Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christian Beadles. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christian Beadles. Pokaż wszystkie posty

5.04.2016

Rozdział XIX

~ Justin ~



- Kochanie wstajemy - wyszeptałem do ucha Amelii. Dziewczyna przekręciła się na drugi bok i mocniej okryła się kołdrą.

Nie zastanawiałem się długo i zdjąłem okrycie ze swojej żony. Kobieta zapiszczała z zimna i pobiegła w stronę łazienki. Uśmiechnąłem się na swoje poczynania i udałem się do swojej garderoby. Przebrałem się i zbiegłem na dół. Wyjąłem paczkę papierosów i wyszedłem do ogrodu. Wyjąłem jedną fajkę, którą szybko zaciągnąłem się dymem. Gdy czułem, jak trucizna rozprzestrzeniała się po moim ciele, ogarniał mnie spokój.

Denerwowałem się, bo bałem się wizyty w klinice ginekologicznej. Rzuciłem niedopałek na posadzkę i wróciłem do domu. Amy stała przy drzwiach i okrywała ramiona cienkim sweterkiem i patrzyła na mnie ze strachem wymalowanym na twarzy.

Objąłem dziewczynę ramieniem w pasie i pocałowałem Amelię w policzek, aby się uspokoiła. Wziąłem z komody kluczyki i dokumenty od samochodu. Po tygodniu w trasie wróciliśmy na kilka dni do domu, aby zregenerować siły.

Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do chromowego Fisker Karmara. Z drżącymi dłońmi kierowałem pojazdem. Widziałem, jak Amy nerwowo zaciska swoje dłonie. Byłem pewien, że moja żona bardziej przeżywała tę wizytę ode mnie.

Po kilkunastu minutach staliśmy pod budynkiem, gdzie jeszcze kilka tygodni temu Amelia walczyła o życie. Wtedy powróciły wszystkie wspomnienia. Objąłem kobietę w pasie, aby dodać jej otuchy.

Ledwo doszliśmy pod gabinet, a doctor otworzył przed nami drzwi. Najpierw poprosił Amy do środka na badania kontrolne. Po kilkunastu minutach lekarz otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka. Moja żona leżała na kozetce z podwiniętą bluzką. Usiadłem na krześle obok kobiety i złączyłem nasze dłonie w jedność.

Mężczyzna rozsmarował jakiś żel na brzuchu mojej księżniczki. Po chwili na USG pojawił się obraz. Na początku nie byłem w stanie tam zupełnie nic dostrzec. Nagle moim oczom ukazała się mała kropka na środku ekranu.

- A tutaj mamy dzidziusia - powiedział, pokazując nam plamkę.

Byłem szczęśliwy, że w końcu nam się udało. Po tylu miesiącach starań nareszcie miałem być tatą. Moja radość była wtedy nie do opisania. Pochyliłem się nad swoją ukochaną i wpiłem się w usta kobiety. Na twarzy poczułem łzy, które należały do Amelii.

Odsunąłem się od swojej żony, a kiedy odwróciłem się, lekarza nie było już w pomieszczeniu. Pomogłem Amy zetrzeć żel z jej brzucha. Mimowolnie uśmiechnąłem się, gdy uświadomiłem sobie, że niebawem będę miał małego szkraba, który zacznie biegać radośnie po naszej willi. Moja żona poprawiła swoją bluzkę i weszliśmy do gabinetu doktora. Mężczyzna siedział za biurkiem i wypisywał receptę dla mojej księżniczki. Po chwili spojrzał na nas i uśmiechnął się szeroko, po czym podał mi zdjęcie z USG.

- Bardzo państwu gratuluje. Domyślam się, że po takich przeżyciach długo państwo czekali na ten dzień - powiedział, przybijając pieczątkę na jakiejś kartce. Kiedy podał mi ją, wiedziałem już, że miałem w dłoni receptę. - Tamte leki musi pani odstawić, bo mogą zaszkodzić dziecku, a teraz przepisałem pani kilka różnych opakowań witam na wzmocnienie - skierował słowa do mojej żony. Pożegnaliśmy się z lekarzem i opuściliśmy jego gabinet.

Złapałem Amelię za rękę i wsiedliśmy do samochodu. Nie myśląc długo, udałem się do restauracji. Po takiej wiadomości postanowiłem, zabrać kobietę na pożywne śniadanie. Gdy zaparkowałem pod budynkiem, pomogłem wysiąść żonie z pojazdu. Weszliśmy do środka, a hostessa zaprowadziła nas do wolnego stolika. Po chwili przyszedł kelner i podał nam karty dań. Nagle cała moja radość uleciała. W drzwiach ujrzałem Jaydee. Złapałem dłoń swojej żony i spojrzałem w jej piękne oczy, aby uspokoić myśli.

- Cześć kochanie - zaćwierkała moja była dziewczyna, która stanęła przy stoliku, gdzie siedziałem z żoną.

Amy wyrwała dłoń z mojego uścisku i wstała od stołu. Widziałem, że była wściekła z powodu obecności Jaydee, ale przecież nie wiedziałem, że miała tam być.

- Uważaj, bo powiem to raz i więcej nie powtórzę. Justin jest moim mężem i trzymaj się od niego z daleka. Myślisz, że on zostawi miłość swojego życia dla kogoś takiego jak ty? Mylisz się. Zbyt wiele razem stworzyliśmy, aby on mógł to teraz stracić - powiedziała moja żona. Jej głos był przepełniony jadem, a ja zacząłem obawiać się, co jeszcze mogła zrobić. Jednak ona tylko podeszła do mnie i usiadła na moich kolanach. Dziewczyna wtuliła twarz w moją szyję, po czym złożyła na niej delikatny pocałunek. Jaydee wpadła w szał, widząc, co Amy robiła ze mną. Odeszła odgrażając się, że nasza dwójka jeszcze ją popamięta.

Szczerze? Nie przejąłem się jej groźbami. Dopóki miałem przy sobie Amelię i nasze jeszcze nienarodzone maleństwo, wiedziałem, że nic nie zagrozi naszemu związkowi.

- Wiesz, że uczyniłaś mnie najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi? - spytałem dotykając jeszcze płaskiego brzucha mojej księżniczki. Dziewczyna zaśmiała się pod moim dotykiem i szybko wyswobodziła się z mojego uścisku, po czym wróciła na swoje miejsce.

Amy otworzyła menu i przeglądała strony. Postanowiłem zrobić to samo. Kilka minut później przyszedł kelner, który odebrał nasze zamówienia. Kiedy wrócił postawił przed nami talerze z naleśnikami z nutellą, bitą śmietaną i owocami. Amy szeroko uśmiechnęła się na widok jedzenia.

Kiedy mężczyzna zostawił nas samych, moja żona od razu zaczęła jeść. Postanowiłem pójść w jej ślady. Gdy opróżniliśmy nasze talerze poprosiłem o rachunek. Wychodząc z restauracji od razu udaliśmy do domu mojego szwagra. Wiem, że oni byli ze sobą blisko, więc nie dziwiłem się, że był pierwszą osobą, którą chciała powiadomić o naszym maleństwie.

