Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamartwianie się. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamartwianie się. Pokaż wszystkie posty

5.04.2016

Rozdział XIX

~ Justin ~



- Kochanie wstajemy - wyszeptałem do ucha Amelii. Dziewczyna przekręciła się na drugi bok i mocniej okryła się kołdrą.

Nie zastanawiałem się długo i zdjąłem okrycie ze swojej żony. Kobieta zapiszczała z zimna i pobiegła w stronę łazienki. Uśmiechnąłem się na swoje poczynania i udałem się do swojej garderoby. Przebrałem się i zbiegłem na dół. Wyjąłem paczkę papierosów i wyszedłem do ogrodu. Wyjąłem jedną fajkę, którą szybko zaciągnąłem się dymem. Gdy czułem, jak trucizna rozprzestrzeniała się po moim ciele, ogarniał mnie spokój.

Denerwowałem się, bo bałem się wizyty w klinice ginekologicznej. Rzuciłem niedopałek na posadzkę i wróciłem do domu. Amy stała przy drzwiach i okrywała ramiona cienkim sweterkiem i patrzyła na mnie ze strachem wymalowanym na twarzy.

Objąłem dziewczynę ramieniem w pasie i pocałowałem Amelię w policzek, aby się uspokoiła. Wziąłem z komody kluczyki i dokumenty od samochodu. Po tygodniu w trasie wróciliśmy na kilka dni do domu, aby zregenerować siły.

Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do chromowego Fisker Karmara. Z drżącymi dłońmi kierowałem pojazdem. Widziałem, jak Amy nerwowo zaciska swoje dłonie. Byłem pewien, że moja żona bardziej przeżywała tę wizytę ode mnie.

Po kilkunastu minutach staliśmy pod budynkiem, gdzie jeszcze kilka tygodni temu Amelia walczyła o życie. Wtedy powróciły wszystkie wspomnienia. Objąłem kobietę w pasie, aby dodać jej otuchy.

Ledwo doszliśmy pod gabinet, a doctor otworzył przed nami drzwi. Najpierw poprosił Amy do środka na badania kontrolne. Po kilkunastu minutach lekarz otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka. Moja żona leżała na kozetce z podwiniętą bluzką. Usiadłem na krześle obok kobiety i złączyłem nasze dłonie w jedność.

Mężczyzna rozsmarował jakiś żel na brzuchu mojej księżniczki. Po chwili na USG pojawił się obraz. Na początku nie byłem w stanie tam zupełnie nic dostrzec. Nagle moim oczom ukazała się mała kropka na środku ekranu.

- A tutaj mamy dzidziusia - powiedział, pokazując nam plamkę.

Byłem szczęśliwy, że w końcu nam się udało. Po tylu miesiącach starań nareszcie miałem być tatą. Moja radość była wtedy nie do opisania. Pochyliłem się nad swoją ukochaną i wpiłem się w usta kobiety. Na twarzy poczułem łzy, które należały do Amelii.

Odsunąłem się od swojej żony, a kiedy odwróciłem się, lekarza nie było już w pomieszczeniu. Pomogłem Amy zetrzeć żel z jej brzucha. Mimowolnie uśmiechnąłem się, gdy uświadomiłem sobie, że niebawem będę miał małego szkraba, który zacznie biegać radośnie po naszej willi. Moja żona poprawiła swoją bluzkę i weszliśmy do gabinetu doktora. Mężczyzna siedział za biurkiem i wypisywał receptę dla mojej księżniczki. Po chwili spojrzał na nas i uśmiechnął się szeroko, po czym podał mi zdjęcie z USG.

- Bardzo państwu gratuluje. Domyślam się, że po takich przeżyciach długo państwo czekali na ten dzień - powiedział, przybijając pieczątkę na jakiejś kartce. Kiedy podał mi ją, wiedziałem już, że miałem w dłoni receptę. - Tamte leki musi pani odstawić, bo mogą zaszkodzić dziecku, a teraz przepisałem pani kilka różnych opakowań witam na wzmocnienie - skierował słowa do mojej żony. Pożegnaliśmy się z lekarzem i opuściliśmy jego gabinet.

Złapałem Amelię za rękę i wsiedliśmy do samochodu. Nie myśląc długo, udałem się do restauracji. Po takiej wiadomości postanowiłem, zabrać kobietę na pożywne śniadanie. Gdy zaparkowałem pod budynkiem, pomogłem wysiąść żonie z pojazdu. Weszliśmy do środka, a hostessa zaprowadziła nas do wolnego stolika. Po chwili przyszedł kelner i podał nam karty dań. Nagle cała moja radość uleciała. W drzwiach ujrzałem Jaydee. Złapałem dłoń swojej żony i spojrzałem w jej piękne oczy, aby uspokoić myśli.

- Cześć kochanie - zaćwierkała moja była dziewczyna, która stanęła przy stoliku, gdzie siedziałem z żoną.

Amy wyrwała dłoń z mojego uścisku i wstała od stołu. Widziałem, że była wściekła z powodu obecności Jaydee, ale przecież nie wiedziałem, że miała tam być.

- Uważaj, bo powiem to raz i więcej nie powtórzę. Justin jest moim mężem i trzymaj się od niego z daleka. Myślisz, że on zostawi miłość swojego życia dla kogoś takiego jak ty? Mylisz się. Zbyt wiele razem stworzyliśmy, aby on mógł to teraz stracić - powiedziała moja żona. Jej głos był przepełniony jadem, a ja zacząłem obawiać się, co jeszcze mogła zrobić. Jednak ona tylko podeszła do mnie i usiadła na moich kolanach. Dziewczyna wtuliła twarz w moją szyję, po czym złożyła na niej delikatny pocałunek. Jaydee wpadła w szał, widząc, co Amy robiła ze mną. Odeszła odgrażając się, że nasza dwójka jeszcze ją popamięta.

Szczerze? Nie przejąłem się jej groźbami. Dopóki miałem przy sobie Amelię i nasze jeszcze nienarodzone maleństwo, wiedziałem, że nic nie zagrozi naszemu związkowi.

- Wiesz, że uczyniłaś mnie najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi? - spytałem dotykając jeszcze płaskiego brzucha mojej księżniczki. Dziewczyna zaśmiała się pod moim dotykiem i szybko wyswobodziła się z mojego uścisku, po czym wróciła na swoje miejsce.

Amy otworzyła menu i przeglądała strony. Postanowiłem zrobić to samo. Kilka minut później przyszedł kelner, który odebrał nasze zamówienia. Kiedy wrócił postawił przed nami talerze z naleśnikami z nutellą, bitą śmietaną i owocami. Amy szeroko uśmiechnęła się na widok jedzenia.

Kiedy mężczyzna zostawił nas samych, moja żona od razu zaczęła jeść. Postanowiłem pójść w jej ślady. Gdy opróżniliśmy nasze talerze poprosiłem o rachunek. Wychodząc z restauracji od razu udaliśmy do domu mojego szwagra. Wiem, że oni byli ze sobą blisko, więc nie dziwiłem się, że był pierwszą osobą, którą chciała powiadomić o naszym maleństwie.

Ledwo zaparkowałem na podjeździe a Christian już stał przy drzwiach. Moja żona od razu rzuciła się w ramiona swojego brata. Kiedy weszliśmy do jego domu, z salonu wyszła Payton. Dziewczyna od razu wtuliła się w bok Chrisa i uśmiechnęła się do nas. Chłopak zaprowadził nas do salonu, kiedy szedł do kuchni po napoje, zaproponowałem mu swoją pomoc. Gdy weszliśmy do pomieszczenia, oparłem się o jedną z szafek.

- Dobra Bieber, co się dzieje między tobą a Amy? Widzę, że jakoś dziwnie się zachowujecie - powiedział, wyciągając z szafki szklanki.

Wziąłem głęboki oddech i przeczesałem dłonią swoje włosy. Podniosłem swój wzrok na mężczyznę i szeroko uśmiechnąłem się do niego.

- Udało się Beadles. Będziesz wujkiem. Amy jest w ciąży - powiedziałem szczęśliwy. Christian zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku, po czym wróciliśmy do przygotowywania napojów.

Kiedy wróciliśmy do salonu, Chris wyciągnął rękę w stronę mojej żony. Kiedy Amelia stała obok niego, wziął ją na ręce i zaczął kręcić się po całym pokoju, ciągle trzymając swoją siostrę w ramionach.

- Gratuluje siostra. Twój mąż zdarzył się już pochwalić - powiedział, wypuszczając dziewczynę z objęć.

