Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty

11.01.2016

Rozdział XVI

~ Justin ~




Od kilku dni zastanawiałem się, jak powiedzieć Amelii o wznowieniu trasy koncertowej. Nie wiedziałem, jak moja żona zareaguje na taką wieść. Przecież nasz ostatni wyjazd nie skończył się najlepiej. Jednak chciałem, jak najszybciej porozmawiać ze swoją małżonką.

Szybko wyszedłem z łóżka i opuściłem sypialnię. Moja ukochana siedziała w salonie. Oglądała wiadomości, popijając swoją ulubioną gorącą czekoladę. Wszedłem do kuchni zastanawiając się, jak powiedzieć Amy o swoich planach. Zaparzyłem sobie kawy i z gorącym napojem wróciłem do pokoju. Zająłem miejsce na kanapie tuż przy swojej żonie. Dziewczyna na mój widok uśmiechnęła się szeroko. Odstawiłem swój kubek na stoliku i niespokojnie przeczesałem dłonią swoje włosy. Amelia widząc moją reakcję odstawiła swoją czekoladę na bok i odwróciła się twarzą w moją stronę. Ściszyła telewizor i spojrzała w moje oczy.

- Powiesz mi, co się dzieje z Tobą od kilku dni? - spytała zmartwionym tonem.

Odwróciłem swój wzrok w drugą stronę. Nie potrafiłem patrzeć w oczy swojej żony. Wiedziałem, że sprawię jej ból swoim postanowieniem.

- Chcę wznowić trasę koncertową. Czuję się już znacznie lepiej. A siedząc w domu nigdy nie będziemy w stanie wrócić do normalnego życia – powiedziałem powoli podnosząc spojrzenie na Amelię.

Kobieta patrzyła na mnie z nieodgadniętym wyrazem twarzy. Jej oczy nie zdradzały nic żadnych uczuć. Bałem się, że w każdej chwili zacznie krzyczeć. Jednak ona siedziała i wpatrywała się we mnie. Po chwili w końcu uniosła kąciki swoich ust w ślicznym uśmiechu.

- Wiedziałam, że długo nie wysiedzisz w domu – odparła pogodnym tonem. Nim się zorientowałem uderzyła mnie poduszką.

Oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Postanowiłem nie być dłużny swojej żonie. Sam wziąłem poduszkę leżącą na końcu kanapy i rzuciłem ją w stronę Amelii. Po chwili siedzieliśmy na dwóch różnych końcach kanapy i rzucaliśmy w siebie poduszkami. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.

Moja małżonka od razu wstała z kanapy i poszła zobaczyć, kto nas odwiedził. Po chwili usłyszałem głośny pisk dobiegający z przedpokoju. Bez zastanowienia wyszedłem, aby zobaczyć, co się dzieje. Zaskoczył mnie widok, który zastałem w korytarzu. Na środku holu stała moja żona przytulona do jakiejś dziewczyny, której nigdy wcześniej nie widziałem. Amelia była cała zapłakana, a ja stałem zdezorientowany w drzwiach od salonu. Dopiero wtedy sobie uświadomiłem, że nadal byłem w samych bokserkach. Wyminąłem płaczące kobiety, które nie zwracały na mnie uwagi. Wszedłem do swojej garderoby i zacząłem się ubierać.

Gdy byłem już gotowy, wróciłem na dół. Amelia i tajemnicza kobieta siedziały w salonie i rozmawiały. Podszedłem do swojej żony i mocno przytuliłem dziewczynę do siebie. Amy oparła swoją głowę na moim ramieniu i szeroko uśmiechnęła się w moją stronę.

- Alice chyba nie miałaś okazji poznać mojego męża? To jest Justin – powiedziała w stronę blondynki siedzącej na fotelu – kochanie poznaj moją przyjaciółkę. Poza Karoliną w Polsce miałam tylko ją, ale później nasze drogi w pewnym momencie się rozeszły – mówiła przedstawiając mi tajemniczą dziewczynę.

- Miło mi Cię poznać – odparłem z uśmiechem.

Moja żona wzięła pilot leżący na stoliku. Włączyła jeden z programów muzycznych i położyła swoją głowę na moich kolanach. Długo siedzieliśmy i rozmawialiśmy na różne tematy. Od czasu do czasu tylko wstawałem, aby wypuścić Esther na ogród. Później przyszedł mój szwagier ze swoją nową dziewczyną.

