Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty

14.04.2016

Epilog



~ Amelia ~




Dojechałam z Justinem do mojej dawnej szkoły. Dziś miałam ostatni raz postawić swoje stopy w miejscu, gdzie odmieniło się moje życie. Razem z Dominikiem byliśmy w ostatniej grupie zdających. On miał zdawać angielski, a ja polski. Na koniec mój mąż miał mieć koncert na sali gimnastycznej.

Nie mogłam uwierzyć, że minął rok odkąd byłam tutaj po raz ostatni. Mój ukochany złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Gdy odsunął się ode mnie pogładził dłonią mój zaokrąglony brzuch i uśmiechnął się szeroko. Cztery miesiące dzieliły nas od ujrzenia naszego synka.

- Billy bardzo daje o sobie znać? - spytał, kiedy poczuł ruchy naszego maleństwa. Po ostatnich badaniach od razu ustaliliśmy imię dla naszego małego księcia.

W odpowiedzi uśmiechnęłam się do niego i przecząco pokręciłam głową. Mężczyzna odsunął się ode mnie i poszedł na sale. Udałam się w stronę klasy, gdzie miałam ostatni egzamin. Dominik siedział już na ławce, a kiedy mnie ujrzał, mocno objął mnie swoimi ramionami.

- Jesteś taka - przerwał na chwilę, jakby się nad czymś zastanawiał - okrągła - dokończył w końcu.

Zaczęłam śmiać się z jego głupoty i uderzyłam go z otwartej dłoni w tył głowy. Mężczyzna odsunął się ode mnie i rozmasował miejsce, jakby go to naprawdę bolało.

- Nie jestem okrągła. Jestem w ciąży debilu - odparłem ze śmiechem.

Cieszyłam się, że w końcu doszliśmy do porozumienia. Był jedną z niewielu osób, którym ufałam, gdy straciłam pamięć.

Po chwili z sal wyszli nauczyciele, którzy zawołali nas na egzaminy. Podeszłam do biurka i wylosowałam arkusz z pytaniem.


~*~


Wyszłam z pomieszczenia w tym samym momencie, co Dominik. Z daleka widziałam uśmiech na jego twarzy. Wtedy wiedziałam już, że oboje mieliśmy zdaną maturę.

Od razu skierowałam swoje kroki w stronę sali gimnastycznej. Scott chodził po pomieszczeniu i sprawdzał nagłośnienie. Kiedy mężczyzna odwrócił się w moją stronę, na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.

- Justin jest w szatni - powiedział i wrócił do przerwanego zajęcia.

Szybko udałam się we wskazanym kierunku. Otworzyłam drzwi i podeszłam do swojego męża. Mężczyzna odwrócił się w moją stronę i mocno mnie przytulił.

- I jak Ci poszło królewno? - spytał pogodnie.

- Zdałam - zapiszczałam z radości, a chłopak przycisnął mnie mocniej do swojego ciała.

Nagle usłyszałam, jak menadżer Justina wołał nas na salę. Złapałam dłoń swojego ukochanego i razem ruszyliśmy na miejsce występu. Scott szybko zjawił się przy moim boku. Zaprowadził mnie pod scenę, gdzie siedziała już Yael. Kobieta uśmiechnęła się do mnie pogodnie, a Jagger od razu wspiął się na moje kolana.

