Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scott 'Scooter' Braun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scott 'Scooter' Braun. Pokaż wszystkie posty

25.03.2016

Rozdział XVIII

~ Justin ~





Wszedłem do swojej garderoby wraz z najważniejszą dla mnie kobietą. Amy od razu usiadła na skórzanej kanapie i przyglądała się moim ruchom. Chodziłem w tą i z powrotem po pomieszczeniu, w poszukiwaniu odpowiednich ubrań na M&G, które miało zacząć się lada moment. W końcu dziewczyna nie wytrzymała i rzuciła w moją stronę jeden z zestawów, przygotowanych przez Alison. Szeroko uśmiechnąłem się do swojej małżonki i wszedłem do łazienki. Po kilku minutach wróciłem i zająłem miejsce obok Amelii. Dziewczyna mocno wtuliła się w moje ciało. Wyglądała tak uroczo i bezbronnie w tej pozycji, że musiałem to zrobić. Przyciągnąłem kobietę bliżej siebie, po czym złożyłem namiętny pocałunek na jej ustach.


- Justin! - usłyszałem krzyk swojego menadżera. Niechętnie odsunąłem się od ust swojej wybranki i spojrzałem w stronę drzwi. Odetchnąłem z ulgą, gdy przypomniałem sobie, że zamknąłem je na klucz. Niestety moje szczęście nie trwało długo, bo ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Moja żona bez słowa wstała z kanapy i otworzyła wrota, w których ukazał się Scott.


Mężczyzna miał poważny wyraz twarzy, który mówił, że był wściekły. Po tym, w jaki sposób na mnie spojrzał, domyśliłem się, kto był powodem jego zdenerwowania. Gdyby jego wzrok mógł zabijać, to już dawno byłbym martwy. Jego źrenice były niebezpiecznie powiększone, a spojrzenie ciskało piorunami w moją stronę.

- Bieber, ile razy można cię wołać? - spytał wściekły. - Fani już czekają na Ciebie. A ty Amy chodź ze mną, bo ktoś chce cię poznać - mówił już spokojniej, bo zdawał sobie sprawę, że za ścianą czekają moi fani.

Amelia chciała wyjść za Scooterem, ale w ostatnim momencie złapałem jej drobną dłoń. Dziewczyna od razu odwróciła się w moją stronę z szerokim uśmiechem na twarzy.

- Kochanie? Ładnie tak wychodzić z mojej garderoby bez buziaka na odwagę dla swojego męża? - odparłem pogodnie.

Kobieta westchnęła, ale wtuliła się w moje ciało. Gdy uniosła w górę swoją twarz, wykorzystałem moment. Złączyłem nasze usta szybkim czułym pocałunku. Na koniec przygryzłem delikatnie jej dolną wargę i niechętnie wypuściłem Amelię ze swoich objęć.

Dziewczyna opuściła pomieszczenie, zostawiając mnie samego. Wziąłem głęboki oddech i wyszedłem z garderoby. Wszedłem do pokoju przygotowanego na spotkania z fanami. Słyszałem wiele krzyków i pisk dziewczyn, które bezprzerwy wolały moje imię. Stanąłem pod ścianą ustawiając się do zdjęć z moimi Beliebers. Balem się występu, od którego dzieliło mnie niewiele czasu, ale obecność Amelii w poczekalni dodawała mi odwagi. Wiedziałem, że z tą kobietą u swojego boku pokonam wszelkie przeciwności losu.

W jednej chwili wszystko się zmieniło. Cały mój świat legnął w gruzach. Do pomieszczenia weszła ona. Jaydee Pierce. Zadziorny uśmiech i tym razem nie schodził z twarzy dziewczyny. Z każdą chwilą kobieta była bliżej mnie. Starałem się uciec, wykonywałem ruchy w tył, ale szybko natknąłem się na opór w postaci ściany. W tym samym momencie kobieta znalazła się niebezpiecznie blisko mnie. Przywarłem plecami do przeszkody, jakby to miało mi w czymś pomóc.

- Znów się spotykamy kotku - wymruczała mi tuż przy uchu. Moje ciało momentalnie zesztywniało. Stałem oparty o ścianę, jak bym był sparaliżowany. Poprawka. Byłem sparaliżowany strachem. Nie chciałem, aby Jeydee była w tym miejscu. Nie chciałem, żeby mnie dotykała. Nie chciałem, żeby Amy się o tym dowiedziała. Chciałem, aby moja ukochana była bezpieczna. Chciałem, aby moja żona wiedziała, że zależy mi tylko na niej. Owszem popełniłem wiele błędów po wypadku Amelii, ale teraz musiałem żyć dalej. Nie mogłem myśleć o przeszłości, jeśli niebawem miałem zostać tatą, o czym naprawdę marzyłem.

- Nie powinno cię tutaj być. Czy do ciebie nie dociera, że jestem żonaty? Tak trudno to zrozumieć, że to, co było minęło i już nie wróci!? - wykrzyczałem jej prosto w twarz, gdy tylko odzyskałem zdolność mówienia. Odepchnąłem dziewczynę od siebie, ale ta złapała moją koszulkę.

- Przekonamy się jeszcze mój drogi - powiedziała pogodnie.

Po raz kolejny przysunęła się do mnie. Nim się zorientowałem, zaczęła mnie bezopamiętania całować. Położyłem swoje dłonie na jej biodrach, aby odepchnąć od siebie tę kobietę. Niestety w tym samym monecie otworzyły się drzwi. Moim oczom ukazała się zawiedziona twarz swojej małżonki. Próbowałem odezwać się, ale głos ugrzązł mi w gardle. Amelia odwróciła się do mnie tyłem i pobiegła w nieznanym mi kierunku. Nie myślałem zbyt długo. Odepchnąłem od siebie Jaydee i udałem się na poszukiwania swojej żony. Gdy wychodziłem z pomieszczenia, usłyszałem za sobą donośny śmiech swojej byłej dziewczyny.

Kilka minut chodziłem między różnymi pokojami. Niestety nigdzie nie było śladu po Amy. Nagle usłyszałem ciche łkanie, które dobiegało z garderoby moich tancerek. Cicho zapukałem do drzwi, które otworzyła Christina. W kącie ujrzałem zapłakaną Amelię. Bez zbędnych słów przecisnąłem się pod ręką blondynki. Podszedłem do skulonej dziewczyny i delikatnie przeczesałem dłonią włosy swojej wybranki. Jednak moja ukochana od razu strzepnęła moją rękę, abym jej nie dotykał.

- To my zostawimy was samych - powiedziała Aubrey. Skinąłem głową w stronę rudowłosej, która zdawała sobie sprawę, że musiałem zostać sam na sam ze swoją żoną.



~ Amelia ~





Od razu wyszłam za Scottem i skierowaliśmy się do poczekalni. Z daleka przywitał mnie Jagger. Chłopczyk podbiegł do mnie z wyciągniętymi rączkami, abym go podniosła. Bez zastanowienia wykonałam jego niemą prośbę, a maluch mocno wtulił się w moje ciało. Zajęłam wolne miejsce obok Yael na skórzanej kanapie i zaczęłam łaskotać dziecko siedzące na moich kolanach, a on zaczął się kręcić na moich kolanach. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że nie byliśmy tam sami. Na przeciwległej kanapie siedziała tajemnicza dziewczyna. Chwilę później zdałam sobie sprawę, że to była dziewczyna mojego męża. Wtedy Scooter podszedł do mnie i zabrał swojego syna z moich kolan.

- Amy to jest Jaydee. Jaydee to jest Amelia, żona Justina - powiedział Scott, podkreślając ostatnie zdanie. Dziewczyna prychnęła, gdy usłyszała słowa menadżera.

Kobieta przez cały czas dziwnie mi się przyglądała. Gdy zostałyśmy same z Yael i Jaggerem, w końcu się odezwała. Niestety w inny sposób, niż chciałam.

- Przekonamy się, na jak długo zostaniesz żoną Biebera - powiedziała z jadem w głosie, po czym od razu opuściła pomieszczenie.

Próbowałam nie przejmować się słowami Jaydee. Jednak to nie było takie proste. W ostatnim czasie tak wielu ludzi próbowało nas rozdzielić. Miałam już tego serdecznie dość. Czy naprawdę nie mogłam żyć w spokoju ze swoim mężem?

- Amy nie przejmuj się tą głupią krową. Justin kocha tylko Ciebie. Tak było od początku i tego nikt nie zmieni - powiedziała Yael.

Głośno odetchnęłam, aby uspokoić się choć trochę. Postanowiłam udać się na poszukiwania Justina. Chciałam z nim porozmawiać, przytulić się do niego. W tamtej chwili tylko to mogło mi pomóc. Gdy wchodziłam do pokoju, w którym mój mąż zawsze spotyka się z fanami, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Pod ścianą stał Justin, który całował się ze swoją byłą dziewczyną.

Nie mogłam na to patrzeć. Wybiegłam stamtąd zalana łzami. Zapukałam do drzwi garderoby, w której siedziały moje przyjaciółki. Elyssadra od razu otworzyła drzwi i wpuściła mnie do środka. Nie musiałam nic mówić, aby zrozumiała, co się stało. W tym momencie zaczęłam żałować, że zerwała z moim bratem, ale w końcu to była ich sprawa. Usiadłam pod ścianą. Przyciągnęłam nogi pod klatkę piersiową. Na kolanach ułożyłam swoją głowę i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Aubrey pochyliła się nade mną i mocno objęła moje ciało ramieniem. Żadna z dziewczyn nie odezwała się ani słowem. Wiedziały, że wtedy potrzebowałam tylko ich obecności.