Ledwo zaparkowałem na podjeździe a Christian już stał przy drzwiach. Moja żona od razu rzuciła się w ramiona swojego brata. Kiedy weszliśmy do jego domu, z salonu wyszła Payton. Dziewczyna od razu wtuliła się w bok Chrisa i uśmiechnęła się do nas. Chłopak zaprowadził nas do salonu, kiedy szedł do kuchni po napoje, zaproponowałem mu swoją pomoc. Gdy weszliśmy do pomieszczenia, oparłem się o jedną z szafek.

- Dobra Bieber, co się dzieje między tobą a Amy? Widzę, że jakoś dziwnie się zachowujecie - powiedział, wyciągając z szafki szklanki.

Wziąłem głęboki oddech i przeczesałem dłonią swoje włosy. Podniosłem swój wzrok na mężczyznę i szeroko uśmiechnąłem się do niego.

- Udało się Beadles. Będziesz wujkiem. Amy jest w ciąży - powiedziałem szczęśliwy. Christian zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku, po czym wróciliśmy do przygotowywania napojów.

Kiedy wróciliśmy do salonu, Chris wyciągnął rękę w stronę mojej żony. Kiedy Amelia stała obok niego, wziął ją na ręce i zaczął kręcić się po całym pokoju, ciągle trzymając swoją siostrę w ramionach.

- Gratuluje siostra. Twój mąż zdarzył się już pochwalić - powiedział, wypuszczając dziewczynę z objęć.

_________________________________________________________________________________


Po przeczytaniu skomentuj

Przed wami ostatni rozdział opowiadania.
Czeka na was jeszcze epilog i to będzie zakończenie historii Amy i Justina.
Zapraszam Was również do czytania nowego opowiadania "It's too late to say sorry |J.B|"

Cieszycie się, że Amy jest jednak w ciąży?
Czy Jaydee da w końcu spokój Justinowi i Amelii?
Czy teraz już nic nie zagraża ich związkowi?


11.01.2016

Rozdział XVI

~ Justin ~




Od kilku dni zastanawiałem się, jak powiedzieć Amelii o wznowieniu trasy koncertowej. Nie wiedziałem, jak moja żona zareaguje na taką wieść. Przecież nasz ostatni wyjazd nie skończył się najlepiej. Jednak chciałem, jak najszybciej porozmawiać ze swoją małżonką.

Szybko wyszedłem z łóżka i opuściłem sypialnię. Moja ukochana siedziała w salonie. Oglądała wiadomości, popijając swoją ulubioną gorącą czekoladę. Wszedłem do kuchni zastanawiając się, jak powiedzieć Amy o swoich planach. Zaparzyłem sobie kawy i z gorącym napojem wróciłem do pokoju. Zająłem miejsce na kanapie tuż przy swojej żonie. Dziewczyna na mój widok uśmiechnęła się szeroko. Odstawiłem swój kubek na stoliku i niespokojnie przeczesałem dłonią swoje włosy. Amelia widząc moją reakcję odstawiła swoją czekoladę na bok i odwróciła się twarzą w moją stronę. Ściszyła telewizor i spojrzała w moje oczy.

- Powiesz mi, co się dzieje z Tobą od kilku dni? - spytała zmartwionym tonem.

Odwróciłem swój wzrok w drugą stronę. Nie potrafiłem patrzeć w oczy swojej żony. Wiedziałem, że sprawię jej ból swoim postanowieniem.

- Chcę wznowić trasę koncertową. Czuję się już znacznie lepiej. A siedząc w domu nigdy nie będziemy w stanie wrócić do normalnego życia – powiedziałem powoli podnosząc spojrzenie na Amelię.

Kobieta patrzyła na mnie z nieodgadniętym wyrazem twarzy. Jej oczy nie zdradzały nic żadnych uczuć. Bałem się, że w każdej chwili zacznie krzyczeć. Jednak ona siedziała i wpatrywała się we mnie. Po chwili w końcu uniosła kąciki swoich ust w ślicznym uśmiechu.

- Wiedziałam, że długo nie wysiedzisz w domu – odparła pogodnym tonem. Nim się zorientowałem uderzyła mnie poduszką.

Oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Postanowiłem nie być dłużny swojej żonie. Sam wziąłem poduszkę leżącą na końcu kanapy i rzuciłem ją w stronę Amelii. Po chwili siedzieliśmy na dwóch różnych końcach kanapy i rzucaliśmy w siebie poduszkami. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.

Moja małżonka od razu wstała z kanapy i poszła zobaczyć, kto nas odwiedził. Po chwili usłyszałem głośny pisk dobiegający z przedpokoju. Bez zastanowienia wyszedłem, aby zobaczyć, co się dzieje. Zaskoczył mnie widok, który zastałem w korytarzu. Na środku holu stała moja żona przytulona do jakiejś dziewczyny, której nigdy wcześniej nie widziałem. Amelia była cała zapłakana, a ja stałem zdezorientowany w drzwiach od salonu. Dopiero wtedy sobie uświadomiłem, że nadal byłem w samych bokserkach. Wyminąłem płaczące kobiety, które nie zwracały na mnie uwagi. Wszedłem do swojej garderoby i zacząłem się ubierać.

Gdy byłem już gotowy, wróciłem na dół. Amelia i tajemnicza kobieta siedziały w salonie i rozmawiały. Podszedłem do swojej żony i mocno przytuliłem dziewczynę do siebie. Amy oparła swoją głowę na moim ramieniu i szeroko uśmiechnęła się w moją stronę.

- Alice chyba nie miałaś okazji poznać mojego męża? To jest Justin – powiedziała w stronę blondynki siedzącej na fotelu – kochanie poznaj moją przyjaciółkę. Poza Karoliną w Polsce miałam tylko ją, ale później nasze drogi w pewnym momencie się rozeszły – mówiła przedstawiając mi tajemniczą dziewczynę.

- Miło mi Cię poznać – odparłem z uśmiechem.

Moja żona wzięła pilot leżący na stoliku. Włączyła jeden z programów muzycznych i położyła swoją głowę na moich kolanach. Długo siedzieliśmy i rozmawialiśmy na różne tematy. Od czasu do czasu tylko wstawałem, aby wypuścić Esther na ogród. Później przyszedł mój szwagier ze swoją nową dziewczyną.

Chris przedstawił nam Payton, z którą teraz się umawiał. Stwierdził, że z Elyssandrą nie pasowali do siebie. W sumie mu się nie dziwię. Elyss była dobrą tancerką i zwariowaną dziewczyną. Jednak do poważniejszych związków nie była odpowiednią dziewczyną. Próbowałem wytłumaczyć to Christianowi, ale on zawsze musiał być mądrzejszy. Nigdy nie słuchał rad innych osób. To samo było, poznał Karolinę. Wtedy też nie rozumiał, że przyjaciółka mojej żony wybrała go sobie na kolejną ofiarę.

Siedziałem i długo rozmyślałem nad tym, jak będzie wyglądała trasa po takiej przerwie. Moje rozmyślenia przerywał Chris, który miał dzisiaj strasznie dużo pytań. Jak na złość nie chciał mi dać ani chwili spokoju. Esther ciągle piszczała i chciała, aby każdy bawił się z nią. Amelia cały czas była zajęta wspominaniem przeszłości ze swoją przyjaciółką oraz bliższym poznawaniem nowej dziewczyny Christiana.