Chris przedstawił nam Payton, z którą teraz się umawiał. Stwierdził, że z Elyssandrą nie pasowali do siebie. W sumie mu się nie dziwię. Elyss była dobrą tancerką i zwariowaną dziewczyną. Jednak do poważniejszych związków nie była odpowiednią dziewczyną. Próbowałem wytłumaczyć to Christianowi, ale on zawsze musiał być mądrzejszy. Nigdy nie słuchał rad innych osób. To samo było, poznał Karolinę. Wtedy też nie rozumiał, że przyjaciółka mojej żony wybrała go sobie na kolejną ofiarę.

Siedziałem i długo rozmyślałem nad tym, jak będzie wyglądała trasa po takiej przerwie. Moje rozmyślenia przerywał Chris, który miał dzisiaj strasznie dużo pytań. Jak na złość nie chciał mi dać ani chwili spokoju. Esther ciągle piszczała i chciała, aby każdy bawił się z nią. Amelia cały czas była zajęta wspominaniem przeszłości ze swoją przyjaciółką oraz bliższym poznawaniem nowej dziewczyny Christiana.

Uwierzcie lubię spędzać czas w towarzystwie swojego szwagra, ale dzisiaj naprawdę chciałem spędzić czas ze swoją żoną. Niestety przeciwności losu miały dla nas inne plany. Byłem bardzo ciekawy, dlaczego nie wiedziałem nic na temat wizyty Alice w naszym domu. Marzyłem tylko o chwili prywatności, aby w spokoju przemyśleć wszystko.

W końcu brat Amelii ze swoją dziewczyną opuścili nasz dom. Amy zaprowadziła swoją przyjaciółkę do pokoju gościnnego. Gdy wróciła do salonu od razu usiadła na moich kolanach i zarzuciła swoje ręce na moją szyję.

- Jesteś na mnie zły? - spytała skruszonym głosem.

Szeroko uśmiechnąłem się do swojej małżonki i przecząco pokręciłem głową. Jak ona mogła pomyśleć w ten sposób?

- Nie. Kochanie, a czemu ja się dopiero po fakcie dowiedziałem, że twoja przyjaciółka nas odwiedzi? - odparłem z uśmiechem na twarzy.

Moja żona zaczęła się śmiać, a ja nic z tego nie rozumiałem. Przecież o przyjeździe Alice dowiedziałem się już po fakcie dokonanym.

- Kotku mówiłam Ci o tym od kilku dni. Niestety ty ciągle chodziłeś z głową w chmurach – powiedziała przez śmiech.

Amy uśmiechnęła się tajemniczo i wstała z moich kolan. Wyciągnęła do mnie swoją drobną rączkę. Nawet się nie zastanawiałem, chwyciłem dłoń swojej żony. Gdy wstałem z kanapy, dziewczyna zaczęła prowadzić mnie w stronę naszej sypialni.

Wchodząc do środka od razu zobaczyłem miskę pełną popcornu stojącą na szafce nocnej. Od razu zrozumiałem, co moja piękna małżonka zaplanowała dla nas na ten wyjątkowy wieczór. Położyliśmy się na łóżku. Dziewczyna od razu wtuliła się w moje ciało i włączyła film. Przez cały seans rozmawialiśmy o szczegółach dotyczących wznowienia trasy koncertowej Wiedziałem, że martwiła się o mnie. Jednak nie mogłem zawieść swoich fanów.

Po długim seansie filmowym w końcu postanowiliśmy pójść spać. Oboje udaliśmy się do łazienek. Gdy wróciłem do sypialni, moja żona już słodko spała. Położyłem się obok niej i mocno przytuliłem Amelię do swojego ciała.
Po przeczytaniu skomentuj :)


Przepraszam Was, że ten rozdział wyszedł taki krótki, ale zależało mi na tym, aby dodać go jeszcze dzisiaj.
Bo w ostatnim czasie mam mało czasu na pisanie. Ale cóż takie są uroki kończenia szkoły. Gdy tylko zdam maturę obiecuję Wam, że będę już systematycznie dodawać posty.