Kilka minut później rozległo się pukanie do drzwi. Rudowłosa odsunęła się ode mnie, a Christina poszła otworzyć. Od razu ujrzałam zmartwioną twarz Justina. Mężczyzna bez zbędnych słów wszedł do środka, przeciskając się pod ręką blondynki. Pokonał dzielącą nas odległość w kilku szybkich krokach. Klęknął przede mną i próbował poprawić moje włosy. Bezskutecznie. Strzepnęłam jego rękę i odsunęłam się od niego najdalej, jak mi pozwalała na to wolna przestrzeń.

- To my zostawimy was samych - powiedziała rudowłosa i wraz z innymi tancerkami opuściła pomieszczenie.

Justin w tym czasie odszedł do drzwi, które zamknął na klucz, aby nikt nam nie przeszkodził. Znów podszedł do mnie i delikatnie ujął moją dłoń, którą od razu zabrałam.

- Kochanie spójrz na mnie. To nie jest tak, jak myślisz. To ona mnie całowała, a ja próbowałem odsunąć od siebie Jaydee. Niestety nie wyszło mi to. Wtedy zjawiłaś się ty. Wiem, że zawiodłem twoje zaufanie. Nie potrzebuję do szczęścia innej kobiety, bo jesteś całym moim światem - powiedział, gładząc mnie po policzku. Tym razem już nie miałam siły, aby uciec od niego. Wtuliłam twarz w jego dużą i ciepłą dłoń. Wiedziałam, że mężczyzna nigdy nie odpuszczał. Przecież nie bez powodu szukał mnie przez pięć lat, wbrew woli mojego brata.

- Proszę cię. Nigdy więcej mi tego nie rób. Nikt nie może nas rozdzielić. Kochanie zwłaszcza teraz, gdy możemy w końcu spełnić nasze marzenie - powiedziałam, a mój mąż od razu wiedział, co miałam na myśli.

Mężczyzna od razu przyłożył dłoń do mojego brzucha i uśmiechnął się szeroko. W jego oczach tańczyły iskierki szczęścia, co powodowało, że czułam się wyjątkowo. Zdawałam sobie sprawę, że to spojrzenie było zarezerwowane tylko dla mojej osoby. To było niewiarygodne, jak ten mężczyzna na mnie działał. Jednym drobnym szczegółem zawsze mnie urzekał, przez który każdy, nawet największy wybryk, uchodził mu na sucho.

- Zaraz po powrocie do Los Angeles, udamy się do kliniki, żeby lekarz to potwierdził - odparł z uśmiechem od ucha do ucha. Niestety Scooter znów przerwał naszą rozmowę. Menadżer po raz kolejny krzyczał imię mojego męża.

Chłopak spojrzał niechętnie w stronę drzwi. Podniósł się z podłogi i wyciągnął do mnie swoją dłoń. Gdy podałam mu rękę, mężczyzna szybko pomógł mi wstać. Udaliśmy się w stronę wyjścia. Justin przepuścił mnie w przejściu, przez co czułam jego wzrok na swoich pośladkach. Pokręciłam głową z dezaprobatą i przyspieszyłam kroku.

Mój mąż szybko mnie dogonił i splótł nasze dłonie w jedność. Spojrzałam w jego stronę i ujrzałam tylko szeroki uśmiech na twarzy blondyna. Gdy doszliśmy do całej ekipy i zajęliśmy swoje miejsca w kole. Wszyscy złapaliśmy się za ręce i odmówiliśmy wspólną modlitwę.

- Widzę, że nasza idealna para doszła do porozumienia - zaśmiał się Scott. Mój mąż przyciągnął mnie bliżej siebie.

Chłopak ukrył twarz w moim ramieniu, a ja czułam jego ciepłe usta na swojej skórze. Cała ekipa zostawiła nas samych, więc szybko odwróciłam się w jego stronę. Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję i wtuliłam się w jego umięśnione ciało. Niestety mój humor zmienił się bardzo szybko. Przed sobą ujrzałam Jaydee. Szybko odsunęłam się od Justina, a na mojej twarzy po raz kolejny pojawił się smutek.

Była dziewczyna mojego męża przeszła obok nas, zmysłowo kręcąc biodrami przed moim ukochanym. Przewróciłam oczami i miałam ochotę własnoręcznie udusić tę żmiję. Justin przyciągnął mnie mocniej do siebie i wpił się w moje usta z namiętnym pocałunkiem, upewniając się, że kobieta wszystko zobaczy. Gdy w końcu odwróciłam się w jej stronę, widziałam furię wymalowaną na twarzy dziewczyny.

- Będziesz stać przy wejściu na scenę? Chcę, żebyś obejrzała moje show - wyszeptał mi do ucha. Byłam pewna, że zrobił to z innego powodu. Mężczyzna znał mnie tak dobrze, że zdawał sobie sprawę, iż nie chciałam spędzać czasu w jednym pomieszczeniu z kobietą, która próbowała odebrać mi miłość mojego życia.

W odpowiedzi skinęłam głową na znak zgody. Justin uśmiechnął się szeroko i wziął mnie na ręce, kierując się w stronę wejścia na scenę. Postawił mnie w miejscu, skąd miałam mieć najlepszy widok na jego występ. Chwilę później zniknął, aby wejść na scenę.

Oglądałam cały jego występ i byłam bardzo dumna ze swojego męża. Mimo krótkiej przerwy w trasie wrócił z jeszcze większą siłą i mobilizacją do dalszej kariery. Byłam spokojna, bo Jaydee nie była w stanie zepsuć mi tego wieczoru.
___________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)



Tak jak już wam wspominałam. Wielkimi krokami zbliżamy się do końca opowiadania.
Przed nami jeszcze jeden rozdział i epilog.
Przepraszam Was za tak długą przerwę, ale przygotowania do matury mnie wykańczają, przez co mam mało czasu na pisanie opowiadań.
Zapraszam Was również do czytania innych opowiadań, które znajdziecie w zakładce “Moje Blogi”.
Polecam “It's too late to say sorry |J.B|”, 
w prawdzie dopiero się zaczyna, ale fabuła jest oryginalna, 
więc mam nadzieję, że się wam spodoba.



Czy Amy naprawdę jest w ciąży?
Czy Jaydee będzie w stanie zepsuć związek Justina i Amelii?
Czy Amelia i Justin mają szansę na szczęśliwe życie?

14.12.2015

Rozdział XV

~ Justin ~




Rano przeciągając się na łóżku zauważyłem, że nie ma nigdzie mojej księżniczki. Bałem się, że uciekła. Nie mogłem teraz stracić swojej żony. Wiem, że krótko byliśmy małżeństwem. Jednak razem sporo już zdążyliśmy przeżyć. Zaniepokojony zbiegłem na dół. Z daleka usłyszałem śmiech Amelii. Wszedłem do kuchni, gdzie moja ukochana robiła śniadanie. Widząc, jak rozmawia przez telefon mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Powolnym krokiem podszedłem do najważniejszej kobiety w swoim życiu. Mocno wtuliłem się w ciało swojej małżonki.

Amy odwróciła się w moją stronę z szerokim uśmiechem na twarz, jednak ani na chwilę nie przerwała rozmowy telefonicznej. Dopiero widząc moją minę pożegnała się ze swoim bratem. Gdy tylko odłożyła urządzenie na blat wpiłem się namiętnie w jej usta.

- Nigdy więcej mi tak nie uciekaj – wyszeptałem podnosząc swoją księżniczkę.

Zatraciłem się w pocałunkach, które bez przerwy składałem na ciele swojej wybranki. Nagle coś zaczęło się przypalać. Amy odskoczyła ode mnie, jak oparzona. Dziewczyna z tostera wyjęła przypalone kromki chleba, na co oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem.

- Jak to możliwe, że rozmawiając z Chrisem nic nie przypaliłam, a jak ty przyszedłeś to wszystko się popsuło? - Spytała retorycznie między napadami śmiechu.

Podszedłem do swojej żony i mocno przytuliłem ją do siebie. Amelia od razu oparła swoją głowę na moim ramieniu. Uwielbiałem momenty, gdy trzymałem cały swój świat w swoich objęciach.

Amy z uśmiechem spojrzała w moje oczy. Uwielbiałem patrzeć, jak kobieta mojego życia jest szczęśliwa. Dlatego jeszcze bardziej bałem się, jak zareaguje na wieść o tym, co chciałem zrobić.

- Kochanie koniec tych czułości. Siadamy do śniadania, bo później przyjedzie twoja dawna nauczycielka. Pomoże mi się przygotować do matury, którą w maju mam napisać w Polsce – upomniała mnie.

Niechętnie zająłem swoje miejsce przy stole, gdzie zjedliśmy tosty z szynką i serem przygotowane przez moją małżonkę. Później przypilnowałem, aby moja księżniczka wzięła leki, które musiała brać po wizycie w klinice.