Uwierzcie lubię spędzać czas w towarzystwie swojego szwagra, ale dzisiaj naprawdę chciałem spędzić czas ze swoją żoną. Niestety przeciwności losu miały dla nas inne plany. Byłem bardzo ciekawy, dlaczego nie wiedziałem nic na temat wizyty Alice w naszym domu. Marzyłem tylko o chwili prywatności, aby w spokoju przemyśleć wszystko.

W końcu brat Amelii ze swoją dziewczyną opuścili nasz dom. Amy zaprowadziła swoją przyjaciółkę do pokoju gościnnego. Gdy wróciła do salonu od razu usiadła na moich kolanach i zarzuciła swoje ręce na moją szyję.

- Jesteś na mnie zły? - spytała skruszonym głosem.

Szeroko uśmiechnąłem się do swojej małżonki i przecząco pokręciłem głową. Jak ona mogła pomyśleć w ten sposób?

- Nie. Kochanie, a czemu ja się dopiero po fakcie dowiedziałem, że twoja przyjaciółka nas odwiedzi? - odparłem z uśmiechem na twarzy.

Moja żona zaczęła się śmiać, a ja nic z tego nie rozumiałem. Przecież o przyjeździe Alice dowiedziałem się już po fakcie dokonanym.

- Kotku mówiłam Ci o tym od kilku dni. Niestety ty ciągle chodziłeś z głową w chmurach – powiedziała przez śmiech.

Amy uśmiechnęła się tajemniczo i wstała z moich kolan. Wyciągnęła do mnie swoją drobną rączkę. Nawet się nie zastanawiałem, chwyciłem dłoń swojej żony. Gdy wstałem z kanapy, dziewczyna zaczęła prowadzić mnie w stronę naszej sypialni.

Wchodząc do środka od razu zobaczyłem miskę pełną popcornu stojącą na szafce nocnej. Od razu zrozumiałem, co moja piękna małżonka zaplanowała dla nas na ten wyjątkowy wieczór. Położyliśmy się na łóżku. Dziewczyna od razu wtuliła się w moje ciało i włączyła film. Przez cały seans rozmawialiśmy o szczegółach dotyczących wznowienia trasy koncertowej Wiedziałem, że martwiła się o mnie. Jednak nie mogłem zawieść swoich fanów.

Po długim seansie filmowym w końcu postanowiliśmy pójść spać. Oboje udaliśmy się do łazienek. Gdy wróciłem do sypialni, moja żona już słodko spała. Położyłem się obok niej i mocno przytuliłem Amelię do swojego ciała.
Po przeczytaniu skomentuj :)


Przepraszam Was, że ten rozdział wyszedł taki krótki, ale zależało mi na tym, aby dodać go jeszcze dzisiaj.
Bo w ostatnim czasie mam mało czasu na pisanie. Ale cóż takie są uroki kończenia szkoły. Gdy tylko zdam maturę obiecuję Wam, że będę już systematycznie dodawać posty.


Czy Amelia może naprawdę ufać Alice?
Czy tym razem trasa koncertowa przebiegnie bez żadnych komplikacji?

Czy nowa dziewczyna Christiana zostanie przy nim na stałe?

16.10.2015

Rozdział XIV

~ Amelia ~




Minęło kilka dni odkąd wróciłam do domu. Nadal nie mogłam uwierzyć, że to wszystko tak się potoczyło. Rozmowa z doktor Morgan dała mi dużo do zastanowienia się nad całym moim dotychczasowym życiem. Może wstrząs doznany przez amnezję jakoś oddziaływał na moje zachowanie w momencie trafienia do kliniki. Cieszyłam się, że Justin był wtedy ciągle przy mnie. On jako jedyny nigdy nie wątpił w to, że kiedyś znów będę tą samą dziewczyną, co przed wypadkiem.

Leżałam w łóżku i rozmyślałam na temat naszej wspólnej przeszłości i wszystkich przykrych sytuacji, które ostatnio miały miejsce. Mój mąż spał jeszcze wtulony w moje ciało. Chwilę później Justin zaczął się niespokojnie poruszać, a ja już wiedziałam, że się budził.

Gdy tylko otworzył swoje piękne brązowe oczy spojrzał na mnie z uśmiechem i czule musnął moje usta. Moje serce zabiło szybciej. Wiedziałam, że mam przy sobie wspaniałego mężczyznę, który zawsze będzie mnie wspierał, co już nie raz mi udowodnił.

Jego dotyk sprawiał, że wszystkie troski odchodziły w cień. Liczył się tylko on i nasza miłość. Nic innego nie miało dla mnie znaczenia. Delikatny, czuły dotyk mężczyzny spowodował, że moje ciało pragnęło go coraz bardziej. Działał na mnie, jak narkotyk. To on sprawił, że moje życie powoli wraca do normy. Jeden człowiek a sprawia więcej radości niż cokolwiek innego.

Palce mojego męża gładziły nagą skórę na moim brzuchu, który był w tym momencie podziwiany przez mojego ukochanego. Uśmiech na jego twarzy mówił sam za siebie. Wiedziałam, że brakowało mu naszych wspólnych nocy podczas naszych pobytów w szpitalach.

Do tej pory nie mogłam się pogodzić z faktem, że przez głupotę jednej osoby mogłam stracić cały mój świat. Bez Justina moje życie nie miałoby sensu. To on i jego miłość spowodowały, że znów zaczęłam wierzyć, że nie wszystko jest stracone.

Moment jego postrzału był dla mnie wielkim wstrząsem. W jednej chwili na włosku stanęło całe moje życie. Bałam się, że już nigdy więcej go nie zobaczę. Nie byłabym w stanie przeżyć takiego wstrząsu. Za dużo już w życiu wycierpiałam, choć miałam zaledwie dziewiętnaście lat.

Na wspomnienie tamtego widoku przeszły mnie dreszcze. Za każdym razem, jak zamykałam oczy widziałam krew. Pełno krwi i ledwo żyjącego Justina, który ostatkiem sił wyznawał mi miłość. Nigdy nie zapomnę tego dnia, w którym prawie straciłam wszystko, co się dla mnie liczyło.

- O czym myślisz kochanie? - Wyszeptał czułym tonem mój partner.

- O nas. Myślę o tym, co by się stało, gdybyś tamtego dnia zmarł. Bez Ciebie moje życie już by nie było tym samym. Gdyby Ciebie zabrakło już bym nie miała żadnego powodu do życia – powiedziałam gładząc dłonią jego policzek

Czułam, jak do moich oczu napływają łzy. Z tego powodu schowałam twarz w ramieniu swojego męża, bo nie chciałam, aby oglądał mnie w takim stanie. Odkąd wyszłam z kliniki, co chwilę płakałam. Miewałam różne huśtawki nastrojów. Wszystko odbywało się za sprawą pewnych cudownych tabletek, które podobno miały mi pomóc. Zgadzając się na leczenie ciąży urojonej, którą wykryła mnie doktor Morgan musiałam zgodzić się na leki antydepresyjne. Niestety minął już tydzień odkąd je zażywam i jeszcze nie czułam żadnej poprawy.