_________________________________________________________________________________


Po przeczytaniu skomentuj

Przed wami ostatni rozdział opowiadania.
Czeka na was jeszcze epilog i to będzie zakończenie historii Amy i Justina.
Zapraszam Was również do czytania nowego opowiadania "It's too late to say sorry |J.B|"

Cieszycie się, że Amy jest jednak w ciąży?
Czy Jaydee da w końcu spokój Justinowi i Amelii?
Czy teraz już nic nie zagraża ich związkowi?


11.02.2016

Rozdział XVII

~ Amelia ~




Minęło kilka dni, odkąd odwiedziła nas moja przyjaciółka. Dziewczyna już jakiś czas temu opuściła Stany, a my przygotowywaliśmy się do ponownego wyjazdu w trasę. Spakowani byliśmy już od kilku dni, ale mentalnie musiałam naszykować się na to wydarzenie. Bałam się, że ktoś będzie chciał pójść w ślady Salemah. Nie chciałam stracić Justina. Jednak ciągle przed oczami miałam obraz z hotelowego pokoju. W uszach nadal słyszałam jedno zdanie „Ta kula miała trafić Ciebie”. Wiedziałam, że wiele osób nie było szczęśliwych z powodu naszego związku. W końcu, jaki normalny mężczyzna bierze ślub po trzech miesiącach znajomości? Chociaż nikt nie znał prawdy. Justin był przy mnie od dawna. Z wyjątkiem lat, które spędziłam w Polsce. Po wypadku, w którym uległam długoterminowej amnezji, byłam skazana na życie z dala od mężczyzny, którego kochałam. Gdy w końcu nasze drogi znów się skrzyżowały, doszliśmy do wniosku, że nie mogliśmy już dłużej żyć bez siebie. Każdy, kto nie znał naszej historii, traktował mnie jak wroga. Większość fanów mojego męża popierała nasz związek. Niestety byli też tacy, którzy zrobiliby wszystko, aby nas rozdzielić. Z rozmyślań wyrwał mnie Justin.

- Kochanie chodź. Musimy już jechać – powiedział, niepewnie podchodząc do mnie.

Wcale mu się nie dziwiłam. W ostatnim czasie miałam różne wahania nastrojów. Jednak wiedziałam, że było to spowodowane lekami. Jeśli chciałam w przyszłości mieć dzieci, musiałam stosować się do zaleceń lekarzy. Niestety tabletki antydepresyjne wywoływały u mnie nagłe zmiany w zachowaniu i humorze.

Justin zawsze podnosił mnie na duchu. Próbował mi wmawiać, że niebawem wszystko się ułoży. Byłam pewna, że sam nie wierzył w swoje słowa. Robił, co w jego mocy, abym tylko poczuła się lepiej.

Tego dnia nie chciałam mu przysparzać więcej zmartwień. W końcu po przerwie wracał w trasę. Na prośbę swojego ukochanego wstałam z kanapy. Justin zdążył już zanieść nasze bagaże do autokaru. Zabrałam swoją torebkę z szafki i czekałam na męża. Poczułam, jak materiał opada na moje ramiona. Odwróciłam się w kierunku mężczyzny. Chłopak uśmiechnął się szeroko i okrył moje barki cieniutkim czarnym sweterkiem. Spojrzałam na niego, nic nie rozumiejąc.

- Nie chcę, żeby moja księżniczka zmarzła – odparł, zabierając klucze z szafki. Wyszliśmy z domu, a on zamknął drzwi.

Od razu skierowaliśmy się w stronę dużego srebrnego autobusu. Gdy wchodziłam do środka, ogarnęła mnie jeszcze większa niepewność. Z każdą chwilą coraz bardziej zastanawiałam się, czy dobrze robimy. Niestety to nie były moje jedyne obawy. W ostatnim czasie stało się coś, co nie dawało mi spokoju. Oczywiście moje zachowanie nie uszło uwadze Justina. Siadając na kanapie, poczułam, jak silne męskie ramiona zaciskały się wokół mojego pasa. Chwilę później jego ciepłe i aksamitne usta znalazły się na moim ramieniu. Było to tak przyjemne doznanie, że na jedną drobną chwilę zapomniałam o swoich obawach. Jednak nie na długo. Szybko odepchnęłam od siebie mężczyznę i schowałam twarz w swoich dłoniach, a pojazd w tym momencie ruszył z naszego podjazdu. Jedyne szczęście, jakie mnie w tym momencie spotkało to fakt, że w autokarze poza naszą był tylko kierowca. Reszta ekipy mojego męża była przypisana do innych autobusów.

- Kochanie powiedz mi, co się ostatnio z Tobą dzieje – poprosił. Uklęknął przede mną i wspierał się na moich kolanach.

Odwróciłam swój wzrok od mężczyzny. Nie miałam pojęcia, jak zachować się w tej sytuacji. Dlaczego to wszystko musiało być tak cholernie trudne? Dlaczego nie mogłam mu otwarcie powiedzieć o swoich obawach? Może powodem był fakt, że ostatnim razem trafiłam przez to do szpitala. Nie chciałam, aby powtórzyła się ta sytuacja. Chciałam, aby wszystko zaczęło się w końcu układać. Chciałam być w końcu szczęśliwa u boku najwspanialszego mężczyzny na świecie. Czy to tak wiele?

- Księżniczko, proszę, odezwij się. Naprawdę martwię się o Ciebie – usłyszałam szept tuż przy swoim uchu.

Nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Co niby miałam mu powiedzieć? Że najprawdopodobniej jestem w ciąży, jednak bałam się to sprawdzić, aby po raz kolejny nie przeżyć zawodu? Nic nie mówiąc, odsunęłam się jak najdalej od Justina. Usiadłam w drugim końcu autokaru. Założyłam na uszy duże białe słuchawki. Po chwili zaczęła do mnie docierać tak dobrze znana mi muzyka, która zawsze koiła moje uczucia. Nim się obejrzałam, po moich policzkach spływał słony płyn. Oparłam swoją głowę o szybę i niepewnie spojrzałam w stronę swojego ukochanego.

Chłopak siedział w miejscu, w którym go zostawiłam. Ukrył w dłoniach swoją twarz, a po jego nierównym oddechu wiedziałam, że naprawdę przejmował się moim stanem. Nie chciałam, żeby się zamartwiał, ale nie mogłam mu też znów zrobić nadziei, że być może zostanie ojcem. Zdawałam sobie sprawę, jak ważne to było dla niego, aby w naszym życiu pojawił się mały bobasek. Z tego właśnie powodu nie chciałam, mówić mu o swoich podejrzeniach. Ciągle miałam przed oczami jego świecące radością oczy, gdy usłyszał, że zostanie tatą. Gdy po kilku dniach obudziłam się w klinice, widziałam w nich tylko smutek. Nie mogłam pozwolić, żeby znów poddał się temu uczuciu. Najpierw sama musiałam mieć pewność, że to stało się naprawdę. Nie chciałam, aby okazało się, że to tylko kolejne moje urojenia. Nie przeżyłabym tego kolejny raz. Na twarzy swojego męża chciałam zawsze widzieć uśmiech. W tym momencie otarłam swoje łzy i wstałam ze swojego wygodnego miejsca. Powoli podeszłam do mężczyzny, usiadłam u jego boku i niepewnie dotknęłam ramienia Justina. Chłopak od razu podniósł na mnie swój wzrok. W jego ślicznych brązowych oczach dostrzegałam tylko smutek. Nie zastanawiałam się długo, mocno objęłam jego ciało i dałam upust swoim emocjom.

Rozkleiłam się. Płakałam jak małe dziecko. Mój mąż nic nie powiedział, tylko przytulił mnie do swojego ciała i czekał, aż się uspokoję. Gdy w końcu osuszyłam swoje łzy, usiadłam na kolanach blondyna. Chłopak miał na koszulce mokrą plamę od słonego płynu, który spływał po mojej twarzy, jednak nie przejmował się tym.

- Maleńka powiedz mi, co się dzieje. Nie trzymaj mnie już dłużej w niepewności. Zrozum, że to wszystko niszczy mnie od środka. Nie możesz się zamykać w sobie. Jestem twoim mężem. Nie musisz nic przede mną ukrywać – powiedział zdeterminowanym tonem.

Byłam pewna, że nie odpuści. Nie miałam innego wyjścia. Musiałam z nim porozmawiać na ten temat. Delikatnie odsunęłam się od mężczyzny i przez bardzo długi czas milczałam.

- Justin nie chcę, żebyś robił sobie jakieś nadzieje, dopóki nie będę pewna – odparłam i bawiłam się materiałem swojej bluzki, aby nie patrzeć na swojego męża.

