i rzuciła w moją stronę jeden z zestawów, przygotowanych przez Alison. Szeroko uśmiechnąłem się do swojej małżonki i wszedłem do łazienki. Po kilku minutach wróciłem i zająłem miejsce obok Amelii. Dziewczyna mocno wtuliła się w moje ciało. Wyglądała tak uroczo i bezbronnie w tej pozycji, że musiałem to zrobić. Przyciągnąłem kobietę bliżej siebie, po czym złożyłem namiętny pocałunek na jej ustach.


- Justin! - usłyszałem krzyk swojego menadżera. Niechętnie odsunąłem się od ust swojej wybranki i spojrzałem w stronę drzwi. Odetchnąłem z ulgą, gdy przypomniałem sobie, że zamknąłem je na klucz. Niestety moje szczęście nie trwało długo, bo ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Moja żona bez słowa wstała z kanapy i otworzyła wrota, w których ukazał się Scott.


Mężczyzna miał poważny wyraz twarzy, który mówił, że był wściekły. Po tym, w jaki sposób na mnie spojrzał, domyśliłem się, kto był powodem jego zdenerwowania. Gdyby jego wzrok mógł zabijać, to już dawno byłbym martwy. Jego źrenice były niebezpiecznie powiększone, a spojrzenie ciskało piorunami w moją stronę.

- Bieber, ile razy można cię wołać? - spytał wściekły. - Fani już czekają na Ciebie. A ty Amy chodź ze mną, bo ktoś chce cię poznać - mówił już spokojniej, bo zdawał sobie sprawę, że za ścianą czekają moi fani.

Amelia chciała wyjść za Scooterem, ale w ostatnim momencie złapałem jej drobną dłoń. Dziewczyna od razu odwróciła się w moją stronę z szerokim uśmiechem na twarzy.

- Kochanie? Ładnie tak wychodzić z mojej garderoby bez buziaka na odwagę dla swojego męża? - odparłem pogodnie.

Kobieta westchnęła, ale wtuliła się w moje ciało. Gdy uniosła w górę swoją twarz, wykorzystałem moment. Złączyłem nasze usta szybkim czułym pocałunku. Na koniec przygryzłem delikatnie jej dolną wargę i niechętnie wypuściłem Amelię ze swoich objęć.

Dziewczyna opuściła pomieszczenie, zostawiając mnie samego. Wziąłem głęboki oddech i wyszedłem z garderoby. Wszedłem do pokoju przygotowanego na spotkania z fanami. Słyszałem wiele krzyków i pisk dziewczyn, które bezprzerwy wolały moje imię. Stanąłem pod ścianą ustawiając się do zdjęć z moimi Beliebers. Balem się występu, od którego dzieliło mnie niewiele czasu, ale obecność Amelii w poczekalni dodawała mi odwagi. Wiedziałem, że z tą kobietą u swojego boku pokonam wszelkie przeciwności losu.

W jednej chwili wszystko się zmieniło. Cały mój świat legnął w gruzach. Do pomieszczenia weszła ona. Jaydee Pierce. Zadziorny uśmiech i tym razem nie schodził z twarzy dziewczyny. Z każdą chwilą kobieta była bliżej mnie. Starałem się uciec, wykonywałem ruchy w tył, ale szybko natknąłem się na opór w postaci ściany. W tym samym momencie kobieta znalazła się niebezpiecznie blisko mnie. Przywarłem plecami do przeszkody, jakby to miało mi w czymś pomóc.

- Znów się spotykamy kotku - wymruczała mi tuż przy uchu. Moje ciało momentalnie zesztywniało. Stałem oparty o ścianę, jak bym był sparaliżowany. Poprawka. Byłem sparaliżowany strachem. Nie chciałem, aby Jeydee była w tym miejscu. Nie chciałem, żeby mnie dotykała. Nie chciałem, żeby Amy się o tym dowiedziała. Chciałem, aby moja ukochana była bezpieczna. Chciałem, aby moja żona wiedziała, że zależy mi tylko na niej. Owszem popełniłem wiele błędów po wypadku Amelii, ale teraz musiałem żyć dalej. Nie mogłem myśleć o przeszłości, jeśli niebawem miałem zostać tatą, o czym naprawdę marzyłem.