Miałam wrażenie, że to się nigdy nie skończy. Chciałam mieć już za sobą ten rozdział w życiu. Byłam przytłoczona tymi wszystkimi sprawami. Nie dawałam sobie z tym rady. Nie wiedziałam już, jak mam się zachować. Nie miałam pojęcia, czy jeszcze kiedykolwiek w naszym życiu pojawi się coś dobrego. Wszystko na razie sypało się i nie byłam w stanie tego wszystkiego pozbierać w całość.

- Ma chérie nie płacz. Wszystko się ułoży. Zobaczysz. Będziemy mieli jeszcze nie jednego małego potworka, który będzie mówił do Ciebie mamo. Kochanie i nie myśli o tym, co by było gdyby. Najważniejsze jest to, że oboje żyjemy. Nie wiem, czy wiesz, ale ty też ledwo uszłaś z życiem. Myślisz, że mi było łatwo siedzieć w Nowym Jorku w szpitalu wiedząc, że ty w LA walczysz o życie? Sam odchodziłem od zmysłów. Bałem się, że stracę Cię na zawsze, a drugi raz nie przeżyłbym tego. Nie masz pojęcia, co przeżyłem po twoim wypadku. Przez te pięć lat, kiedy Cię nie widziałem, odchodziłem od zmysłów. Robiłem różne głupie rzeczy, bo ciągle tęskniłem za Tobą i nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Nie chcę drugi raz przeżywać tego samego. Żyję tylko dla Ciebie, dlatego mam prośbę. Nie zostawiaj mnie nigdy. Chcę właśnie z Tobą spędzić resztę swoich dni – mówił cichym, spokojnym a przede wszystkim czułym tonem.

W jego głosie dominowała troska i zmartwienie, dlatego wiedziałam, że mówił prawdę. Przez cały czas starał się mnie pocieszać. Mimo wszystko byłam pewna, że tak jak ja przeżywa ostatnie wydarzenia. Po jego monologu czułam, że jestem w dobrym miejscu. Nigdy nie czułam się tak przy żadnym innym mężczyźnie. Tylko on potrafił wzbudzać we mnie takie emocje.

Z naszej sielanki wyrwał nas dzwonek do drzwi. Justin wciągnął na siebie białe szorty i lekko uśmiechnął się w moją stronę, po czym nachylił się nade mną i czule pocałował w czubek głowy.

- Ubierz się kochanie i zejdź na dół. Ja w tym czasie otworzę i przygotuję Ci tabletki – powiedział mój mąż zapinając swoją koszulę.

Niestety nasz niecierpliwy gość nie dawał za wygraną i po raz kolejny nacisnął dzwonek do drzwi, który zaczął mnie już irytować. Byłam bardzo ciekawa, kto jest takim rannym ptaszkiem i w taki nachalny sposób odciąga nas od moich ulubionych długich poranków, które często spędzaliśmy w podobny sposób.

Zwlekłam się z łóżka i skierowałam swoje kroki do łazienki, po porannej toalecie wróciłam do sypialni w samej bieliźnie. Chwilę później stałam już przy wielkiej garderobie w której kompletowałam swój dzisiejszy strój.

- Seksownie wyglądasz – Justin zaćwierkał mi do ucha.

Tak byłam skupiona na ubraniach, że nawet nie zauważyłam jego obecności. Niepewnie odwróciłam się w jego stronę, na co w odpowiedzi zastałam jego pogodny uśmiech. Mój mąż spojrzał przez moje ramię i chwilę rozglądał się po mojej szafie.

- Mogę wybrać Ci strój na dzisiaj? - Poprosił robiąc do mnie maślane oczka.

Bez zastanowienia zgodziłam się na jego propozycję, bo ja dzisiaj nie miałam do tego w ogóle głowy. Zrobiłam mu miejsce przepuszczając go bliżej szafy a sama usiadłam na naszym łóżku. Czekając na rezultaty jego wyboru zaczęłam bawić się swoim telefonem. Chwilę później Justin podał mi komplet ubrań i bielizny.

- Czekamy na Ciebie w salonie – powiedział tajemniczym tonem i zniknął za drzwiami.

Założyłam białą bluzkę na ramiączkach z narysowaną flagą Wielkiej Brytanii oraz jasne jeansowe rurki z łatami. Chwilę później weszłam do salonu, gdzie zastałam swojego brata z Elysandrą. Cieszyłam się z ich wizyty, bo ostatni raz widziałam ich w szpitalu. Od razu przytuliłam naszych gości, po czym podeszłam do Justina i usiadłam na jego kolanach.

Mężczyzna nie ukrywał swojego zadowolenia, ale po chwili spojrzał na mnie w poważny sposób. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.

- Kochanie w kuchni czeka na Ciebie śniadanie, a później dostaniesz tabletki – powiedział łagodnym tonem mój mąż.

Miałam rację. Jego wiadomość nie wróżyła nic dobrego. Nie chciałam brać tych głupich lekarstw. Jednak nie mogłam narzekać, bo wiedziałam, że tylko w ten sposób mogę odmienić swoje życie i wyjść z tej choroby.

Bez słowa sprzeciwu poszłam do kuchni, a tam na stole zastałam naleśniki z syropem klonowym, które po prostu uwielbiałam. Szybko zjadłam danie przygotowane przez mojego ukochanego i wróciłam do salonu ze szklanką soku pomarańczowego. Justin od razu wyciągnął z szafki tabletki i podał mi dawkę pastylek przepisaną w szpitalu. Niechętnie zażyłam lekarstwa i duszkiem opróżniłam całą szklankę z soku.

- Grzeczna dziewczynka – powiedział pogodnie mój ukochany i mocno mnie objął w pasie.

Mój brat i jego dziewczyna przyglądali się całej scenie z rozbawieniem. Już dawno nie widziałam uśmiechu na twarzy Christiana. Praktycznie od czasu akcji z Karoliną w Polsce był przytłoczony i zdołowany. Wiedziałam, że bolało go zachowanie mojej przyjaciółki, ale przecież mu tłumaczyłam, jaka ona jest.

Teraz cieszyłam się jego szczęściem, które znalazł przy Elysandrze. Poza tym w końcu przestał czepiać się mojego związku z Justinem, a ich przyjaźń znów była tak silna, jak na początku znajomości chłopaków, albo i silniejsza.

- Amy, jak się czujesz po powrocie do domu? - Spytał mój brat zatroskanym tonem.

Wtuliłam się mocniej w ciało swojego męża, po czym usiedliśmy na kanapie. Mężczyzna wciągnął mnie na swoje kolana, a ja oparłam swoją głowę na jego ramieniu. Spojrzałam w stronę swojego brata i smutno uśmiechnęłam się do niego.

- Jak widzisz dobrze nie jest, bo muszę brać leki antydepresyjne. Chociaż Justin pilnuje wszystkiego. Nie ukrywam, że nadal ciężko pogodzić mi się z tym wszystkim, ale przy takim mężu i waszym wsparciu jestem w stanie poradzić sobie z różnymi problemami – odparłam oplatając rękoma swojego ukochanego w pasie.

Justin zaczął gładzić mnie po plecach. Nagle usłyszałam trzaskanie drzwiami wejściowymi. Nim się zorientowaliśmy Lil Za był już w salonie. Jego spojrzenie coś mi mówiło, że jego wizyta nie wróży nic dobrego.