Czy Amelia może naprawdę ufać Alice?
Czy tym razem trasa koncertowa przebiegnie bez żadnych komplikacji?

Czy nowa dziewczyna Christiana zostanie przy nim na stałe?

14.12.2015

Rozdział XV

~ Justin ~




Rano przeciągając się na łóżku zauważyłem, że nie ma nigdzie mojej księżniczki. Bałem się, że uciekła. Nie mogłem teraz stracić swojej żony. Wiem, że krótko byliśmy małżeństwem. Jednak razem sporo już zdążyliśmy przeżyć. Zaniepokojony zbiegłem na dół. Z daleka usłyszałem śmiech Amelii. Wszedłem do kuchni, gdzie moja ukochana robiła śniadanie. Widząc, jak rozmawia przez telefon mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Powolnym krokiem podszedłem do najważniejszej kobiety w swoim życiu. Mocno wtuliłem się w ciało swojej małżonki.

Amy odwróciła się w moją stronę z szerokim uśmiechem na twarz, jednak ani na chwilę nie przerwała rozmowy telefonicznej. Dopiero widząc moją minę pożegnała się ze swoim bratem. Gdy tylko odłożyła urządzenie na blat wpiłem się namiętnie w jej usta.

- Nigdy więcej mi tak nie uciekaj – wyszeptałem podnosząc swoją księżniczkę.

Zatraciłem się w pocałunkach, które bez przerwy składałem na ciele swojej wybranki. Nagle coś zaczęło się przypalać. Amy odskoczyła ode mnie, jak oparzona. Dziewczyna z tostera wyjęła przypalone kromki chleba, na co oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem.

- Jak to możliwe, że rozmawiając z Chrisem nic nie przypaliłam, a jak ty przyszedłeś to wszystko się popsuło? - Spytała retorycznie między napadami śmiechu.

Podszedłem do swojej żony i mocno przytuliłem ją do siebie. Amelia od razu oparła swoją głowę na moim ramieniu. Uwielbiałem momenty, gdy trzymałem cały swój świat w swoich objęciach.

Amy z uśmiechem spojrzała w moje oczy. Uwielbiałem patrzeć, jak kobieta mojego życia jest szczęśliwa. Dlatego jeszcze bardziej bałem się, jak zareaguje na wieść o tym, co chciałem zrobić.

- Kochanie koniec tych czułości. Siadamy do śniadania, bo później przyjedzie twoja dawna nauczycielka. Pomoże mi się przygotować do matury, którą w maju mam napisać w Polsce – upomniała mnie.

Niechętnie zająłem swoje miejsce przy stole, gdzie zjedliśmy tosty z szynką i serem przygotowane przez moją małżonkę. Później przypilnowałem, aby moja księżniczka wzięła leki, które musiała brać po wizycie w klinice.

Chwilę później oboje byliśmy w drodze na górę. Każde z nas udało się do swojej garderoby. Pół godziny później spotkaliśmy się w salonie. Od razu włączyłem telewizor i szukałem jakiegoś ciekawego filmu, jednak nic nie przyciągnęło mojej uwagi.

- Justin włącz MTV – poprosiła moja piękna żona.

Bez zastanowienia wykonałem prośbę swojej księżniczki. Usiadłem na kanapie, gdzie siedziała moja wybranka i mocno przytuliłem kobietę do swojego ciała. Gdy zaczęła lecieć jedna z moich piosenek, Amy położyła się na moich kolanach. Amelia szeroko uśmiechnęła się w moją stronę spoglądając w moje oczy.

- Kocham Cię maleńka – powiedziałem z uśmiechem patrząc na najpiękniejszą dziewczynę, jaką kiedykolwiek w życiu spotkałem.

- Też Cię kocham słońce – odparła siadając na moich kolanach.

W tym samym momencie ktoś zaczął pukać do drzwi. Głośno westchnąłem i niechętnie wypuściłem swoją małżonkę z objęć. Wyszedłem do przedpokoju i jeszcze raz przejrzałem się w lustrze poprawiając swoją fryzurę. W końcu otworzyłem drzwi, za którymi ujrzałem swoją dawną nauczycielkę. Bez zastanowienia wpuściłem kobietę do środka. Wiedziałem, że tylko dzięki jej pomocy moja księżniczka w maju będzie mogła napisać maturę.