Słuchając głosu Justina, nie mogłam doczekać się, jak nasz synek pojawi się na świecie. W tym momencie naprawdę cieszyłam się, że mam tak wspaniałego faceta w swoim życiu, a fakt, że Jaydee dała nam spokój, tylko potęgował moją radość.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Chciałam Wam bardzo podziękować, że przez tyle czasu czytaliście historię Amelii i Justina.
Mam nadzieję, że opowiadanie przypadło Wam do gustu.
Jeśli tak to bardzo sie cieszę.
Jeśli jeszcze nie znudziła Wam się moja twórczość, znajdziecie więcej z zakładce "Moje Blogi".
Jednak najbardziej polecam Wam moje dwa nowe opowiadania:
1. "It's too late to say sorry |J.B|" - opowiadanie o Justinie, rodzeństwie Beadles, Niallu Horanie, Harrym Stylesie, Mii Talarico (dla niewtajemniczonych Charlie z "Good Luck Charlie"), oraz pewnej tajemnicy rodzinnej jego przyjaciół, która ma również wielki wpływ na Justina. Chcesz wiedzieć, dlaczego? Kliknij w tytuł i dowiedz się więcej na temat tego opowiadania.
2. "No Control" - historia o Justinie, Selenie Gomez, One Direction, The Fooo Conspiracy, przyjaźni i miłości. Co dzieje się z miłością dwojga młodych ludzi, którzy muszą rozstać się na rok. Czy młodzieńcza miłość jest na tyle silna, aby przetrwać taką rozłąkę? A może dawna przyjaźń będzie w stanie zepsuć uczucie dzielące dwójkę ludzi? Chcesz wiedzieć, jak potoczy się ta historia? Kliknij w link, a wszystko stanie się dla Ciebie jasne.

25.03.2016

Rozdział XVIII

~ Justin ~





Wszedłem do swojej garderoby wraz z najważniejszą dla mnie kobietą. Amy od razu usiadła na skórzanej kanapie i przyglądała się moim ruchom. Chodziłem w tą i z powrotem po pomieszczeniu, w poszukiwaniu odpowiednich ubrań na M&G, które miało zacząć się lada moment. W końcu dziewczyna nie wytrzymała i rzuciła w moją stronę jeden z zestawów, przygotowanych przez Alison. Szeroko uśmiechnąłem się do swojej małżonki i wszedłem do łazienki. Po kilku minutach wróciłem i zająłem miejsce obok Amelii. Dziewczyna mocno wtuliła się w moje ciało. Wyglądała tak uroczo i bezbronnie w tej pozycji, że musiałem to zrobić. Przyciągnąłem kobietę bliżej siebie, po czym złożyłem namiętny pocałunek na jej ustach.


- Justin! - usłyszałem krzyk swojego menadżera. Niechętnie odsunąłem się od ust swojej wybranki i spojrzałem w stronę drzwi. Odetchnąłem z ulgą, gdy przypomniałem sobie, że zamknąłem je na klucz. Niestety moje szczęście nie trwało długo, bo ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Moja żona bez słowa wstała z kanapy i otworzyła wrota, w których ukazał się Scott.


Mężczyzna miał poważny wyraz twarzy, który mówił, że był wściekły. Po tym, w jaki sposób na mnie spojrzał, domyśliłem się, kto był powodem jego zdenerwowania. Gdyby jego wzrok mógł zabijać, to już dawno byłbym martwy. Jego źrenice były niebezpiecznie powiększone, a spojrzenie ciskało piorunami w moją stronę.

- Bieber, ile razy można cię wołać? - spytał wściekły. - Fani już czekają na Ciebie. A ty Amy chodź ze mną, bo ktoś chce cię poznać - mówił już spokojniej, bo zdawał sobie sprawę, że za ścianą czekają moi fani.

Amelia chciała wyjść za Scooterem, ale w ostatnim momencie złapałem jej drobną dłoń. Dziewczyna od razu odwróciła się w moją stronę z szerokim uśmiechem na twarzy.

- Kochanie? Ładnie tak wychodzić z mojej garderoby bez buziaka na odwagę dla swojego męża? - odparłem pogodnie.

Kobieta westchnęła, ale wtuliła się w moje ciało. Gdy uniosła w górę swoją twarz, wykorzystałem moment. Złączyłem nasze usta szybkim czułym pocałunku. Na koniec przygryzłem delikatnie jej dolną wargę i niechętnie wypuściłem Amelię ze swoich objęć.