Mój mąż powoli ściągnął mnie ze swoich kolan i wstał z kanapy. Podszedł do Lila stojącego w drzwiach. Czułam na sobie spojrzenie każdego zebranego w tym pomieszczeniu. Każdego poza Justinem, który wpatrywał się w swojego przyjaciela.

- Za wszystko w porządku? - Spytał mój mąż zmartwiony.

- Czemu ja się dopiero dzisiaj dowiedziałem, że ty i twoja żona ledwo uszliście z życiem? - Lil wściekły odpowiedział Justinowi pytaniem.

Wiedziałam, że prędzej czy później tak się stanie. Byłam wściekła. Nie chciałam, żeby ktoś się mną interesował tylko przez to co wydarzyło się w Nowym Jorku. Chciałam spokoju. Czy ktoś myślał o moich uczuciach w tym momencie?

- Za to nie jest tak, jak myślisz. Nie miałem nawet czasu na takie sprawy. Myślisz, że łatwo mi było leczyć się w Nowym Jorku z myślą o tym, jak moja żona jest transportowana do LA, bo jest chora? To było straszne i gdyby coś jej się wtedy stało moje życie nie miałoby sensu. Dlatego zamiast na mnie wrzeszczeć spróbuj postawić się w mojej sytuacji. Albo jeszcze lepiej. Postaw się na miejscu Amelii. Myślisz, że ona radzi sobie z tą chorobą? Bo ja wiem, że nie. Z każdym dniem widzę, że jest coraz lepiej, ale przed nami jeszcze długi powrót do normalności – powiedział mój mąż powoli podchodząc w moją stronę.

Lil próbował dowiedzieć się więcej na ten temat, jednak Justin nie ustępował. Wiedziałam, że nie chce o tym rozmawiać dłużej, bo nikt nie jest w stanie cofnąć czasu ani nic nie naprawi, tego co w ostatnim czasie przeszliśmy. W końcu przyjaciel mojego męża ustąpił i przestał dociekać szczegółów. Dopiero, gdy zeszliśmy z tego przykrego dla mnie tematu, mogliśmy spędzić razem naprawdę wspaniały dzień.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Hej mam nadzieję, że spodobał Wam się nowy rozdział.
Niestety opowiadanie powoli dobiega końca.
Z każdym rozdziałem jesteśmy bliżej końca.
Jednak zanim to się stanie to jeszcze trochę będzie trwało, ponieważ mam dużo nauki przez maturę, która dużymi krokami się zbliża, a do maja już nie tak dużo czasu pozostało.


Czy Amelia i Justin odnajdą jeszcze szczęście?
Czy Justin wznowi trasę koncertową?
Czy Amelii uda się zdać w Polsce maturę?
Czy Justin będzie kiedykolwiek szczęśliwym tatusiem?