Chyba nie bardzo zrozumiał, co miałam na myśli, bo patrzył na mnie z zaciekawieniem. Widząc reakcję, zaczęłam kontynuować swoją wypowiedź.

- Najprawdopodobniej jestem w ciąży – na jego twarzy w tym momencie pojawiło się wielkie zdziwienie.

Później wszystko działo się tak szybko. Chłopak mocno przytulił mnie do swojego ciała, przez co prawie zmiażdżył moje kości. Nagle jego gorące usta zetknęły się ze skórą mojej szyi. Odchyliłam lekko głowę w tył, aby dać mu lepszy dostęp do tego miejsca. Gdy w końcu odsunął się ode mnie, spojrzał na mnie i szeroko uśmiechnął się w moją stronę. Widząc iskierki radości w jego ślicznych tęczówkach, poczułam, jak moje serce znacznie przyspiesza. Uwielbiałam momenty, w których mój mąż szczęśliwy tak jak w tej chwili.

- Jesteś pewna? - spytał, poluźniając delikatnie uścisk wokół mojej talii.

Westchnęłam głośno. Wiedziałam, że jeśli podjęłam się tej rozmowy, nie mogłam się już wycofać.

- Justin a jak wytłumaczyć fakt, że ostatnią miesiączkę miałam, gdy leżałam w szpitalu? A to było półtora miesiąca temu. Poza tym nie wiem, czy zauważyłeś, ale ostatnio kiepsko się czuję i moim ulubionym miejscem jest kanapa lub łazienka – odparłam z uśmiechem.

Oparłam swoją głowę na klatce piersiowej mężczyzny. Wsłuchiwałam się w przyspieszony rytm serca ukochanego. To było jak melodia dla moich uszu. Jego szybkie tętno działało na mnie kojąco. W jednej chwili odrzuciłam od siebie wszystkie troski i zmartwienia na bok. W tamtej chwili liczyła się tylko nasza miłość. Nic innego nie miało dla mnie znaczenia. Justin sprowadził mnie z powrotem na ziemię. Poczułam jego dużą ciepłą dłoń na swoim podbrzuszu i uśmiechnęłam się mimowolnie.

- Kochanie, gdy za tydzień wrócimy do LA, chcę, żebyś poszła do ginekologa. Musimy mieć pewność, że tym razem już żadna choroba nie zniszczy naszego szczęścia w postaci tej małej kruchej istoty – powiedział i gładził mój brzuch. W jego oczach widziałam radość, niepewność, szczęście i zdecydowanie bardzo dużo miłości.

Zaczęłam zastanawiać się, czy nie kupić testu ciążowego. Jednak po dłuższych przemyśleniach, wolałam pójść za radą męża. Podczas badania u lekarza będę miała stuprocentową pewność. A gdybym kupiła test? Cóż ostatnim razem przekonałam się, jak działał. Niestety skończyło się to na mojej bardzo głębokiej depresji. Jednak w tym momencie nie chciałam o tym myśleć. Wolałam przytulać się z Justinem.


~ Justin ~




Gdy usłyszałem, że najprawdopodobniej zostanę tatą, byłem szczęśliwy, jak nigdy w życiu. Niestety szybko przypomniałem sobie ostatnią sytuację z Nowego Jorku. Przed oczami znów stanęła mi wizja doktora Smitha, który mówił o chorobie mojej małżonki. Wtedy to nieprzyjemne schorzenie wywoływało u Amelii podobne dolegliwości. Tym razem chciałem, aby było inaczej. Naprawdę chciałem mieć dziecko z tą kobietą. O niczym innym nie marzyłem tak bardzo. No może było jeszcze coś, na czym mi tak bardzo zależało. Mianowicie było to szczęście mojej księżniczki. Gdyby ona nie pojawiła się w moim życiu, dziś byłbym całkiem innym człowiekiem. Jednak jej miłość miała na mnie naprawdę cudowny wpływ. Nie wyobrażałem sobie, że coś mogłoby nam zaszkodzić w drodze do naszego raju.

Siedzieliśmy w autokarze już od kilku godzin. Jechaliśmy na miejsce mojego koncertu, który miał się odbyć tego wieczora. Amy zasnęła w moich objęciach. Powoli wstałem z fotela i skierowałem się do następnego pomieszczenia. Autobus ten w środku bardzo przypominał przyczepę campingową, ponieważ znajdowało się w nim wszystko, czego potrzebował człowiek w trasie. Była w nim mała łazienka z prysznicem i toaletą, sypialnia z łóżkiem dwuosobowym oraz kabina przypominająca salon, gdzie do tej pory siedzieliśmy. Oczywiście kierowca miał osobne pomieszczenie, aby mógł w spokoju zająć się jazdą, a nie nami.

Położyłem kobietę na łóżku, a ona zaczęła się niespokojnie przeciągać. Choć na dworze nadal panował dzień, ja postanowiłem przespać się kilka godzin. Chciałem wypocząć trochę przed wieczornym show. Ściągnąłem z siebie bluzkę i zająłem miejsce obok swojej wybranki. Naciągnąłem na nas koc i przytuliłem się do kobiety. Morfeusz momentalnie zabrał mnie do swojej krainy.

Szedłem ulicą, trzymając za rękę małego chłopczyka. Esther i Phil biegali przed nami, a u mojego boku szła najpiękniejsza kobieta, jaką w życiu poznałem. Spojrzałem na dziecko, które wyrywało się z mojego uścisku. Maluch próbował dogonić psy, jednak moja dłoń mu na to nie pozwalała. Nim się zorientowałem, byliśmy w parku. Mały blondyn od razu pobiegł na zjeżdżalnie. Cóż kolor włosów maleństwa bardzo przypominał ten, który miał mój przyrodni brat na swojej czuprynie. Chłopak biegał, skakał po parku i co chwilę ścigał się z moim yorkiem i labradorem. Nagle w oddali zobaczyłem zbliżającą się do nas postać.

- Billy – usłyszałem swój krzyk, a brązowooki mały blondyn odwrócił się w moją stronę. Zanim zdążyłem zareagować, dzieciak był już w moich ramionach. Chłopczyk mocno wtulił się w moje ciało, a psy przybiegły za nim i wesoło merdały swoimi ogonami.

- Kocham Cię tatusiu – usłyszałem melodyjny głosik malucha, który siedział już na moich kolanach.

W tym samym momencie podszedł do nas mój menadżer ze swoim synem. Chłopcy od razu pobiegli się bawić, a Esther i Phil im towarzyszyli. W tym czasie Scott i ja omawialiśmy szczegóły tworzenia nowego albumu. Kobieta, która mi towarzyszyła, cały czas była wtulona w mój bok. Nie powiem, bardzo mi się podobała ta cała sytuacja. Zwłaszcza że rozpoznawałem w tej dziewczynie miłość swojego życia...


Nagle poczułem wibracje swojego telefonu. Otworzyłem swoje oczy i ujrzałem śpiącą jeszcze Amelię. Powoli wszedłem z łóżka, aby nie obudzić dziewczyny. Wszedłem do pomieszczenia przypominającego salon i spojrzałem na wyświetlacz. Przeraziłem się, gdy uświadomiłem sobie, kto próbował się ze mną skontaktować. Nie chętnie odebrałem połączenie.

- Hej kochanie – usłyszałem damski głos, z którym jeszcze nie tak dawno szalałem, jak głupi.

Teraz ta sama osoba wywoływała u mnie obrzydzenie i odruch wymiotny. Nadal nie rozumiem, jak mogłem być tak zdesperowany, aby umówić się właśnie z tą kobietą.

- Po pierwsze nie nazywaj mnie tak, po drugie czego ode mnie chcesz – warknąłem wściekły do telefonu.

Byłem ciekaw, w jakiej sprawie dzwoniła po roku czasu. Czyżby ona jeszcze nie słyszała, że mam żonę, która jest dla mnie najważniejsza?

- Oj skarbie, nie złość się. Mam nadzieję, że się spotkamy i miło spędzimy czas tak jak dawniej – powiedziała, próbując słodko zabrzmieć.

Cóż chyba jej się nie udało, bo na mnie działał tylko głos mojej księżniczki, która właśnie spała za drzwiami. Delikatnie uchyliłem skrzydło, aby sprawdzić, czy nie obudziłem przypadkiem Amelii. Gdy upewniłem się, że moja ukochana nadal smacznie śpi, powróciłem do przerwanej rozmowy.

