Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazd. Pokaż wszystkie posty

14.04.2016

Epilog



~ Amelia ~




Dojechałam z Justinem do mojej dawnej szkoły. Dziś miałam ostatni raz postawić swoje stopy w miejscu, gdzie odmieniło się moje życie. Razem z Dominikiem byliśmy w ostatniej grupie zdających. On miał zdawać angielski, a ja polski. Na koniec mój mąż miał mieć koncert na sali gimnastycznej.

Nie mogłam uwierzyć, że minął rok odkąd byłam tutaj po raz ostatni. Mój ukochany złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Gdy odsunął się ode mnie pogładził dłonią mój zaokrąglony brzuch i uśmiechnął się szeroko. Cztery miesiące dzieliły nas od ujrzenia naszego synka.

- Billy bardzo daje o sobie znać? - spytał, kiedy poczuł ruchy naszego maleństwa. Po ostatnich badaniach od razu ustaliliśmy imię dla naszego małego księcia.

W odpowiedzi uśmiechnęłam się do niego i przecząco pokręciłam głową. Mężczyzna odsunął się ode mnie i poszedł na sale. Udałam się w stronę klasy, gdzie miałam ostatni egzamin. Dominik siedział już na ławce, a kiedy mnie ujrzał, mocno objął mnie swoimi ramionami.

- Jesteś taka - przerwał na chwilę, jakby się nad czymś zastanawiał - okrągła - dokończył w końcu.

Zaczęłam śmiać się z jego głupoty i uderzyłam go z otwartej dłoni w tył głowy. Mężczyzna odsunął się ode mnie i rozmasował miejsce, jakby go to naprawdę bolało.

- Nie jestem okrągła. Jestem w ciąży debilu - odparłem ze śmiechem.

Cieszyłam się, że w końcu doszliśmy do porozumienia. Był jedną z niewielu osób, którym ufałam, gdy straciłam pamięć.

Po chwili z sal wyszli nauczyciele, którzy zawołali nas na egzaminy. Podeszłam do biurka i wylosowałam arkusz z pytaniem.


~*~


Wyszłam z pomieszczenia w tym samym momencie, co Dominik. Z daleka widziałam uśmiech na jego twarzy. Wtedy wiedziałam już, że oboje mieliśmy zdaną maturę.

Od razu skierowałam swoje kroki w stronę sali gimnastycznej. Scott chodził po pomieszczeniu i sprawdzał nagłośnienie. Kiedy mężczyzna odwrócił się w moją stronę, na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.

- Justin jest w szatni - powiedział i wrócił do przerwanego zajęcia.

Szybko udałam się we wskazanym kierunku. Otworzyłam drzwi i podeszłam do swojego męża. Mężczyzna odwrócił się w moją stronę i mocno mnie przytulił.

- I jak Ci poszło królewno? - spytał pogodnie.

- Zdałam - zapiszczałam z radości, a chłopak przycisnął mnie mocniej do swojego ciała.

Nagle usłyszałam, jak menadżer Justina wołał nas na salę. Złapałam dłoń swojego ukochanego i razem ruszyliśmy na miejsce występu. Scott szybko zjawił się przy moim boku. Zaprowadził mnie pod scenę, gdzie siedziała już Yael. Kobieta uśmiechnęła się do mnie pogodnie, a Jagger od razu wspiął się na moje kolana.

Słuchając głosu Justina, nie mogłam doczekać się, jak nasz synek pojawi się na świecie. W tym momencie naprawdę cieszyłam się, że mam tak wspaniałego faceta w swoim życiu, a fakt, że Jaydee dała nam spokój, tylko potęgował moją radość.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Chciałam Wam bardzo podziękować, że przez tyle czasu czytaliście historię Amelii i Justina.
Mam nadzieję, że opowiadanie przypadło Wam do gustu.
Jeśli tak to bardzo sie cieszę.
Jeśli jeszcze nie znudziła Wam się moja twórczość, znajdziecie więcej z zakładce "Moje Blogi".
Jednak najbardziej polecam Wam moje dwa nowe opowiadania:
1. "It's too late to say sorry |J.B|" - opowiadanie o Justinie, rodzeństwie Beadles, Niallu Horanie, Harrym Stylesie, Mii Talarico (dla niewtajemniczonych Charlie z "Good Luck Charlie"), oraz pewnej tajemnicy rodzinnej jego przyjaciół, która ma również wielki wpływ na Justina. Chcesz wiedzieć, dlaczego? Kliknij w tytuł i dowiedz się więcej na temat tego opowiadania.
2. "No Control" - historia o Justinie, Selenie Gomez, One Direction, The Fooo Conspiracy, przyjaźni i miłości. Co dzieje się z miłością dwojga młodych ludzi, którzy muszą rozstać się na rok. Czy młodzieńcza miłość jest na tyle silna, aby przetrwać taką rozłąkę? A może dawna przyjaźń będzie w stanie zepsuć uczucie dzielące dwójkę ludzi? Chcesz wiedzieć, jak potoczy się ta historia? Kliknij w link, a wszystko stanie się dla Ciebie jasne.