Chwilę później oboje byliśmy w drodze na górę. Każde z nas udało się do swojej garderoby. Pół godziny później spotkaliśmy się w salonie. Od razu włączyłem telewizor i szukałem jakiegoś ciekawego filmu, jednak nic nie przyciągnęło mojej uwagi.

- Justin włącz MTV – poprosiła moja piękna żona.

Bez zastanowienia wykonałem prośbę swojej księżniczki. Usiadłem na kanapie, gdzie siedziała moja wybranka i mocno przytuliłem kobietę do swojego ciała. Gdy zaczęła lecieć jedna z moich piosenek, Amy położyła się na moich kolanach. Amelia szeroko uśmiechnęła się w moją stronę spoglądając w moje oczy.

- Kocham Cię maleńka – powiedziałem z uśmiechem patrząc na najpiękniejszą dziewczynę, jaką kiedykolwiek w życiu spotkałem.

- Też Cię kocham słońce – odparła siadając na moich kolanach.

W tym samym momencie ktoś zaczął pukać do drzwi. Głośno westchnąłem i niechętnie wypuściłem swoją małżonkę z objęć. Wyszedłem do przedpokoju i jeszcze raz przejrzałem się w lustrze poprawiając swoją fryzurę. W końcu otworzyłem drzwi, za którymi ujrzałem swoją dawną nauczycielkę. Bez zastanowienia wpuściłem kobietę do środka. Wiedziałem, że tylko dzięki jej pomocy moja księżniczka w maju będzie mogła napisać maturę.

- Amy to ja wam nie będę przeszkadzał. Jadę z Esther do Scotta, bo musimy omówić parę spraw związanych z zawieszoną trasą. Wrócę, jak skończycie zajęcia – odparłem czule całując swoją ukochaną.

Pożegnałem się ze swoją byłą nauczycielką, po czym zabrałem Esther i wsiadłem do swojego samochodu. Gdy dojeżdżałem do domu swojego menadżera, byłem coraz bardziej zdenerwowany. Wiedziałem, że musimy wznowić trasę, ale bałem się.

Bałem się, że powtórzy się sytuacja z ostatniego koncertu w Nowym Jorku. Wiem, że Salemah już nie pojedzie z nami w trasę, ale przecież może się pojawić osoba, która będzie chciała dokończyć jej dzieło. Nie przeżyłbym, gdyby wtedy ten zamach na życie mojej żony doszedł do skutku. Dobrze się wtedy stało, że kula uderzyła we mnie, a nie w moją księżniczkę. Gdyby jej coś się stało to bym chyba umarł z tęsknoty za Amelią. Nie wyobrażam sobie już swojego życia bez tej słodkiej kobiety u swojego boku.

Ledwo zdążyłem dojechać na posesję domu Scootera, a Yael czekała już na mnie w drzwiach z Jaggerem w swoich ramionach. I pomyśleć, że niedługo mogę mieć sam takie maleństwo, jak się dobrze z Amy postaramy.

Żona mojego menadżera zaprowadziła mnie do salonu, gdzie siedział już Scott. Mężczyzna na mój widok wstał z kanapy i skierował się do swojego gabinetu. Bez zastanowienia poszedłem za nim. Usiadłem na wielkim skórzanym fotelu. Braun długo mi się przyglądał, po czym usiadł po drugiej stronie biurka.

- Myślałeś o mojej propozycji? - Spytał z nadzieją.

- Tak. Zgadzam się. Pod warunkiem, że zwiększysz ochronę koncertów, a Amy nie będzie już występować. Oczywiście pojedzie z nami w trasę, ale nie chcę jej narażać na tak wielkie niebezpieczeństwo. Oboje wiemy, że ta kula była przeznaczona dla niej – odparłem starając się ukryć swoje uczucia.

Mój menadżer długo myślał nad moimi słowami. Ostatecznie zgodził się ze mną, bo wiedział, że jeśli nie weźmie pod uwagę moich warunków, może zapomnieć o trasie koncertowej. Gdy skończyliśmy omawiać szczegóły wznowienia trasy, wróciliśmy do salonu, gdzie siedziała jego żona z dzieckiem i moim pieskiem.

Jagger siedział na kocyku i bawił się z Esther. Wolnym krokiem podszedłem do chłopczyka i wziąłem go na ręce. Maluch na mój widok zaczął się uśmiechać. Zacząłem się wygłupiać z synem swojego menadżera, na co zarówno Scott jak i jego żona zaczęli się głośno śmiać.

- Justin Tobie by się chyba przydało dziecko w końcu – powiedziała rozbawiona Yael.

Z uśmiechem odwróciłem się w jej stronę. Miała rację. Odkąd poprosiłem Amy o rękę nie marzyłem o niczym innym. Naprawdę chciałbym być już tatą, ale cóż zdrowie mojej małżonki jest dla mnie na razie ważniejsze.

- Próbowaliśmy z Amelią od naszych zaręczyn postarać się o dziecko, ale nie wyszło. Później był zamach na moje życie podczas ostatniego koncertu i jeszcze ten pobyt Amy w klinice. Więc na razie nie ma szans, żebym mógł być tatą, bo moja księżniczka musi skończyć leczenie – odparłem trochę przygnębiony.

- Justin nie martw się. Oboje z Amelią jesteście jeszcze bardzo młodzi, więc na pewno będziecie mieli jeszcze nie jedno dziecko w przyszłości. Na razie musisz po prostu uzbroić się w cierpliwość – pocieszył mnie Scott.

Jeszcze przez jakiś czas siedzieliśmy i rozmawialiśmy na różne tematy, a mały Jagger bezustannie mnie zaczepiał lub bawił się z moim yorkiem. Po dwóch godzinach pożegnałem się ze Scottem i jego żoną. Zabrałem Esther i wróciłem do swojego domu. Już z przedpokoju słyszałem głośną muzykę z salonu. Bez zastanowienia udałem się w tamtą stronę.

Amy spała na kanapie a na stole rozrzucony był stos książek. Mimowolnie zacząłem się śmiać na ten widok. Czyżby moja była nauczycielka tak wymęczyła moją żonę pozyskiwaniem wiedzy?

Delikatnie uniosłem swoją żonę i powolnym krokiem skierowałem się w stronę sypialni. Gdy kładłem Amelię na łóżku, ta otworzyła swoje piękne oczka.

- Śpij kochanie. Będę przy Tobie już cały czas – odparłem kładąc się obok swojej wybranki.

Kobieta mocno wtuliła się w moje ciało i spojrzała w moje oczy. Jeszcze chwilę temu była zaspana, a teraz już jej oczy świeciły niezwykłym blaskiem.

- Nie chce mi się już spać. Wolę się do Ciebie przytulać – odparła z szerokim uśmiechem.

Wtedy poczułem się, jak jeszcze kilka tygodni przed naszym ślubem, gdy nie sądziliśmy, że tyle krzywd nas może spotkać. Bez zastanowienia objąłem swoją księżniczkę ramionami i wpiłem się w jej usta z namiętnym pocałunkiem.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Jak Amy zareaguje na wieść o wznowieniu trasy koncertowej?
Czy ktoś jeszcze będzie próbował zniszczyć związek Justina i Amelii?

Czy Justin i Amelia w końcu doczekają się własnego potomstwa?