- Zrozum Jayde, że to nie ma sensu. Ja już dawno dałem sobie z tym spokój. Poza tym nie wiem, czy słyszałaś, ale jestem żonaty. Nie zamierzam przez Ciebie stracić tego, na co pracowałem przez tyle czasu. Daj mi spokój i nie dzwoń więcej pod ten numer – odparłem beznamiętnym głosem pełnym jadu.

Nie dałem nawet dziewczynie dojść do głosu. Od razu zakończyłem połączenie i wyłączyłem telefon. Miałem w dupie to, czy mój menadżer będzie dzwonił. Nie chciałem z nikim rozmawiać na ten temat. Niestety miałem złe przeczucie, że ta kobieta tak łatwo nie da za wygraną. Wiedziałem, że już nie uda mi się zasnąć. Skierowałem się do sypialni i z podłogi podniosłem swój t-shirt. Chwilę później znów siedziałem w salonie na kanapie i patrzyłem przez okno. Bałem się, że Jayde może naprawdę zniszczyć moje małżeństwo. Nie przeżyłbym tego, zwłaszcza gdybym naprawdę miał zostać ojcem w niedalekiej przyszłości.

Spoglądając na świat za oknem, czułem pieczenie pod powiekami. Obraz zaczęły się zamazywać. Nie mogłem się rozpłakać. Nie przez tę kobietę. Jednak zdawałem sobie sprawę, że ona była w stanie zrobić wszystko, aby rozdzielić mnie i Amelię. Czy to tak wiele, że chciałem być w końcu szczęśliwy?

Z zamyślenia wyrwała mnie drobna delikatna dłoń, którą ktoś położył na moim ramieniu. Od razu odwróciłem się w tamtą stronę i ujrzałem swoją piękną małżonkę. Wyglądała tak uroczo. Choć włosy miała rozrzucone na wszystkie możliwe strony, nadal była najpiękniejszą kobietą, jaką spotkałem w swoim życiu. Dziewczyna od razu usiadła na moich kolanach. Amy oparła swoją głowę na moim ramieniu i przez długi czas milczała.

- Justin, co się stało? Widzę, że jesteś smutny – powiedziała po chwili.

Głośno westchnąłem i myślałem nad odpowiedzią. Nie byłem pewien, czy powiedzieć swojej żonie prawdę. W końcu zawsze to ona była dla mnie najważniejsza. Nie chciałem oszukiwać Amelii, ale bałem się, jak mogła zareagować na to, co stało zaledwie kilka chwil temu.

- Dzwoniła moja była dziewczyna – odparłem i spojrzałem w oczy swojej wybranki.

W ślicznych patrzałkach mojej księżniczki dostrzegłem zdziwienie i cień smutku, a ona odwróciła ode mnie swoje spojrzenie. Delikatnie odgarnąłem włosy z jej twarzy i pokierowałem wzrok kobiety z powrotem na siebie.

- Kochanie pamiętaj nieważne co się stanie, ja zawsze będę kochał tylko Ciebie – wyszeptałem do ucha Amelii, na co dziewczyna delikatnie uśmiechnęła się w moją stronę.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Amelia naprawdę tym razem jest w ciąży?
Czego chce Jayde od Justina?
Czy ktoś będzie próbował zniszczyć życie Justina i po raz kolejny przerwać trasę?


Hej kochani :)
Mam dla was 2 wiadomości. Jedna dobra, a druga już może nie koniecznie.
Zacznijmy od tej gorszej.


Niestety opowiadanie dużymi krokami dobiega końca. Przed nami jeszcze tylko kilka rozdziałów i epilog. Nie przewiduję trzeciej części losów Justina i Amelii, bo prawie wszystko już wam przekazałam w tej historii.


Zdecydowanie lepszą dla was wiadomością będzie fakt, że pojawiło się nowe opowiadanie mojego autorstwa, a raczej kontynuacja „Życie potrafizaskakiwać” pod tytułem „It's too late, say sorry”. Linki do opowiadań znajdzie najeżdżając na tytuł. Mam nadzieję, że nowe opowiadanie spodoba Wam się równie mocno, jak historia Justina i Amy.



Na koniec chciałabym wam podziękować za każdy komentarz i taką liczbę wyświetleń. To jest naprawdę motywujące.

16.10.2015

Rozdział XIV

~ Amelia ~




Minęło kilka dni odkąd wróciłam do domu. Nadal nie mogłam uwierzyć, że to wszystko tak się potoczyło. Rozmowa z doktor Morgan dała mi dużo do zastanowienia się nad całym moim dotychczasowym życiem. Może wstrząs doznany przez amnezję jakoś oddziaływał na moje zachowanie w momencie trafienia do kliniki. Cieszyłam się, że Justin był wtedy ciągle przy mnie. On jako jedyny nigdy nie wątpił w to, że kiedyś znów będę tą samą dziewczyną, co przed wypadkiem.

Leżałam w łóżku i rozmyślałam na temat naszej wspólnej przeszłości i wszystkich przykrych sytuacji, które ostatnio miały miejsce. Mój mąż spał jeszcze wtulony w moje ciało. Chwilę później Justin zaczął się niespokojnie poruszać, a ja już wiedziałam, że się budził.

Gdy tylko otworzył swoje piękne brązowe oczy spojrzał na mnie z uśmiechem i czule musnął moje usta. Moje serce zabiło szybciej. Wiedziałam, że mam przy sobie wspaniałego mężczyznę, który zawsze będzie mnie wspierał, co już nie raz mi udowodnił.

Jego dotyk sprawiał, że wszystkie troski odchodziły w cień. Liczył się tylko on i nasza miłość. Nic innego nie miało dla mnie znaczenia. Delikatny, czuły dotyk mężczyzny spowodował, że moje ciało pragnęło go coraz bardziej. Działał na mnie, jak narkotyk. To on sprawił, że moje życie powoli wraca do normy. Jeden człowiek a sprawia więcej radości niż cokolwiek innego.

Palce mojego męża gładziły nagą skórę na moim brzuchu, który był w tym momencie podziwiany przez mojego ukochanego. Uśmiech na jego twarzy mówił sam za siebie. Wiedziałam, że brakowało mu naszych wspólnych nocy podczas naszych pobytów w szpitalach.

Do tej pory nie mogłam się pogodzić z faktem, że przez głupotę jednej osoby mogłam stracić cały mój świat. Bez Justina moje życie nie miałoby sensu. To on i jego miłość spowodowały, że znów zaczęłam wierzyć, że nie wszystko jest stracone.

Moment jego postrzału był dla mnie wielkim wstrząsem. W jednej chwili na włosku stanęło całe moje życie. Bałam się, że już nigdy więcej go nie zobaczę. Nie byłabym w stanie przeżyć takiego wstrząsu. Za dużo już w życiu wycierpiałam, choć miałam zaledwie dziewiętnaście lat.

Na wspomnienie tamtego widoku przeszły mnie dreszcze. Za każdym razem, jak zamykałam oczy widziałam krew. Pełno krwi i ledwo żyjącego Justina, który ostatkiem sił wyznawał mi miłość. Nigdy nie zapomnę tego dnia, w którym prawie straciłam wszystko, co się dla mnie liczyło.

- O czym myślisz kochanie? - Wyszeptał czułym tonem mój partner.

- O nas. Myślę o tym, co by się stało, gdybyś tamtego dnia zmarł. Bez Ciebie moje życie już by nie było tym samym. Gdyby Ciebie zabrakło już bym nie miała żadnego powodu do życia – powiedziałam gładząc dłonią jego policzek

Czułam, jak do moich oczu napływają łzy. Z tego powodu schowałam twarz w ramieniu swojego męża, bo nie chciałam, aby oglądał mnie w takim stanie. Odkąd wyszłam z kliniki, co chwilę płakałam. Miewałam różne huśtawki nastrojów. Wszystko odbywało się za sprawą pewnych cudownych tabletek, które podobno miały mi pomóc. Zgadzając się na leczenie ciąży urojonej, którą wykryła mnie doktor Morgan musiałam zgodzić się na leki antydepresyjne. Niestety minął już tydzień odkąd je zażywam i jeszcze nie czułam żadnej poprawy.

Miałam wrażenie, że to się nigdy nie skończy. Chciałam mieć już za sobą ten rozdział w życiu. Byłam przytłoczona tymi wszystkimi sprawami. Nie dawałam sobie z tym rady. Nie wiedziałam już, jak mam się zachować. Nie miałam pojęcia, czy jeszcze kiedykolwiek w naszym życiu pojawi się coś dobrego. Wszystko na razie sypało się i nie byłam w stanie tego wszystkiego pozbierać w całość.