11.02.2016

Rozdział XVII

~ Amelia ~




Minęło kilka dni, odkąd odwiedziła nas moja przyjaciółka. Dziewczyna już jakiś czas temu opuściła Stany, a my przygotowywaliśmy się do ponownego wyjazdu w trasę. Spakowani byliśmy już od kilku dni, ale mentalnie musiałam naszykować się na to wydarzenie. Bałam się, że ktoś będzie chciał pójść w ślady Salemah. Nie chciałam stracić Justina. Jednak ciągle przed oczami miałam obraz z hotelowego pokoju. W uszach nadal słyszałam jedno zdanie „Ta kula miała trafić Ciebie”. Wiedziałam, że wiele osób nie było szczęśliwych z powodu naszego związku. W końcu, jaki normalny mężczyzna bierze ślub po trzech miesiącach znajomości? Chociaż nikt nie znał prawdy. Justin był przy mnie od dawna. Z wyjątkiem lat, które spędziłam w Polsce. Po wypadku, w którym uległam długoterminowej amnezji, byłam skazana na życie z dala od mężczyzny, którego kochałam. Gdy w końcu nasze drogi znów się skrzyżowały, doszliśmy do wniosku, że nie mogliśmy już dłużej żyć bez siebie. Każdy, kto nie znał naszej historii, traktował mnie jak wroga. Większość fanów mojego męża popierała nasz związek. Niestety byli też tacy, którzy zrobiliby wszystko, aby nas rozdzielić. Z rozmyślań wyrwał mnie Justin.

- Kochanie chodź. Musimy już jechać – powiedział, niepewnie podchodząc do mnie.

Wcale mu się nie dziwiłam. W ostatnim czasie miałam różne wahania nastrojów. Jednak wiedziałam, że było to spowodowane lekami. Jeśli chciałam w przyszłości mieć dzieci, musiałam stosować się do zaleceń lekarzy. Niestety tabletki antydepresyjne wywoływały u mnie nagłe zmiany w zachowaniu i humorze.

Justin zawsze podnosił mnie na duchu. Próbował mi wmawiać, że niebawem wszystko się ułoży. Byłam pewna, że sam nie wierzył w swoje słowa. Robił, co w jego mocy, abym tylko poczuła się lepiej.

Tego dnia nie chciałam mu przysparzać więcej zmartwień. W końcu po przerwie wracał w trasę. Na prośbę swojego ukochanego wstałam z kanapy. Justin zdążył już zanieść nasze bagaże do autokaru. Zabrałam swoją torebkę z szafki i czekałam na męża. Poczułam, jak materiał opada na moje ramiona. Odwróciłam się w kierunku mężczyzny. Chłopak uśmiechnął się szeroko i okrył moje barki cieniutkim czarnym sweterkiem. Spojrzałam na niego, nic nie rozumiejąc.

- Nie chcę, żeby moja księżniczka zmarzła – odparł, zabierając klucze z szafki. Wyszliśmy z domu, a on zamknął drzwi.

Od razu skierowaliśmy się w stronę dużego srebrnego autobusu. Gdy wchodziłam do środka, ogarnęła mnie jeszcze większa niepewność. Z każdą chwilą coraz bardziej zastanawiałam się, czy dobrze robimy. Niestety to nie były moje jedyne obawy. W ostatnim czasie stało się coś, co nie dawało mi spokoju. Oczywiście moje zachowanie nie uszło uwadze Justina. Siadając na kanapie, poczułam, jak silne męskie ramiona zaciskały się wokół mojego pasa. Chwilę później jego ciepłe i aksamitne usta znalazły się na moim ramieniu. Było to tak przyjemne doznanie, że na jedną drobną chwilę zapomniałam o swoich obawach. Jednak nie na długo. Szybko odepchnęłam od siebie mężczyznę i schowałam twarz w swoich dłoniach, a pojazd w tym momencie ruszył z naszego podjazdu. Jedyne szczęście, jakie mnie w tym momencie spotkało to fakt, że w autokarze poza naszą był tylko kierowca. Reszta ekipy mojego męża była przypisana do innych autobusów.

- Kochanie powiedz mi, co się ostatnio z Tobą dzieje – poprosił. Uklęknął przede mną i wspierał się na moich kolanach.

Odwróciłam swój wzrok od mężczyzny. Nie miałam pojęcia, jak zachować się w tej sytuacji. Dlaczego to wszystko musiało być tak cholernie trudne? Dlaczego nie mogłam mu otwarcie powiedzieć o swoich obawach? Może powodem był fakt, że ostatnim razem trafiłam przez to do szpitala. Nie chciałam, aby powtórzyła się ta sytuacja. Chciałam, aby wszystko zaczęło się w końcu układać. Chciałam być w końcu szczęśliwa u boku najwspanialszego mężczyzny na świecie. Czy to tak wiele?

- Księżniczko, proszę, odezwij się. Naprawdę martwię się o Ciebie – usłyszałam szept tuż przy swoim uchu.

Nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Co niby miałam mu powiedzieć? Że najprawdopodobniej jestem w ciąży, jednak bałam się to sprawdzić, aby po raz kolejny nie przeżyć zawodu? Nic nie mówiąc, odsunęłam się jak najdalej od Justina. Usiadłam w drugim końcu autokaru. Założyłam na uszy duże białe słuchawki. Po chwili zaczęła do mnie docierać tak dobrze znana mi muzyka, która zawsze koiła moje uczucia. Nim się obejrzałam, po moich policzkach spływał słony płyn. Oparłam swoją głowę o szybę i niepewnie spojrzałam w stronę swojego ukochanego.

