Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerwy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerwy. Pokaż wszystkie posty

5.04.2016

Rozdział XIX

~ Justin ~



- Kochanie wstajemy - wyszeptałem do ucha Amelii. Dziewczyna przekręciła się na drugi bok i mocniej okryła się kołdrą.

Nie zastanawiałem się długo i zdjąłem okrycie ze swojej żony. Kobieta zapiszczała z zimna i pobiegła w stronę łazienki. Uśmiechnąłem się na swoje poczynania i udałem się do swojej garderoby. Przebrałem się i zbiegłem na dół. Wyjąłem paczkę papierosów i wyszedłem do ogrodu. Wyjąłem jedną fajkę, którą szybko zaciągnąłem się dymem. Gdy czułem, jak trucizna rozprzestrzeniała się po moim ciele, ogarniał mnie spokój.

Denerwowałem się, bo bałem się wizyty w klinice ginekologicznej. Rzuciłem niedopałek na posadzkę i wróciłem do domu. Amy stała przy drzwiach i okrywała ramiona cienkim sweterkiem i patrzyła na mnie ze strachem wymalowanym na twarzy.

Objąłem dziewczynę ramieniem w pasie i pocałowałem Amelię w policzek, aby się uspokoiła. Wziąłem z komody kluczyki i dokumenty od samochodu. Po tygodniu w trasie wróciliśmy na kilka dni do domu, aby zregenerować siły.

Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do chromowego Fisker Karmara. Z drżącymi dłońmi kierowałem pojazdem. Widziałem, jak Amy nerwowo zaciska swoje dłonie. Byłem pewien, że moja żona bardziej przeżywała tę wizytę ode mnie.

Po kilkunastu minutach staliśmy pod budynkiem, gdzie jeszcze kilka tygodni temu Amelia walczyła o życie. Wtedy powróciły wszystkie wspomnienia. Objąłem kobietę w pasie, aby dodać jej otuchy.

Ledwo doszliśmy pod gabinet, a doctor otworzył przed nami drzwi. Najpierw poprosił Amy do środka na badania kontrolne. Po kilkunastu minutach lekarz otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka. Moja żona leżała na kozetce z podwiniętą bluzką. Usiadłem na krześle obok kobiety i złączyłem nasze dłonie w jedność.

Mężczyzna rozsmarował jakiś żel na brzuchu mojej księżniczki. Po chwili na USG pojawił się obraz. Na początku nie byłem w stanie tam zupełnie nic dostrzec. Nagle moim oczom ukazała się mała kropka na środku ekranu.

- A tutaj mamy dzidziusia - powiedział, pokazując nam plamkę.

Byłem szczęśliwy, że w końcu nam się udało. Po tylu miesiącach starań nareszcie miałem być tatą. Moja radość była wtedy nie do opisania. Pochyliłem się nad swoją ukochaną i wpiłem się w usta kobiety. Na twarzy poczułem łzy, które należały do Amelii.

Odsunąłem się od swojej żony, a kiedy odwróciłem się, lekarza nie było już w pomieszczeniu. Pomogłem Amy zetrzeć żel z jej brzucha. Mimowolnie uśmiechnąłem się, gdy uświadomiłem sobie, że niebawem będę miał małego szkraba, który zacznie biegać radośnie po naszej willi. Moja żona poprawiła swoją bluzkę i weszliśmy do gabinetu doktora. Mężczyzna siedział za biurkiem i wypisywał receptę dla mojej księżniczki. Po chwili spojrzał na nas i uśmiechnął się szeroko, po czym podał mi zdjęcie z USG.

- Bardzo państwu gratuluje. Domyślam się, że po takich przeżyciach długo państwo czekali na ten dzień - powiedział, przybijając pieczątkę na jakiejś kartce. Kiedy podał mi ją, wiedziałem już, że miałem w dłoni receptę. - Tamte leki musi pani odstawić, bo mogą zaszkodzić dziecku, a teraz przepisałem pani kilka różnych opakowań witam na wzmocnienie - skierował słowa do mojej żony. Pożegnaliśmy się z lekarzem i opuściliśmy jego gabinet.

Złapałem Amelię za rękę i wsiedliśmy do samochodu. Nie myśląc długo, udałem się do restauracji. Po takiej wiadomości postanowiłem, zabrać kobietę na pożywne śniadanie. Gdy zaparkowałem pod budynkiem, pomogłem wysiąść żonie z pojazdu. Weszliśmy do środka, a hostessa zaprowadziła nas do wolnego stolika. Po chwili przyszedł kelner i podał nam karty dań. Nagle cała moja radość uleciała. W drzwiach ujrzałem Jaydee. Złapałem dłoń swojej żony i spojrzałem w jej piękne oczy, aby uspokoić myśli.

- Cześć kochanie - zaćwierkała moja była dziewczyna, która stanęła przy stoliku, gdzie siedziałem z żoną.

Amy wyrwała dłoń z mojego uścisku i wstała od stołu. Widziałem, że była wściekła z powodu obecności Jaydee, ale przecież nie wiedziałem, że miała tam być.

- Uważaj, bo powiem to raz i więcej nie powtórzę. Justin jest moim mężem i trzymaj się od niego z daleka. Myślisz, że on zostawi miłość swojego życia dla kogoś takiego jak ty? Mylisz się. Zbyt wiele razem stworzyliśmy, aby on mógł to teraz stracić - powiedziała moja żona. Jej głos był przepełniony jadem, a ja zacząłem obawiać się, co jeszcze mogła zrobić. Jednak ona tylko podeszła do mnie i usiadła na moich kolanach. Dziewczyna wtuliła twarz w moją szyję, po czym złożyła na niej delikatny pocałunek. Jaydee wpadła w szał, widząc, co Amy robiła ze mną. Odeszła odgrażając się, że nasza dwójka jeszcze ją popamięta.