- Ma chérie nie płacz. Wszystko się ułoży. Zobaczysz. Będziemy mieli jeszcze nie jednego małego potworka, który będzie mówił do Ciebie mamo. Kochanie i nie myśli o tym, co by było gdyby. Najważniejsze jest to, że oboje żyjemy. Nie wiem, czy wiesz, ale ty też ledwo uszłaś z życiem. Myślisz, że mi było łatwo siedzieć w Nowym Jorku w szpitalu wiedząc, że ty w LA walczysz o życie? Sam odchodziłem od zmysłów. Bałem się, że stracę Cię na zawsze, a drugi raz nie przeżyłbym tego. Nie masz pojęcia, co przeżyłem po twoim wypadku. Przez te pięć lat, kiedy Cię nie widziałem, odchodziłem od zmysłów. Robiłem różne głupie rzeczy, bo ciągle tęskniłem za Tobą i nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Nie chcę drugi raz przeżywać tego samego. Żyję tylko dla Ciebie, dlatego mam prośbę. Nie zostawiaj mnie nigdy. Chcę właśnie z Tobą spędzić resztę swoich dni – mówił cichym, spokojnym a przede wszystkim czułym tonem.

W jego głosie dominowała troska i zmartwienie, dlatego wiedziałam, że mówił prawdę. Przez cały czas starał się mnie pocieszać. Mimo wszystko byłam pewna, że tak jak ja przeżywa ostatnie wydarzenia. Po jego monologu czułam, że jestem w dobrym miejscu. Nigdy nie czułam się tak przy żadnym innym mężczyźnie. Tylko on potrafił wzbudzać we mnie takie emocje.

Z naszej sielanki wyrwał nas dzwonek do drzwi. Justin wciągnął na siebie białe szorty i lekko uśmiechnął się w moją stronę, po czym nachylił się nade mną i czule pocałował w czubek głowy.

- Ubierz się kochanie i zejdź na dół. Ja w tym czasie otworzę i przygotuję Ci tabletki – powiedział mój mąż zapinając swoją koszulę.

Niestety nasz niecierpliwy gość nie dawał za wygraną i po raz kolejny nacisnął dzwonek do drzwi, który zaczął mnie już irytować. Byłam bardzo ciekawa, kto jest takim rannym ptaszkiem i w taki nachalny sposób odciąga nas od moich ulubionych długich poranków, które często spędzaliśmy w podobny sposób.

Zwlekłam się z łóżka i skierowałam swoje kroki do łazienki, po porannej toalecie wróciłam do sypialni w samej bieliźnie. Chwilę później stałam już przy wielkiej garderobie w której kompletowałam swój dzisiejszy strój.

- Seksownie wyglądasz – Justin zaćwierkał mi do ucha.

Tak byłam skupiona na ubraniach, że nawet nie zauważyłam jego obecności. Niepewnie odwróciłam się w jego stronę, na co w odpowiedzi zastałam jego pogodny uśmiech. Mój mąż spojrzał przez moje ramię i chwilę rozglądał się po mojej szafie.

- Mogę wybrać Ci strój na dzisiaj? - Poprosił robiąc do mnie maślane oczka.

Bez zastanowienia zgodziłam się na jego propozycję, bo ja dzisiaj nie miałam do tego w ogóle głowy. Zrobiłam mu miejsce przepuszczając go bliżej szafy a sama usiadłam na naszym łóżku. Czekając na rezultaty jego wyboru zaczęłam bawić się swoim telefonem. Chwilę później Justin podał mi komplet ubrań i bielizny.

- Czekamy na Ciebie w salonie – powiedział tajemniczym tonem i zniknął za drzwiami.

Założyłam białą bluzkę na ramiączkach z narysowaną flagą Wielkiej Brytanii oraz jasne jeansowe rurki z łatami. Chwilę później weszłam do salonu, gdzie zastałam swojego brata z Elysandrą. Cieszyłam się z ich wizyty, bo ostatni raz widziałam ich w szpitalu. Od razu przytuliłam naszych gości, po czym podeszłam do Justina i usiadłam na jego kolanach.

Mężczyzna nie ukrywał swojego zadowolenia, ale po chwili spojrzał na mnie w poważny sposób. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.

- Kochanie w kuchni czeka na Ciebie śniadanie, a później dostaniesz tabletki – powiedział łagodnym tonem mój mąż.

Miałam rację. Jego wiadomość nie wróżyła nic dobrego. Nie chciałam brać tych głupich lekarstw. Jednak nie mogłam narzekać, bo wiedziałam, że tylko w ten sposób mogę odmienić swoje życie i wyjść z tej choroby.

Bez słowa sprzeciwu poszłam do kuchni, a tam na stole zastałam naleśniki z syropem klonowym, które po prostu uwielbiałam. Szybko zjadłam danie przygotowane przez mojego ukochanego i wróciłam do salonu ze szklanką soku pomarańczowego. Justin od razu wyciągnął z szafki tabletki i podał mi dawkę pastylek przepisaną w szpitalu. Niechętnie zażyłam lekarstwa i duszkiem opróżniłam całą szklankę z soku.

- Grzeczna dziewczynka – powiedział pogodnie mój ukochany i mocno mnie objął w pasie.

Mój brat i jego dziewczyna przyglądali się całej scenie z rozbawieniem. Już dawno nie widziałam uśmiechu na twarzy Christiana. Praktycznie od czasu akcji z Karoliną w Polsce był przytłoczony i zdołowany. Wiedziałam, że bolało go zachowanie mojej przyjaciółki, ale przecież mu tłumaczyłam, jaka ona jest.

Teraz cieszyłam się jego szczęściem, które znalazł przy Elysandrze. Poza tym w końcu przestał czepiać się mojego związku z Justinem, a ich przyjaźń znów była tak silna, jak na początku znajomości chłopaków, albo i silniejsza.

- Amy, jak się czujesz po powrocie do domu? - Spytał mój brat zatroskanym tonem.

Wtuliłam się mocniej w ciało swojego męża, po czym usiedliśmy na kanapie. Mężczyzna wciągnął mnie na swoje kolana, a ja oparłam swoją głowę na jego ramieniu. Spojrzałam w stronę swojego brata i smutno uśmiechnęłam się do niego.

- Jak widzisz dobrze nie jest, bo muszę brać leki antydepresyjne. Chociaż Justin pilnuje wszystkiego. Nie ukrywam, że nadal ciężko pogodzić mi się z tym wszystkim, ale przy takim mężu i waszym wsparciu jestem w stanie poradzić sobie z różnymi problemami – odparłam oplatając rękoma swojego ukochanego w pasie.

Justin zaczął gładzić mnie po plecach. Nagle usłyszałam trzaskanie drzwiami wejściowymi. Nim się zorientowaliśmy Lil Za był już w salonie. Jego spojrzenie coś mi mówiło, że jego wizyta nie wróży nic dobrego.

Mój mąż powoli ściągnął mnie ze swoich kolan i wstał z kanapy. Podszedł do Lila stojącego w drzwiach. Czułam na sobie spojrzenie każdego zebranego w tym pomieszczeniu. Każdego poza Justinem, który wpatrywał się w swojego przyjaciela.

- Za wszystko w porządku? - Spytał mój mąż zmartwiony.

- Czemu ja się dopiero dzisiaj dowiedziałem, że ty i twoja żona ledwo uszliście z życiem? - Lil wściekły odpowiedział Justinowi pytaniem.

Wiedziałam, że prędzej czy później tak się stanie. Byłam wściekła. Nie chciałam, żeby ktoś się mną interesował tylko przez to co wydarzyło się w Nowym Jorku. Chciałam spokoju. Czy ktoś myślał o moich uczuciach w tym momencie?

- Za to nie jest tak, jak myślisz. Nie miałem nawet czasu na takie sprawy. Myślisz, że łatwo mi było leczyć się w Nowym Jorku z myślą o tym, jak moja żona jest transportowana do LA, bo jest chora? To było straszne i gdyby coś jej się wtedy stało moje życie nie miałoby sensu. Dlatego zamiast na mnie wrzeszczeć spróbuj postawić się w mojej sytuacji. Albo jeszcze lepiej. Postaw się na miejscu Amelii. Myślisz, że ona radzi sobie z tą chorobą? Bo ja wiem, że nie. Z każdym dniem widzę, że jest coraz lepiej, ale przed nami jeszcze długi powrót do normalności – powiedział mój mąż powoli podchodząc w moją stronę.