15.02.2015

Rozdział IX

* Przeczytaj notkę pod rozdziałem *

~ Amelia ~

Rano obudziłam się z potwornym bólem brzucha. Wiedziałam, że to nie wróży dobrze, ale musiałam odwiedzić swojego męża w szpitalu. Nagle usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Założyłam na siebie fioletowy atłasowy szlafrok i poszłam otworzyć drzwi.
Z każdą chwilą pukanie stawało się coraz głośniejsze. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam za nimi Scotta i jedną z tancerek Justina, z którą od samego początku miałam problemy.
- Możemy wejść? - Spytał wściekły Braun.
Przepuściłam ich w drzwiach i weszliśmy do środka. Zaprowadziłam ich do salonu. Moi goście usiedli na kanapie a ja na fotelu stojącym po drugiej stronie stolika na kawę.
- Przepraszam Was za ten bałagan, ale nie miałam czasu posprzątać wczoraj a teraz to chwilę przed waszym przyjściem wstałam z łóżka. - Powiedziałam przecierając zmęczone oczy.
- Spoko Amy rozumiem, że masz inne zmartwienia teraz na głowie. Właśnie Pattie dzwoniła, że jest w drodze do hotelu, Kenny po nią wyjechał na lotnisko. Wiesz, co z Justinem? - Spytał menadżer mojego męża.
- Wczoraj zrobili mu operacje. Wyciągnęli kule z jego organizmu. Na szczęście nie miał żadnych uszkodzeń wewnętrznych, ale stracił dużo krwi. Najbliższe godziny miały być dla niego decydujące, dlatego od razu po przyjeździe Pattie chcę jechać do szpitala. Może dowiem się czegoś więcej. - Powiedziałam patrząc w stronę Scootera.
- Amy jest coś o czym musisz wiedzieć. Salemah ma Ci coś do powiedzenia. - Powiedział patrząc na nią wzrokiem, który mroził krew w żyłach.
Dziewczyna zmierzyła mnie spojrzeniem. Spojrzała na mnie z wyższością i uśmiechnęła się z fałszywą sympatią.
- Ta kula miała trafić w Ciebie, ale chybiła. - Powiedziała nie przejmując się w ogóle, tym co się wczoraj wydarzyło.
- Jesteś chora psychicznie. Przez Ciebie niewinny człowiek teraz walczy o życie! - Zaczęłam krzyczeć.
W moich oczach momentalnie zebrały się łzy, które nie wiadomo kiedy zaczęły płynąć po moich policzkach strumieniami.
- Scott sorry, ale nie rozumiem, po co nią dzisiaj do mnie przyprowadziłeś. - Wtedy znów rozległo się pukanie do drzwi, a ja wiedziała, że to na pewno moja teściowa. - Możecie już wyjść? A jeśli to Pattie każ jej wejść do środka. - Powiedziałam chowając twarz w dłonie.
Usłyszałam kroki w stronę drzwi wejściowych, a po chwili dobrze znany mi głos mojej teściowej, która szybko znalazła się przy mnie.
- Kochanie wszystko w porządku? - Spytała łagodnie.
- Pattie nic nie jest dobrze. Justin leży w szpitalu i walczy o życie. Ja jestem w ciąży i nie wiadomo, czy moje dziecko będzie miało okazję poznać swojego tatę. Teraz jeszcze się dowiedziałam, że zamach na Justina zaplanowała Salemah. Rozumiesz? Ta kula była przeznaczona dla mnie. To ja miałam być zamiast Justina. - Mówiłam przez łzy.
- Amy nie martw się. Justin wyzdrowieje i będziecie razem wychowywać mojego wnuka. - Powiedziała kobieta mocno mnie przytulając do siebie.
- Dasz mi chwilę? Ubiorę się i zmyję ślady płaczu. Zabiorę jakieś ubrania dla Justina, gdyby się obudził i pojedziemy z Kenny do szpitala.
Moja teściowa od razu mnie puściła, a ja poszłam do łazienki zabierając ze sobą po drodze czyste ubrania z torby.
Wzięłam ciepły prysznic. Gdy wytarłam swoje ciało białym puszystym ręcznikiem stanęłam przed lustrem i zaczęłam suszyć swoje ciemne długie włosy. Tego dnia ubrałam białą tunikę na krótki rękaw, czarne pocięte legginsy oraz czarne szpilki ze złotymi i srebrnymi koralikami na całym przodzie stopy. Założyłam ciemne okulary przeciwsłoneczne po bokach wykładane cekinami. Wróciłam do sypialni i ubrałam szeroki złoty naszyjnik stworzony z połączenia kilku innych łańcuszków z małą zawieszka w kształcie serduszka z napisem Love this. Na nadgarstku zawiesiłam czarny zegarek. Narzuciłam na siebie czarną ramoneskę. Do dużej siwej torebki włożyłam ubrania dla Justina oraz jego ulubione słodycze.
- Jestem gotowa możemy iść? - Spytałam zaglądając do salonu, gdzie czekała na mnie moja teściowa.
Pattie wstała z kanapy i razem wyszłyśmy z mojego apartamentu. Zamknęłam pokój na klucz. Na dole Kenny na nas czekał przed swoim ciemnym vanem. Mężczyzna otworzył przed nami tylne drzwi, którymi wraz z mamą mojego męża weszłyśmy do środka.
Cały szpital był otoczony przez fanki Justina, które widok mój i Pattie zaczęły się do nas zbliżać. Nagle zza rogu wyszli paparazzi, którzy zaczęli wszystko fotografować i przepychać się w naszą stronę, aby zadać nam kilka pytań.
Co dokładnie wydarzyło się podczas koncertu? Czy już wiadomo, co z Justinem? Sądzicie, że Bieber przeżyje? Wiecie już kto chciał zabić Justina? - Pytali jeden przez drugiego.
Nie chciałam odpowiadać na żadne z ich pytań, a widząc zachowanie swojej teściowej wiedziałam, że ma takie same poglądy, jak ja na ten temat. Dopóki się nie dowiemy, czy mój mąż będzie żył żadna z nas nic nie powie na ten temat.
Gdy weszłyśmy do budynku od razu poszłyśmy porozmawiać z  doktorem Smithem, który prowadził "chorobę" mojego męża.
- Jedna z pań nazywa się Amelia? - Spytał lekarz.
- Tak, ja jestem Amelia, ale nie rozumiem, co to ma do rzeczy? - Odparłam nic nie rozumiejąc.
- Pacjent się rano obudził i ciągle o panią pyta. - Odpowiedział doktor.
Nie wierzyłam własnym uszom. Mój mąż żyje i w końcu się obudził. Lekarz zaprowadził nas pod pokój, gdzie dziś rano przenieśli mojego księcia z bajki.
- Tylko proszę niech panie po kolei do niego wchodzą. Pacjent jest jeszcze słaby po wczorajszych zdarzeniach. - Powiedział doktor przed drzwiami i zostawił nas same.
- Amy idź pierwsza do niego, bo macie chyba sobie dużo do powiedzenia. - Powiedziała moja teściowa i mocno przytuliła mnie do siebie. - Ja tutaj poczekam i później do niego pójdę. - Odparła Pattie siadając na krześle przed salą.
- Dziękuję. - Powiedziałam i musnęłam ustami policzek swojej teściowej.
Ruszyłam w stronę drzwi, za którymi leżał mój mąż. Powoli otworzyłam drzwi i ujrzałam, jak Justin podnosi się na łóżku, więc szybko do niego podbiegłam.
- Nawet nie próbuj się podnosić. - Wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
Docisnęłam jego barki do łóżka i złożyłam długi, czuły pocałunek na jego spierzchniętych ustach. Gdy odsunęłam się od swojego męża spojrzałam w jego stronę i przeczesałam dłonią jego włosy.
- Podobno od rana się o mnie wypytujesz lekarzy. - Powiedziałam muskając opuszkami palców policzek swojego męża.
Bieber szeroko uśmiechnął się do mnie i przyciągnął do siebie i mocno objął moje ciało.
- Podczas koncertu mi powiedziałaś, że musimy porozmawiać. Chyba nie chcesz mnie zostawić, prawda? - Powiedział smutny.
Odsunęłam się od niego delikatnie i czule się uśmiechnęłam do swojego męża. Chwyciłam dłoń Justina, którą przyłożyłam do swojego brzucha. Nic nie musiałam mówić, aby Bieber zrozumiał, co się stało.
- Naprawdę będę tatą? - Spytał podekscytowany.
- Tak, wczoraj przed koncertem zrobiłam test, który wyszedł pozytywnie, ale nie miałam okazji Ci tego wcześniej powiedzieć. - Odparłam i nachyliłam się nad nim muskając delikatnie usta swojego męża. - Kocie, jak się czujesz? - Spytałam siadając na krześle przy łóżku Biebera i splotłam nasze palce razem.
- Wszystko mnie boli, ale jest lepiej słońce. Tym bardziej po takiej cudownej wiadomości, że w końcu zostanę tatą. - Powiedział przykładając swoją dłoń do mojego brzucha.
- Kochanie przyjdę do Ciebie później. Pattie czeka na korytarzu, a ja w tym czasie pójdę do sklepu tylko powiedz mi, co byś chciał. - Powiedziałam wstając z krzesła, ale zakręciło mi się w głowie.
- Księżniczko ja ze sklepu chcę Ciebie, Ciebie i Ciebie. - Powiedział pogodnie, ale widząc, jak się podtrzymuję krzesła stał się całkiem poważny. - Maleńka wszystko dobrze? - Spytał zatroskany.
- Tak kotuś. Nie martw się tylko trochę w głowie mi się zakręciło. - Powiedziałam zatajając przed nim jeszcze inne dolegliwości. - Pójdę na dwór się przewietrzyć i za chwilę będzie lepiej.
Jednak nie doszłam nawet do drzwi. Nagle zrobiło mi się strasznie gorąco, coraz ciężej było mi oddychać. Świat stawał się coraz ciemniejszy. W końcu nie dochodziły do mnie już żadne żadne bodźce z zewnątrz. Otaczała mnie tylko ciemność.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej tak więc jestem już z kolejnym rozdziałem. Wiem, że dawno żadnego nie było, ale ciężko jest podzielić szkołę z pisaniem kilku blogów na raz, dlatego mam dla Was kilka spraw organizacyjnych dzisiaj:
1. Ruszyła zakładka "Informowani", jeśli chcesz być na bieżąco informowany/informowana o nowych rozdziałach zajrzyj do tej właśnie zakładki.
2. Dzisiaj rusza też zakładka "Wasze Blogi", jeśli prowadzisz swojego bloga i chcesz się nim pochwalić zrób to właśnie w tej zakładce.
3. Jak już wcześniej wspominałam prowadzę kilka blogów i musiałam wprowadzić pewną hierarchię, aby się wyrobić z pisaniem wszystkich postów, dlatego rozdziały będą pojawiać się co tydzień w niedzielę.

Co stało się Amelii?
Czy Amelia się obudzi?
Czy Amelia naprawdę jest w ciąży?
Jak Justin zareaguje na wieści od lekarza?

