Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niespodzianka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niespodzianka. Pokaż wszystkie posty

11.01.2016

Rozdział XVI

~ Justin ~




Od kilku dni zastanawiałem się, jak powiedzieć Amelii o wznowieniu trasy koncertowej. Nie wiedziałem, jak moja żona zareaguje na taką wieść. Przecież nasz ostatni wyjazd nie skończył się najlepiej. Jednak chciałem, jak najszybciej porozmawiać ze swoją małżonką.

Szybko wyszedłem z łóżka i opuściłem sypialnię. Moja ukochana siedziała w salonie. Oglądała wiadomości, popijając swoją ulubioną gorącą czekoladę. Wszedłem do kuchni zastanawiając się, jak powiedzieć Amy o swoich planach. Zaparzyłem sobie kawy i z gorącym napojem wróciłem do pokoju. Zająłem miejsce na kanapie tuż przy swojej żonie. Dziewczyna na mój widok uśmiechnęła się szeroko. Odstawiłem swój kubek na stoliku i niespokojnie przeczesałem dłonią swoje włosy. Amelia widząc moją reakcję odstawiła swoją czekoladę na bok i odwróciła się twarzą w moją stronę. Ściszyła telewizor i spojrzała w moje oczy.

- Powiesz mi, co się dzieje z Tobą od kilku dni? - spytała zmartwionym tonem.

Odwróciłem swój wzrok w drugą stronę. Nie potrafiłem patrzeć w oczy swojej żony. Wiedziałem, że sprawię jej ból swoim postanowieniem.

- Chcę wznowić trasę koncertową. Czuję się już znacznie lepiej. A siedząc w domu nigdy nie będziemy w stanie wrócić do normalnego życia – powiedziałem powoli podnosząc spojrzenie na Amelię.

Kobieta patrzyła na mnie z nieodgadniętym wyrazem twarzy. Jej oczy nie zdradzały nic żadnych uczuć. Bałem się, że w każdej chwili zacznie krzyczeć. Jednak ona siedziała i wpatrywała się we mnie. Po chwili w końcu uniosła kąciki swoich ust w ślicznym uśmiechu.

- Wiedziałam, że długo nie wysiedzisz w domu – odparła pogodnym tonem. Nim się zorientowałem uderzyła mnie poduszką.

Oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Postanowiłem nie być dłużny swojej żonie. Sam wziąłem poduszkę leżącą na końcu kanapy i rzuciłem ją w stronę Amelii. Po chwili siedzieliśmy na dwóch różnych końcach kanapy i rzucaliśmy w siebie poduszkami. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.

Moja małżonka od razu wstała z kanapy i poszła zobaczyć, kto nas odwiedził. Po chwili usłyszałem głośny pisk dobiegający z przedpokoju. Bez zastanowienia wyszedłem, aby zobaczyć, co się dzieje. Zaskoczył mnie widok, który zastałem w korytarzu. Na środku holu stała moja żona przytulona do jakiejś dziewczyny, której nigdy wcześniej nie widziałem. Amelia była cała zapłakana, a ja stałem zdezorientowany w drzwiach od salonu. Dopiero wtedy sobie uświadomiłem, że nadal byłem w samych bokserkach. Wyminąłem płaczące kobiety, które nie zwracały na mnie uwagi. Wszedłem do swojej garderoby i zacząłem się ubierać.

Gdy byłem już gotowy, wróciłem na dół. Amelia i tajemnicza kobieta siedziały w salonie i rozmawiały. Podszedłem do swojej żony i mocno przytuliłem dziewczynę do siebie. Amy oparła swoją głowę na moim ramieniu i szeroko uśmiechnęła się w moją stronę.

- Alice chyba nie miałaś okazji poznać mojego męża? To jest Justin – powiedziała w stronę blondynki siedzącej na fotelu – kochanie poznaj moją przyjaciółkę. Poza Karoliną w Polsce miałam tylko ją, ale później nasze drogi w pewnym momencie się rozeszły – mówiła przedstawiając mi tajemniczą dziewczynę.

- Miło mi Cię poznać – odparłem z uśmiechem.