Chłopak siedział w miejscu, w którym go zostawiłam. Ukrył w dłoniach swoją twarz, a po jego nierównym oddechu wiedziałam, że naprawdę przejmował się moim stanem. Nie chciałam, żeby się zamartwiał, ale nie mogłam mu też znów zrobić nadziei, że być może zostanie ojcem. Zdawałam sobie sprawę, jak ważne to było dla niego, aby w naszym życiu pojawił się mały bobasek. Z tego właśnie powodu nie chciałam, mówić mu o swoich podejrzeniach. Ciągle miałam przed oczami jego świecące radością oczy, gdy usłyszał, że zostanie tatą. Gdy po kilku dniach obudziłam się w klinice, widziałam w nich tylko smutek. Nie mogłam pozwolić, żeby znów poddał się temu uczuciu. Najpierw sama musiałam mieć pewność, że to stało się naprawdę. Nie chciałam, aby okazało się, że to tylko kolejne moje urojenia. Nie przeżyłabym tego kolejny raz. Na twarzy swojego męża chciałam zawsze widzieć uśmiech. W tym momencie otarłam swoje łzy i wstałam ze swojego wygodnego miejsca. Powoli podeszłam do mężczyzny, usiadłam u jego boku i niepewnie dotknęłam ramienia Justina. Chłopak od razu podniósł na mnie swój wzrok. W jego ślicznych brązowych oczach dostrzegałam tylko smutek. Nie zastanawiałam się długo, mocno objęłam jego ciało i dałam upust swoim emocjom.

Rozkleiłam się. Płakałam jak małe dziecko. Mój mąż nic nie powiedział, tylko przytulił mnie do swojego ciała i czekał, aż się uspokoję. Gdy w końcu osuszyłam swoje łzy, usiadłam na kolanach blondyna. Chłopak miał na koszulce mokrą plamę od słonego płynu, który spływał po mojej twarzy, jednak nie przejmował się tym.

- Maleńka powiedz mi, co się dzieje. Nie trzymaj mnie już dłużej w niepewności. Zrozum, że to wszystko niszczy mnie od środka. Nie możesz się zamykać w sobie. Jestem twoim mężem. Nie musisz nic przede mną ukrywać – powiedział zdeterminowanym tonem.

Byłam pewna, że nie odpuści. Nie miałam innego wyjścia. Musiałam z nim porozmawiać na ten temat. Delikatnie odsunęłam się od mężczyzny i przez bardzo długi czas milczałam.

- Justin nie chcę, żebyś robił sobie jakieś nadzieje, dopóki nie będę pewna – odparłam i bawiłam się materiałem swojej bluzki, aby nie patrzeć na swojego męża.

Chyba nie bardzo zrozumiał, co miałam na myśli, bo patrzył na mnie z zaciekawieniem. Widząc reakcję, zaczęłam kontynuować swoją wypowiedź.

- Najprawdopodobniej jestem w ciąży – na jego twarzy w tym momencie pojawiło się wielkie zdziwienie.

Później wszystko działo się tak szybko. Chłopak mocno przytulił mnie do swojego ciała, przez co prawie zmiażdżył moje kości. Nagle jego gorące usta zetknęły się ze skórą mojej szyi. Odchyliłam lekko głowę w tył, aby dać mu lepszy dostęp do tego miejsca. Gdy w końcu odsunął się ode mnie, spojrzał na mnie i szeroko uśmiechnął się w moją stronę. Widząc iskierki radości w jego ślicznych tęczówkach, poczułam, jak moje serce znacznie przyspiesza. Uwielbiałam momenty, w których mój mąż szczęśliwy tak jak w tej chwili.

- Jesteś pewna? - spytał, poluźniając delikatnie uścisk wokół mojej talii.

Westchnęłam głośno. Wiedziałam, że jeśli podjęłam się tej rozmowy, nie mogłam się już wycofać.

- Justin a jak wytłumaczyć fakt, że ostatnią miesiączkę miałam, gdy leżałam w szpitalu? A to było półtora miesiąca temu. Poza tym nie wiem, czy zauważyłeś, ale ostatnio kiepsko się czuję i moim ulubionym miejscem jest kanapa lub łazienka – odparłam z uśmiechem.

Oparłam swoją głowę na klatce piersiowej mężczyzny. Wsłuchiwałam się w przyspieszony rytm serca ukochanego. To było jak melodia dla moich uszu. Jego szybkie tętno działało na mnie kojąco. W jednej chwili odrzuciłam od siebie wszystkie troski i zmartwienia na bok. W tamtej chwili liczyła się tylko nasza miłość. Nic innego nie miało dla mnie znaczenia. Justin sprowadził mnie z powrotem na ziemię. Poczułam jego dużą ciepłą dłoń na swoim podbrzuszu i uśmiechnęłam się mimowolnie.

- Kochanie, gdy za tydzień wrócimy do LA, chcę, żebyś poszła do ginekologa. Musimy mieć pewność, że tym razem już żadna choroba nie zniszczy naszego szczęścia w postaci tej małej kruchej istoty – powiedział i gładził mój brzuch. W jego oczach widziałam radość, niepewność, szczęście i zdecydowanie bardzo dużo miłości.

Zaczęłam zastanawiać się, czy nie kupić testu ciążowego. Jednak po dłuższych przemyśleniach, wolałam pójść za radą męża. Podczas badania u lekarza będę miała stuprocentową pewność. A gdybym kupiła test? Cóż ostatnim razem przekonałam się, jak działał. Niestety skończyło się to na mojej bardzo głębokiej depresji. Jednak w tym momencie nie chciałam o tym myśleć. Wolałam przytulać się z Justinem.