Dziewczyna opuściła pomieszczenie, zostawiając mnie samego. Wziąłem głęboki oddech i wyszedłem z garderoby. Wszedłem do pokoju przygotowanego na spotkania z fanami. Słyszałem wiele krzyków i pisk dziewczyn, które bezprzerwy wolały moje imię. Stanąłem pod ścianą ustawiając się do zdjęć z moimi Beliebers. Balem się występu, od którego dzieliło mnie niewiele czasu, ale obecność Amelii w poczekalni dodawała mi odwagi. Wiedziałem, że z tą kobietą u swojego boku pokonam wszelkie przeciwności losu.

W jednej chwili wszystko się zmieniło. Cały mój świat legnął w gruzach. Do pomieszczenia weszła ona. Jaydee Pierce. Zadziorny uśmiech i tym razem nie schodził z twarzy dziewczyny. Z każdą chwilą kobieta była bliżej mnie. Starałem się uciec, wykonywałem ruchy w tył, ale szybko natknąłem się na opór w postaci ściany. W tym samym momencie kobieta znalazła się niebezpiecznie blisko mnie. Przywarłem plecami do przeszkody, jakby to miało mi w czymś pomóc.

- Znów się spotykamy kotku - wymruczała mi tuż przy uchu. Moje ciało momentalnie zesztywniało. Stałem oparty o ścianę, jak bym był sparaliżowany. Poprawka. Byłem sparaliżowany strachem. Nie chciałem, aby Jeydee była w tym miejscu. Nie chciałem, żeby mnie dotykała. Nie chciałem, żeby Amy się o tym dowiedziała. Chciałem, aby moja ukochana była bezpieczna. Chciałem, aby moja żona wiedziała, że zależy mi tylko na niej. Owszem popełniłem wiele błędów po wypadku Amelii, ale teraz musiałem żyć dalej. Nie mogłem myśleć o przeszłości, jeśli niebawem miałem zostać tatą, o czym naprawdę marzyłem.

- Nie powinno cię tutaj być. Czy do ciebie nie dociera, że jestem żonaty? Tak trudno to zrozumieć, że to, co było minęło i już nie wróci!? - wykrzyczałem jej prosto w twarz, gdy tylko odzyskałem zdolność mówienia. Odepchnąłem dziewczynę od siebie, ale ta złapała moją koszulkę.

- Przekonamy się jeszcze mój drogi - powiedziała pogodnie.

Po raz kolejny przysunęła się do mnie. Nim się zorientowałem, zaczęła mnie bezopamiętania całować. Położyłem swoje dłonie na jej biodrach, aby odepchnąć od siebie tę kobietę. Niestety w tym samym monecie otworzyły się drzwi. Moim oczom ukazała się zawiedziona twarz swojej małżonki. Próbowałem odezwać się, ale głos ugrzązł mi w gardle. Amelia odwróciła się do mnie tyłem i pobiegła w nieznanym mi kierunku. Nie myślałem zbyt długo. Odepchnąłem od siebie Jaydee i udałem się na poszukiwania swojej żony. Gdy wychodziłem z pomieszczenia, usłyszałem za sobą donośny śmiech swojej byłej dziewczyny.

Kilka minut chodziłem między różnymi pokojami. Niestety nigdzie nie było śladu po Amy. Nagle usłyszałem ciche łkanie, które dobiegało z garderoby moich tancerek. Cicho zapukałem do drzwi, które otworzyła Christina. W kącie ujrzałem zapłakaną Amelię. Bez zbędnych słów przecisnąłem się pod ręką blondynki. Podszedłem do skulonej dziewczyny i delikatnie przeczesałem dłonią włosy swojej wybranki. Jednak moja ukochana od razu strzepnęła moją rękę, abym jej nie dotykał.

- To my zostawimy was samych - powiedziała Aubrey. Skinąłem głową w stronę rudowłosej, która zdawała sobie sprawę, że musiałem zostać sam na sam ze swoją żoną.