- Nie powinno cię tutaj być. Czy do ciebie nie dociera, że jestem żonaty? Tak trudno to zrozumieć, że to, co było minęło i już nie wróci!? - wykrzyczałem jej prosto w twarz, gdy tylko odzyskałem zdolność mówienia. Odepchnąłem dziewczynę od siebie, ale ta złapała moją koszulkę.

- Przekonamy się jeszcze mój drogi - powiedziała pogodnie.

Po raz kolejny przysunęła się do mnie. Nim się zorientowałem, zaczęła mnie bezopamiętania całować. Położyłem swoje dłonie na jej biodrach, aby odepchnąć od siebie tę kobietę. Niestety w tym samym monecie otworzyły się drzwi. Moim oczom ukazała się zawiedziona twarz swojej małżonki. Próbowałem odezwać się, ale głos ugrzązł mi w gardle. Amelia odwróciła się do mnie tyłem i pobiegła w nieznanym mi kierunku. Nie myślałem zbyt długo. Odepchnąłem od siebie Jaydee i udałem się na poszukiwania swojej żony. Gdy wychodziłem z pomieszczenia, usłyszałem za sobą donośny śmiech swojej byłej dziewczyny.

Kilka minut chodziłem między różnymi pokojami. Niestety nigdzie nie było śladu po Amy. Nagle usłyszałem ciche łkanie, które dobiegało z garderoby moich tancerek. Cicho zapukałem do drzwi, które otworzyła Christina. W kącie ujrzałem zapłakaną Amelię. Bez zbędnych słów przecisnąłem się pod ręką blondynki. Podszedłem do skulonej dziewczyny i delikatnie przeczesałem dłonią włosy swojej wybranki. Jednak moja ukochana od razu strzepnęła moją rękę, abym jej nie dotykał.

- To my zostawimy was samych - powiedziała Aubrey. Skinąłem głową w stronę rudowłosej, która zdawała sobie sprawę, że musiałem zostać sam na sam ze swoją żoną.



~ Amelia ~





Od razu wyszłam za Scottem i skierowaliśmy się do poczekalni. Z daleka przywitał mnie Jagger. Chłopczyk podbiegł do mnie z wyciągniętymi rączkami, abym go podniosła. Bez zastanowienia wykonałam jego niemą prośbę, a maluch mocno wtulił się w moje ciało. Zajęłam wolne miejsce obok Yael na skórzanej kanapie i zaczęłam łaskotać dziecko siedzące na moich kolanach, a on zaczął się kręcić na moich kolanach. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że nie byliśmy tam sami. Na przeciwległej kanapie siedziała tajemnicza dziewczyna. Chwilę później zdałam sobie sprawę, że to była dziewczyna mojego męża. Wtedy Scooter podszedł do mnie i zabrał swojego syna z moich kolan.

- Amy to jest Jaydee. Jaydee to jest Amelia, żona Justina - powiedział Scott, podkreślając ostatnie zdanie. Dziewczyna prychnęła, gdy usłyszała słowa menadżera.

Kobieta przez cały czas dziwnie mi się przyglądała. Gdy zostałyśmy same z Yael i Jaggerem, w końcu się odezwała. Niestety w inny sposób, niż chciałam.

- Przekonamy się, na jak długo zostaniesz żoną Biebera - powiedziała z jadem w głosie, po czym od razu opuściła pomieszczenie.

Próbowałam nie przejmować się słowami Jaydee. Jednak to nie było takie proste. W ostatnim czasie tak wielu ludzi próbowało nas rozdzielić. Miałam już tego serdecznie dość. Czy naprawdę nie mogłam żyć w spokoju ze swoim mężem?