~ Justin ~




Gdy usłyszałem, że najprawdopodobniej zostanę tatą, byłem szczęśliwy, jak nigdy w życiu. Niestety szybko przypomniałem sobie ostatnią sytuację z Nowego Jorku. Przed oczami znów stanęła mi wizja doktora Smitha, który mówił o chorobie mojej małżonki. Wtedy to nieprzyjemne schorzenie wywoływało u Amelii podobne dolegliwości. Tym razem chciałem, aby było inaczej. Naprawdę chciałem mieć dziecko z tą kobietą. O niczym innym nie marzyłem tak bardzo. No może było jeszcze coś, na czym mi tak bardzo zależało. Mianowicie było to szczęście mojej księżniczki. Gdyby ona nie pojawiła się w moim życiu, dziś byłbym całkiem innym człowiekiem. Jednak jej miłość miała na mnie naprawdę cudowny wpływ. Nie wyobrażałem sobie, że coś mogłoby nam zaszkodzić w drodze do naszego raju.

Siedzieliśmy w autokarze już od kilku godzin. Jechaliśmy na miejsce mojego koncertu, który miał się odbyć tego wieczora. Amy zasnęła w moich objęciach. Powoli wstałem z fotela i skierowałem się do następnego pomieszczenia. Autobus ten w środku bardzo przypominał przyczepę campingową, ponieważ znajdowało się w nim wszystko, czego potrzebował człowiek w trasie. Była w nim mała łazienka z prysznicem i toaletą, sypialnia z łóżkiem dwuosobowym oraz kabina przypominająca salon, gdzie do tej pory siedzieliśmy. Oczywiście kierowca miał osobne pomieszczenie, aby mógł w spokoju zająć się jazdą, a nie nami.

Położyłem kobietę na łóżku, a ona zaczęła się niespokojnie przeciągać. Choć na dworze nadal panował dzień, ja postanowiłem przespać się kilka godzin. Chciałem wypocząć trochę przed wieczornym show. Ściągnąłem z siebie bluzkę i zająłem miejsce obok swojej wybranki. Naciągnąłem na nas koc i przytuliłem się do kobiety. Morfeusz momentalnie zabrał mnie do swojej krainy.

Szedłem ulicą, trzymając za rękę małego chłopczyka. Esther i Phil biegali przed nami, a u mojego boku szła najpiękniejsza kobieta, jaką w życiu poznałem. Spojrzałem na dziecko, które wyrywało się z mojego uścisku. Maluch próbował dogonić psy, jednak moja dłoń mu na to nie pozwalała. Nim się zorientowałem, byliśmy w parku. Mały blondyn od razu pobiegł na zjeżdżalnie. Cóż kolor włosów maleństwa bardzo przypominał ten, który miał mój przyrodni brat na swojej czuprynie. Chłopak biegał, skakał po parku i co chwilę ścigał się z moim yorkiem i labradorem. Nagle w oddali zobaczyłem zbliżającą się do nas postać.

- Billy – usłyszałem swój krzyk, a brązowooki mały blondyn odwrócił się w moją stronę. Zanim zdążyłem zareagować, dzieciak był już w moich ramionach. Chłopczyk mocno wtulił się w moje ciało, a psy przybiegły za nim i wesoło merdały swoimi ogonami.

- Kocham Cię tatusiu – usłyszałem melodyjny głosik malucha, który siedział już na moich kolanach.

W tym samym momencie podszedł do nas mój menadżer ze swoim synem. Chłopcy od razu pobiegli się bawić, a Esther i Phil im towarzyszyli. W tym czasie Scott i ja omawialiśmy szczegóły tworzenia nowego albumu. Kobieta, która mi towarzyszyła, cały czas była wtulona w mój bok. Nie powiem, bardzo mi się podobała ta cała sytuacja. Zwłaszcza że rozpoznawałem w tej dziewczynie miłość swojego życia...


Nagle poczułem wibracje swojego telefonu. Otworzyłem swoje oczy i ujrzałem śpiącą jeszcze Amelię. Powoli wszedłem z łóżka, aby nie obudzić dziewczyny. Wszedłem do pomieszczenia przypominającego salon i spojrzałem na wyświetlacz. Przeraziłem się, gdy uświadomiłem sobie, kto próbował się ze mną skontaktować. Nie chętnie odebrałem połączenie.

- Hej kochanie – usłyszałem damski głos, z którym jeszcze nie tak dawno szalałem, jak głupi.

Teraz ta sama osoba wywoływała u mnie obrzydzenie i odruch wymiotny. Nadal nie rozumiem, jak mogłem być tak zdesperowany, aby umówić się właśnie z tą kobietą.

- Po pierwsze nie nazywaj mnie tak, po drugie czego ode mnie chcesz – warknąłem wściekły do telefonu.

Byłem ciekaw, w jakiej sprawie dzwoniła po roku czasu. Czyżby ona jeszcze nie słyszała, że mam żonę, która jest dla mnie najważniejsza?

- Oj skarbie, nie złość się. Mam nadzieję, że się spotkamy i miło spędzimy czas tak jak dawniej – powiedziała, próbując słodko zabrzmieć.