- Amy to ja wam nie będę przeszkadzał. Jadę z Esther do Scotta, bo musimy omówić parę spraw związanych z zawieszoną trasą. Wrócę, jak skończycie zajęcia – odparłem czule całując swoją ukochaną.

Pożegnałem się ze swoją byłą nauczycielką, po czym zabrałem Esther i wsiadłem do swojego samochodu. Gdy dojeżdżałem do domu swojego menadżera, byłem coraz bardziej zdenerwowany. Wiedziałem, że musimy wznowić trasę, ale bałem się.

Bałem się, że powtórzy się sytuacja z ostatniego koncertu w Nowym Jorku. Wiem, że Salemah już nie pojedzie z nami w trasę, ale przecież może się pojawić osoba, która będzie chciała dokończyć jej dzieło. Nie przeżyłbym, gdyby wtedy ten zamach na życie mojej żony doszedł do skutku. Dobrze się wtedy stało, że kula uderzyła we mnie, a nie w moją księżniczkę. Gdyby jej coś się stało to bym chyba umarł z tęsknoty za Amelią. Nie wyobrażam sobie już swojego życia bez tej słodkiej kobiety u swojego boku.

Ledwo zdążyłem dojechać na posesję domu Scootera, a Yael czekała już na mnie w drzwiach z Jaggerem w swoich ramionach. I pomyśleć, że niedługo mogę mieć sam takie maleństwo, jak się dobrze z Amy postaramy.

Żona mojego menadżera zaprowadziła mnie do salonu, gdzie siedział już Scott. Mężczyzna na mój widok wstał z kanapy i skierował się do swojego gabinetu. Bez zastanowienia poszedłem za nim. Usiadłem na wielkim skórzanym fotelu. Braun długo mi się przyglądał, po czym usiadł po drugiej stronie biurka.

- Myślałeś o mojej propozycji? - Spytał z nadzieją.

- Tak. Zgadzam się. Pod warunkiem, że zwiększysz ochronę koncertów, a Amy nie będzie już występować. Oczywiście pojedzie z nami w trasę, ale nie chcę jej narażać na tak wielkie niebezpieczeństwo. Oboje wiemy, że ta kula była przeznaczona dla niej – odparłem starając się ukryć swoje uczucia.

Mój menadżer długo myślał nad moimi słowami. Ostatecznie zgodził się ze mną, bo wiedział, że jeśli nie weźmie pod uwagę moich warunków, może zapomnieć o trasie koncertowej. Gdy skończyliśmy omawiać szczegóły wznowienia trasy, wróciliśmy do salonu, gdzie siedziała jego żona z dzieckiem i moim pieskiem.

Jagger siedział na kocyku i bawił się z Esther. Wolnym krokiem podszedłem do chłopczyka i wziąłem go na ręce. Maluch na mój widok zaczął się uśmiechać. Zacząłem się wygłupiać z synem swojego menadżera, na co zarówno Scott jak i jego żona zaczęli się głośno śmiać.

- Justin Tobie by się chyba przydało dziecko w końcu – powiedziała rozbawiona Yael.

Z uśmiechem odwróciłem się w jej stronę. Miała rację. Odkąd poprosiłem Amy o rękę nie marzyłem o niczym innym. Naprawdę chciałbym być już tatą, ale cóż zdrowie mojej małżonki jest dla mnie na razie ważniejsze.

- Próbowaliśmy z Amelią od naszych zaręczyn postarać się o dziecko, ale nie wyszło. Później był zamach na moje życie podczas ostatniego koncertu i jeszcze ten pobyt Amy w klinice. Więc na razie nie ma szans, żebym mógł być tatą, bo moja księżniczka musi skończyć leczenie – odparłem trochę przygnębiony.

- Justin nie martw się. Oboje z Amelią jesteście jeszcze bardzo młodzi, więc na pewno będziecie mieli jeszcze nie jedno dziecko w przyszłości. Na razie musisz po prostu uzbroić się w cierpliwość – pocieszył mnie Scott.

Jeszcze przez jakiś czas siedzieliśmy i rozmawialiśmy na różne tematy, a mały Jagger bezustannie mnie zaczepiał lub bawił się z moim yorkiem. Po dwóch godzinach pożegnałem się ze Scottem i jego żoną. Zabrałem Esther i wróciłem do swojego domu. Już z przedpokoju słyszałem głośną muzykę z salonu. Bez zastanowienia udałem się w tamtą stronę.