22.06.2015

Rozdział XII

~ Amelia ~


Gdy po raz kolejny odzyskałam przytomność. Leżałam już na sali w szpitalu. Przy moim łóżku siedział mój brat Christian. Wyglądał na bardzo zmartwionego. Czyżbym to ja go doprowadziła do takiego stanu?
Nagle do mojego pokoju wbiegła Elysandra. Była przerażona i niespokojna. Ile czasu leżałam nieprzytomna?
Byłam tak zmęczona bólem brzucha, że nie miałam siły wypowiedzieć ani jednego słowa.
  • Hej Christian. Widzę, że nasza śpiąca królewna obudziła się już po operacji. - Zażartowała moja przyjaciółka.
Mój brat szybko podniósł na mnie swój wzrok, bo nawet nie zauważył, kiedy wstałam.
  • Chris o jakiej operacji mówiła Elys? - Spytałam słabym, cichym i zachrypniętym głosem.
Beadles podał mi szklankę wody, ale unikał odpowiedzi na moje pytanie. Nagle do sali wszedł lekarz z jakąś kobietą ubraną w czarne spodnie, białą koszulę i czarny żakiet.
  • Widzę, że już się pani obudziła. Nazywam się Julian Johnson i jestem lekarzem prowadzącym pani leczenie. Ta pani obok mnie to doctor Morgan, która będzie mi pomagać przywrócić panią do pełni sił. - Odparł mężczyzna w białym kitlu.
Chris i Elysandra spojrzeli na siebie i jakby czytając sobie nawzajem w myślach wstali z krzeseł.
  • Mała my idziemy do kawiarenki, bo tutaj lekarze chcą z Tobą porozmawiać. Później wpadniemy jeszcze do Ciebie. - Powiedział mój brat.
Skinęłam głową na znak, że się zgadzam z jego słowami. Sama chciałam, żeby lekarze mi wszystko wytłumaczyli. Jaka operację mi robili?
  • Chris zadzwoń do Justina. - Poprosiłam.
Mój brat skinął głową i razem z moją przyjaciółką opuścił salę na której leżałam. Próbowałam się podnieść, ale lekarz okazał się szybszy i mnie powstrzymał.
  • Nie może Pani jeszcze wstawać. To była poważna operacja. Wiemy, że sądziła Pani, że jest w ciąży. Jednak to była dużo poważniejsza dolegliwość. Miała pani torbiele na jajnikach, które robiły zator w pani jajowodzie. Musieliśmy je bardzo szybko usunąć, jeśli pani w przyszłości chce zostać mamą. - Powiedział doktor.
Z moich oczu mimowolnie zaczęły płynąć strumienie łez. Przecież to nie mogła być prawda. Ja byłam w ciąży. Test nie mógł się pomylić. To nie może być prawda.
Biłam się z myślami. Przecież tyle czasu starałam się z Justinem o dziecko, a teraz? Teraz nie wiadomo, czy w ogóle będę mogła mieć dzieci.
To nie mogło się tak skończyć. Nie teraz. Nie po tym, ile przeszłam, żeby znów być z Justinem. Przez amnezję zapomniałam na trzy lata o swoim chłopaku, ale teraz sie nie poddam. Po prostu nie mogę się teraz poddać. Muszę walczyć ze swoimi słabościami dla niego. Przecież w dzień naszych zaręczyn mu obiecałam, że niebawem będzie miał dzidziusia. Zrobię wszystko, żeby dotrzymać danego mu słowa.
Chciałam, żeby mój mąż był już przy mnie. Chciałam go przytulić, wypłakać się w jego ramię i już go nigdy nie puścić ze swoich objęć.
Doktor Morgan próbowała ze mną rozmawiać, ale ja odwróciłam twarz w drugą stronę i zamknęłam się w sobie. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Chciałam tylko Justina.
Nagle drzwi ktoś wszedł do mojej sali. Gdy podniosłam wzrok ujrzałam nad sobą mojego cudownego męża. Gdy tylko nachylił się nade mną zarzuciłam ręce na jego szyję i mocno przyciągnęłam do siebie łącząc nasze usta w długim czułym pocałunku.
Bieber lekko odsunął się ode mnie i zgarnął moje włosy z twarzy. Złapałam jego dłoń i przyłożyłam do swojego policzka przymykając przy tym oczy.
  • Martwiłem się kochanie. Tak bardzo się martwiłem o Ciebie. - Zaczął gładzić opuszkami palców moją twarz. - Tydzień byłaś nieprzytomna. Zdążyłem już sam wyjść ze szpitala.
  • No właśnie Justin, jak się czujesz? - Spytałam słabym tonem.
  • Dobrze kochanie tylko jestem jeszcze trochę obolały. - Powiedział muskając ustami moje czoło. - A teraz już nic nie mów. Musisz dużo odpoczywać. Obiecuję, że będę już cały czas przy Tobie moja droga. - Powiedział słodko i nagle uświadomił sobie, że przy nas są jeszcze lekarze. - Kochanie za chwilę wrócę porozmawiam tylko z lekarzem. - Powiedział i wstał z mojego łóżka. Razem z doktorem Johnsonem wyszedł z pokoju, a ja zostałam sam na sam z lekarką.
Zastanawiała mnie jedna rzecz. Dlaczego ta kobieta nie nosi tej białym narzuty, co inni lekarze.
  • Amelia porozmawiaj ze mną. Wiem, że po takich wiadomościach, może być Ci ciężko, ale jestem tutaj po to, aby Ci pomóc. Wiem, jakim bólem dla kobiety jest ciąża urojona. Musisz dać sobie pomóc. Razem możemy pozbyć się tej choroby i niebawem będziesz mogła zacząć starać się o dziecko, jak każda inna kobieta. - powiedziała kobieta.
Co ona za bzdury gada? Przecież ja nie mam żadnej chorej ciąży urojonej. Ja byłam w ciąży. Przecież tak wykazał test. To oni zabili moje dziecko.
Po raz kolejny tego dnia poczułam słoną ciecz na swoich polikach. To nie może być wszystko prawda. Muszę mieć z Justinem tego dzidziusia.
Myśli biły się w mojej głowie. Nie potrafiłam tego wszystkiego poskładać w całość. Wszystko mi się mieszało. W tej chwili potrzebowałam tylko Justina.
Kilka minut później do mojego pokoju wszedł Bieber. Lekarka natomiast opuściła mój pokój. Justin wziął krzesło stojące obok i przysunął je bliżej łóżka, po czym na nim usiadł. Splótł nasze ręce razem i musnął ustami moją dłoń i spojrzał w moje oczy.
  • Kochanie wiem, że to Cię boli. Sam chcę mieć z Tobą dzidziusia, ale musimy się wstrzymać z powiększaniem rodziny do momentu, aż wyzdrowiejesz. - Powiedział przyciskając moją rękę do swoich ust.
  • Justin, ale ty wiedziałeś o wszystkim? - Spytałam ze łzami w oczach.
  • Amy dowiedziałem się, jak straciłaś przytomność w Nowym Jorku. Lekarz mi wszystko powiedział, ale nie chciałem tego przyjąć do wiadomości. Jednak po rozmowie z lekarzem, którą przed chwilą odbyłem zrozumiałem, że mogłem Ciebie wtedy stracić. Proszę poddaj się leczeniu. Musisz dla nas walczyć o swoje zdrowie. - Powiedział błagalnym tonem.
Wiedziałam, że mój mąż ma racje. Jeśli jeszcze kiedykolwiek chcę zostać mamą to muszę podjąć się leczenia. Byłą to dla mnie ciężka decyzja, ponieważ ciągle miałam głęboką nadzieję, że jestem w ciąży i niebawem urodzę małego dzidziusia - mojego i Justina.
Nagle do pokoju wszedł Beadles razem z Elysandrą. Było coś dziwnego w ich relacji, ale nie miałam pojęcia, co to takiego. Oboje strasznie dziwnie się zachowywali. Ciągle chodzili wszędzie razem i nie odstępowali się na krok. Zupełnie, jak ja z moim mężem.
Czyżby mój brat zapomniał już o Karolinie i pogodził się z faktem, że moja przyjaciółka z Polski bawi się tylko uczuciami mężczyzn?
  • Chris, czy jest coś o czym z Justinem powinniśmy wiedzieć? - Spytałam podejrzanym tonem.
Mój brat spojrzał na mnie zdezorientowany, ale doskonale wiedział, o czym mówię. Zaś Bieber spojrzał na mnie nic nie rozumiejąc. Elys uśmiechnęła się do Christiana dając mu tym samym zgodę na odpowiedź.
  • Cóż… - zaczął niepewnie - od kilku dni z Elysandrą jesteśmy parą. Amy muszę CI powiedzieć, że miałaś rację. Niepotrzebnie marnowałem czas na Karolinę skoro tutaj na miejscu mam najwspanialszą kobietę  pod słońcem. - Na dowód tych słów przyciągnął Elysandrę do siebie i mocno nią przytulił.
Byłam dumna ze swojego młodszego brata, że dał sobie spokój z moją przyjaciółką z Polski. Wiedziałam, że Karolina może tylko bardziej skrzywdzić Beadlesa, a Elys jest bardzo fajną dziewczyną, którą szybko polubiłam. Wiedziałam, że mój młodszy brat będzie przy niej naprawdę szczęśliwy, tak jak ja przy Bieberze.
Złapałam rękę mojego męża i splotłam nasze palce razem. Jednak po dniu pełnym przykrych wiadomości byłam po prostu zmęczona. Moje powieki robiły się coraz cięższe. A mój umysł marzył już tylko i wyłącznie o śnie.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Hej, wiem, że już dość długo nie było żadnego rozdziału, ale mam laptop w naprawie i nie mam pojęcia, kiedy go odzyskam. A siostra mi nie chce wypożyczać swojego laptopa, żebym mogła dla Was coś napisać. Dlatego nie jestem w stanie określić, kiedy pojawi się nowy rozdział, ale mam nadzieję, że to nie potrwa już długo.


Czy Christian i Elyssandra będą szczęśliwą parą?
Czy Justin wytrzyma czas choroby swojej żony i skutki uboczne jej leczenia?
Czy po wszystkim Amelia i Justin będą jeszcze mogli mieć dzieci?
Elysandra

28.04.2015

Rozdział XI

~ Amelia ~

Obudziłam się w helikopterze ratunkowym i kompletnie niczego nie pamiętałam. W lewą rękę miałam wpiętą jakąś kroplówkę, a tuż przy mnie siedziało dwóch lekarzy.
  • Gdzie Justin? - Spytałam rozglądając się wokół.
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że przecież mój mąż został postrzelony podczas koncertu.
  • Pani mąż dotrze do LA za kilka dni, gdy lekarze wykonają mu potrzebne badania. - Odparł doktor siedzący po mojej lewej stronie.
Po raz kolejny zamknęłam oczy i zasnęłam. Chciałam, żeby ten ból brzucha minął raz na zawsze.