Lil próbował dowiedzieć się więcej na ten temat, jednak Justin nie ustępował. Wiedziałam, że nie chce o tym rozmawiać dłużej, bo nikt nie jest w stanie cofnąć czasu ani nic nie naprawi, tego co w ostatnim czasie przeszliśmy. W końcu przyjaciel mojego męża ustąpił i przestał dociekać szczegółów. Dopiero, gdy zeszliśmy z tego przykrego dla mnie tematu, mogliśmy spędzić razem naprawdę wspaniały dzień.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Hej mam nadzieję, że spodobał Wam się nowy rozdział.
Niestety opowiadanie powoli dobiega końca.
Z każdym rozdziałem jesteśmy bliżej końca.
Jednak zanim to się stanie to jeszcze trochę będzie trwało, ponieważ mam dużo nauki przez maturę, która dużymi krokami się zbliża, a do maja już nie tak dużo czasu pozostało.


Czy Amelia i Justin odnajdą jeszcze szczęście?
Czy Justin wznowi trasę koncertową?
Czy Amelii uda się zdać w Polsce maturę?
Czy Justin będzie kiedykolwiek szczęśliwym tatusiem?

22.08.2015

Rozdział XIII

~Justin~




Gdy Amy zasnęła postanowiłem porozmawiać na spokojnie z Chrisem, zanim przyjdzie moja szwagierka.

- Chris nie wiem, czy Amy mnie posłucha, więc musisz mi pomóc nią przekonać, aby poddała się leczeniu. Ty i Cait zawsze potrafiliście przemówić jej do rozumu. A ze mną ona robi, co chce, bo wie, że ja zrobię dla niej wszystko.

- Bieber nie martw się, jeśli Ciebie nie posłucha to ja się tym zajmę. - Odparł Beadles obejmując swoją dziewczynę.

Widząc to mimowolnie się uśmiechnąłem, Cieszyłem się, że w końcu i on znalazł odpowiednią dziewczynę dla siebie. Elysandra mogła dać mu szczęście, którego z całą pewnością nie dałaby mu przyjaciółka mojej żony.

- Zabierz Elys i idźcie na jakiś spacer, czy coś. Nie musisz siedzieć cały czas przy Amy. Ja będę przy niej, a jak będzie się coś dziać to dam Ci znać. - Powiedziałem wiedząc, że chcą pobyć trochę we dwoje.

Mój szwagier uśmiechnął się na moje słowa i razem ze swoją dziewczyną opuścił szpital. Ująłem jej dłoń zamykając nią szczelnie między swoimi. Amelia była taka spokojna podczas snu, ale nagle zaczęła się bardzo niespokojnie wiercić. Zacząłem uspokajać swoją małżonkę. Nim się zorientowałem kobieta otworzyła swoje piękne oczy i zaczęła łkać. Gdy tylko usłyszałem jej płacz, usiadłem na jej łóżku i mocno nią przytuliłem.

- Ćśśś... kochanie jestem tutaj. Nie płacz, wszystko się ułoży. Obiecuję, że będziesz niedługo mamą, tylko proszę nie płacz i daj się wyleczyć lekarzom. - Mówiłem błagalnym tonem gładząc jej plecy.

Dziewczyna powoli zaczęła się uspokajać i lekko odsunęła się ode mnie. Widziałem, ile bólu sprawia jej rozmowa na temat tego pobytu w tym cholernym szpitalu. Sam się bałem, tego co nam jeszcze przyniesie los, ale naprawdę wierzyłem, że jeszcze kiedyś naprawdę będę tatą, a matką mojego dziecka będzie nie kto inny, jak tylko i wyłącznie Amelia.

Gdy w końcu Amy się uspokoiła przyszedł lekarz i ku mojemu zaskoczeniu miał dla nas bardzo dobrą wiadomość.

- Jeśli nic niepokojącego nie będzie się dziać, a pańska żona zgodzi się porozmawiać z naszą panią psycholog w ciągu trzech dni, to po upływie tego czasu będzie pan mógł zabrać nią do domu, ale jeśli nie porozmawia z dr. Morgan to będzie tutaj leżeć do czasu, aż zgodzi się na dalsze leczenie. - Odparł lekarz i czekał na reakcje mojej żony.

Amelia w widoczny sposób ucieszyła się na wieść doktora. Ku mojemu zaskoczeniu od razu zgodziła się na rozmowę z dr. Morgan. Jednak wiedziałem, że rozmowa z psychologiem to nie jedna rozmowa, która czeka moją małżonkę.

Gdy mężczyzna opuścił pokój od razu nachyliłem się nad kobietą i złożyłem delikatny pocałunek na jej ustach.

- Cieszysz się, że wracasz do domu? - Spytałem pogodnie.

- Nawet sobie nie wyobrażasz, jak chcę być już z dala od tego miejsca – odparła gładząc mnie po policzku.

Wtedy przyszła lekarka, z którą moja żona nie chciała rozmawiać od samego początku. Nachyliłem się nad Amelią i delikatnie ją pocałowałem.

- Kochanie przyjadę do Ciebie jutro. Teraz musisz porozmawiać z panią doktor – powiedziałem żegnając się ze swoją ukochaną.

Dziewczyna skinęła głową, a ja udałem się do wyjścia. Po opuszczeniu kliniki udałem się do domu swojej mamy. Musiałem odpocząć i poukładać sobie wszystko na nowo. Nie miałem pojęcia, jak mam się dalej zachowywać. Przecież nie mogłem na okrągło wstrzymywać trasy koncertowej.

Z piskiem opon wjechałem na podjazd przed domem mojej mamy. Chciałem, aby pomogła mi jakoś pozbierać to wszystko w całość. Bez zastanowienia wszedłem do budynku i udałem się do salonu, skąd słyszałem dźwięk telewizora. Kobieta była w wyraźnym szoku, gdy mnie zobaczyła o tej porze.

- Myślałam, że będziesz teraz przy Amy w szpitalu – odparła podchodząc do mnie.

- Byłem u niej. Właśnie wracam z kliniki, ale muszę z Tobą porozmawiać. Potrzebuję twojej rady – poprosiłem.

- Zgoda Justin siadaj i opowiedz mi, co się dzieje – powiedziała pogodnie moja rodzicielka.

Opowiedziałem jej wszystko, co mnie niepokoi. Zaczynając na nieskończonej trasie koncertowej, a kończąc obawami reakcji swoich Beliebers, gdy dowiedzą się o chorobie Amelii. Moja mama długo słuchała moich obaw i myślała nad rozwiązaniem mojego problemu.

- Justin trasę koncertową możesz wznowić, gdy oboje poczujecie się lepiej. Poza tym twoi fani martwią się o twoje zdrowie – powiedziała kobieta.

Wiedziałem, że ma rację. Sam widziałem, jak Beliebers siedziały pod szpitalem, gdy wychodziłem z niego po zamachu na moje życie.


***



Minęło trzy dni od rozmowy z lekarzem. Dziś w końcu mogłem zabrać swoją ukochaną do domu, gdzie będzie dalej wracać do zdrowia. Szczęśliwy wjechałem na teren kliniki.

Już nie mogłem się doczekać, kiedy będę siedział w objęciach mojej Amelii w naszym salonie. Ten dom bez niej był taki pusty. Jak to możliwe, że jedna osoba wnosiła tyle szczęścia do mojego życia?

Gdy wszedłem do pokoju swojej ukochanej, dziewczyna kończyła pakować swoje rzeczy. Powoli podszedłem do kobiety i mocno przytuliłem ją od tyłu.

- Cieszysz się, że wracamy do domu? - Spytałem uśmiechając się do niej od ucha do ucha.

Amelia od razu odwróciła się w moją stronę i zarzuciła swoje ręce a moją szyję. Wykorzystałem sytuację i złożyłem czuły pocałunek na jej słodkich ustach.

Nagle wszedł lekarz, który podał nam wypis i receptę na lekarstwa. Schowałem dokumenty do torebki swojej żony. Później pomogłem dziewczynie poskładać ubrania i zabrałem swoją ukochaną do auta.

Bez zastanowienia odpaliłem pojazd i udaliśmy się do naszego domu. Dziewczyna od razu po przekroczeniu progu udała się do salonu, gdzie czekała na mnie. Chwilę później wszedłem do pomieszczenia i usiadłem na kanapie obok Amelii.

Kobieta szeroko uśmiechnęła się do mnie i mocno wtuliła w moje ciało. Jednak szybko odsunęła się ode mnie. Ściągnęła moją bluzkę i długo mi się przyglądała. Nie miałem pojęcia, co tak przykuło jej uwagę. Niestety szybko poznałem odpowiedź. Amy zaczęła muskać palcem moją bliznę po postrzale.