16.01.2015

Rozdział VII

~ Justin ~

         Dwa dni po naszym weselu wyjechaliśmy w trasę koncertową. Nawet nie mieliśmy czasu pożegnać się z naszymi bliskimi, ponieważ cały dzień byliśmy zajęci pakowaniem się na wyjazd.
         Minął już tydzień odkąd jestem żonaty i jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie, bo mam tak piękną kobietę przy sobie dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu i nigdy mi się to nie znudzi.
         Siedziałem właśnie w garderobie, bo Selena już dawno była na scenie i rozgrzewała publiczność przed moim występem, ponieważ miała grać, jako support podczas całej trasy. Czekałem na swoją żonę, aby móc się w końcu przebrać. Po kilku minutach moja księżniczka wyszła z łazienki, więc ja do niej wszedłem. Założyłem:

         Gdy wyszedłem z łazienki nigdzie nie widziałem swojej księżniczki. Szybko zorientowałem się, że musiała pójść do garderoby dziewczyn z naszej ekipy. Usiadłem na kanapie i sięgnąłem po paczkę żelków leżącą na stoliku. W tym samym momencie do pomieszczenia weszła moja księżniczka. Wyglądała tak pięknie a zarazem sexownie w tym stroju:

         − Hej piękna. – Powiedziałem odwracając się w stronę swojej małżonki.
         − Justin a Ty już się obżerasz? – Spytała podchodząc do mnie z uśmiechem na twarzy.
         Nim się obejrzałem moja żona siedziała już na moich kolanach a żelki leżały z powrotem na stoliku. Mocno przytuliłem swoją księżniczkę i złożyłem długi a zarazem czuły pocałunek na jej ustach.
         − Kocham Cię. – Wyszeptałem jej do ucha.
         − Ja Ciebie też kocham. – Odpowiedziała odsuwając się lekko od mojego ciała.
         Chciałem jeszcze posiedzieć z moją żoną sam na sam w garderobie, ale niestety mój menadżer zaczął nas wołać, więc nie mieliśmy wyboru.
         Złapałem Amelię za rękę i razem wyszliśmy do holu, gdzie czekała już cała ekipa. Stanęliśmy wszyscy w kręgu i odmówiliśmy wspólną modlitwę.
         Kilka chwil później wraz z tancerzami i DJ’em wyszliśmy na scenę, gdzie zaczęło się nasze wspólne show.
         Moje fanki szybko pogodziły się z faktem, że mam żonę, która występuje razem ze mną na scenie, a nawet od razu nią pokochały. Przynajmniej mogę mieć nią zawsze przy sobie.
         Zaśpiewałem już kilka piosenek i nagle moja małżonka uciekła mi ze sceny. Domyśliłem się, że poszła na poszukiwania OLLG, bo zbliżała się powoli ta piosenka.
         Kilka minut później postanowiłem zrobić sobie małą przerwę i porozmawiać z fanami na temat wrażeń z dzisiejszego show. Uwielbiam występować w Nowym Jorku, ta publiczność tutaj jest po prostu wspaniała. Wtedy moje księżniczka przyszła z butelką wody, którą mi podała. Ta dziewczyna po prostu czyta w moich myślach i zawsze wie, czego potrzebuję. Przyciągnąłem Amy do siebie tak, że usiadła od razu na moich kolanach.
         − Justin na wygłupy przyjdzie później czas. Teraz masz inne rzeczy do roboty. – Wyszeptała mi do ucha, po czym wstała z moich kolan i zniknęła za kulisami.
         Odkręciłem butelkę z wodą i wypiłem chyba połowę napoju. Odstawiłem pojemnik z boku schodów.
         − Jedziemy dalej! – Krzyknąłem do mikrofonu.
         Z głośników poleciały pierwsze nuty piosenki One Less Lonely Girl, a po chwili ja zacząłem śpiewać tekst.
         Na scenę wjechał tron stworzony specjalnie dla moich OLLG, a chwilę później moja żona przyszła w towarzystwie pięknej brunetkio hipnotyzujących błękitnych oczach. Włosy tej dziewczynie sięgały łopatek. Miała na sobie czarne rurki oraz białą bluzę z narysowanymi wszystkimi moimi tatuażami. Amelia pomogła dziewczynie usiąść na tronie i zniknęła za kulisami. Powolnym krokiem zacząłem zbliżać się w stronę brunetki. Wtedy zza kulis wyszła moja tancerka o blond włosach, czyli Christiana Chandler, która podała mi fioletowy wianek, który założyłem brunetce siedzącej na tronie na głowę. Gdy skończyłem śpiewać podałem dziewczynie dłoń, którą niepewnie chwyciła. Pomogłem błękitnookiej wstać z tronu.
         − Jak masz na imię? – Spytałem patrząc na dziewczynę.
         − Anna. – Odpowiedziała niepewnie.
         − Anna. Ładne imię. Zostaniesz dziś wieczorem moją One Less Lonely Girl? – Spytałem z uśmiechem i nią przytuliłem.
         Brunetka skinęła głową, więc złapałem jej dłoń i pobiegłem z dziewczyną za kulisy. Tam czekała już moja księżniczka, która od razu przytuliła dziewczynę do siebie.
         Po kilku sekundach moja żona odsunęła się od brunetki i padła w moje ramiona i złożyła na moich ustach namiętny pocałunek.
         − Musimy po koncercie porozmawiać, bo dziewczyny nie dadzą mi żyć, jak z Tobą nie porozmawiam. – Wyszeptała mi do ucha.
         − Oczywiście księżniczko. W takim razie po koncercie widzimy się w naszej garderobie. – Odparłem i puściłem oczko swojej żonie.
         Wróciłem na scenę i zacząłem śpiewać kolejną piosenkę ukradkiem obserwując zwinne kocie ruchy mojej małżonki.
         Nagle wszystko gwałtownie się zmieniło. Usłyszałem piski moich fanek, ale inne od tych, jak reagują na mój widok, później usłyszałem wystrzał i poczułem mocny ból w klatce piersiowej. Momentalnie zrobiło mi się ciemno przed oczami i upadłem na ziemię.

~ Amelia ~

         To miał być najlepszy koncert podczas całej trasy. Rano dowiedziałam się, że moja przyjaciółka z Polski będzie na występie mojego męża. Od razu wiedziałam, kogo wybiorę na OLLG podczas dzisiejszego występu.
         Dodatkowo podczas przerwy w próbie zrobiłam test ciążowy, który w końcu wyszedł pozytywny. Byłam taka szczęśliwa, ale jeszcze myślałam racjonalnie. Wiedziałam, że nie mogę mu tego powiedzieć przed występem, bo z euforii nie będzie w stanie skupić się na show.
         Na razie o mojej ciąży wiedziały tylko trzy dziewczyny: Deirdre Barnes, Selena Gomez oraz Elysandra Quinones.
         Przez ten krótki czas, który byliśmy w trasie zdążyłyśmy się już zaprzyjaźnić i wiedziałam, że po powrocie do domów nasza znajomość i tak przetrwa.
         Niestety moje szczęście nie trwało długo. Miałam z Justinem porozmawiać po koncercie, ale gdy usłyszałam wystrzał i zobaczyłam, jak mój mąż upada na ziemię nie wiedziałam, co się dzieje. Podbiegłam do Justina i złapałam go za rękę.
         − Justin proszę nie odchodź. Nie możesz mnie zostawić. Kochanie proszę walcz dla nas. – Mówiłam przez łzy.
         Z oddali słyszałam tylko krzyki Brauna: „Zabierzcie Amelię ze sceny! Podajcie jej coś na uspokojenie!”
         Na scenę wbiegło dwóch sanitariuszy z karetki wraz z lekarzem i ułożyli mojego męża na noszach. Ktoś mnie przerzucił sobie przez ramię i wyniósł ze sceny. Próbowałam się szarpać, wyrywać, krzyczeć, że muszę teraz być przy mężu, ale uścisk tej osoby się zwiększał.
         Po chwili mój „porywacz” posadził mnie na kanapie w garderobie należącej do mnie i Justina. Dopiero teraz zobaczyłam, że to był Kenny Hamilton. Ochroniarz podał mi szklankę z jakąś herbatą.
         − Amy wypij to, to tylko melissa, czyli Ci nie zaszkodzi, a tylko pomoże Ci się uspokoić, bo taka roztrzęsiona mu nie pomożesz. – Powiedział mężczyzna.
         Wiedziałam, że ten duży pan ma rację. Musiałam się uspokoić. Wypiłam napój podany mi przez Kenny’ego, po czym do torebki schowałam dokumenty swoje i Justina.
         − Kenny możesz mnie zawieźć do szpitala? – Spytałam ze łzami w oczach.
         − Tak chyba masz rację. Ktoś musi dokonać formalności. Chodź do samochodu to pojedziemy razem. – Odparł ochroniarz.
         Gdy wychodziliśmy z garderoby wpadliśmy na menadżera od mojego męża.
         − Gdzie się wybieracie? – Spytał podejrzliwym tonem.
         − Scott ktoś musi zająć się formalnościami w szpitalu, a tylko Amelia może to zrobić, bo jest jego żoną. Poza tym dopiero wypiła melissę, więc po drodze powinna być już spokojna. – Odpowiedział za mnie Hamilton.
         Braun studiował nas przez chwilę wzrokiem, ale zgodził się na naszą wizytę w szpitalu.
         Wzięłam głęboki oddech i razem z ochroniarzem wsiadłam do dużego czarnego vana, a Kenny od razu ruszył w stronę szpitala. Martwiłam się bardzo o Justina. Przecież on nie może umrzeć.
Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy Justin przeżyje?
Czy Amelia naprawdę jest w ciąży?