Moja żona wzięła pilot leżący na stoliku. Włączyła jeden z programów muzycznych i położyła swoją głowę na moich kolanach. Długo siedzieliśmy i rozmawialiśmy na różne tematy. Od czasu do czasu tylko wstawałem, aby wypuścić Esther na ogród. Później przyszedł mój szwagier ze swoją nową dziewczyną.

Chris przedstawił nam Payton, z którą teraz się umawiał. Stwierdził, że z Elyssandrą nie pasowali do siebie. W sumie mu się nie dziwię. Elyss była dobrą tancerką i zwariowaną dziewczyną. Jednak do poważniejszych związków nie była odpowiednią dziewczyną. Próbowałem wytłumaczyć to Christianowi, ale on zawsze musiał być mądrzejszy. Nigdy nie słuchał rad innych osób. To samo było, poznał Karolinę. Wtedy też nie rozumiał, że przyjaciółka mojej żony wybrała go sobie na kolejną ofiarę.

Siedziałem i długo rozmyślałem nad tym, jak będzie wyglądała trasa po takiej przerwie. Moje rozmyślenia przerywał Chris, który miał dzisiaj strasznie dużo pytań. Jak na złość nie chciał mi dać ani chwili spokoju. Esther ciągle piszczała i chciała, aby każdy bawił się z nią. Amelia cały czas była zajęta wspominaniem przeszłości ze swoją przyjaciółką oraz bliższym poznawaniem nowej dziewczyny Christiana.

Uwierzcie lubię spędzać czas w towarzystwie swojego szwagra, ale dzisiaj naprawdę chciałem spędzić czas ze swoją żoną. Niestety przeciwności losu miały dla nas inne plany. Byłem bardzo ciekawy, dlaczego nie wiedziałem nic na temat wizyty Alice w naszym domu. Marzyłem tylko o chwili prywatności, aby w spokoju przemyśleć wszystko.

W końcu brat Amelii ze swoją dziewczyną opuścili nasz dom. Amy zaprowadziła swoją przyjaciółkę do pokoju gościnnego. Gdy wróciła do salonu od razu usiadła na moich kolanach i zarzuciła swoje ręce na moją szyję.

- Jesteś na mnie zły? - spytała skruszonym głosem.

Szeroko uśmiechnąłem się do swojej małżonki i przecząco pokręciłem głową. Jak ona mogła pomyśleć w ten sposób?

- Nie. Kochanie, a czemu ja się dopiero po fakcie dowiedziałem, że twoja przyjaciółka nas odwiedzi? - odparłem z uśmiechem na twarzy.

Moja żona zaczęła się śmiać, a ja nic z tego nie rozumiałem. Przecież o przyjeździe Alice dowiedziałem się już po fakcie dokonanym.

- Kotku mówiłam Ci o tym od kilku dni. Niestety ty ciągle chodziłeś z głową w chmurach – powiedziała przez śmiech.

Amy uśmiechnęła się tajemniczo i wstała z moich kolan. Wyciągnęła do mnie swoją drobną rączkę. Nawet się nie zastanawiałem, chwyciłem dłoń swojej żony. Gdy wstałem z kanapy, dziewczyna zaczęła prowadzić mnie w stronę naszej sypialni.

Wchodząc do środka od razu zobaczyłem miskę pełną popcornu stojącą na szafce nocnej. Od razu zrozumiałem, co moja piękna małżonka zaplanowała dla nas na ten wyjątkowy wieczór. Położyliśmy się na łóżku. Dziewczyna od razu wtuliła się w moje ciało i włączyła film. Przez cały seans rozmawialiśmy o szczegółach dotyczących wznowienia trasy koncertowej Wiedziałem, że martwiła się o mnie. Jednak nie mogłem zawieść swoich fanów.

Po długim seansie filmowym w końcu postanowiliśmy pójść spać. Oboje udaliśmy się do łazienek. Gdy wróciłem do sypialni, moja żona już słodko spała. Położyłem się obok niej i mocno przytuliłem Amelię do swojego ciała.
Po przeczytaniu skomentuj :)


Przepraszam Was, że ten rozdział wyszedł taki krótki, ale zależało mi na tym, aby dodać go jeszcze dzisiaj.
Bo w ostatnim czasie mam mało czasu na pisanie. Ale cóż takie są uroki kończenia szkoły. Gdy tylko zdam maturę obiecuję Wam, że będę już systematycznie dodawać posty.