Amy spała na kanapie a na stole rozrzucony był stos książek. Mimowolnie zacząłem się śmiać na ten widok. Czyżby moja była nauczycielka tak wymęczyła moją żonę pozyskiwaniem wiedzy?

Delikatnie uniosłem swoją żonę i powolnym krokiem skierowałem się w stronę sypialni. Gdy kładłem Amelię na łóżku, ta otworzyła swoje piękne oczka.

- Śpij kochanie. Będę przy Tobie już cały czas – odparłem kładąc się obok swojej wybranki.

Kobieta mocno wtuliła się w moje ciało i spojrzała w moje oczy. Jeszcze chwilę temu była zaspana, a teraz już jej oczy świeciły niezwykłym blaskiem.

- Nie chce mi się już spać. Wolę się do Ciebie przytulać – odparła z szerokim uśmiechem.

Wtedy poczułem się, jak jeszcze kilka tygodni przed naszym ślubem, gdy nie sądziliśmy, że tyle krzywd nas może spotkać. Bez zastanowienia objąłem swoją księżniczkę ramionami i wpiłem się w jej usta z namiętnym pocałunkiem.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Jak Amy zareaguje na wieść o wznowieniu trasy koncertowej?
Czy ktoś jeszcze będzie próbował zniszczyć związek Justina i Amelii?

Czy Justin i Amelia w końcu doczekają się własnego potomstwa?

26.11.2014

Rozdział III

~ Amelia ~

         Po powrocie do domu mojej cioci od razu skierowałam się na górę, ponieważ jeszcze dziś wieczorem razem z Bieberem mieliśmy wyjechać do Stanów.
         Miałam szczęście, bo suknię ślubną już wcześniej wysłałam Cait i resztę rzeczy potrzebnych na mój ślub.
         Wiedziałam, że moja siostra kombinuje, bo powiedziała, że to ona zajmie się kupnem bielizny dla mnie na noc poślubną. Szczerze to bałam się jej pomysłu, bo ona mogła wymyśleć wszystko.
         Podeszłam do swojej szafy i wyciągnęłam z niej ubrania. Poszłam do łazienki i ubrałam:
         Później zaczęłam pakować wszystkie swoje rzeczy. Justin leżał na moim łóżku i co chwile podchodził do mnie, aby przeszkodzić. Ciągle mnie całował po szyi lub łaskotał mnie, aby mnie rozproszyć.
         Zaczęłam się śmiać z jego głupoty. Gdy skończyłam się pakować odwróciłam się do swojego narzeczonego i musnęłam jego usta.
         - Justin za ile mamy samolot? – Spytałam z uśmiechem.
         - Za pięć godzin, więc zdążymy jeszcze coś zjeść. – Odparł pogodnie mój ukochany.
         Uśmiechnęłam się i złapałam rękę swojego narzeczonego. Zeszliśmy na dół i zaczęłam przygotowywać obiad, bo mojej cioci jeszcze nie było w domu. Gdy wszystko było gotowe nałożyłam nam danie na talerze.
         Niedługo później moja ciocia z wujkiem wrócili do domu. Niestety nie mieliśmy dużo czasu na porozmawianie z nimi, bo chwilę później musieliśmy wyruszać w drogę, aby zdążyć na samolot.
         - Obiad macie w kuchni. – Powiedziałam z uśmiechem, po czym podeszłam do cioci i wujka.
         Mocno przytuliłam się do każdego z nich w tym czasie Justin poszedł po bagaże.
         -Do zobaczenia na weselu. – Powiedziałam żegnając się z ciocią i wujkiem.
         Wsiedliśmy do mojego samochodu i ruszyliśmy na lotnisko. Szybko przeszliśmy przez odprawę i udaliśmy się do prywatnego samolotu należącego do mojego narzeczonego.
         Przez cały lot z Justinem się wygłupialiśmy w samolocie i nawet nie myśleliśmy o tym, że byliśmy zmęczeni.
         Dopiero, gdy wylądowaliśmy w Los Angeles zmęczenie dało o sobie znać. Na lotnisku czekał na nas ochroniarz Justina, który odwiózł mnie do domu mojego rodzeństwa, a później Justina zawiózł do jego domu.
         Od razu po wejściu do domu mojego rodzeństwa skierowałam się do pokoju. Wzięłam gorący prysznic, rozczesałam swoje długie włosy i przebrałam się w piżamę:
         Weszłam do pokoju, położyłam się na łóżku. Wzięłam z szafki swój telefon, po czym napisałam sms’ a do Justina na dobranoc.
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Selena zjawi się na ślubie swojego byłego chłopaka?
Czy Gomez zmieni nastawienie, co do nowego związku Justina?
Czy dziewczyny się zaprzyjaźnią?
Co było powodem takiego zachowania panny Gomez na pierwszym spotkaniu dziewczyn?
Czy ktoś zakłuci ślubną ceremonię Biebera i jego narzeczonej?
Co stanie się podczas przygotowań do ślubu?
Co Cait wymyśli na wieczór panieński?