Szczerze? Nie przejąłem się jej groźbami. Dopóki miałem przy sobie Amelię i nasze jeszcze nienarodzone maleństwo, wiedziałem, że nic nie zagrozi naszemu związkowi.

- Wiesz, że uczyniłaś mnie najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi? - spytałem dotykając jeszcze płaskiego brzucha mojej księżniczki. Dziewczyna zaśmiała się pod moim dotykiem i szybko wyswobodziła się z mojego uścisku, po czym wróciła na swoje miejsce.

Amy otworzyła menu i przeglądała strony. Postanowiłem zrobić to samo. Kilka minut później przyszedł kelner, który odebrał nasze zamówienia. Kiedy wrócił postawił przed nami talerze z naleśnikami z nutellą, bitą śmietaną i owocami. Amy szeroko uśmiechnęła się na widok jedzenia.

Kiedy mężczyzna zostawił nas samych, moja żona od razu zaczęła jeść. Postanowiłem pójść w jej ślady. Gdy opróżniliśmy nasze talerze poprosiłem o rachunek. Wychodząc z restauracji od razu udaliśmy do domu mojego szwagra. Wiem, że oni byli ze sobą blisko, więc nie dziwiłem się, że był pierwszą osobą, którą chciała powiadomić o naszym maleństwie.

Ledwo zaparkowałem na podjeździe a Christian już stał przy drzwiach. Moja żona od razu rzuciła się w ramiona swojego brata. Kiedy weszliśmy do jego domu, z salonu wyszła Payton. Dziewczyna od razu wtuliła się w bok Chrisa i uśmiechnęła się do nas. Chłopak zaprowadził nas do salonu, kiedy szedł do kuchni po napoje, zaproponowałem mu swoją pomoc. Gdy weszliśmy do pomieszczenia, oparłem się o jedną z szafek.

- Dobra Bieber, co się dzieje między tobą a Amy? Widzę, że jakoś dziwnie się zachowujecie - powiedział, wyciągając z szafki szklanki.

Wziąłem głęboki oddech i przeczesałem dłonią swoje włosy. Podniosłem swój wzrok na mężczyznę i szeroko uśmiechnąłem się do niego.

- Udało się Beadles. Będziesz wujkiem. Amy jest w ciąży - powiedziałem szczęśliwy. Christian zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku, po czym wróciliśmy do przygotowywania napojów.

Kiedy wróciliśmy do salonu, Chris wyciągnął rękę w stronę mojej żony. Kiedy Amelia stała obok niego, wziął ją na ręce i zaczął kręcić się po całym pokoju, ciągle trzymając swoją siostrę w ramionach.

- Gratuluje siostra. Twój mąż zdarzył się już pochwalić - powiedział, wypuszczając dziewczynę z objęć.

_________________________________________________________________________________


Po przeczytaniu skomentuj

Przed wami ostatni rozdział opowiadania.
Czeka na was jeszcze epilog i to będzie zakończenie historii Amy i Justina.
Zapraszam Was również do czytania nowego opowiadania "It's too late to say sorry |J.B|"

Cieszycie się, że Amy jest jednak w ciąży?
Czy Jaydee da w końcu spokój Justinowi i Amelii?
Czy teraz już nic nie zagraża ich związkowi?


16.10.2015

Rozdział XIV

~ Amelia ~




Minęło kilka dni odkąd wróciłam do domu. Nadal nie mogłam uwierzyć, że to wszystko tak się potoczyło. Rozmowa z doktor Morgan dała mi dużo do zastanowienia się nad całym moim dotychczasowym życiem. Może wstrząs doznany przez amnezję jakoś oddziaływał na moje zachowanie w momencie trafienia do kliniki. Cieszyłam się, że Justin był wtedy ciągle przy mnie. On jako jedyny nigdy nie wątpił w to, że kiedyś znów będę tą samą dziewczyną, co przed wypadkiem.

Leżałam w łóżku i rozmyślałam na temat naszej wspólnej przeszłości i wszystkich przykrych sytuacji, które ostatnio miały miejsce. Mój mąż spał jeszcze wtulony w moje ciało. Chwilę później Justin zaczął się niespokojnie poruszać, a ja już wiedziałam, że się budził.

Gdy tylko otworzył swoje piękne brązowe oczy spojrzał na mnie z uśmiechem i czule musnął moje usta. Moje serce zabiło szybciej. Wiedziałam, że mam przy sobie wspaniałego mężczyznę, który zawsze będzie mnie wspierał, co już nie raz mi udowodnił.

Jego dotyk sprawiał, że wszystkie troski odchodziły w cień. Liczył się tylko on i nasza miłość. Nic innego nie miało dla mnie znaczenia. Delikatny, czuły dotyk mężczyzny spowodował, że moje ciało pragnęło go coraz bardziej. Działał na mnie, jak narkotyk. To on sprawił, że moje życie powoli wraca do normy. Jeden człowiek a sprawia więcej radości niż cokolwiek innego.

Palce mojego męża gładziły nagą skórę na moim brzuchu, który był w tym momencie podziwiany przez mojego ukochanego. Uśmiech na jego twarzy mówił sam za siebie. Wiedziałam, że brakowało mu naszych wspólnych nocy podczas naszych pobytów w szpitalach.