~ Amelia ~





Od razu wyszłam za Scottem i skierowaliśmy się do poczekalni. Z daleka przywitał mnie Jagger. Chłopczyk podbiegł do mnie z wyciągniętymi rączkami, abym go podniosła. Bez zastanowienia wykonałam jego niemą prośbę, a maluch mocno wtulił się w moje ciało. Zajęłam wolne miejsce obok Yael na skórzanej kanapie i zaczęłam łaskotać dziecko siedzące na moich kolanach, a on zaczął się kręcić na moich kolanach. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że nie byliśmy tam sami. Na przeciwległej kanapie siedziała tajemnicza dziewczyna. Chwilę później zdałam sobie sprawę, że to była dziewczyna mojego męża. Wtedy Scooter podszedł do mnie i zabrał swojego syna z moich kolan.

- Amy to jest Jaydee. Jaydee to jest Amelia, żona Justina - powiedział Scott, podkreślając ostatnie zdanie. Dziewczyna prychnęła, gdy usłyszała słowa menadżera.

Kobieta przez cały czas dziwnie mi się przyglądała. Gdy zostałyśmy same z Yael i Jaggerem, w końcu się odezwała. Niestety w inny sposób, niż chciałam.

- Przekonamy się, na jak długo zostaniesz żoną Biebera - powiedziała z jadem w głosie, po czym od razu opuściła pomieszczenie.

Próbowałam nie przejmować się słowami Jaydee. Jednak to nie było takie proste. W ostatnim czasie tak wielu ludzi próbowało nas rozdzielić. Miałam już tego serdecznie dość. Czy naprawdę nie mogłam żyć w spokoju ze swoim mężem?

- Amy nie przejmuj się tą głupią krową. Justin kocha tylko Ciebie. Tak było od początku i tego nikt nie zmieni - powiedziała Yael.

Głośno odetchnęłam, aby uspokoić się choć trochę. Postanowiłam udać się na poszukiwania Justina. Chciałam z nim porozmawiać, przytulić się do niego. W tamtej chwili tylko to mogło mi pomóc. Gdy wchodziłam do pokoju, w którym mój mąż zawsze spotyka się z fanami, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Pod ścianą stał Justin, który całował się ze swoją byłą dziewczyną.

Nie mogłam na to patrzeć. Wybiegłam stamtąd zalana łzami. Zapukałam do drzwi garderoby, w której siedziały moje przyjaciółki. Elyssadra od razu otworzyła drzwi i wpuściła mnie do środka. Nie musiałam nic mówić, aby zrozumiała, co się stało. W tym momencie zaczęłam żałować, że zerwała z moim bratem, ale w końcu to była ich sprawa. Usiadłam pod ścianą. Przyciągnęłam nogi pod klatkę piersiową. Na kolanach ułożyłam swoją głowę i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Aubrey pochyliła się nade mną i mocno objęła moje ciało ramieniem. Żadna z dziewczyn nie odezwała się ani słowem. Wiedziały, że wtedy potrzebowałam tylko ich obecności.

Kilka minut później rozległo się pukanie do drzwi. Rudowłosa odsunęła się ode mnie, a Christina poszła otworzyć. Od razu ujrzałam zmartwioną twarz Justina. Mężczyzna bez zbędnych słów wszedł do środka, przeciskając się pod ręką blondynki. Pokonał dzielącą nas odległość w kilku szybkich krokach. Klęknął przede mną i próbował poprawić moje włosy. Bezskutecznie. Strzepnęłam jego rękę i odsunęłam się od niego najdalej, jak mi pozwalała na to wolna przestrzeń.

- To my zostawimy was samych - powiedziała rudowłosa i wraz z innymi tancerkami opuściła pomieszczenie.

Justin w tym czasie odszedł do drzwi, które zamknął na klucz, aby nikt nam nie przeszkodził. Znów podszedł do mnie i delikatnie ujął moją dłoń, którą od razu zabrałam.