Jak Amelia poradzi sobie z niespodziankami, które los dla niej szykuje?

7.08.2014

Rozdział 31

~ Justin ~

         Po cudownej nocy z moją kochaną dziewczyną obudziłem się w pokoju mojej księżniczki. Dziewczyna spała wtulona w moje ciało. Chwilę później Amy otworzyła oczy, a ja wpiłem się w jej usta.
         Moja księżniczka mocno się do mnie przytuliła i usiadła okrakiem na moich biodrach. Chwilę później odsunęła się ode mnie i uśmiechnęła się słodko do mnie.
         − Kotku pora wstać. Za chwilę na pewno przyjdzie Scott. Choć idziemy się przebrać. – Powiedziała dziewczyna wstając ze mnie.
         Niechętnie wstałem z jej łóżka. Po tej nocy nie chciałem się nigdzie ruszać. Chciałem siedzieć z nią w pokoju sam na sam i spędzić, jak najwięcej czasu razem.
         Skierowałem się do swojego pokoju i ubrałem się w jasne jeansy z białym cieniem, szarą bluzkę na dług rękaw, w której rękawy podwinąłem do łokci, srebrny szeroki łańcuszek oraz białe supra.
         Gdy wyszedłem ze swojego pokoju zobaczyłem moją kochaną księżniczkę. Wyglądała tak pięknie. Miała na sobie czarne krótkie obcisłe spodenki, czerwoną dopasowaną bluzkę bez ramiączek z cyrkoniami przy biuście oraz czarne sandały na obcasie.
         Od razu przytuliłem do siebie moją kochaną księżniczkę i wpiłem się w jej słodkie usta namiętnie nią całując.
         Nagle usłyszeliśmy dźwięk dzwonka do drzwi. Od razu zeszliśmy na dół, gdzie otworzyłem drzwi. Za nimi czekało rodzeństwo mojej ukochanej z Chazem. Chwilę później przyjechał Mój menadżer.
         Weszliśmy wszyscy do salonu, gdzie zaczęliśmy omawiać szczegóły jutrzejszego nagrywania teledysku.
         Gdy Scott wyszedł postanowiliśmy, że wszyscy pójdziemy na spacer. Złapałem swoją dziewczynę za rękę i wyszliśmy z domu. Chaz i Cait znów nie opuszczali się na krok. Tylko jedynie Chris nadal pozostawał sam. Wiedziałem, że Karolina wpadła mu w oko.

~ Amelia ~

         Wyszliśmy całą naszą paczką na spacer. Z Jusem ciągle szłam za rękę. Szkoda mi było trochę mojego brata, który, jako jedyny z naszej paczki był sam.
         Wiem, że zakochał się w mojej przyjaciółce, ale to nie jest dziewczyna dla niego.
         W pewnym momencie Jus, Chaz i Cait poszli do sklepu po jakieś napoje i słodycze. Ja zostałam sama z Christianem i teraz mogłam z nim porozmawiać na temat mojej przyjaciółki.
         − Chris Karola wpadła Ci w oko, prawda? – Spytałam, gdy usiedliśmy na ławce.
         Mój brat w odpowiedzi skinął głową i zaczął unikać mojego wzroku.
         − Christian uwierz mi to nie jest dziewczyna dla Ciebie. Wiem, że na pierwszy rzut oka wydaje Ci się fajna. Ale on jest tylko dobra, jako przyjaciółka, czy koleżanka, ale nie jako dziewczyna. – Powiedziałam.
         − Dlaczego tak uważasz? Przecież z nią nie chodziłaś. – Powiedział mój brat.
         Głośno westchnęłam i wróciłam pamięcią do pewnego pechowego dnia.
         − Chris masz rację. Ja z nią nie byłam, ale był z nią mój dawny przyjaciel. Byliśmy w jednej klasie w gimnazjum. I wtedy zrozumiałam, że moja przyjaciółka nie nadaje się do poważnych związków. Uwierz mi lepiej daj z nią sobie spokój. Nie chcę stracić jeszcze Ciebie przez nią. – Powiedziałam przytulając się do brata.
         − Mała przecież mnie nie stracisz. – Powiedział pogodnie.
         No właśnie nie byłam tego taka pewna. W tej samej chwili wróciła Cait z Chazem i mój Justin.
         Chłopak na mój widok od razu szeroko uśmiechnął się do mnie. Później podszedł do mnie i mocno się do mnie przytulił siadając na ławce.
         − Kocham Cię. – Wyszeptał mi do ucha.
         − Ja Ciebie też. – Powiedziałam pogodnie.
         Poszliśmy dalej na spacer. Doszliśmy na plaże. Od razu ściągnęłam buty i zaczęłam iść brzegiem morza. Po chwili ktoś do mnie podszedł i popchał mnie w stronę wody, przez co do niej wpadłam. Złapałam tą osobę za rękę i pociągnęłam za sobą. Gdy wylądowaliśmy w wodzie zrozumiałam, że był to mój kochany chłopak. Razem z Justinem zaczęliśmy się śmiać, bo byliśmy teraz cali mokrzy.
         Po chwili Justin wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi wstać. Przytuliłam się mocno do niego i wspięłam na palce muskając lekko jego malinowe usta.
         Justin w tym momencie położył swoje dłonie na moich udach, po czym lekko mnie podniósł, jednak zaraz osunęłam się z powrotem na ziemię. Mój ukochany zasmucił się. Wtedy zrozumiałam, o co mu chodziło.
         Objęłam go w karku, po czym skoczyłam na niego i oplotłam go nogami w biodrach, na co mój chłopak się uśmiechnął.
         Nagle ktoś odchrząknął. Wtedy do sobie przypomniałam, że przecież nie jesteśmy sami.
         Spojrzałam na moje rodzeństwo, a Jus cicho się zaśmiał. Mój brat spojrzał na nas srogim wzrokiem.
         Chwilę później wróciliśmy do domu Justina. Od razu poszłam do pokoju się przebrać z tych mokrych ubrań.
         Gdy wróciłam do salonu Justin siedział na kanapie też już przebrany. Podeszłam do niego i położyłam się na kanapie, kładąc swoją głowę na jego kolana, bo głowa mnie rozbolała.
         − Kochanie wszystko w porządku? – Spytał zmartwiony Justin odgarniając moje włosy z twarzy.
         − Tak, tylko głowa mnie trochę boli. – Powiedziałam gładząc go wierzchem dłoni po policzku.
         − To poczekaj myszko. Przyniosę Ci tabletkę przeciwbólową. – Powiedział Jus wstając z kanapy unosząc lekko moją głowę.
         Chwilę później zniknął z salonu. Po kilku minutach przyszedł z szklanką pełną wody i paczką tabletek przeciwbólowych.
         Usiadłam na kanapie i wzięłam jedną tabletkę, którą popiłam wodą, po czym mocno przytuliłam się do Justina. Mój chłopak odwzajemnił uścisk od razu i musnął lekko moje usta.
Po przeczytaniu skomentuj

Dlaczego Amelię boli głowa?
Czy Amy kiedyś odzyska pamięć?
Czy przejdzie jej ból do rana, aby mogli nagrać teledysk na czas?


Życzę miłego czytania :)

30.07.2014

Rozdział 30

Rozdział + 18
Czytasz na własną odpowiedzialność

~ Amelia ~

         Byłam pod wrażeniem, gdy menadżer mojego chłopaka zaproponował mi wyjechanie w trasę razem z Justinem. Jednak był jeden mały problem. Mianowicie moja szkoła.
         − Chciałabym, ale w przyszłym roku piszę maturę. Nie wiem, czy uda mi się to pogodzić. – Powiedziałam zgodnie z prawdą.
         − Szkołą się nie przejmuj, bo wiem, że dawna nauczycielka zgodzi się pomóc Ci skończyć szkołę a maturę będziesz mogła w maju napisać w swojej szkole, bo planuję wtedy koncerty Justina w Polsce, więc postaram się to zgrać z twoimi egzaminami. – Powiedział Scott.
         W takim razie nie miałam już więcej wątpliwości, co do występu w trasie koncertowej swojego chłopaka.
         − Zgadzam się. – Odpowiedziałam z uśmiechem.
         Wtedy postanowiliśmy wrócić do wszystkich. Gdy tylko doszłam do Justina mocno się do niego przytuliłam.
         − Wiesz, że Cię kocham najbardziej na świecie? – Spytał mój ukochany przyciągając mnie bliżej siebie.
         − Wiem kotku. Ja Ciebie też kocham. – Powiedziałam muskając jego policzek.
         Pawie cały czas przetańczyłam ze swoim chłopakiem, choć jeden raz zatańczyłam z Chrisem.
         Gdy tańczyłam z Jusem ręce mojego chłopaka ciągle spoczywały na moich pośladkach a sam Justin cały czas patrzył się na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.
         Do domu Justina przyjechaliśmy sami. Gdy weszliśmy do środka Justin przycisnął mnie do ściany i zaczął namiętnie całować moją szyje a później usta.
         Swoimi dłońmi błądził po moich pośladkach oraz plecach. Jego dłonie tak delikatnie muskały moje ciało. A w jego słodkich namiętnych pocałunkach się zatraciłam.
         Zarzuciłam swoje ręce na szyję swojego chłopaka i w pełni oddałam się jego wspaniałym pocałunkom. Wtedy Justin mnie podniósł a ja objęłam go nogami w pasie.
         Mój ukochany zaniósł mnie do swojego pokoju. Zamknął za nami drzwi kopnięciem i położył mnie na swoim łóżku nie przestając w ogóle całować moich ust.
         Jego oczy tak cudownie błyszczały. Wtedy Justin złapał za zamek w mojej sukience i pociągnął go w dół. Uśmiechnęłam się w pocałunku i musnęłam jego usta.
         − Chcesz bym zwiedził twoje ciało? – W jego oczach pojawił się niebezpieczny błysk. – Jeśli tak, dotknij tylko… - Justin złapał moją rękę i przyłożył do swoich spodni – On jest gotowy. – Wymruczał mi do ucha.
         W odpowiedzi wpiłam się w jego usta, przez co Justin wylądował na poduszkach.
         Gdy zdjęłam jego koszulkę moim oczom ukazało się starannie wyrzeźbione ciało pokryte wieloma fantastycznymi tatuażami.