Do tej pory nie mogłam się pogodzić z faktem, że przez głupotę jednej osoby mogłam stracić cały mój świat. Bez Justina moje życie nie miałoby sensu. To on i jego miłość spowodowały, że znów zaczęłam wierzyć, że nie wszystko jest stracone.

Moment jego postrzału był dla mnie wielkim wstrząsem. W jednej chwili na włosku stanęło całe moje życie. Bałam się, że już nigdy więcej go nie zobaczę. Nie byłabym w stanie przeżyć takiego wstrząsu. Za dużo już w życiu wycierpiałam, choć miałam zaledwie dziewiętnaście lat.

Na wspomnienie tamtego widoku przeszły mnie dreszcze. Za każdym razem, jak zamykałam oczy widziałam krew. Pełno krwi i ledwo żyjącego Justina, który ostatkiem sił wyznawał mi miłość. Nigdy nie zapomnę tego dnia, w którym prawie straciłam wszystko, co się dla mnie liczyło.

- O czym myślisz kochanie? - Wyszeptał czułym tonem mój partner.

- O nas. Myślę o tym, co by się stało, gdybyś tamtego dnia zmarł. Bez Ciebie moje życie już by nie było tym samym. Gdyby Ciebie zabrakło już bym nie miała żadnego powodu do życia – powiedziałam gładząc dłonią jego policzek

Czułam, jak do moich oczu napływają łzy. Z tego powodu schowałam twarz w ramieniu swojego męża, bo nie chciałam, aby oglądał mnie w takim stanie. Odkąd wyszłam z kliniki, co chwilę płakałam. Miewałam różne huśtawki nastrojów. Wszystko odbywało się za sprawą pewnych cudownych tabletek, które podobno miały mi pomóc. Zgadzając się na leczenie ciąży urojonej, którą wykryła mnie doktor Morgan musiałam zgodzić się na leki antydepresyjne. Niestety minął już tydzień odkąd je zażywam i jeszcze nie czułam żadnej poprawy.

Miałam wrażenie, że to się nigdy nie skończy. Chciałam mieć już za sobą ten rozdział w życiu. Byłam przytłoczona tymi wszystkimi sprawami. Nie dawałam sobie z tym rady. Nie wiedziałam już, jak mam się zachować. Nie miałam pojęcia, czy jeszcze kiedykolwiek w naszym życiu pojawi się coś dobrego. Wszystko na razie sypało się i nie byłam w stanie tego wszystkiego pozbierać w całość.

- Ma chérie nie płacz. Wszystko się ułoży. Zobaczysz. Będziemy mieli jeszcze nie jednego małego potworka, który będzie mówił do Ciebie mamo. Kochanie i nie myśli o tym, co by było gdyby. Najważniejsze jest to, że oboje żyjemy. Nie wiem, czy wiesz, ale ty też ledwo uszłaś z życiem. Myślisz, że mi było łatwo siedzieć w Nowym Jorku w szpitalu wiedząc, że ty w LA walczysz o życie? Sam odchodziłem od zmysłów. Bałem się, że stracę Cię na zawsze, a drugi raz nie przeżyłbym tego. Nie masz pojęcia, co przeżyłem po twoim wypadku. Przez te pięć lat, kiedy Cię nie widziałem, odchodziłem od zmysłów. Robiłem różne głupie rzeczy, bo ciągle tęskniłem za Tobą i nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Nie chcę drugi raz przeżywać tego samego. Żyję tylko dla Ciebie, dlatego mam prośbę. Nie zostawiaj mnie nigdy. Chcę właśnie z Tobą spędzić resztę swoich dni – mówił cichym, spokojnym a przede wszystkim czułym tonem.

W jego głosie dominowała troska i zmartwienie, dlatego wiedziałam, że mówił prawdę. Przez cały czas starał się mnie pocieszać. Mimo wszystko byłam pewna, że tak jak ja przeżywa ostatnie wydarzenia. Po jego monologu czułam, że jestem w dobrym miejscu. Nigdy nie czułam się tak przy żadnym innym mężczyźnie. Tylko on potrafił wzbudzać we mnie takie emocje.

Z naszej sielanki wyrwał nas dzwonek do drzwi. Justin wciągnął na siebie białe szorty i lekko uśmiechnął się w moją stronę, po czym nachylił się nade mną i czule pocałował w czubek głowy.

- Ubierz się kochanie i zejdź na dół. Ja w tym czasie otworzę i przygotuję Ci tabletki – powiedział mój mąż zapinając swoją koszulę.

Niestety nasz niecierpliwy gość nie dawał za wygraną i po raz kolejny nacisnął dzwonek do drzwi, który zaczął mnie już irytować. Byłam bardzo ciekawa, kto jest takim rannym ptaszkiem i w taki nachalny sposób odciąga nas od moich ulubionych długich poranków, które często spędzaliśmy w podobny sposób.

Zwlekłam się z łóżka i skierowałam swoje kroki do łazienki, po porannej toalecie wróciłam do sypialni w samej bieliźnie. Chwilę później stałam już przy wielkiej garderobie w której kompletowałam swój dzisiejszy strój.

- Seksownie wyglądasz – Justin zaćwierkał mi do ucha.

Tak byłam skupiona na ubraniach, że nawet nie zauważyłam jego obecności. Niepewnie odwróciłam się w jego stronę, na co w odpowiedzi zastałam jego pogodny uśmiech. Mój mąż spojrzał przez moje ramię i chwilę rozglądał się po mojej szafie.