- Amy nie przejmuj się tą głupią krową. Justin kocha tylko Ciebie. Tak było od początku i tego nikt nie zmieni - powiedziała Yael.

Głośno odetchnęłam, aby uspokoić się choć trochę. Postanowiłam udać się na poszukiwania Justina. Chciałam z nim porozmawiać, przytulić się do niego. W tamtej chwili tylko to mogło mi pomóc. Gdy wchodziłam do pokoju, w którym mój mąż zawsze spotyka się z fanami, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Pod ścianą stał Justin, który całował się ze swoją byłą dziewczyną.

Nie mogłam na to patrzeć. Wybiegłam stamtąd zalana łzami. Zapukałam do drzwi garderoby, w której siedziały moje przyjaciółki. Elyssadra od razu otworzyła drzwi i wpuściła mnie do środka. Nie musiałam nic mówić, aby zrozumiała, co się stało. W tym momencie zaczęłam żałować, że zerwała z moim bratem, ale w końcu to była ich sprawa. Usiadłam pod ścianą. Przyciągnęłam nogi pod klatkę piersiową. Na kolanach ułożyłam swoją głowę i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Aubrey pochyliła się nade mną i mocno objęła moje ciało ramieniem. Żadna z dziewczyn nie odezwała się ani słowem. Wiedziały, że wtedy potrzebowałam tylko ich obecności.

Kilka minut później rozległo się pukanie do drzwi. Rudowłosa odsunęła się ode mnie, a Christina poszła otworzyć. Od razu ujrzałam zmartwioną twarz Justina. Mężczyzna bez zbędnych słów wszedł do środka, przeciskając się pod ręką blondynki. Pokonał dzielącą nas odległość w kilku szybkich krokach. Klęknął przede mną i próbował poprawić moje włosy. Bezskutecznie. Strzepnęłam jego rękę i odsunęłam się od niego najdalej, jak mi pozwalała na to wolna przestrzeń.

- To my zostawimy was samych - powiedziała rudowłosa i wraz z innymi tancerkami opuściła pomieszczenie.

Justin w tym czasie odszedł do drzwi, które zamknął na klucz, aby nikt nam nie przeszkodził. Znów podszedł do mnie i delikatnie ujął moją dłoń, którą od razu zabrałam.

- Kochanie spójrz na mnie. To nie jest tak, jak myślisz. To ona mnie całowała, a ja próbowałem odsunąć od siebie Jaydee. Niestety nie wyszło mi to. Wtedy zjawiłaś się ty. Wiem, że zawiodłem twoje zaufanie. Nie potrzebuję do szczęścia innej kobiety, bo jesteś całym moim światem - powiedział, gładząc mnie po policzku. Tym razem już nie miałam siły, aby uciec od niego. Wtuliłam twarz w jego dużą i ciepłą dłoń. Wiedziałam, że mężczyzna nigdy nie odpuszczał. Przecież nie bez powodu szukał mnie przez pięć lat, wbrew woli mojego brata.

- Proszę cię. Nigdy więcej mi tego nie rób. Nikt nie może nas rozdzielić. Kochanie zwłaszcza teraz, gdy możemy w końcu spełnić nasze marzenie - powiedziałam, a mój mąż od razu wiedział, co miałam na myśli.

Mężczyzna od razu przyłożył dłoń do mojego brzucha i uśmiechnął się szeroko. W jego oczach tańczyły iskierki szczęścia, co powodowało, że czułam się wyjątkowo. Zdawałam sobie sprawę, że to spojrzenie było zarezerwowane tylko dla mojej osoby. To było niewiarygodne, jak ten mężczyzna na mnie działał. Jednym drobnym szczegółem zawsze mnie urzekał, przez który każdy, nawet największy wybryk, uchodził mu na sucho.