~ Justin ~

         Podniosłem się lekko, aby Amy mogła ściągnąć moją koszulkę a później przejechała paznokciami po mojej klacie.
         − Mmm… kicia podniecasz mnie jeszcze bardziej. – Powiedziałem z uśmiechem.
         Amelia zabrała się do moich spodni. Odpięła guzik i powoli zaczęła rozpinać rozporek, aby trochę się ze mną podroczyć, jednak ja z każdą kolejną sekundą byłem coraz bardziej napalony. W końcu pozbyła się moich spodni i rzuciła je w kąt pokoju.
         Chwilę później ja rozpiąłem jej sukienkę i szybko się jej pozbyłem. Nagle Amy odsunęła się ode mnie i uciekła zamykając się w łazience. Nie odpuszczę jej za bardzo mnie nakręciła, żebym teraz mógł jej odpuścić.
         Wyjąłem z szuflady śrubokręt i otworzyłem drzwi. Moja ukochana od razu wpiła się w moje usta i poprowadziła mnie do łóżka, na które mnie popchała. Amy zaczęła dłonią jeździć od mojego kolana przez uda po Jerrego. Gdy tylko jej dłoń zatrzymała się na chwilę na moim koledze, którą przesuwała w górę i w dół, głośno jęknąłem, bo czułem, że za chwilę eksploduję, jeśli w nią nie wejdę.
         Nagle Amy jednym ruchem ściągnęła ze mnie bokserki. W końcu. Położyłem nią na poduszki ściągając z niej stanik. Później zabrałem się za jej majtki.
         Wtedy mogłem podziwiać jej całe ciało. W brzuchu zobaczyłem kolczyk było to małe srebrne serduszko z fioletowymi kryształkami.
         Pochyliłem się nad swoją dziewczyną i wpiłem się w jej usta w momencie, gdy wkładałem Jerrego do Jaskini Rozkoszy. Nie czekałem na nic od razu zacząłem „z kopyta” wpychając swojego wielkiego przyjaciela w nią zdecydowanie i jak najgłębiej. Moja księżniczka rozchyliła usta i zaczęła jęczeć a ja uśmiechnąłem się do niej.
         Jej oddech był szybszy i czułem, jak bardzo mnie teraz pragnęła. Wyszedłem z niej powoli, chwyciłem za jej biodra i wszedłem w nią z powrotem z impetem.
         Poruszałem się w niej szybko w przód i w tył. Amelia wygięła głowę w tył, a ja zacząłem składać zmysłowe i powolne pocałunki na jej szyi, a dwoma palcami kręciłem wokół jej łechtaczki.
         − Przyspiesz. – Powiedziała moja księżniczka drżącym głosem.
         Owinąłem jej nogi wokół siebie, chwyciłem się jej ramienia i włożyłem Go całego do rozpalonego ciała mojej ukochanej. Poruszałem biodrami najszybciej, jak mogłem. Podłożyłem rękę pod jej pośladki i jeszcze bardziej przyspieszyłem. Jej biodra poruszały się energicznie razem ze mną to, co wtedy czułem było nie do opisania.
         Wtedy moja księżniczka wygięła się w łuk, jej ciało zastygło, na jej usta wkradł się słodki uśmiech i czułem rozkosznie gorący płyn na swoim przyjacielu.
         Sam też byłem blisko. Chwyciłem za jej biodra i poruszałem się w niej wolniej. Z każdym kolejnym ruchem byłem coraz głębiej.
         Po chwili znieruchomiałem i zamknąłem oczy w ekstazie. Doszedłem w swojej ukochanej. Drżałem jeszcze parę chwil. Później wyciągnąłem z niej swojego przyjaciela.
         Położyłem się na poduszkę obok swojej wybranki i ciężko oddychałem. Wsparłem się na łokciach, aby spojrzeć na swoją księżniczkę.
         Moja ukochana była cała mokra. Chociaż z resztą nie tylko ona. Musnąłem jej słodkie usta.
         − Kocham Cię Justinku. – Wyszeptała mi do ucha.
         − Ja Ciebie też kocham Amy. Cieszę się, że jesteś tutaj ze mną. – Wysapałam i uśmiechnąłem się do swojej dziewczyny.
         − Idę pod prysznic. Przyjdziesz do mnie do pokoju? – Spytała ze słodkim uśmiechem na twarzy.
         − Oczywiście księżniczko. Jeśli tylko tego chcesz. – Powiedziałem z uśmiechem.
         Sam też wstałem z łóżka i poszedłem do swojej łazienki. Wziąłem prysznic i założyłem bokserki. Gdy byłem już gotowy postanowiłem pójść do pokoju swojej dziewczyny. Jednak jej tam jeszcze nie było.
         Położyłem się na jej łóżku i czekałem na miłość swojego życia. Moja ukochana przyszła po kilku minutach ubrana w czerwoną seksowną krótką piżamkę opinającą jej ciało. Chwilę później dziewczyna położyła się obok mnie na łóżku i mocno do mnie przytuliła.
         − Dobranoc kocie. – Powiedziała leżąc nade mną.
         − Dobranoc kiciu. – Odpowiedziałem i podniosłem się lekko, aby musnąć się słodkie usta.
Po przeczytaniu skomentuj

Jak miną nagrania teledysku?
Kiedy Justin dowie się o planie swojego menadżera z wykorzystaniem Amy?
Czy Amy będzie miała odwagę powiedzieć Chrisowi prawdę na temat swojej przyjaciółki?


Życzę miłego czytania :)