Co chłopcy wymyślą na wieczór kawalerski dla Justina?

7.10.2014

Rozdział 39


~ Justin ~

         Przed przyjazdem do Polski wszystko sobie dokładnie zaplanowałem. Cały mój wyjazd z Amelią był idealnie zaplanowany.
         Nawet udało mi się porozmawiać z rodzicami mojej dziewczyny na ten temat i teraz wiem, że może być już tylko lepiej.
         Oczywiście pod warunkiem, że Amy przyjmie moją propozycję. Cóż obmyśliłem już sobie cały plan, aby poprosić Amelię o rękę. Jej rodzice, ani jej rodzeństwo nie mieli ku temu żadnych przeciwwskazań, a ja chciałem nią poślubić jeszcze przed rozpoczęciem trasy koncertowej.
         Chcę mieć pewność, że gdy będę prawie rok czasu w trasie to nikt mi nie odbierze mojej kochanej księżniczki.
         Amelia jest całym moim życiem i nie wyobrażam sobie bez niej mojego życia. Te pięć lat, które musiałem spędzić bez niej, było największą porażką, jaką przeżyłem, lecz teraz ciągle żyję nadzieją, że może być tylko lepiej.

~ Amelia ~

         Gdy się rano obudziłam Justina nigdzie w pobliżu nie było. Owinęłam się fioletowym atłasowym szlafrokiem i zeszłam na dół, gdzie Justin stał w kuchni i coś smażył.
         Stanęłam za swoim chłopakiem i objęłam go w pasie opierając swoje czoło o jego ramię.
         Bieber cicho się zaśmiał, a ja uśmiechnęłam się i musnęłam ustami zagłębienie jego szyi.
         - Wyspała się moje królewna? – Spytał pogodnie ściągając z patelni naleśnika, który odstawił na talerz z innymi naleśnikami i odwrócił się do mnie.
         - Z Tobą zawsze się wysypiam, tylko bez Ciebie jest mi ciężko zasnąć, bo nie mam, do kogo się przytulić. – Powiedziałam muskając jego usta.
         - W takim razie chodź idziemy jeść, bo niebawem mamy samolot. – Powiedział Justin łapiąc mnie za rękę i prowadząc do stołu.
         Gdy usiadłam mój kotek dosunął moje krzesło do stołu i zaczął mi nakładać śniadanie, które dla nas przygotował.
         Jego naleśniki smakowały nieziemsko. Po tym śniadaniu wiedziałam już, kto będzie gotował, gdy zamieszkamy kiedyś razem.
         Gdy skończyłam jeść śniadanie wybrałam czarne legginsy, białe krótkie spodenki, białą koszulkę na krótki rękaw w czarne paski z czarną kokardą na lewym ramieniu oraz czarną bluzkę basebolówkę z białymi rękawami, zatrzaskami oraz białymi wstawkami na kołnierzyku, ściągaczach oraz kieszeniach.
         Później poszłam pod prysznic i wzięłam szybką orzeźwiającą kąpiel, zrobiłam delikatny makijaż, wysuszyłam włosy i założyłam wcześniej wybrane przez siebie ubrania.
         Wracając do pokoju wyjęłam z szafy białą dużą torebkę z czarnym nadrukiem Londynu oraz napisem I LOVE LONDON. Schowałam do niej dokumenty, portfel, klucze, telefon, kosmetyczkę oraz kilka rzeczy, które mogły się przydać, jako bagaż podręczny.
         Następnie wyjęłam z szafki duże okulary przeciwsłoneczne, które od razu założyłem. Przejrzałam się w lustrze, poprawiłam włosy, które miałam rozpuszczone, ułożyłam grzywkę i zbiegłam na dół po schodach.