Cóż chyba jej się nie udało, bo na mnie działał tylko głos mojej księżniczki, która właśnie spała za drzwiami. Delikatnie uchyliłem skrzydło, aby sprawdzić, czy nie obudziłem przypadkiem Amelii. Gdy upewniłem się, że moja ukochana nadal smacznie śpi, powróciłem do przerwanej rozmowy.

- Zrozum Jayde, że to nie ma sensu. Ja już dawno dałem sobie z tym spokój. Poza tym nie wiem, czy słyszałaś, ale jestem żonaty. Nie zamierzam przez Ciebie stracić tego, na co pracowałem przez tyle czasu. Daj mi spokój i nie dzwoń więcej pod ten numer – odparłem beznamiętnym głosem pełnym jadu.

Nie dałem nawet dziewczynie dojść do głosu. Od razu zakończyłem połączenie i wyłączyłem telefon. Miałem w dupie to, czy mój menadżer będzie dzwonił. Nie chciałem z nikim rozmawiać na ten temat. Niestety miałem złe przeczucie, że ta kobieta tak łatwo nie da za wygraną. Wiedziałem, że już nie uda mi się zasnąć. Skierowałem się do sypialni i z podłogi podniosłem swój t-shirt. Chwilę później znów siedziałem w salonie na kanapie i patrzyłem przez okno. Bałem się, że Jayde może naprawdę zniszczyć moje małżeństwo. Nie przeżyłbym tego, zwłaszcza gdybym naprawdę miał zostać ojcem w niedalekiej przyszłości.

Spoglądając na świat za oknem, czułem pieczenie pod powiekami. Obraz zaczęły się zamazywać. Nie mogłem się rozpłakać. Nie przez tę kobietę. Jednak zdawałem sobie sprawę, że ona była w stanie zrobić wszystko, aby rozdzielić mnie i Amelię. Czy to tak wiele, że chciałem być w końcu szczęśliwy?

Z zamyślenia wyrwała mnie drobna delikatna dłoń, którą ktoś położył na moim ramieniu. Od razu odwróciłem się w tamtą stronę i ujrzałem swoją piękną małżonkę. Wyglądała tak uroczo. Choć włosy miała rozrzucone na wszystkie możliwe strony, nadal była najpiękniejszą kobietą, jaką spotkałem w swoim życiu. Dziewczyna od razu usiadła na moich kolanach. Amy oparła swoją głowę na moim ramieniu i przez długi czas milczała.

- Justin, co się stało? Widzę, że jesteś smutny – powiedziała po chwili.

Głośno westchnąłem i myślałem nad odpowiedzią. Nie byłem pewien, czy powiedzieć swojej żonie prawdę. W końcu zawsze to ona była dla mnie najważniejsza. Nie chciałem oszukiwać Amelii, ale bałem się, jak mogła zareagować na to, co stało zaledwie kilka chwil temu.

- Dzwoniła moja była dziewczyna – odparłem i spojrzałem w oczy swojej wybranki.

W ślicznych patrzałkach mojej księżniczki dostrzegłem zdziwienie i cień smutku, a ona odwróciła ode mnie swoje spojrzenie. Delikatnie odgarnąłem włosy z jej twarzy i pokierowałem wzrok kobiety z powrotem na siebie.

- Kochanie pamiętaj nieważne co się stanie, ja zawsze będę kochał tylko Ciebie – wyszeptałem do ucha Amelii, na co dziewczyna delikatnie uśmiechnęła się w moją stronę.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Amelia naprawdę tym razem jest w ciąży?
Czego chce Jayde od Justina?
Czy ktoś będzie próbował zniszczyć życie Justina i po raz kolejny przerwać trasę?


Hej kochani :)
Mam dla was 2 wiadomości. Jedna dobra, a druga już może nie koniecznie.
Zacznijmy od tej gorszej.


Niestety opowiadanie dużymi krokami dobiega końca. Przed nami jeszcze tylko kilka rozdziałów i epilog. Nie przewiduję trzeciej części losów Justina i Amelii, bo prawie wszystko już wam przekazałam w tej historii.


Zdecydowanie lepszą dla was wiadomością będzie fakt, że pojawiło się nowe opowiadanie mojego autorstwa, a raczej kontynuacja „Życie potrafizaskakiwać” pod tytułem „It's too late, say sorry”. Linki do opowiadań znajdzie najeżdżając na tytuł. Mam nadzieję, że nowe opowiadanie spodoba Wam się równie mocno, jak historia Justina i Amy.



Na koniec chciałabym wam podziękować za każdy komentarz i taką liczbę wyświetleń. To jest naprawdę motywujące.