- Nadal w to nie wierzę, że mogłam wtedy Cię stracić. Wiesz, że to ja miałam być na twoim miejscu? - Spytała smutnym tonem.

Wiedziałem, o czym ona mówiła, bo przecież to jedna z moich tancerek wymyśliła ten chory plan. Do tej pory nie miałem pojęcia, że była we mnie zakochana. Salemah zawsze zachowywała się dziwnie w stosunku do mnie, ale nigdy bym nie pomyślał, że może się posunąć do czegoś takiego. Przez tą dziewczynę ledwo nie straciłem życia, a gdyby ta kula trafiła wtedy Amelię i ona by tego nie przeżyła? Chyba sam był umarł z rozpaczy.

Nie chciałem o tym myśleć. Przytuliłem mocno swoją małżonkę i podniosłem dziewczynę tak, aby usiadła na moich kolanach.

- Nie myśl o tym słońce. Ważne, że wszystko dobrze się skończyło. Zajdziemy kogoś na jej miejsce do zespołu. Zobaczysz skarbie ona zapłaci nam za wszystko w sądzie – powiedziałem gładząc Amelię po plecach.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Salemah naprawdę rozbije związek Justina?
Czy Justin i Amelia poradzą sobie z tą chorobą?

Czy Justi i Amelia w przyszłości będą jeszcze mieli dziecko?

22.06.2015

Rozdział XII

~ Amelia ~


Gdy po raz kolejny odzyskałam przytomność. Leżałam już na sali w szpitalu. Przy moim łóżku siedział mój brat Christian. Wyglądał na bardzo zmartwionego. Czyżbym to ja go doprowadziła do takiego stanu?
Nagle do mojego pokoju wbiegła Elysandra. Była przerażona i niespokojna. Ile czasu leżałam nieprzytomna?
Byłam tak zmęczona bólem brzucha, że nie miałam siły wypowiedzieć ani jednego słowa.
  • Hej Christian. Widzę, że nasza śpiąca królewna obudziła się już po operacji. - Zażartowała moja przyjaciółka.
Mój brat szybko podniósł na mnie swój wzrok, bo nawet nie zauważył, kiedy wstałam.
  • Chris o jakiej operacji mówiła Elys? - Spytałam słabym, cichym i zachrypniętym głosem.
Beadles podał mi szklankę wody, ale unikał odpowiedzi na moje pytanie. Nagle do sali wszedł lekarz z jakąś kobietą ubraną w czarne spodnie, białą koszulę i czarny żakiet.
  • Widzę, że już się pani obudziła. Nazywam się Julian Johnson i jestem lekarzem prowadzącym pani leczenie. Ta pani obok mnie to doctor Morgan, która będzie mi pomagać przywrócić panią do pełni sił. - Odparł mężczyzna w białym kitlu.
Chris i Elysandra spojrzeli na siebie i jakby czytając sobie nawzajem w myślach wstali z krzeseł.
  • Mała my idziemy do kawiarenki, bo tutaj lekarze chcą z Tobą porozmawiać. Później wpadniemy jeszcze do Ciebie. - Powiedział mój brat.
Skinęłam głową na znak, że się zgadzam z jego słowami. Sama chciałam, żeby lekarze mi wszystko wytłumaczyli. Jaka operację mi robili?
  • Chris zadzwoń do Justina. - Poprosiłam.
Mój brat skinął głową i razem z moją przyjaciółką opuścił salę na której leżałam. Próbowałam się podnieść, ale lekarz okazał się szybszy i mnie powstrzymał.
  • Nie może Pani jeszcze wstawać. To była poważna operacja. Wiemy, że sądziła Pani, że jest w ciąży. Jednak to była dużo poważniejsza dolegliwość. Miała pani torbiele na jajnikach, które robiły zator w pani jajowodzie. Musieliśmy je bardzo szybko usunąć, jeśli pani w przyszłości chce zostać mamą. - Powiedział doktor.
Z moich oczu mimowolnie zaczęły płynąć strumienie łez. Przecież to nie mogła być prawda. Ja byłam w ciąży. Test nie mógł się pomylić. To nie może być prawda.
Biłam się z myślami. Przecież tyle czasu starałam się z Justinem o dziecko, a teraz? Teraz nie wiadomo, czy w ogóle będę mogła mieć dzieci.
To nie mogło się tak skończyć. Nie teraz. Nie po tym, ile przeszłam, żeby znów być z Justinem. Przez amnezję zapomniałam na trzy lata o swoim chłopaku, ale teraz sie nie poddam. Po prostu nie mogę się teraz poddać. Muszę walczyć ze swoimi słabościami dla niego. Przecież w dzień naszych zaręczyn mu obiecałam, że niebawem będzie miał dzidziusia. Zrobię wszystko, żeby dotrzymać danego mu słowa.
Chciałam, żeby mój mąż był już przy mnie. Chciałam go przytulić, wypłakać się w jego ramię i już go nigdy nie puścić ze swoich objęć.
Doktor Morgan próbowała ze mną rozmawiać, ale ja odwróciłam twarz w drugą stronę i zamknęłam się w sobie. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Chciałam tylko Justina.
Nagle drzwi ktoś wszedł do mojej sali. Gdy podniosłam wzrok ujrzałam nad sobą mojego cudownego męża. Gdy tylko nachylił się nade mną zarzuciłam ręce na jego szyję i mocno przyciągnęłam do siebie łącząc nasze usta w długim czułym pocałunku.
Bieber lekko odsunął się ode mnie i zgarnął moje włosy z twarzy. Złapałam jego dłoń i przyłożyłam do swojego policzka przymykając przy tym oczy.
  • Martwiłem się kochanie. Tak bardzo się martwiłem o Ciebie. - Zaczął gładzić opuszkami palców moją twarz. - Tydzień byłaś nieprzytomna. Zdążyłem już sam wyjść ze szpitala.
  • No właśnie Justin, jak się czujesz? - Spytałam słabym tonem.
  • Dobrze kochanie tylko jestem jeszcze trochę obolały. - Powiedział muskając ustami moje czoło. - A teraz już nic nie mów. Musisz dużo odpoczywać. Obiecuję, że będę już cały czas przy Tobie moja droga. - Powiedział słodko i nagle uświadomił sobie, że przy nas są jeszcze lekarze. - Kochanie za chwilę wrócę porozmawiam tylko z lekarzem. - Powiedział i wstał z mojego łóżka. Razem z doktorem Johnsonem wyszedł z pokoju, a ja zostałam sam na sam z lekarką.
Zastanawiała mnie jedna rzecz. Dlaczego ta kobieta nie nosi tej białym narzuty, co inni lekarze.
  • Amelia porozmawiaj ze mną. Wiem, że po takich wiadomościach, może być Ci ciężko, ale jestem tutaj po to, aby Ci pomóc. Wiem, jakim bólem dla kobiety jest ciąża urojona. Musisz dać sobie pomóc. Razem możemy pozbyć się tej choroby i niebawem będziesz mogła zacząć starać się o dziecko, jak każda inna kobieta. - powiedziała kobieta.
Co ona za bzdury gada? Przecież ja nie mam żadnej chorej ciąży urojonej. Ja byłam w ciąży. Przecież tak wykazał test. To oni zabili moje dziecko.
Po raz kolejny tego dnia poczułam słoną ciecz na swoich polikach. To nie może być wszystko prawda. Muszę mieć z Justinem tego dzidziusia.
Myśli biły się w mojej głowie. Nie potrafiłam tego wszystkiego poskładać w całość. Wszystko mi się mieszało. W tej chwili potrzebowałam tylko Justina.
Kilka minut później do mojego pokoju wszedł Bieber. Lekarka natomiast opuściła mój pokój. Justin wziął krzesło stojące obok i przysunął je bliżej łóżka, po czym na nim usiadł. Splótł nasze ręce razem i musnął ustami moją dłoń i spojrzał w moje oczy.
  • Kochanie wiem, że to Cię boli. Sam chcę mieć z Tobą dzidziusia, ale musimy się wstrzymać z powiększaniem rodziny do momentu, aż wyzdrowiejesz. - Powiedział przyciskając moją rękę do swoich ust.
  • Justin, ale ty wiedziałeś o wszystkim? - Spytałam ze łzami w oczach.
  • Amy dowiedziałem się, jak straciłaś przytomność w Nowym Jorku. Lekarz mi wszystko powiedział, ale nie chciałem tego przyjąć do wiadomości. Jednak po rozmowie z lekarzem, którą przed chwilą odbyłem zrozumiałem, że mogłem Ciebie wtedy stracić. Proszę poddaj się leczeniu. Musisz dla nas walczyć o swoje zdrowie. - Powiedział błagalnym tonem.
Wiedziałam, że mój mąż ma racje. Jeśli jeszcze kiedykolwiek chcę zostać mamą to muszę podjąć się leczenia. Byłą to dla mnie ciężka decyzja, ponieważ ciągle miałam głęboką nadzieję, że jestem w ciąży i niebawem urodzę małego dzidziusia - mojego i Justina.
Nagle do pokoju wszedł Beadles razem z Elysandrą. Było coś dziwnego w ich relacji, ale nie miałam pojęcia, co to takiego. Oboje strasznie dziwnie się zachowywali. Ciągle chodzili wszędzie razem i nie odstępowali się na krok. Zupełnie, jak ja z moim mężem.
Czyżby mój brat zapomniał już o Karolinie i pogodził się z faktem, że moja przyjaciółka z Polski bawi się tylko uczuciami mężczyzn?
  • Chris, czy jest coś o czym z Justinem powinniśmy wiedzieć? - Spytałam podejrzanym tonem.
Mój brat spojrzał na mnie zdezorientowany, ale doskonale wiedział, o czym mówię. Zaś Bieber spojrzał na mnie nic nie rozumiejąc. Elys uśmiechnęła się do Christiana dając mu tym samym zgodę na odpowiedź.
  • Cóż… - zaczął niepewnie - od kilku dni z Elysandrą jesteśmy parą. Amy muszę CI powiedzieć, że miałaś rację. Niepotrzebnie marnowałem czas na Karolinę skoro tutaj na miejscu mam najwspanialszą kobietę  pod słońcem. - Na dowód tych słów przyciągnął Elysandrę do siebie i mocno nią przytulił.
Byłam dumna ze swojego młodszego brata, że dał sobie spokój z moją przyjaciółką z Polski. Wiedziałam, że Karolina może tylko bardziej skrzywdzić Beadlesa, a Elys jest bardzo fajną dziewczyną, którą szybko polubiłam. Wiedziałam, że mój młodszy brat będzie przy niej naprawdę szczęśliwy, tak jak ja przy Bieberze.
Złapałam rękę mojego męża i splotłam nasze palce razem. Jednak po dniu pełnym przykrych wiadomości byłam po prostu zmęczona. Moje powieki robiły się coraz cięższe. A mój umysł marzył już tylko i wyłącznie o śnie.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Hej, wiem, że już dość długo nie było żadnego rozdziału, ale mam laptop w naprawie i nie mam pojęcia, kiedy go odzyskam. A siostra mi nie chce wypożyczać swojego laptopa, żebym mogła dla Was coś napisać. Dlatego nie jestem w stanie określić, kiedy pojawi się nowy rozdział, ale mam nadzieję, że to nie potrwa już długo.