- Kochanie spójrz na mnie. To nie jest tak, jak myślisz. To ona mnie całowała, a ja próbowałem odsunąć od siebie Jaydee. Niestety nie wyszło mi to. Wtedy zjawiłaś się ty. Wiem, że zawiodłem twoje zaufanie. Nie potrzebuję do szczęścia innej kobiety, bo jesteś całym moim światem - powiedział, gładząc mnie po policzku. Tym razem już nie miałam siły, aby uciec od niego. Wtuliłam twarz w jego dużą i ciepłą dłoń. Wiedziałam, że mężczyzna nigdy nie odpuszczał. Przecież nie bez powodu szukał mnie przez pięć lat, wbrew woli mojego brata.

- Proszę cię. Nigdy więcej mi tego nie rób. Nikt nie może nas rozdzielić. Kochanie zwłaszcza teraz, gdy możemy w końcu spełnić nasze marzenie - powiedziałam, a mój mąż od razu wiedział, co miałam na myśli.

Mężczyzna od razu przyłożył dłoń do mojego brzucha i uśmiechnął się szeroko. W jego oczach tańczyły iskierki szczęścia, co powodowało, że czułam się wyjątkowo. Zdawałam sobie sprawę, że to spojrzenie było zarezerwowane tylko dla mojej osoby. To było niewiarygodne, jak ten mężczyzna na mnie działał. Jednym drobnym szczegółem zawsze mnie urzekał, przez który każdy, nawet największy wybryk, uchodził mu na sucho.

- Zaraz po powrocie do Los Angeles, udamy się do kliniki, żeby lekarz to potwierdził - odparł z uśmiechem od ucha do ucha. Niestety Scooter znów przerwał naszą rozmowę. Menadżer po raz kolejny krzyczał imię mojego męża.

Chłopak spojrzał niechętnie w stronę drzwi. Podniósł się z podłogi i wyciągnął do mnie swoją dłoń. Gdy podałam mu rękę, mężczyzna szybko pomógł mi wstać. Udaliśmy się w stronę wyjścia. Justin przepuścił mnie w przejściu, przez co czułam jego wzrok na swoich pośladkach. Pokręciłam głową z dezaprobatą i przyspieszyłam kroku.

Mój mąż szybko mnie dogonił i splótł nasze dłonie w jedność. Spojrzałam w jego stronę i ujrzałam tylko szeroki uśmiech na twarzy blondyna. Gdy doszliśmy do całej ekipy i zajęliśmy swoje miejsca w kole. Wszyscy złapaliśmy się za ręce i odmówiliśmy wspólną modlitwę.

- Widzę, że nasza idealna para doszła do porozumienia - zaśmiał się Scott. Mój mąż przyciągnął mnie bliżej siebie.

Chłopak ukrył twarz w moim ramieniu, a ja czułam jego ciepłe usta na swojej skórze. Cała ekipa zostawiła nas samych, więc szybko odwróciłam się w jego stronę. Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję i wtuliłam się w jego umięśnione ciało. Niestety mój humor zmienił się bardzo szybko. Przed sobą ujrzałam Jaydee. Szybko odsunęłam się od Justina, a na mojej twarzy po raz kolejny pojawił się smutek.

Była dziewczyna mojego męża przeszła obok nas, zmysłowo kręcąc biodrami przed moim ukochanym. Przewróciłam oczami i miałam ochotę własnoręcznie udusić tę żmiję. Justin przyciągnął mnie mocniej do siebie i wpił się w moje usta z namiętnym pocałunkiem, upewniając się, że kobieta wszystko zobaczy. Gdy w końcu odwróciłam się w jej stronę, widziałam furię wymalowaną na twarzy dziewczyny.