- Mogę wybrać Ci strój na dzisiaj? - Poprosił robiąc do mnie maślane oczka.

Bez zastanowienia zgodziłam się na jego propozycję, bo ja dzisiaj nie miałam do tego w ogóle głowy. Zrobiłam mu miejsce przepuszczając go bliżej szafy a sama usiadłam na naszym łóżku. Czekając na rezultaty jego wyboru zaczęłam bawić się swoim telefonem. Chwilę później Justin podał mi komplet ubrań i bielizny.

- Czekamy na Ciebie w salonie – powiedział tajemniczym tonem i zniknął za drzwiami.

Założyłam białą bluzkę na ramiączkach z narysowaną flagą Wielkiej Brytanii oraz jasne jeansowe rurki z łatami. Chwilę później weszłam do salonu, gdzie zastałam swojego brata z Elysandrą. Cieszyłam się z ich wizyty, bo ostatni raz widziałam ich w szpitalu. Od razu przytuliłam naszych gości, po czym podeszłam do Justina i usiadłam na jego kolanach.

Mężczyzna nie ukrywał swojego zadowolenia, ale po chwili spojrzał na mnie w poważny sposób. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.

- Kochanie w kuchni czeka na Ciebie śniadanie, a później dostaniesz tabletki – powiedział łagodnym tonem mój mąż.

Miałam rację. Jego wiadomość nie wróżyła nic dobrego. Nie chciałam brać tych głupich lekarstw. Jednak nie mogłam narzekać, bo wiedziałam, że tylko w ten sposób mogę odmienić swoje życie i wyjść z tej choroby.

Bez słowa sprzeciwu poszłam do kuchni, a tam na stole zastałam naleśniki z syropem klonowym, które po prostu uwielbiałam. Szybko zjadłam danie przygotowane przez mojego ukochanego i wróciłam do salonu ze szklanką soku pomarańczowego. Justin od razu wyciągnął z szafki tabletki i podał mi dawkę pastylek przepisaną w szpitalu. Niechętnie zażyłam lekarstwa i duszkiem opróżniłam całą szklankę z soku.

- Grzeczna dziewczynka – powiedział pogodnie mój ukochany i mocno mnie objął w pasie.

Mój brat i jego dziewczyna przyglądali się całej scenie z rozbawieniem. Już dawno nie widziałam uśmiechu na twarzy Christiana. Praktycznie od czasu akcji z Karoliną w Polsce był przytłoczony i zdołowany. Wiedziałam, że bolało go zachowanie mojej przyjaciółki, ale przecież mu tłumaczyłam, jaka ona jest.

Teraz cieszyłam się jego szczęściem, które znalazł przy Elysandrze. Poza tym w końcu przestał czepiać się mojego związku z Justinem, a ich przyjaźń znów była tak silna, jak na początku znajomości chłopaków, albo i silniejsza.

- Amy, jak się czujesz po powrocie do domu? - Spytał mój brat zatroskanym tonem.

Wtuliłam się mocniej w ciało swojego męża, po czym usiedliśmy na kanapie. Mężczyzna wciągnął mnie na swoje kolana, a ja oparłam swoją głowę na jego ramieniu. Spojrzałam w stronę swojego brata i smutno uśmiechnęłam się do niego.

- Jak widzisz dobrze nie jest, bo muszę brać leki antydepresyjne. Chociaż Justin pilnuje wszystkiego. Nie ukrywam, że nadal ciężko pogodzić mi się z tym wszystkim, ale przy takim mężu i waszym wsparciu jestem w stanie poradzić sobie z różnymi problemami – odparłam oplatając rękoma swojego ukochanego w pasie.

Justin zaczął gładzić mnie po plecach. Nagle usłyszałam trzaskanie drzwiami wejściowymi. Nim się zorientowaliśmy Lil Za był już w salonie. Jego spojrzenie coś mi mówiło, że jego wizyta nie wróży nic dobrego.

Mój mąż powoli ściągnął mnie ze swoich kolan i wstał z kanapy. Podszedł do Lila stojącego w drzwiach. Czułam na sobie spojrzenie każdego zebranego w tym pomieszczeniu. Każdego poza Justinem, który wpatrywał się w swojego przyjaciela.

- Za wszystko w porządku? - Spytał mój mąż zmartwiony.

- Czemu ja się dopiero dzisiaj dowiedziałem, że ty i twoja żona ledwo uszliście z życiem? - Lil wściekły odpowiedział Justinowi pytaniem.

Wiedziałam, że prędzej czy później tak się stanie. Byłam wściekła. Nie chciałam, żeby ktoś się mną interesował tylko przez to co wydarzyło się w Nowym Jorku. Chciałam spokoju. Czy ktoś myślał o moich uczuciach w tym momencie?

- Za to nie jest tak, jak myślisz. Nie miałem nawet czasu na takie sprawy. Myślisz, że łatwo mi było leczyć się w Nowym Jorku z myślą o tym, jak moja żona jest transportowana do LA, bo jest chora? To było straszne i gdyby coś jej się wtedy stało moje życie nie miałoby sensu. Dlatego zamiast na mnie wrzeszczeć spróbuj postawić się w mojej sytuacji. Albo jeszcze lepiej. Postaw się na miejscu Amelii. Myślisz, że ona radzi sobie z tą chorobą? Bo ja wiem, że nie. Z każdym dniem widzę, że jest coraz lepiej, ale przed nami jeszcze długi powrót do normalności – powiedział mój mąż powoli podchodząc w moją stronę.