Czy Christian i Elyssandra będą szczęśliwą parą?
Czy Justin wytrzyma czas choroby swojej żony i skutki uboczne jej leczenia?
Czy po wszystkim Amelia i Justin będą jeszcze mogli mieć dzieci?
Elysandra

28.04.2015

Rozdział XI

~ Amelia ~

Obudziłam się w helikopterze ratunkowym i kompletnie niczego nie pamiętałam. W lewą rękę miałam wpiętą jakąś kroplówkę, a tuż przy mnie siedziało dwóch lekarzy.
  • Gdzie Justin? - Spytałam rozglądając się wokół.
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że przecież mój mąż został postrzelony podczas koncertu.
  • Pani mąż dotrze do LA za kilka dni, gdy lekarze wykonają mu potrzebne badania. - Odparł doktor siedzący po mojej lewej stronie.
Po raz kolejny zamknęłam oczy i zasnęłam. Chciałam, żeby ten ból brzucha minął raz na zawsze.

~ Justin ~

Gdy widziałem, jak lekarze na łóżku szpitalnym wkładają moją nieprzytomną żonę do helikoptera, wiedziałem, że nie mogę siedzieć bezczynnie.
Musiałem się wydostać z tego szpitala i miałem gdzieś, że wczoraj próbowano mnie zabić. Chciałem być przy Amelii w tej chwili.
Wróciłem z mamą do mojego pokoju i usiadłem zrezygnowany na łóżku. Nie miałem pojęcia, co ja teraz zrobię. Teraz moja żona potrzebowała mnie najbardziej.
  • Mamo ja muszę wrócić do domu. Chcę być przy mojej księżniczce. - Powiedziałem ukrywając twarz w dłoniach, bo z moich oczu zaczęły płynąć strumienie łez.
  • Justin Amelia jest pod dobrą opieką. A Ty musisz teraz zadbać o swoje zdrowie. Wczoraj ledwo Cię nie straciłyśmy z Amy a Ty chcesz już wyjść ze szpitala. W LA Amelia ma Chrisa i Cait. Oni się tam nią zajmą na pewno Elyssandra też tam pojedzie, więc będziesz zawsze na bieżąco z jej samopoczuciem, dlatego synku nawet nie kombinuj, jak się stąd wydostać, bo ja dopilnuję, żebyś nie zrobił nic głupiego. - Powiedziała poważnym tonem moja mama.
Wiedziałem, że nie ma sensu się z nią kłócić, bo ona jest nawet w stanie zmusić lekarzy do pilnowania mnie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę tylko po to, żebym stąd nie wyszedł. Ale ja kurwa nie mogłem siedzieć tak po prostu z założonymi rękoma i nic nie robić.
Podniosłem leżącego na szafce iPhone i wybrałem numer swojego szwagra, który o dziwo bardzo szybko odebrał.
  • Siema Bieber słyszałem coś stało na koncercie. Jak się czujesz? - Powiedział zmartwiony.
  • Szczerze? Czuję się, jak kupa nieszczęścia. Nie dość, że wczoraj moja tancerka zaplanowała zamach na życie mojej żony, bo ta kula miała trafić Amy, to teraz jeszcze śmigłowiec zabrał Amelię do LA do kliniki ginekologicznej, bo podejrzewała, że jest w ciąży a okazało się, że ma torbiele na jajnikach, które zagrażają jej życiu i ma ciążę urojoną. Chris możecie z Caitlin zająć się moją księżniczką dopóki nie wyjdę z tego cholernego szpitala? - Powiedziałem ze łzami w oczach.
  • Jasne Justin, przecież Amy to moja siostra, więc nie pozwolę, żeby jej się coś stało. Będziemy z Cait na zmianę przy niej czuwać i jeśli tylko coś się będzie działo od razu dam Ci znać. - Odparł mój szwagier. - Ale jak się dowiedzieliście? - Nagle spytał Beadles.
  • Amy przyszła rano do mnie do szpitala z moją mamą, ale się źle poczuła, chciała wyjść się przewietrzyć, ale wstając z krzesła zemdlała. Zdążyła mi powiedzieć, że jest w ciąży, bo robiła test. Na szczęście przyszedł lekarz, zabrał ją na badania i powiedział mi to, co Ci przed chwilą mówiłem. - Nagle poczułem, jak po moich polikach płyną strumienie łez.
  • Justin nie martw się. Amelia to silna dziewczyna. Wyszła z amnezji po tylu latach to z tego też wyjdzie. - Odparł mój szwagier.
  • Chris dzięki za pocieszenie, ale teraz nic mi nie pomoże, bo chcę być obok niej a nie w tym głupim szpitalu. - Powiedziałem ścierając wierzchem dłoni słony płyn z twarzy.
  • Rozumiem Cię stary. Na twoim miejscu pewnie bym też tak do tego podchodził, A teraz sorry Biebs, ale muszę odebrać Cait i Somersa z lotniska, bo byli w Kanadzie. - Powiedział Christian.
  • Spoko. Zadzwoń do mnie, jak będziesz coś wiedział na temat mojej księżniczki. - Poprosiłem.
  • Ma się rozumieć Bieber. W końcu jesteście małżeństwem, więc masz prawo być na bieżąco z jej stanem zdrowia. - Powiedział Beadles i się rozłączył.
Odłożyłem telefon z powrotem na szafkę, położyłem poduszkę na swoją twarz i rozpłakałem się jak małe dziecko. W tej chwili liczyła się dla mnie tylko Amelia.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy lekarze powiedzą Amelii prawdę o jej chorobie?
Czy Amelia i Justin doczekają się w końcu swojego upragnionego dziecka?
Czy Justin ucieknie ze szpitala, czy posłucha swojej mamy i zadba o swoje zdrowie?

Czy Chris będzie na pewno informował Justina o postępach w leczeniu Amy?