- Będziesz stać przy wejściu na scenę? Chcę, żebyś obejrzała moje show - wyszeptał mi do ucha. Byłam pewna, że zrobił to z innego powodu. Mężczyzna znał mnie tak dobrze, że zdawał sobie sprawę, iż nie chciałam spędzać czasu w jednym pomieszczeniu z kobietą, która próbowała odebrać mi miłość mojego życia.

W odpowiedzi skinęłam głową na znak zgody. Justin uśmiechnął się szeroko i wziął mnie na ręce, kierując się w stronę wejścia na scenę. Postawił mnie w miejscu, skąd miałam mieć najlepszy widok na jego występ. Chwilę później zniknął, aby wejść na scenę.

Oglądałam cały jego występ i byłam bardzo dumna ze swojego męża. Mimo krótkiej przerwy w trasie wrócił z jeszcze większą siłą i mobilizacją do dalszej kariery. Byłam spokojna, bo Jaydee nie była w stanie zepsuć mi tego wieczoru.
___________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)



Tak jak już wam wspominałam. Wielkimi krokami zbliżamy się do końca opowiadania.
Przed nami jeszcze jeden rozdział i epilog.
Przepraszam Was za tak długą przerwę, ale przygotowania do matury mnie wykańczają, przez co mam mało czasu na pisanie opowiadań.
Zapraszam Was również do czytania innych opowiadań, które znajdziecie w zakładce “Moje Blogi”.
Polecam “It's too late to say sorry |J.B|”, 
w prawdzie dopiero się zaczyna, ale fabuła jest oryginalna, 
więc mam nadzieję, że się wam spodoba.



Czy Amy naprawdę jest w ciąży?
Czy Jaydee będzie w stanie zepsuć związek Justina i Amelii?
Czy Amelia i Justin mają szansę na szczęśliwe życie?

16.01.2015

Rozdział VII

~ Justin ~

         Dwa dni po naszym weselu wyjechaliśmy w trasę koncertową. Nawet nie mieliśmy czasu pożegnać się z naszymi bliskimi, ponieważ cały dzień byliśmy zajęci pakowaniem się na wyjazd.
         Minął już tydzień odkąd jestem żonaty i jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie, bo mam tak piękną kobietę przy sobie dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu i nigdy mi się to nie znudzi.
         Siedziałem właśnie w garderobie, bo Selena już dawno była na scenie i rozgrzewała publiczność przed moim występem, ponieważ miała grać, jako support podczas całej trasy. Czekałem na swoją żonę, aby móc się w końcu przebrać. Po kilku minutach moja księżniczka wyszła z łazienki, więc ja do niej wszedłem. Założyłem:

         Gdy wyszedłem z łazienki nigdzie nie widziałem swojej księżniczki. Szybko zorientowałem się, że musiała pójść do garderoby dziewczyn z naszej ekipy. Usiadłem na kanapie i sięgnąłem po paczkę żelków leżącą na stoliku. W tym samym momencie do pomieszczenia weszła moja księżniczka. Wyglądała tak pięknie a zarazem sexownie w tym stroju:

         − Hej piękna. – Powiedziałem odwracając się w stronę swojej małżonki.
         − Justin a Ty już się obżerasz? – Spytała podchodząc do mnie z uśmiechem na twarzy.
         Nim się obejrzałem moja żona siedziała już na moich kolanach a żelki leżały z powrotem na stoliku. Mocno przytuliłem swoją księżniczkę i złożyłem długi a zarazem czuły pocałunek na jej ustach.
         − Kocham Cię. – Wyszeptałem jej do ucha.
         − Ja Ciebie też kocham. – Odpowiedziała odsuwając się lekko od mojego ciała.
         Chciałem jeszcze posiedzieć z moją żoną sam na sam w garderobie, ale niestety mój menadżer zaczął nas wołać, więc nie mieliśmy wyboru.
         Złapałem Amelię za rękę i razem wyszliśmy do holu, gdzie czekała już cała ekipa. Stanęliśmy wszyscy w kręgu i odmówiliśmy wspólną modlitwę.
         Kilka chwil później wraz z tancerzami i DJ’em wyszliśmy na scenę, gdzie zaczęło się nasze wspólne show.
         Moje fanki szybko pogodziły się z faktem, że mam żonę, która występuje razem ze mną na scenie, a nawet od razu nią pokochały. Przynajmniej mogę mieć nią zawsze przy sobie.
         Zaśpiewałem już kilka piosenek i nagle moja małżonka uciekła mi ze sceny. Domyśliłem się, że poszła na poszukiwania OLLG, bo zbliżała się powoli ta piosenka.
         Kilka minut później postanowiłem zrobić sobie małą przerwę i porozmawiać z fanami na temat wrażeń z dzisiejszego show. Uwielbiam występować w Nowym Jorku, ta publiczność tutaj jest po prostu wspaniała. Wtedy moje księżniczka przyszła z butelką wody, którą mi podała. Ta dziewczyna po prostu czyta w moich myślach i zawsze wie, czego potrzebuję. Przyciągnąłem Amy do siebie tak, że usiadła od razu na moich kolanach.
         − Justin na wygłupy przyjdzie później czas. Teraz masz inne rzeczy do roboty. – Wyszeptała mi do ucha, po czym wstała z moich kolan i zniknęła za kulisami.
         Odkręciłem butelkę z wodą i wypiłem chyba połowę napoju. Odstawiłem pojemnik z boku schodów.
         − Jedziemy dalej! – Krzyknąłem do mikrofonu.
         Z głośników poleciały pierwsze nuty piosenki One Less Lonely Girl, a po chwili ja zacząłem śpiewać tekst.
         Na scenę wjechał tron stworzony specjalnie dla moich OLLG, a chwilę później moja żona przyszła w towarzystwie pięknej brunetkio hipnotyzujących błękitnych oczach. Włosy tej dziewczynie sięgały łopatek. Miała na sobie czarne rurki oraz białą bluzę z narysowanymi wszystkimi moimi tatuażami. Amelia pomogła dziewczynie usiąść na tronie i zniknęła za kulisami. Powolnym krokiem zacząłem zbliżać się w stronę brunetki. Wtedy zza kulis wyszła moja tancerka o blond włosach, czyli Christiana Chandler, która podała mi fioletowy wianek, który założyłem brunetce siedzącej na tronie na głowę. Gdy skończyłem śpiewać podałem dziewczynie dłoń, którą niepewnie chwyciła. Pomogłem błękitnookiej wstać z tronu.
         − Jak masz na imię? – Spytałem patrząc na dziewczynę.
         − Anna. – Odpowiedziała niepewnie.
         − Anna. Ładne imię. Zostaniesz dziś wieczorem moją One Less Lonely Girl? – Spytałem z uśmiechem i nią przytuliłem.
         Brunetka skinęła głową, więc złapałem jej dłoń i pobiegłem z dziewczyną za kulisy. Tam czekała już moja księżniczka, która od razu przytuliła dziewczynę do siebie.
         Po kilku sekundach moja żona odsunęła się od brunetki i padła w moje ramiona i złożyła na moich ustach namiętny pocałunek.
         − Musimy po koncercie porozmawiać, bo dziewczyny nie dadzą mi żyć, jak z Tobą nie porozmawiam. – Wyszeptała mi do ucha.
         − Oczywiście księżniczko. W takim razie po koncercie widzimy się w naszej garderobie. – Odparłem i puściłem oczko swojej żonie.
         Wróciłem na scenę i zacząłem śpiewać kolejną piosenkę ukradkiem obserwując zwinne kocie ruchy mojej małżonki.
         Nagle wszystko gwałtownie się zmieniło. Usłyszałem piski moich fanek, ale inne od tych, jak reagują na mój widok, później usłyszałem wystrzał i poczułem mocny ból w klatce piersiowej. Momentalnie zrobiło mi się ciemno przed oczami i upadłem na ziemię.