- Zaraz po powrocie do Los Angeles, udamy się do kliniki, żeby lekarz to potwierdził - odparł z uśmiechem od ucha do ucha. Niestety Scooter znów przerwał naszą rozmowę. Menadżer po raz kolejny krzyczał imię mojego męża.

Chłopak spojrzał niechętnie w stronę drzwi. Podniósł się z podłogi i wyciągnął do mnie swoją dłoń. Gdy podałam mu rękę, mężczyzna szybko pomógł mi wstać. Udaliśmy się w stronę wyjścia. Justin przepuścił mnie w przejściu, przez co czułam jego wzrok na swoich pośladkach. Pokręciłam głową z dezaprobatą i przyspieszyłam kroku.

Mój mąż szybko mnie dogonił i splótł nasze dłonie w jedność. Spojrzałam w jego stronę i ujrzałam tylko szeroki uśmiech na twarzy blondyna. Gdy doszliśmy do całej ekipy i zajęliśmy swoje miejsca w kole. Wszyscy złapaliśmy się za ręce i odmówiliśmy wspólną modlitwę.

- Widzę, że nasza idealna para doszła do porozumienia - zaśmiał się Scott. Mój mąż przyciągnął mnie bliżej siebie.

Chłopak ukrył twarz w moim ramieniu, a ja czułam jego ciepłe usta na swojej skórze. Cała ekipa zostawiła nas samych, więc szybko odwróciłam się w jego stronę. Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję i wtuliłam się w jego umięśnione ciało. Niestety mój humor zmienił się bardzo szybko. Przed sobą ujrzałam Jaydee. Szybko odsunęłam się od Justina, a na mojej twarzy po raz kolejny pojawił się smutek.

Była dziewczyna mojego męża przeszła obok nas, zmysłowo kręcąc biodrami przed moim ukochanym. Przewróciłam oczami i miałam ochotę własnoręcznie udusić tę żmiję. Justin przyciągnął mnie mocniej do siebie i wpił się w moje usta z namiętnym pocałunkiem, upewniając się, że kobieta wszystko zobaczy. Gdy w końcu odwróciłam się w jej stronę, widziałam furię wymalowaną na twarzy dziewczyny.

- Będziesz stać przy wejściu na scenę? Chcę, żebyś obejrzała moje show - wyszeptał mi do ucha. Byłam pewna, że zrobił to z innego powodu. Mężczyzna znał mnie tak dobrze, że zdawał sobie sprawę, iż nie chciałam spędzać czasu w jednym pomieszczeniu z kobietą, która próbowała odebrać mi miłość mojego życia.

W odpowiedzi skinęłam głową na znak zgody. Justin uśmiechnął się szeroko i wziął mnie na ręce, kierując się w stronę wejścia na scenę. Postawił mnie w miejscu, skąd miałam mieć najlepszy widok na jego występ. Chwilę później zniknął, aby wejść na scenę.

Oglądałam cały jego występ i byłam bardzo dumna ze swojego męża. Mimo krótkiej przerwy w trasie wrócił z jeszcze większą siłą i mobilizacją do dalszej kariery. Byłam spokojna, bo Jaydee nie była w stanie zepsuć mi tego wieczoru.
___________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)



Tak jak już wam wspominałam. Wielkimi krokami zbliżamy się do końca opowiadania.
Przed nami jeszcze jeden rozdział i epilog.
Przepraszam Was za tak długą przerwę, ale przygotowania do matury mnie wykańczają, przez co mam mało czasu na pisanie opowiadań.
Zapraszam Was również do czytania innych opowiadań, które znajdziecie w zakładce “Moje Blogi”.
Polecam “It's too late to say sorry |J.B|”, 
w prawdzie dopiero się zaczyna, ale fabuła jest oryginalna, 
więc mam nadzieję, że się wam spodoba.



Czy Amy naprawdę jest w ciąży?
Czy Jaydee będzie w stanie zepsuć związek Justina i Amelii?
Czy Amelia i Justin mają szansę na szczęśliwe życie?