Lil próbował dowiedzieć się więcej na ten temat, jednak Justin nie ustępował. Wiedziałam, że nie chce o tym rozmawiać dłużej, bo nikt nie jest w stanie cofnąć czasu ani nic nie naprawi, tego co w ostatnim czasie przeszliśmy. W końcu przyjaciel mojego męża ustąpił i przestał dociekać szczegółów. Dopiero, gdy zeszliśmy z tego przykrego dla mnie tematu, mogliśmy spędzić razem naprawdę wspaniały dzień.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Hej mam nadzieję, że spodobał Wam się nowy rozdział.
Niestety opowiadanie powoli dobiega końca.
Z każdym rozdziałem jesteśmy bliżej końca.
Jednak zanim to się stanie to jeszcze trochę będzie trwało, ponieważ mam dużo nauki przez maturę, która dużymi krokami się zbliża, a do maja już nie tak dużo czasu pozostało.


Czy Amelia i Justin odnajdą jeszcze szczęście?
Czy Justin wznowi trasę koncertową?
Czy Amelii uda się zdać w Polsce maturę?
Czy Justin będzie kiedykolwiek szczęśliwym tatusiem?

28.04.2015

Rozdział XI

~ Amelia ~

Obudziłam się w helikopterze ratunkowym i kompletnie niczego nie pamiętałam. W lewą rękę miałam wpiętą jakąś kroplówkę, a tuż przy mnie siedziało dwóch lekarzy.
  • Gdzie Justin? - Spytałam rozglądając się wokół.
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że przecież mój mąż został postrzelony podczas koncertu.
  • Pani mąż dotrze do LA za kilka dni, gdy lekarze wykonają mu potrzebne badania. - Odparł doktor siedzący po mojej lewej stronie.
Po raz kolejny zamknęłam oczy i zasnęłam. Chciałam, żeby ten ból brzucha minął raz na zawsze.

~ Justin ~

Gdy widziałem, jak lekarze na łóżku szpitalnym wkładają moją nieprzytomną żonę do helikoptera, wiedziałem, że nie mogę siedzieć bezczynnie.
Musiałem się wydostać z tego szpitala i miałem gdzieś, że wczoraj próbowano mnie zabić. Chciałem być przy Amelii w tej chwili.
Wróciłem z mamą do mojego pokoju i usiadłem zrezygnowany na łóżku. Nie miałem pojęcia, co ja teraz zrobię. Teraz moja żona potrzebowała mnie najbardziej.
  • Mamo ja muszę wrócić do domu. Chcę być przy mojej księżniczce. - Powiedziałem ukrywając twarz w dłoniach, bo z moich oczu zaczęły płynąć strumienie łez.
  • Justin Amelia jest pod dobrą opieką. A Ty musisz teraz zadbać o swoje zdrowie. Wczoraj ledwo Cię nie straciłyśmy z Amy a Ty chcesz już wyjść ze szpitala. W LA Amelia ma Chrisa i Cait. Oni się tam nią zajmą na pewno Elyssandra też tam pojedzie, więc będziesz zawsze na bieżąco z jej samopoczuciem, dlatego synku nawet nie kombinuj, jak się stąd wydostać, bo ja dopilnuję, żebyś nie zrobił nic głupiego. - Powiedziała poważnym tonem moja mama.
Wiedziałem, że nie ma sensu się z nią kłócić, bo ona jest nawet w stanie zmusić lekarzy do pilnowania mnie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę tylko po to, żebym stąd nie wyszedł. Ale ja kurwa nie mogłem siedzieć tak po prostu z założonymi rękoma i nic nie robić.
Podniosłem leżącego na szafce iPhone i wybrałem numer swojego szwagra, który o dziwo bardzo szybko odebrał.
  • Siema Bieber słyszałem coś stało na koncercie. Jak się czujesz? - Powiedział zmartwiony.
  • Szczerze? Czuję się, jak kupa nieszczęścia. Nie dość, że wczoraj moja tancerka zaplanowała zamach na życie mojej żony, bo ta kula miała trafić Amy, to teraz jeszcze śmigłowiec zabrał Amelię do LA do kliniki ginekologicznej, bo podejrzewała, że jest w ciąży a okazało się, że ma torbiele na jajnikach, które zagrażają jej życiu i ma ciążę urojoną. Chris możecie z Caitlin zająć się moją księżniczką dopóki nie wyjdę z tego cholernego szpitala? - Powiedziałem ze łzami w oczach.
  • Jasne Justin, przecież Amy to moja siostra, więc nie pozwolę, żeby jej się coś stało. Będziemy z Cait na zmianę przy niej czuwać i jeśli tylko coś się będzie działo od razu dam Ci znać. - Odparł mój szwagier. - Ale jak się dowiedzieliście? - Nagle spytał Beadles.
  • Amy przyszła rano do mnie do szpitala z moją mamą, ale się źle poczuła, chciała wyjść się przewietrzyć, ale wstając z krzesła zemdlała. Zdążyła mi powiedzieć, że jest w ciąży, bo robiła test. Na szczęście przyszedł lekarz, zabrał ją na badania i powiedział mi to, co Ci przed chwilą mówiłem. - Nagle poczułem, jak po moich polikach płyną strumienie łez.
  • Justin nie martw się. Amelia to silna dziewczyna. Wyszła z amnezji po tylu latach to z tego też wyjdzie. - Odparł mój szwagier.
  • Chris dzięki za pocieszenie, ale teraz nic mi nie pomoże, bo chcę być obok niej a nie w tym głupim szpitalu. - Powiedziałem ścierając wierzchem dłoni słony płyn z twarzy.
  • Rozumiem Cię stary. Na twoim miejscu pewnie bym też tak do tego podchodził, A teraz sorry Biebs, ale muszę odebrać Cait i Somersa z lotniska, bo byli w Kanadzie. - Powiedział Christian.
  • Spoko. Zadzwoń do mnie, jak będziesz coś wiedział na temat mojej księżniczki. - Poprosiłem.
  • Ma się rozumieć Bieber. W końcu jesteście małżeństwem, więc masz prawo być na bieżąco z jej stanem zdrowia. - Powiedział Beadles i się rozłączył.
Odłożyłem telefon z powrotem na szafkę, położyłem poduszkę na swoją twarz i rozpłakałem się jak małe dziecko. W tej chwili liczyła się dla mnie tylko Amelia.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy lekarze powiedzą Amelii prawdę o jej chorobie?
Czy Amelia i Justin doczekają się w końcu swojego upragnionego dziecka?
Czy Justin ucieknie ze szpitala, czy posłucha swojej mamy i zadba o swoje zdrowie?