26.11.2014

Rozdział III

~ Amelia ~

         Po powrocie do domu mojej cioci od razu skierowałam się na górę, ponieważ jeszcze dziś wieczorem razem z Bieberem mieliśmy wyjechać do Stanów.
         Miałam szczęście, bo suknię ślubną już wcześniej wysłałam Cait i resztę rzeczy potrzebnych na mój ślub.
         Wiedziałam, że moja siostra kombinuje, bo powiedziała, że to ona zajmie się kupnem bielizny dla mnie na noc poślubną. Szczerze to bałam się jej pomysłu, bo ona mogła wymyśleć wszystko.
         Podeszłam do swojej szafy i wyciągnęłam z niej ubrania. Poszłam do łazienki i ubrałam:
         Później zaczęłam pakować wszystkie swoje rzeczy. Justin leżał na moim łóżku i co chwile podchodził do mnie, aby przeszkodzić. Ciągle mnie całował po szyi lub łaskotał mnie, aby mnie rozproszyć.
         Zaczęłam się śmiać z jego głupoty. Gdy skończyłam się pakować odwróciłam się do swojego narzeczonego i musnęłam jego usta.
         - Justin za ile mamy samolot? – Spytałam z uśmiechem.
         - Za pięć godzin, więc zdążymy jeszcze coś zjeść. – Odparł pogodnie mój ukochany.
         Uśmiechnęłam się i złapałam rękę swojego narzeczonego. Zeszliśmy na dół i zaczęłam przygotowywać obiad, bo mojej cioci jeszcze nie było w domu. Gdy wszystko było gotowe nałożyłam nam danie na talerze.
         Niedługo później moja ciocia z wujkiem wrócili do domu. Niestety nie mieliśmy dużo czasu na porozmawianie z nimi, bo chwilę później musieliśmy wyruszać w drogę, aby zdążyć na samolot.
         - Obiad macie w kuchni. – Powiedziałam z uśmiechem, po czym podeszłam do cioci i wujka.
         Mocno przytuliłam się do każdego z nich w tym czasie Justin poszedł po bagaże.
         -Do zobaczenia na weselu. – Powiedziałam żegnając się z ciocią i wujkiem.
         Wsiedliśmy do mojego samochodu i ruszyliśmy na lotnisko. Szybko przeszliśmy przez odprawę i udaliśmy się do prywatnego samolotu należącego do mojego narzeczonego.
         Przez cały lot z Justinem się wygłupialiśmy w samolocie i nawet nie myśleliśmy o tym, że byliśmy zmęczeni.
         Dopiero, gdy wylądowaliśmy w Los Angeles zmęczenie dało o sobie znać. Na lotnisku czekał na nas ochroniarz Justina, który odwiózł mnie do domu mojego rodzeństwa, a później Justina zawiózł do jego domu.
         Od razu po wejściu do domu mojego rodzeństwa skierowałam się do pokoju. Wzięłam gorący prysznic, rozczesałam swoje długie włosy i przebrałam się w piżamę:
         Weszłam do pokoju, położyłam się na łóżku. Wzięłam z szafki swój telefon, po czym napisałam sms’ a do Justina na dobranoc.
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Selena zjawi się na ślubie swojego byłego chłopaka?
Czy Gomez zmieni nastawienie, co do nowego związku Justina?
Czy dziewczyny się zaprzyjaźnią?
Co było powodem takiego zachowania panny Gomez na pierwszym spotkaniu dziewczyn?
Czy ktoś zakłuci ślubną ceremonię Biebera i jego narzeczonej?
Co stanie się podczas przygotowań do ślubu?
Co Cait wymyśli na wieczór panieński?

Co chłopcy wymyślą na wieczór kawalerski dla Justina?

7.10.2014

Rozdział 39


~ Justin ~

         Przed przyjazdem do Polski wszystko sobie dokładnie zaplanowałem. Cały mój wyjazd z Amelią był idealnie zaplanowany.
         Nawet udało mi się porozmawiać z rodzicami mojej dziewczyny na ten temat i teraz wiem, że może być już tylko lepiej.
         Oczywiście pod warunkiem, że Amy przyjmie moją propozycję. Cóż obmyśliłem już sobie cały plan, aby poprosić Amelię o rękę. Jej rodzice, ani jej rodzeństwo nie mieli ku temu żadnych przeciwwskazań, a ja chciałem nią poślubić jeszcze przed rozpoczęciem trasy koncertowej.
         Chcę mieć pewność, że gdy będę prawie rok czasu w trasie to nikt mi nie odbierze mojej kochanej księżniczki.
         Amelia jest całym moim życiem i nie wyobrażam sobie bez niej mojego życia. Te pięć lat, które musiałem spędzić bez niej, było największą porażką, jaką przeżyłem, lecz teraz ciągle żyję nadzieją, że może być tylko lepiej.