~ Amelia ~

         To miał być najlepszy koncert podczas całej trasy. Rano dowiedziałam się, że moja przyjaciółka z Polski będzie na występie mojego męża. Od razu wiedziałam, kogo wybiorę na OLLG podczas dzisiejszego występu.
         Dodatkowo podczas przerwy w próbie zrobiłam test ciążowy, który w końcu wyszedł pozytywny. Byłam taka szczęśliwa, ale jeszcze myślałam racjonalnie. Wiedziałam, że nie mogę mu tego powiedzieć przed występem, bo z euforii nie będzie w stanie skupić się na show.
         Na razie o mojej ciąży wiedziały tylko trzy dziewczyny: Deirdre Barnes, Selena Gomez oraz Elysandra Quinones.
         Przez ten krótki czas, który byliśmy w trasie zdążyłyśmy się już zaprzyjaźnić i wiedziałam, że po powrocie do domów nasza znajomość i tak przetrwa.
         Niestety moje szczęście nie trwało długo. Miałam z Justinem porozmawiać po koncercie, ale gdy usłyszałam wystrzał i zobaczyłam, jak mój mąż upada na ziemię nie wiedziałam, co się dzieje. Podbiegłam do Justina i złapałam go za rękę.
         − Justin proszę nie odchodź. Nie możesz mnie zostawić. Kochanie proszę walcz dla nas. – Mówiłam przez łzy.
         Z oddali słyszałam tylko krzyki Brauna: „Zabierzcie Amelię ze sceny! Podajcie jej coś na uspokojenie!”
         Na scenę wbiegło dwóch sanitariuszy z karetki wraz z lekarzem i ułożyli mojego męża na noszach. Ktoś mnie przerzucił sobie przez ramię i wyniósł ze sceny. Próbowałam się szarpać, wyrywać, krzyczeć, że muszę teraz być przy mężu, ale uścisk tej osoby się zwiększał.
         Po chwili mój „porywacz” posadził mnie na kanapie w garderobie należącej do mnie i Justina. Dopiero teraz zobaczyłam, że to był Kenny Hamilton. Ochroniarz podał mi szklankę z jakąś herbatą.
         − Amy wypij to, to tylko melissa, czyli Ci nie zaszkodzi, a tylko pomoże Ci się uspokoić, bo taka roztrzęsiona mu nie pomożesz. – Powiedział mężczyzna.
         Wiedziałam, że ten duży pan ma rację. Musiałam się uspokoić. Wypiłam napój podany mi przez Kenny’ego, po czym do torebki schowałam dokumenty swoje i Justina.
         − Kenny możesz mnie zawieźć do szpitala? – Spytałam ze łzami w oczach.
         − Tak chyba masz rację. Ktoś musi dokonać formalności. Chodź do samochodu to pojedziemy razem. – Odparł ochroniarz.
         Gdy wychodziliśmy z garderoby wpadliśmy na menadżera od mojego męża.
         − Gdzie się wybieracie? – Spytał podejrzliwym tonem.
         − Scott ktoś musi zająć się formalnościami w szpitalu, a tylko Amelia może to zrobić, bo jest jego żoną. Poza tym dopiero wypiła melissę, więc po drodze powinna być już spokojna. – Odpowiedział za mnie Hamilton.
         Braun studiował nas przez chwilę wzrokiem, ale zgodził się na naszą wizytę w szpitalu.
         Wzięłam głęboki oddech i razem z ochroniarzem wsiadłam do dużego czarnego vana, a Kenny od razu ruszył w stronę szpitala. Martwiłam się bardzo o Justina. Przecież on nie może umrzeć.
Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy Justin przeżyje?
Czy Amelia naprawdę jest w ciąży?

Jak Amelia poradzi sobie z niespodziankami, które los dla niej szykuje?