23.07.2014

Rozdział 29

~ Justin ~

         Wszyscy patrzyli na mnie z wyczekiwaniem, gdy Cait powiedziała, że mamy iść wszyscy na imprezę.
         Z jednej strony sam chciałem wyjść gdzieś ze swoją dziewczyną i się zabawić, ale z drugiej, jak dowiedziałem się od Chrisa, co stało się na ich sylwestrowej zabawie, bałem się, że moja księżniczka znów może stracić przytomność a tego bym nie chciał.
         W końcu po długich rozmyślaniach podjąłem decyzję. Uśmiechnąłem się do swojej dziewczyny i musnąłem lekko jej wargi.
         − Idź się zbieraj księżniczko. – Powiedziałem z uśmiechem.
         Amy zapiszczała z radości i musnęła czule mój policzek, po czym pobiegła na górę.
         Chwilę później sam poszedłem do swojego pokoju i przebrałem się w czarne spodnie z nisko osadzonym kroczem, czarną koszulę zapinaną na guziki, czarną marynarkę, czarny kapelusz, czarne lakierki oraz złoty szeroki łańcuszek, złotą szeroką bransoletkę, a na drugiej ręce miałem złoty zegarek.
         Zszedłem na dół, ale mojej dziewczyny jeszcze nie było. Usiadłem w salonie z przyjaciółmi.
         Po chwili usłyszałem obcasy na szczycie schodów. Postanowiłem pójść do przedpokoju, po swoją ukochaną. Gdy schodziła ze schodów szeroko się do niej uśmiechnąłem i wyciągnąłem do niej rękę, gdy była niedaleko mnie.
         Amelia chwyciła moją dłoń, a ja okręciłem nią wokół własnej osi. Wyglądała bardzo pięknie. Miała na sobie piękną ciemnofioletową sukienkę sięgającą połowy uda bez ramiączek. Była dopasowana do jej ciała. Pod biustem miała pasek w tym samym kolorze z dużą srebrną klamrą z białymi cyrkoniami. Od paska do samej ziemi z tyłu sukienki rozciągał się ogon zrobiony z ciemno fioletowego woalu. Amy zrobiła sobie delikatny makijaż podkreślający jej urodę włosy zostawiła rozpuszczone. Założyła srebrne sandały na wysokim obcasie z wąskim paskiem przy palcach oraz wąskim paskiem przy kostce. Do tego ubrała srebrną bransoletkę i srebrny łańcuszek z białymi kryształkami.
         − Kotku wyglądasz pięknie. – Wyszeptałem jej do ucha.
         Dziewczyna zlustrowała mnie wzrokiem i uśmiechnęła się do mnie w ten swój cudowny słodki sposób. Kochałem jej uśmiech, a najbardziej kochałem nią całą.
         − Ty też wyglądasz świetnie. – Powiedziała moja dziewczyna, po czym musnęła lekko moje usta.
         Objąłem Amelię w pasie i weszliśmy do salonu. Wszyscy spojrzeli na nas z szeroko otwartymi oczami tylko Cait i Chris uśmiechali się na nasz widok.
         Ustaliliśmy, że wszyscy spotkamy się na miejscu. Rodzeństwo mojej dziewczyny razem z Chazem pojechali zaraz po naszym przyjściu. Ryan i Alfredo pojechali razem. Ja złapałem Amelię za rękę i poszliśmy do garażu. Tam podeszliśmy do mojego czarnego Cadillaca CTS-V Batmobila.
         Amy zastanawiała się, jak otworzyć te drzwi skoro nie było w nich klamki. Uśmiechnąłem się i podszedłem do swojej dziewczyny. Musnąłem lekko jej usta i nacisnąłem gwiazdkę znajdującą się pod lusterkiem. Na co drzwi odskoczyły w tył. Mógłbym się tymi drzwiami bawić cały dzień.
         Mimo, że już kilka lat miałem ten samochód nadal intrygowały mnie te drzwi. Pomogłem wsiąść swojej ukochanej do pojazdu zamykając później za nią drzwi. Następnie podszedłem do drzwi od strony kierowcy i wsiadłem do samochodu. Odpaliłem auto, po czym wyjechaliśmy z domu.
         Położyłem swoją dłoń na kolanie swojej dziewczyny. Amy spojrzała na mnie z rozbawieniem.
         − Justin te drzwi są dziwne. – Powiedziała zakładając ręce na piersi udając obrażoną.
         Zaśmiałem się pod nosem i ścisnąłem mocniej jej kolano. Amelia uśmiechnęła się lekko.
         − Kochanie te auto w cale nie jest dziwne. Ono jest inteligentne, bo nikt nie wie, jak je otworzyć, a ja za to mam zabawę w otwieranie drzwi. Trochę to potrwa zanim przyzwyczaisz się do otwierania tych drzwi. – Powiedziałem pogodnie.
         Niedługo później dojechaliśmy do klubu, w którym mieliśmy się spotkać z naszymi przyjaciółmi i rodzeństwem mojej dziewczyny.
         Na parkingu zobaczyłem znajome auto, ale nie byłem do końca pewien, do kogo ono należy.
         Zaparkowałem samochód, po czym pomogłem wysiąść z samochodu swojej dziewczynie. Objąłem nią w pasie zamykając przy tym samochód.
         Chwilę później byliśmy już w klubie. Naszych przyjaciół jeszcze nie było, więc z Amy postanowiliśmy pójść zająć stolik. Usiedliśmy obok siebie przełożyłem jej rękę przez ramię i musnąłem jej policzek.
         Nagle ktoś podszedł do naszego stolika, ale widok tej osoby mnie nie zachwycił. Nad nami stała Selena Gomez. Przyciągnąłem Amelię bliżej siebie, na co moja księżniczka oparła swoją głowę o moje ramię.
         − Nie ignoruj mnie Bieber. – Wysyczała Selena stojąc nadal nad nami.
         − O Selena wiesz nie zauważyłem Cię. – Powiedziałem sarkastycznym tonem. – Sorry chciałbym dłużej z Tobą porozmawiać, ale jak widać jestem zajęty. – Powiedziałem odwracając się w stronę swojej dziewczyny wpijając się w usta Amelii.
         − Zemszczę się Bieber! Słyszysz jeszcze Ty i Twoja nowa dziewczyna mnie popamiętacie! – Wykrzyczała Selena zaraz, po czym odeszła od nas.
         Ani na chwilę nie przestawałem całować swojej księżniczki. Wszyscy muszą się zacząć przyzwyczajać do tego, że znalazłem kobietę swojego życia i mam nadzieję, że niebawem Amelia stanie moją żoną.
         Nagle ktoś głośno odchrząknął i z Amy w tym samym momencie się odwróciliśmy. Wtedy zobaczyliśmy rodzeństwo mojej siostry oraz naszych przyjaciół.

~ Amelia ~

         Zaraz po wejściu do klubu usiedliśmy przy stoliku. Po chwili podeszła do nas Selena. Widziałam, że Justinowi nie chce się z nią rozmawiać. Gdy mój chłopak nią zignorował zaczęła się wściekać, a kiedy jej powiedział, że nie ma dla niej czasu zaczęła się odgrażać, że zemści się na nas.
         Przestraszyłam się jej słów, bo ona naprawdę mogła zaszkodzić Justinowi, a tego nie chciałam. Jednak szybko przestałam o tym myśleć, bo mój ukochany zaczął mnie całować, a ja zaczęłam odwzajemniać jego pocałunki.
         Po chwili ktoś odchrząknął i oboje z Jusem spojrzeliśmy w tą samą stronę. Okazało się, że to tylko Cait z Chrisem i Chazem oraz przyjaciele Justina.
         Wszyscy usiedli do naszego stolika, a ja zlustrowałam wzrokiem swoją starszą siostrę, która usiadła obok mnie. Miała na sobie czarne legginsy wykładane cekinami, czarne buty na koturnie z ćwiekami z tyłu, białą luźną koszulkę na ramiączkach, jeansową kamizelkę, którą zostawiła rozpiętą a na to miała założoną czarną kurtkę skórzaną z ćwiekami. Wyglądała naprawdę wspaniale.
         Jednak cały czas nie dawała mi spokoju ostatnia wypowiedź Seleny. Justin od razu zauważył, że coś jest nie tak jak powinno i przyciągnął mnie bliżej siebie.
         − Kochanie nie przejmuj się gadaniem tej idiotki. Zrozum dopóki mam Ciebie nic nie jest w stanie mi zaszkodzić, bo to Ty sprawiasz, że mam chęć do życia. – Powiedział mój ukochany czułym tonem mi do ucha lekko przygryzając jego płatek.
         Nagle usłyszałam swoje ulubione rytmy i przeszłam obok Justina na parkiet, gdzie zaczęłam od razu tańczyć do piosenki Austin’ a Mahone’ a – Secret. Mój chłopak i jego przyjaciele podziwiali ten występ i szeroko otwartymi oczami.
         Zaraz po piosence podeszłam do Justina i musnęłam lekko jego policzek.
         − Kotku zamknij buzię, bo Ci jeszcze mucha wleci. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy i przytuliłam się do swojego chłopaka.
         Jus przytulił mnie mocno do siebie i wpił się w moje usta. Po chwili znów ktoś do nas podszedł. Moja siostra szturchnęła nas, żebyśmy przestali się w końcu całować. Nad nami zobaczyłam Scooter’ a z wtuloną w niego żoną. Bieber zdziwił się na widok Brauna, ale uśmiechnął się do niego ciągle trzymając mnie w swoich ramionach.
         − Siema Scott. Dosiądziecie się do nas? – Spytał z uśmiechem mój ukochany. – Poza tym chyba nie miałem jeszcze okazji przedstawić Ci Amelii? Mojej dziewczyny. – Powiedział podkreślając ostatnie słowa.
         Menadżer mojego chłopaka rozszerzył oczy ze zdziwienia, a Jus mocniej mnie przytulił, przez co zapiszczałam.
         − Justin to boli. – Powiedziałam.
         Chris zgromił Justina wzrokiem, na co mój chłopak poluźnił nieco uścisk. Wiedziałam, że Christian nadal nie popiera naszego związku, ale starał się cieszyć naszym szczęściem.
         − Chris daj już spokój. Umiem sobie sama poradzić z Justinem. – Powiedziałam wtulając się w ciało swojego chłopaka.
         Mój brat przewrócił oczami, ale nie odezwał się nic więcej na ten temat. Chwilę później menadżer Justina spojrzał na nas niepewnie.
         − Justin mogę porozmawiać chwilę z twoją dziewczyną na osobności? To ważne. – Powiedział Scott.
         − Zgoda, ale jeśli coś jej powiesz nie tak to Ci tego nie wybaczę, rozumiesz? – Spytał poważnym tonem mój ukochany.
         Jeszcze nigdy nie widziałam Justina, tak bardzo poważnego, jak wtedy. Scott skinął głową na znak, że się zgadza i poszłam z menadżerem Jusa w cichsze miejsce, aby móc na spokojnie porozmawiać.
         − Amelia pewnie się zastanawiasz, dlaczego chciałem z Tobą porozmawiać na osobności. – Powiedział Scooter.
         W odpowiedzi skinęłam głową, bo naprawdę mnie to zastanawiało. Czego mógł chcieć menadżer Justina ode mnie?
         − Widziałem twój występ przed chwilą i nie ukrywam zaimponowałaś mi. Dlatego chciałbym Tobie coś zaproponować. Justin pod koniec jesieni będzie rozpoczynał nową trasę koncertową, która będzie trwała do czerwca. Pomyślałem, że może wyjechałabyś z nim w trasę i tańczyła w jego zespole, bo naprawdę masz wielki talent taneczny. – Powiedział Scott.
         Czegoś takiego się nie spodziewałam. Nie miałam pojęcia, co odpowiedzieć.
Po przeczytaniu skomentuj

Co Amelia odpowie Scottowi?
Czy Justin ma jeszcze jakieś plany na ten wieczór?
Co Selena zaplanuje, aby zrujnować życie i związek Justina i Amelii?


Życzę miłego czytania :)