Czy Chris będzie na pewno informował Justina o postępach w leczeniu Amy?

26.03.2015

Rozdział X

*Przeczytaj notkę pod rozdziałem*

~ Justin ~

Rano, gdy się obudziłem leżałem w szpitalu. Nie wiele pamiętam z poprzedniego wieczora. Pamiętam tylko przeszywający ból w klatce piersiowej, a później tylko ciemność.
Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem wiele urządzeń przyczepionych do mojego ciała. Nie miałem pojęcia, co się dzieje, dopóki nie przyszedł mężczyzna w białym kitlu. Mężczyzna miał intensywnie niebieskie oczy, jakich jeszcze u nikogo nie widziałem. Lekarz chwilę mi się przyglądał, a gdy się zorientował, że jestem przytomny podszedł do mojego łózka i zaczął przeglądać moją kartę pacjenta.
  • Dzień dobry. Nazywam się Smith i jestem lekarzem, który prowadzi, pańską chorobę. - Mówi spoglądając na mnie. - Jak się pan czuje? - Zapytał doktor.
  • Wszystko mnie boli. Gdzie moja żona Amelia? - Spytałem rozglądając się po sali, ale nigdzie nie zauważyłem wybranki swojego serca.
  • Przyjdzie później. Kazaliśmy jej wracać do hotelu, bo nie wyglądała najlepiej. Powinna odpocząć po takich wydarzeniach, jakie wczoraj miały miejsce, ale gdy tylko się pojawi przyślę ją do pana. - Powiedział lekarz i opuścił mój pokój.
Nie wiem, jak długo leżałem, ale cały czas analizowałem wszystko, co działo się wczorajszego wieczora podczas koncertu. Mój występ, pisk fanek, huk i potężny ból, jaki czułem, gdy upadałem na ziemie. Później spanikowana twarz mojej małżonki i przytłaczająca mnie ciemność. Jak to w ogóle możliwe, że to przeżyłem?
Wtedy sobie przypomniałem jej ostatnie słowa: “Kochanie proszę walcz dla nas.” Może właśnie te słowa podziałały na mnie tak, że chciałem walczyć o swoje życie, a może to wszystko dlatego, że chciała ze mną poważnie porozmawiać po koncercie?
Nagle otworzyły się drzwi do sali, w której leżałem. Lekarze odpięli już część urządzeń przyczepionych do mojego ciała.
Chciałem się podnieść, aby zobaczyć, kto przyszedł, lecz moja małżonka szybko pojawiła się przy mnie i docisnęła moje ciało do łóżka. Nie wiem skąd w tej drobnej kobiecie wzięło się tyle siły, ale nie zamierzałem protestować. Byłem zbyt słaby po wczorajszych wydarzeniach.
  • Podczas koncertu powiedziałaś, że musimy porozmawiać. Kochanie chyba nie chcesz mnie zostawić, prawda? - Spytałem przerażony tą myślą.
Moja piękna małżonka w odpowiedzi pokręciła przecząco głową i szeroko się do mnie uśmiechnęła. Amy ujęła moją dłoń leżącą na materacu łóżka szpitalnego i przyłożyła nią do swojego brzucha. Nie musiała nic więcej mówić. Moje oczy otworzyły się szeroko ze zdziwienia a serce zaczęło mi szybciej bić. Byłem szczęśliwy, potwornie szczęśliwy. W ciągu jednej chwili spełniło się to, o czym tak bardzo marzyłem.
  • Naprawdę będę tatą? - Spytałem podekscytowany tą myślą, że niebawem będę na rękach nosił małego bobaska, który będzie nosił moje nazwisko.
Mojego bobaska, który będzie posiadał geny moje i najpiękniejszej kobiety na świecie, czyli Amelii.
  • Tak, wczoraj przed koncertem zrobiłam test, który wyszedł pozytywnie, ale nie miałam okazji Ci tego wcześniej powiedzieć. - Chwilę później poczułem jej miękkie ciepłe wargi na swoich.
Zaczęliśmy zaciętą walkę o dominację w tym pocałunku, Pragnąłem niej, pragnąłem niej całej, jak niczego innego.
Byłem szczęśliwy, gdy ona była w pobliżu mnie, bez niej każdy dzień wydawał się być cierpieniem. Pięć lat bez niej było koszmarem. Teraz nie chcę bez niej spędzić, ani jednego dnia. Kocham nią. Naprawdę bardzo mocno nią kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Kochaliście kiedyś kogoś tak mocno, że niemal bez opamiętania? Ta osoba była dla was, jak powietrze bez którego nie mogliście żyć? Gdy nie było jej w pobliżu dostawaliście ataku paniki i robiliście naprawdę głupie rzeczy, których w innych warunkach nigdy byście nie zrobili? Tak właśnie było ze mną i moją prześliczną małżonką.
Nadal nie mogę w to uwierzyć, że po pięciu latach od wypadku ona nadal jest ze mną, po jej amnezji nie ma już śladu, a od kilku tygodni jesteśmy naprawdę szczęśliwym małżeństwem, w którym brakuje tylko dzidziusia, który już niebawem pojawi się wśród nas.