         Justin już czekał na mnie. Miał na sobie czarne spodnie z nisko osadzonym kroczem, vansy w panterkę, duże okulary przeciwsłoneczne oraz białą luźną bluzkę na długi rękaw z poziomą kieszenią na środku bluzki.
         - Królewno wyglądasz pięknie, ale wolałbym, żebyś ściągnęła te okulary. – Powiedział słodkim tonem Justin podchodząc do mnie.
         Szybko odwróciłam się do niego tyłem i zaczęłam mu uciekać, aby nie mógł mnie złapać. Jednak w końcu mu się to udało i oparł mnie o ścianę stając przede mną, uniemożliwiając mi w ten sposób, jakąkolwiek próbę ucieczki.
         - Kochanie proszę ściągnij te okulary. Później, jeśli będziesz chciała to je założysz, ale teraz dopóki nie dojedziemy na miejsce to proszę ściągnij je dla mnie. – Błagał mój chłopak całując mnie po szyi.
         W końcu uległam jego namowom i zdjęłam okulary przeciwsłoneczne.
         - Uwierz mi kotku tak Ci o wiele ładniej. – Powiedział pogodnie, a ja w odpowiedzi uśmiechnęłam się do niego.
         Wróciliśmy do przedpokoju. Justin poszedł zanieść do samochodu, a ja w tym czasie ubrałam czarne buty na białej koturnie za kostkę z ozdobnymi paskami z przodu oraz białą skórą na palcach.
         Sprawdziłam wszystko w domu, czy nie zostawiłam nic włączonego, po czym zamknęłam dokładnie drzwi i wsiadłam do samochodu, gdzie Justin już na mnie czekał.
         Pojechaliśmy do Katowic skąd miał startować prywatny samolot mojego chłopaka.
         Przez całą podróż mój chłopak nie chciał mi zdradzić, dokąd się wybieramy.
         Dopiero po kilku godzinach lotu, gdy wylądowaliśmy na lotnisku na wyspie Bora Bora mój chłopak zaczął się zachowywać w miarę normalnie, ponieważ ciągle był jakiś dziwnie zakręcony.
         Pierwszy raz widziałam Justina w takim stanie i przyznam, że trochę zaczęłam się martwić.
         Pod lotniskiem czekała na nas limuzyna, do której wsiedliśmy i udaliśmy się do hotelu Bora Bora Pearl Beach Resort & SPA.
         Weszliśmy do drewnianego budynku z napisem recepcja, gdzie mój ukochany zameldował nasz przyjazd i odebrał klucze od naszego domku.
         Obsługa hotelu zabrała nasze bagaże i zaprowadziła nas do naszego drewnianego domku z trzcinowym dachem na ten tydzień.
         Stał on nad wodą i miał przepiękne widoki na ocean oraz piękną, białą, piaszczystą plażę. Wchodząc do domku najpierw weszliśmy do pięknego salonu.
         Całość domku nawet w środku była drewniana, lecz miała swój pewien urok. Od razu poszłam znaleźć sypialnię i rzuciłam się na wielkie małżeńskie łóżko z białą pościelą.
         Justin położył się na łóżku obok mnie i zaczął nerwowo przygryzać swoją dolą wargę.
         - Kochanie przebierzesz się w coś zwiewniejszego? Proszę. Chciałbym Cię zabrać na spacer po plaży. – Poprosił mój chłopak.
         Uśmiechnęłam się do niego i musnęłam jego pełne malinowe usta przygryzając lekko na koniec jego wargę.
         - Zgoda tylko daj mi chwilę. – Powiedziałam wstając z łóżka.
Po przeczytaniu skomentuj

W jaki sposób Justin oświadczy się Amelii?
Czy dziewczyna przyjmie jego zaręczyny?
Czemu Justinowi tak zależy, żeby się przeszli po plaży?

Życzę miłego czytania :)