~ Amelia ~

         Gdy się rano obudziłam Justina nigdzie w pobliżu nie było. Owinęłam się fioletowym atłasowym szlafrokiem i zeszłam na dół, gdzie Justin stał w kuchni i coś smażył.
         Stanęłam za swoim chłopakiem i objęłam go w pasie opierając swoje czoło o jego ramię.
         Bieber cicho się zaśmiał, a ja uśmiechnęłam się i musnęłam ustami zagłębienie jego szyi.
         - Wyspała się moje królewna? – Spytał pogodnie ściągając z patelni naleśnika, który odstawił na talerz z innymi naleśnikami i odwrócił się do mnie.
         - Z Tobą zawsze się wysypiam, tylko bez Ciebie jest mi ciężko zasnąć, bo nie mam, do kogo się przytulić. – Powiedziałam muskając jego usta.
         - W takim razie chodź idziemy jeść, bo niebawem mamy samolot. – Powiedział Justin łapiąc mnie za rękę i prowadząc do stołu.
         Gdy usiadłam mój kotek dosunął moje krzesło do stołu i zaczął mi nakładać śniadanie, które dla nas przygotował.
         Jego naleśniki smakowały nieziemsko. Po tym śniadaniu wiedziałam już, kto będzie gotował, gdy zamieszkamy kiedyś razem.
         Gdy skończyłam jeść śniadanie wybrałam czarne legginsy, białe krótkie spodenki, białą koszulkę na krótki rękaw w czarne paski z czarną kokardą na lewym ramieniu oraz czarną bluzkę basebolówkę z białymi rękawami, zatrzaskami oraz białymi wstawkami na kołnierzyku, ściągaczach oraz kieszeniach.
         Później poszłam pod prysznic i wzięłam szybką orzeźwiającą kąpiel, zrobiłam delikatny makijaż, wysuszyłam włosy i założyłam wcześniej wybrane przez siebie ubrania.
         Wracając do pokoju wyjęłam z szafy białą dużą torebkę z czarnym nadrukiem Londynu oraz napisem I LOVE LONDON. Schowałam do niej dokumenty, portfel, klucze, telefon, kosmetyczkę oraz kilka rzeczy, które mogły się przydać, jako bagaż podręczny.
         Następnie wyjęłam z szafki duże okulary przeciwsłoneczne, które od razu założyłem. Przejrzałam się w lustrze, poprawiłam włosy, które miałam rozpuszczone, ułożyłam grzywkę i zbiegłam na dół po schodach.
         Justin już czekał na mnie. Miał na sobie czarne spodnie z nisko osadzonym kroczem, vansy w panterkę, duże okulary przeciwsłoneczne oraz białą luźną bluzkę na długi rękaw z poziomą kieszenią na środku bluzki.
         - Królewno wyglądasz pięknie, ale wolałbym, żebyś ściągnęła te okulary. – Powiedział słodkim tonem Justin podchodząc do mnie.
         Szybko odwróciłam się do niego tyłem i zaczęłam mu uciekać, aby nie mógł mnie złapać. Jednak w końcu mu się to udało i oparł mnie o ścianę stając przede mną, uniemożliwiając mi w ten sposób, jakąkolwiek próbę ucieczki.
         - Kochanie proszę ściągnij te okulary. Później, jeśli będziesz chciała to je założysz, ale teraz dopóki nie dojedziemy na miejsce to proszę ściągnij je dla mnie. – Błagał mój chłopak całując mnie po szyi.
         W końcu uległam jego namowom i zdjęłam okulary przeciwsłoneczne.
         - Uwierz mi kotku tak Ci o wiele ładniej. – Powiedział pogodnie, a ja w odpowiedzi uśmiechnęłam się do niego.
         Wróciliśmy do przedpokoju. Justin poszedł zanieść do samochodu, a ja w tym czasie ubrałam czarne buty na białej koturnie za kostkę z ozdobnymi paskami z przodu oraz białą skórą na palcach.
         Sprawdziłam wszystko w domu, czy nie zostawiłam nic włączonego, po czym zamknęłam dokładnie drzwi i wsiadłam do samochodu, gdzie Justin już na mnie czekał.
         Pojechaliśmy do Katowic skąd miał startować prywatny samolot mojego chłopaka.
         Przez całą podróż mój chłopak nie chciał mi zdradzić, dokąd się wybieramy.
         Dopiero po kilku godzinach lotu, gdy wylądowaliśmy na lotnisku na wyspie Bora Bora mój chłopak zaczął się zachowywać w miarę normalnie, ponieważ ciągle był jakiś dziwnie zakręcony.
         Pierwszy raz widziałam Justina w takim stanie i przyznam, że trochę zaczęłam się martwić.
         Pod lotniskiem czekała na nas limuzyna, do której wsiedliśmy i udaliśmy się do hotelu Bora Bora Pearl Beach Resort & SPA.
         Weszliśmy do drewnianego budynku z napisem recepcja, gdzie mój ukochany zameldował nasz przyjazd i odebrał klucze od naszego domku.
         Obsługa hotelu zabrała nasze bagaże i zaprowadziła nas do naszego drewnianego domku z trzcinowym dachem na ten tydzień.
         Stał on nad wodą i miał przepiękne widoki na ocean oraz piękną, białą, piaszczystą plażę. Wchodząc do domku najpierw weszliśmy do pięknego salonu.
         Całość domku nawet w środku była drewniana, lecz miała swój pewien urok. Od razu poszłam znaleźć sypialnię i rzuciłam się na wielkie małżeńskie łóżko z białą pościelą.
         Justin położył się na łóżku obok mnie i zaczął nerwowo przygryzać swoją dolą wargę.
         - Kochanie przebierzesz się w coś zwiewniejszego? Proszę. Chciałbym Cię zabrać na spacer po plaży. – Poprosił mój chłopak.
         Uśmiechnęłam się do niego i musnęłam jego pełne malinowe usta przygryzając lekko na koniec jego wargę.
         - Zgoda tylko daj mi chwilę. – Powiedziałam wstając z łóżka.
Po przeczytaniu skomentuj

W jaki sposób Justin oświadczy się Amelii?
Czy dziewczyna przyjmie jego zaręczyny?
Czemu Justinowi tak zależy, żeby się przeszli po plaży?