Czy to nie fantastyczne, że nasze relacje w parach tak szybko się zmieniają? Najpierw w ciągu kilku chwil dziewczyna staje się twoją narzeczoną, później żoną a na końcu twoja ukochana kobieta staje się matką twoich dzieci.
Po chwili Amy oderwała się od moich ust i uśmiechnęła się słodko siadając z powrotem na krześle. Cholera ja chcę jej usta ciągle czuć na sobie. Jak to możliwe, że nie potrzebuję nic więcej do szczęścia?
Kiedyś myślałem, że sława i pieniądze dadzą mi szczęście, bo to przecież zawsze było moim marzeniem, żeby śpiewać przed wielką publicznością. Wtedy na mojej drodze w Atlancie stanęła Amelia.
Jej uroda, charakter to, że zawsze była przy mnie, kiedy jej potrzebowałem sprawiło, że po tym cholernym wypadku, do którego sam doprowadziłem, nie mogłem długo dojść do siebie.
Kurwa, co ja pieprzę. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę sobie w stanie wybaczyć fakt, że jedyna dziewczyną, którą kiedykolwiek pokochałem musiała się przede mną ukrywać, bo jej brat się bał, że skrzywdzę ją jeszcze bardziej.
Wiedziałem, że Amy nie chowa do mnie urazy po tym, co się stało, bo przecież na kilka tygodni przed naszymi zaręczynami moja księżniczka odzyskała pamięć.
Nadal nie wierzę w to, że ona jest tutaj ze mną. Teraz wiem, że moje życie będzie wyglądać zupełnie inaczej. Mam dla kogo żyć.
Mam motywację, dzięki której chce mi się rano wstawać i iść do studia nagrywać kolejne piosenki. Dzięki niej mam głowę pełną pomysłów na nowe, wielkie hity muzyczne.
Amelia usiadła na krześle i wpatrywała się we mnie z taką miłością i pasją, jakiej jeszcze nigdy w życiu nie widziałem u żadnej dziewczyny.
Wszystkie inne dziewczyny z jakimi spotykałem się po wyjeździe Amelii, spotykały się ze mną tylko dla sławy lub moich pieniędzy, a wiecie, dlaczego wiem, że Amy nie jest ze mną dla żadnego z tych dwóch powodów? Bo poznałem nią jeszcze przed rozpoczęciem mojej wielkiej kariery, Ona mnie pokochała takiego jaki jestem naprawdę, a nie moje pieniądze, czy sławę, bo tego jeszcze nie miałem, gdy poznałem tą słodką i niewinną dziewczynę.
  • Kocie, jak się czujesz? - Spytała splatając nasze dłonie razem.
  • Wszystko mnie boli, ale jest lepiej słońce. Tym bardziej po takiej wiadomości, że zostanę tatą. - Powiedziałem szczęśliwy.
Przyłożyłem swoją rękę do jej idealnie płaskiego brzucha, wiedziałem, że moje maleństwo jest zbyt małe, abym mógł poczuć ruchy, ale sama świadomość, że tam jest moje dziecko nie dawała mi spokoju i sama przyciągała tam moją dłoń.
Moja żona cicho się zaśmiała, ale nagle jej twarz spoważniała, czyżby czekały mnie jakieś poważne wieści z jej ust?
  • Kochanie ja przyjdę później, bo Pattie czeka na korytarzu. Idę do sklepu kupić Ci coś? - Powiedziała chwiejnie wstając z krzesła,
  • Kochanie, ja ze sklepu chcę Ciebie, Ciebie i Ciebie. - Odparłem pogodnie, ale gdy zobaczyłem, jak moja żona podtrzymuje się krzesła, aby nie upaść zacząłem się naprawdę martwić. Przecież w ciąży to mogło oznaczać wszystko. - Księżniczko wszystko w porządku? - Spytałem zmartwiony.
  • Tak Justin tylko mi się trochę zakręciło w głowie. Wyjdę na dwór i poczuję się lepiej. - Powiedziała uśmiechając się w moją stronę.
Gdy widziałem, jak idzie chwiejnym krokiem w stronę drzwi, zacząłem się naprawdę martwić. Nie doszła jeszcze do nich a już zaczęła osuwać się na ziemię. Chciałem do niej podbiec, ale nie mogłem, bo byłem przykuty do łóżka przez jakieś sprzęty.
Wtedy do mojego pokoju wszedł doktor Smith, który w ostatniej chwili złapał moją nieprzytomną żonę.
Kurwa, co jej dolega? Przecież nie mogła stracić przytomności tylko dlatego, że jest ze mną w ciąży.
  • Panie doktorze, niech pan jej pomoże ona jest w ciąży. - Powiedziałem spanikowany jej stanem.
Ona musi żyć, moje maleństwo też. Nie mogę ich stracić. Nie mogę…
Schowałem twarz w dłoniach i zacząłem płakać, jak małe dziecko. To nie może się dziać naprawdę. Dopiero, co dowiedziałem się, że będę tatą a już się wszystko pieprzy. Nie może tak być.