~ Justin ~

Gdy widziałem, jak lekarze na łóżku szpitalnym wkładają moją nieprzytomną żonę do helikoptera, wiedziałem, że nie mogę siedzieć bezczynnie.
Musiałem się wydostać z tego szpitala i miałem gdzieś, że wczoraj próbowano mnie zabić. Chciałem być przy Amelii w tej chwili.
Wróciłem z mamą do mojego pokoju i usiadłem zrezygnowany na łóżku. Nie miałem pojęcia, co ja teraz zrobię. Teraz moja żona potrzebowała mnie najbardziej.
  • Mamo ja muszę wrócić do domu. Chcę być przy mojej księżniczce. - Powiedziałem ukrywając twarz w dłoniach, bo z moich oczu zaczęły płynąć strumienie łez.
  • Justin Amelia jest pod dobrą opieką. A Ty musisz teraz zadbać o swoje zdrowie. Wczoraj ledwo Cię nie straciłyśmy z Amy a Ty chcesz już wyjść ze szpitala. W LA Amelia ma Chrisa i Cait. Oni się tam nią zajmą na pewno Elyssandra też tam pojedzie, więc będziesz zawsze na bieżąco z jej samopoczuciem, dlatego synku nawet nie kombinuj, jak się stąd wydostać, bo ja dopilnuję, żebyś nie zrobił nic głupiego. - Powiedziała poważnym tonem moja mama.
Wiedziałem, że nie ma sensu się z nią kłócić, bo ona jest nawet w stanie zmusić lekarzy do pilnowania mnie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę tylko po to, żebym stąd nie wyszedł. Ale ja kurwa nie mogłem siedzieć tak po prostu z założonymi rękoma i nic nie robić.
Podniosłem leżącego na szafce iPhone i wybrałem numer swojego szwagra, który o dziwo bardzo szybko odebrał.
  • Siema Bieber słyszałem coś stało na koncercie. Jak się czujesz? - Powiedział zmartwiony.
  • Szczerze? Czuję się, jak kupa nieszczęścia. Nie dość, że wczoraj moja tancerka zaplanowała zamach na życie mojej żony, bo ta kula miała trafić Amy, to teraz jeszcze śmigłowiec zabrał Amelię do LA do kliniki ginekologicznej, bo podejrzewała, że jest w ciąży a okazało się, że ma torbiele na jajnikach, które zagrażają jej życiu i ma ciążę urojoną. Chris możecie z Caitlin zająć się moją księżniczką dopóki nie wyjdę z tego cholernego szpitala? - Powiedziałem ze łzami w oczach.
  • Jasne Justin, przecież Amy to moja siostra, więc nie pozwolę, żeby jej się coś stało. Będziemy z Cait na zmianę przy niej czuwać i jeśli tylko coś się będzie działo od razu dam Ci znać. - Odparł mój szwagier. - Ale jak się dowiedzieliście? - Nagle spytał Beadles.
  • Amy przyszła rano do mnie do szpitala z moją mamą, ale się źle poczuła, chciała wyjść się przewietrzyć, ale wstając z krzesła zemdlała. Zdążyła mi powiedzieć, że jest w ciąży, bo robiła test. Na szczęście przyszedł lekarz, zabrał ją na badania i powiedział mi to, co Ci przed chwilą mówiłem. - Nagle poczułem, jak po moich polikach płyną strumienie łez.
  • Justin nie martw się. Amelia to silna dziewczyna. Wyszła z amnezji po tylu latach to z tego też wyjdzie. - Odparł mój szwagier.
  • Chris dzięki za pocieszenie, ale teraz nic mi nie pomoże, bo chcę być obok niej a nie w tym głupim szpitalu. - Powiedziałem ścierając wierzchem dłoni słony płyn z twarzy.
  • Rozumiem Cię stary. Na twoim miejscu pewnie bym też tak do tego podchodził, A teraz sorry Biebs, ale muszę odebrać Cait i Somersa z lotniska, bo byli w Kanadzie. - Powiedział Christian.
  • Spoko. Zadzwoń do mnie, jak będziesz coś wiedział na temat mojej księżniczki. - Poprosiłem.
  • Ma się rozumieć Bieber. W końcu jesteście małżeństwem, więc masz prawo być na bieżąco z jej stanem zdrowia. - Powiedział Beadles i się rozłączył.
Odłożyłem telefon z powrotem na szafkę, położyłem poduszkę na swoją twarz i rozpłakałem się jak małe dziecko. W tej chwili liczyła się dla mnie tylko Amelia.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy lekarze powiedzą Amelii prawdę o jej chorobie?
Czy Amelia i Justin doczekają się w końcu swojego upragnionego dziecka?
Czy Justin ucieknie ze szpitala, czy posłucha swojej mamy i zadba o swoje zdrowie?

Czy Chris będzie na pewno informował Justina o postępach w leczeniu Amy?