Życzę miłego czytania :)

5.09.2014

Rozdział 34


~ Amelia ~

         Nie wierzę w to, że to już koniec ferii i znów muszę wracać do Polski. Jednak wiem, że za kilka tygodni Cait i Chris przyjadą do mnie na święta, więc będę mogła spędzić więcej czasu ze swoim rodzeństwem.
         Żałuję tylko, że Justin nie może z nimi się zjawić, bo wyjeżdża wtedy do Kanady. Będę za nim tęsknić i to bardzo.
         Rano, gdy się obudziłam zobaczyłam smutnego Justina obok siebie na łóżku. Było to naprawdę dziwne, bo ostatnio po namiętnej nocy obudził się pogodny a teraz był smutny.
         − Kochanie, co się dzieje? – Spytałam zmartwiona przytulając się mocniej do swojego ukochanego.
         Justin spojrzał na mnie i uśmiechnął się smutno przeczesując dłonią moje włosy.
         − Nic kotku. Po prostu ja już zaczynam tęsknić za Tobą, choć jeszcze nie wyjechałaś. – Powiedział smutnym tonem Biebs.
         − Justy nie smuć się. Ja też będę tęsknić, ale dobrze wiesz, że muszę wyjechać. Mam jeszcze szkołę, ale obiecuję, że niedługo będziemy już razem na dłużej. Zgoda? – Odparłam tajemniczym tonem.
         − Zgoda. A teraz chodź idziemy się ubrać, bo za niedługo musisz być na lotnisku. – Powiedział smutny Justin.
         Musnęłam lekko jego usta i pobiegłam do drugiego pokoju, gdzie ubrałam na siebie spódniczkę w panterkę sięgającą połowy uda, bluzkę w panterkę bez ramiączek oraz sandały na szpilce w panterkę.
         Gdy weszłam do Jusa pokoju mój chłopak kończył zakładać bluzkę. Miał na sobie szarą bluzkę na długi rękaw, której rękawy podwinął do łokci, ciemnogranatowe jeansy oraz białe supra. Włosy, jak zwykle postawił na żelu.
         Cicho podeszłam do Biebera i przytuliłam go od tyłu. Mój ukochany szybko się obrócił w moją stronę i namiętnie mnie pocałował.
         − Gotowa? – Spytał uśmiechając się do mnie.
         W odpowiedzi skinęłam głową. Biebs poszedł po moje torby i pomógł mi je znieść na dół. Później wsiedliśmy do chromowego Fikser Karmara i ruszyliśmy w stronę lotniska.
         Justin zaparkował na podziemnym parkingu i ruszyliśmy w stronę odpraw. Gdy miałam już przejść przez bramki pożegnałam się ze swoim chłopakiem. Lecz Biebs nie odpuścił sobie i musiał mnie namiętnie pocałować.
         Później weszłam przez bramki i pomachałam do swojego ukochanego, a do oczu zaczęły zbierać mi się łzy.
         Niedługo później mogłam już wejść na pokład samolotu. Gdy zajęłam swoje miejsce w samolocie rozkleiłam się i dałam upust swoim emocjom.
         Przed podejściem do lądowania poszłam się przebrać, bo w Polsce panowała zima. Założyłam ciemne jeansy z białym cieniem oraz sweterkowa tunikę na długi rękaw z opadającym z ramienia rękawem oraz ściągaczami na biodrach oraz od łokci do nadgarstków. Do tego ubrałam szeroki brązowy skórzany pasek.
         Gdy wróciłam na swoje miejsce podeszliśmy do lądowania. Po wyjściu z samolotu udałam się w stronę wyjścia, gdzie czekał na mnie mój wujek, którego dawniej uważałam za tatę.
         Przywitałam się z nim mocno się do niego przytulając. Wujek pomógł mi zabrać moje bagaże, po czym wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu.
         Dwie godziny później dojechaliśmy na miejsce. Po wejściu do swojego pokoju od razu włączyłam swój telefon i zadzwoniłam do Biebera. Chłopak odebrał praktycznie od razu.
         - Cześć księżniczko. Co tam? – Spytał pogodnym tonem mój ukochany.
         - Hej kocie. Dopiero weszłam do domu. Wiesz, że już tęsknię? – Powiedziałam ze smutkiem w głosie.
         - Wiem kruszynko. Też tęsknię, ale wytrzymamy te kilka tygodni, bo na długi weekend zabieram Cię na wycieczkę, zgoda? – Powiedział wesołym tonem.
         - Zgoda, a mam się bać? – Spytał żartobliwie.
         - Nie. Nie musisz się bać. Kochanie połóż się już spać, bo miałaś za sobą długą podróż, a jutro musisz iść do szkoły. Porozmawiamy jutro przez skayp’a, co Ty na to? – Powiedział proszącym tonem mój skarb.
         Justin miał rację powinnam się wyspać, aby jutro bez problemu wstać do szkoły.
         - Zgoda. Pozdrów ode mnie Cait, Chrisa i Chaza, jak będziesz się z nimi widział. Kocham Cię i do zobaczenia jutro na skayp’ie. – Powiedziałam czułym tonem, po czym się rozłączyłam.
         Poszłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic. Ubrałam czarne krótkie spodenki oraz bluzkę w panterkę na ramiączkach, po czym położyłam się spać.
Po przeczytaniu skomentuj

Co stanie się w szkole?
Dlaczego Justin chciał, aby Amy poszła już spać?
Czy Karolina odpuści sobie Chrisa?

Wiem, że dawno nie było rozdziału, ale w ostatnim czasie nie miałam na to czasu.
Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i wybaczycie mi to opóźnienie.
Od teraz mam nadzieję, że rozdziały będą pojawiać się regularnie, choć mam bardzo napięty grafik.

Życzę miłego czytania : )