  • Proszę się nie martwić. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby uratować pańską żonę i dziecko. - Powiedział pocieszającym tonem lekarz, który wziął moją małżonkę na ręce i wyniósł nią z sali, jednak wcześniej odwrócił się w moją stronę. - Proszę się nie martwić, wezwę swoją koleżankę z oddziału ginekologicznego i pomoże nam określić, co jest przyczyną takiego stanu pańskiej żony. - Powiedział opuszczając mój pokój.
Gdy wyszedł ja zostałem sam na sam ze swoimi myślami. No prawie sam. Do mojego pokoju weszła moja mama. Gdy zobaczyła moją klatkę piersiową, owiniętą dookoła bandażem, dłonią stłumiła okrzyk. Wiedziałem, że musiałem wyglądać teraz jak kupa nie szczęścia, ale kurwa, jak ja mam się czuć, po zamachu na moje życie?
Moja mama usiadła na krześle, gdzie przed chwilą siedziała Amy. Próbowała mnie pocieszyć, ale ja wiedziałem, że nic nie będzie dobrze, jeśli Amelia nie wyzdrowieje.
Po dwudziestu minutach lekarz wrócił do sali, w której leżałem. Po jego minie nie wnioskowałem nic dobrego.
  • Mam dla pana dobre i złe wieści. Od których mam zacząć? - Spytał doktor.
  • Od złych. - Powiedziałem bez namysłu.
Lekarz długo mi się przyglądał, jakby próbował, coś wyczytać z mojej twarzy, w końcu skinął głową i zaczął swoją wypowiedź.
  • Tak więc, po pierwsze pańska żona nie jest w ciąży, lecz cierpi na ciążę urojoną, co udało nam się stwierdzić, bo państwo od dłuższego staracie się o dziecko, prawda? - W odpowiedzi skinąłem mu głową, tylko kurwa nie rozumiem, co za ciąża urojona? - Ciąża urojona pojawia się u kobiet wtedy, jeśli bardzo pragną mieć dziecko lub boją się zajść w ciążę. Wszystkie objawy, takie jak przybieranie na wadze, brak miesiączki, nudności przypisują właśnie ciąży. Cóż u pańskiej żony tym powodem są torbiele na jajnikach, a jeśli w porę nie zostaną usunięte w specjalistycznej klinice jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że pańska żona nigdy nie zajdzie w ciążę. - Powiedział.
Że co kurwa proszę? Nie to niemożliwe! To nie może być prawda! Dlaczego moje życie musi być takie popaprane!? To znaczy, że moja żona ma raka?
  • Jak to ona ma raka? Ale Amy z tego wyjdzie prawda? - Powiedziałem zdławionym tonem, powstrzymując swoje łzy.
  • Torbiele nie są rakiem, lecz nie wykluczone, że gdy ich w porę nie usuniemy mogą się stać bardzo poważnym zagrożeniem dla życia pańskiej małżonki. Dobra wiadomość jest taka, że to nie są one duże, więc lekarze nie będą mieli problemów z ich wycięciem. Niestety tutaj sprawy się komplikują. Pańska żona jest święcie przekonana, że jest w ciąży, dlatego wiemy, że to ciąża urojona i nie jesteśmy w stanie jej przekonać, że musi się poddać leczeniu, które pomoże jej w przyszłości zajść w ciążę. Muszę być z panem szczery. Może i wycięcie torbieli nie będzie szczególnie długim leczeniem, ale czeka pańską żonę też długa terapia psychologiczno-psychiatryczne, które ma na celu pomóc się pozbierać pani Amelii po takiej chorobie, jak ciąża urojona.
Nie mogłem dłużej słuchać jego pieprzenia. To nie może być prawda. Byłem zdesperowany. To nie mogło się tak skończyć.
  • Gdzie jest ta klinika, gdzie moja żona ma być operowana? - Spytałem, gdy otrząsnąłem się z szoku.
  • W Los Angeles, ale niestety pan musi jeszcze kilka dni pobyć u nas na obserwacji. Pańską żonę przewieziemy helikopterem medycznym, ponieważ nie możemy tracić czasu, gdy będziemy pana wypisywać dostanie pan od nas adres kliniki, gdzie znajduje się klinika, w której będzie leczona pańska żona. Tam również od razu zajmie się psycholog, który pomoże jej uporać się z całą sytuacją, jednak ona musi mieć oparcie w panu w tej chwili. - Powiedział lekarz i opuścił mój pokój.
Długo wpatrywałem się w swoją mamę zdezorientowany. Miałem głupią nadzieję, że to tylko, chory, pokręcony sen, ale niestety to była moja rzeczywistość, z którą musiałem się zmierzyć.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Przepraszam, że przez tyle czasu nie było żadnego rozdziału, ale miałam bardzo dużo nauki.
Postaram się od tej pory dodawać więcej rozdziałów.

Czy Justin pomoże Amelii pogodzić się z nową rzeczywistością?
Jak Amelia zareaguje na wieść o chorobie?

Czy Justin i Amelia przetrwają ten trudny dla nich okres?