27.12.2014

Rozdział VI

Rozdział +18

~ Amelia ~

         Po tańcu z dziadkiem mojego męża przyszedł czas na krojenie tortu weselnego. Stworzonego przez najwybitniejszego cukiernika w Stanach Bartola "Buddy'ego" Valastro. Razem z Justinem ukroiliśmy pierwszy kawałek tortu, którym jak w tradycji ślubnej przystało podzieliliśmy nawzajem się karmiąc.
         Następnie obsługa domu weselnego pokroiła resztę ciasta i rozdała naszym gościom.
         - Moja najwspanialsza księżniczka pod słońcem jest już w końcu moją żoną. Nie mogę w to uwierzyć. – Wymruczał mi do ucha.
         Gdy DJ znów miał włączyć muzykę zobaczyłam, jak mój brat niesie na środek parkietu krzesło. Później podszedł do mnie i zaprowadził mnie na przygotowane miejsce. DJ zapowiedział występ Justina i jego przyjaciół, którzy zatańczyli swój układ.
         Z każdym dniem utrzymuję się w przekonaniu, że związałam się z wariatem, ale za te jego różne nie raz głupie pomysły tak bardzo go kocham.
         Po swoim zakończonym show podszedł do mnie i złożył namiętny pocałunek na moich ustach.
         Wszyscy wróciliśmy do zabawy. Niestety przy takiej ilości gości na naszym weselu mieliśmy z Justinem strasznie mało czasu dla siebie.
         Byłam w szoku, gdy w pewnym momencie Chaz podszedł do DJ’ a i wziął od niego mikrofon. Później poprosił Cait do siebie i zaczął swój monolog.
         − Caitlin Veronica Beadles wiesz, że odkąd Ciebie poznałem stałaś się całym moim światem. Jesteś dla mnie najważniejsza i chcę żebyś zawsze była szczęśliwa. – W tym momencie uklęknął przed moją siostrą i wyciągnął małe czerwone pudełeczko z pierścionkiem. – Cait, czy zgodzisz się zostać moją żoną? – Spytał z nadzieją w głosie.
         Zobaczyłam, jak moja starsza siostra zaczyna płakać. W odpowiedzi skinęła tylko głową, a Somers założył jej pierścionek na rękę i wpił się w jej usta. Wszyscy zaczęli klaskać, a ja się mocno przytuliłam do swojego męża.
         Dwie godziny później skończyła się nasza impreza weselna. Byłam już taka zmęczona, że po wejściu do limuzyny oparłam swoją głowę na ramieniu Justina.
         Chwilę później dojechaliśmy do hotelu, w którym mieliśmy się zatrzymać na noc poślubną. Justin odebrał nasz klucz od pokoju i skierowaliśmy się w wyznaczonym kierunku. Gdy Justin otworzył drzwi wziął mnie na ręce i przeniósł mnie przez próg. Zamknął drzwi kopnięciem i skierował się do naszej sypialni. I położył mnie na łóżku.
         Chwilę później sam leżał obok mnie. Wyciągnął z kieszeni swojego I’Phone i zrobił nam zdjęcie, które od razu dodał na Shots i Instagrama z podpisem: „Najpiękniejszy dzień w moim życiu spędzony z Panią Bieber.”
         Chwilę później mój mąż zaczął mnie namiętnie całować, a ja natychmiast się od niego odsunęłam.
         − Nie tak szybko kocie. Najpierw idę do łazienki zmyć z siebie tą masę makijażu i się przebrać. A Tobie radzę iść do drugiej łazienki. – Powiedziałam pochylając się nad nim i całując jego policzek.
         − Zgoda. Pomóc Ci z tą sukienką? – Spytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
         W odpowiedzi szeroko się uśmiechnęłam i wstałam z łóżka. Bieber zrobił to samo i udał się za mną do łazienki. Zabrałam wcześniej torbę przygotowaną przez moją starszą siostrę, którą przygotowała specjalnie na moją noc poślubną. W łazience Justin pomógł mi powyciągać wszystkie wsuwki z włosów i rozpiął zamek mojej sukni ślubnej całując przy tym moje ramiona i szyję.
         − Gotowe księżniczko. – Wymruczał mi nad uchem całując zagłębienie mojej szyi.
         − Dobra kocie a teraz marsz do drugiej łazienki, a ja tutaj zostaję sama. – Powiedziałam muskając jego usta.
         Gdy Bieber wyszedł zamknęłam się na klucz i zajęłam się zmywaniem makijażu. Później wzięłam prysznic, owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć włosy. Gdy moje długie ciemnobrązowe włosy były już suche zajrzałam do torby przygotowanej przez Caitlin i Selenę. To co zobaczyłam mnie przeraziło. Ale cóż nie miałam innego wyjścia i założyłam naszykowany przez nie komplet:
         Gdy weszłam do sypialni Justin leżał w sypialni w samych bokserkach. Mój szlafrok zaczął zsuwać się z lewego ramienia. Justin od razu się podniósł do pozycji siedzącej i szeroko się uśmiechnął.
         Bieber natychmiast znalazł się przy mnie i zaczął mnie namiętnie całować powoli zbliżając się w stronę wielkiego łóżka.
         − Kochanie nie sądziłem, że zobaczę Cię w czymś takim. – Wymruczał mi do ucha, a jego głos przepełniony był pożądaniem. – Jesteś taka seksowna. – Wtedy położył mnie na łóżku a sam usadowił się nade mną i zaczął całować zagłębienie mojej szyi.
         − Za ten strój to chyba musisz podziękować Selenie i mojej siostrze, bo to one mnie pakowały na dzisiejszą noc, a ja nawet nie wiedziałam, co one wkładają do mojej torby. Zresztą dobrze wiesz, że ja sama z siebie nigdy bym czegoś takiego nie założyła. – Zaśmiałam się, gdy palcem przejechał po moim podbrzuszu, bo zawsze mnie to łaskotało.
         − Masz rację mam wielki dług u dziewczyn. – Powiedział pogodnie i wpił się w moje usta.
         Wtedy zaczął powoli ściągać ze mnie kolejne części mojej garderoby, które rzucił obok łóżka. Justin całował każdą część mojego ciała, a ja w pełni oddałam się jego pieszczotom. Moje dłonie ciągle błądziły po jego torsie i plecach.
         Powoli zaczęłam ściągać jego bokserki, które rzuciłam poza łóżko obok moich ubrań. Jerry stał już na baczność i czekał na dalszą zabawę. Justin spojrzał na mnie proszącym wzrokiem, a ja w odpowiedzi zarzuciłam mu dłonie na szyję i przyciągnęłam go do siebie wpijając się w jego usta.
         Chwilę później poczułam, jak Justin delikatnie i powoli wchodzi we mnie. Ani na chwilę Bieber nie przerwał naszego pocałunku. Z początku jego ruchy były delikatne i powolne, jednak z każdą chwilą stawał się coraz bardziej drapieżny. Zaczęłam drapać jego plecy, ale go to bardziej nakręcało.
         W niedługim czasie oboje doszliśmy w tym samym momencie. Gdy Justin wychodził ze mnie wpił się w moje usta, po czym położył się obok mnie i przykrył nas kołdrą. Od razu wtuliłam się w ciało swojego męża.
         − Dziękuję skarbie. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu zakończony równie pięknie. Mam nadzieję, że niebawem zostanę tatusiem. – Powiedział kładąc swoją rękę na moim brzuchu.
         − Kocie dla mnie ten dzień był równie piękny. Też chcę mieć już z Tobą dzidziusia, dlatego mam nadzieję, że dzisiaj nam się udało, a jak nie to będziemy próbować do skutku. – Powiedziałam kładąc swoją głowę na jego klatce piersiowej.
         − Shawty idziemy spać. Dobranoc aniele. – Powiedział Justin mocno mnie obejmując.
         − Dobranoc kocie. – Powiedziałam układając wygodnie głowę na jego torsie.
         Wsłuchując się w rytm jego serca momentalnie zasnęłam. Rano obudziło mnie pukanie do drzwi. Justin jeszcze spał, więc delikatnie wyswobodziłam się z jego uścisku. Założyłam na siebie mój wczorajszy strój, który miałam zaraz po kąpieli i szczelnie owinęłam się szlafrokiem.
         Otworzyłam drzwi i zobaczyłam obsługę hotelową z wózkiem ze śniadaniem.
         − Śniadanie zamówione dla państwa Bieber. – Powiedziała dziewczyna mniej więcej w moim wieku.
         W tym samym momencie ze sypialni wyszedł Bieber. Miał na sobie ciemne bokserki od Calvina Kleina oraz czarne spodnie, które założył bardzo nisko.
         Justin podszedł do mnie i mocno mnie przytulił od tyłu. Dziewczyna na jego widok stanęła, jak wryta, ale szybko się otrzęsła.
         − Przyniosłam dla Państwa śniadanie. – Mój mąż łagodnie się uśmiechnął i przepuścił dziewczynę, aby mogła przejechać wózkiem w głąb naszego pokoju.
         Mój ukochany w tym momencie wpił się w moje usta z czułym pocałunkiem na przywitanie.
         Dziewczyna wyszła z naszego pokoju, a my zajęliśmy się spożywaniem posiłku. Później postanowiliśmy się ubrać.
         Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i ubrałam:

         Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam Justina siedzącego na kanapie z telefonem w ręku. Miał na sobie:

         − Co robisz? – Spytałam przytulając się do swojego męża.
         − Oglądam powiadomienia. Jest dużo komentarzy dotyczących naszego wczorajszego zdjęcia. – Powiedział z uśmiechem i objął mnie zarzucając mi rękę na moje ramiona.
         Chwilę później zebraliśmy swoje rzeczy. Justin wymeldował nas z hotelu i uregulował rachunek, po czym wyszliśmy z budynku. Wsiedliśmy do limuzyny i ruszyliśmy do naszego domu.
Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy Justin i Amelia pojadą w podróż poślubną?
Jak rozpocznie się ich wspólna trasa koncertowa?
Kto zagra, jako support Justina podczas całej trasy?
Kto odwiedzi młodych Państwa Bieber przed wyjazdem?
A może to oni kogoś odwiedzą?

Czy związek Cait i Chaza ma szansę na przetrwanie?