Czy Amelia może naprawdę ufać Alice?
Czy tym razem trasa koncertowa przebiegnie bez żadnych komplikacji?

Czy nowa dziewczyna Christiana zostanie przy nim na stałe?

22.06.2015

Rozdział XII

~ Amelia ~


Gdy po raz kolejny odzyskałam przytomność. Leżałam już na sali w szpitalu. Przy moim łóżku siedział mój brat Christian. Wyglądał na bardzo zmartwionego. Czyżbym to ja go doprowadziła do takiego stanu?
Nagle do mojego pokoju wbiegła Elysandra. Była przerażona i niespokojna. Ile czasu leżałam nieprzytomna?
Byłam tak zmęczona bólem brzucha, że nie miałam siły wypowiedzieć ani jednego słowa.
  • Hej Christian. Widzę, że nasza śpiąca królewna obudziła się już po operacji. - Zażartowała moja przyjaciółka.
Mój brat szybko podniósł na mnie swój wzrok, bo nawet nie zauważył, kiedy wstałam.
  • Chris o jakiej operacji mówiła Elys? - Spytałam słabym, cichym i zachrypniętym głosem.
Beadles podał mi szklankę wody, ale unikał odpowiedzi na moje pytanie. Nagle do sali wszedł lekarz z jakąś kobietą ubraną w czarne spodnie, białą koszulę i czarny żakiet.
  • Widzę, że już się pani obudziła. Nazywam się Julian Johnson i jestem lekarzem prowadzącym pani leczenie. Ta pani obok mnie to doctor Morgan, która będzie mi pomagać przywrócić panią do pełni sił. - Odparł mężczyzna w białym kitlu.
Chris i Elysandra spojrzeli na siebie i jakby czytając sobie nawzajem w myślach wstali z krzeseł.
  • Mała my idziemy do kawiarenki, bo tutaj lekarze chcą z Tobą porozmawiać. Później wpadniemy jeszcze do Ciebie. - Powiedział mój brat.
Skinęłam głową na znak, że się zgadzam z jego słowami. Sama chciałam, żeby lekarze mi wszystko wytłumaczyli. Jaka operację mi robili?
  • Chris zadzwoń do Justina. - Poprosiłam.
Mój brat skinął głową i razem z moją przyjaciółką opuścił salę na której leżałam. Próbowałam się podnieść, ale lekarz okazał się szybszy i mnie powstrzymał.
  • Nie może Pani jeszcze wstawać. To była poważna operacja. Wiemy, że sądziła Pani, że jest w ciąży. Jednak to była dużo poważniejsza dolegliwość. Miała pani torbiele na jajnikach, które robiły zator w pani jajowodzie. Musieliśmy je bardzo szybko usunąć, jeśli pani w przyszłości chce zostać mamą. - Powiedział doktor.
Z moich oczu mimowolnie zaczęły płynąć strumienie łez. Przecież to nie mogła być prawda. Ja byłam w ciąży. Test nie mógł się pomylić. To nie może być prawda.
Biłam się z myślami. Przecież tyle czasu starałam się z Justinem o dziecko, a teraz? Teraz nie wiadomo, czy w ogóle będę mogła mieć dzieci.
To nie mogło się tak skończyć. Nie teraz. Nie po tym, ile przeszłam, żeby znów być z Justinem. Przez amnezję zapomniałam na trzy lata o swoim chłopaku, ale teraz sie nie poddam. Po prostu nie mogę się teraz poddać. Muszę walczyć ze swoimi słabościami dla niego. Przecież w dzień naszych zaręczyn mu obiecałam, że niebawem będzie miał dzidziusia. Zrobię wszystko, żeby dotrzymać danego mu słowa.
Chciałam, żeby mój mąż był już przy mnie. Chciałam go przytulić, wypłakać się w jego ramię i już go nigdy nie puścić ze swoich objęć.
Doktor Morgan próbowała ze mną rozmawiać, ale ja odwróciłam twarz w drugą stronę i zamknęłam się w sobie. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Chciałam tylko Justina.
Nagle drzwi ktoś wszedł do mojej sali. Gdy podniosłam wzrok ujrzałam nad sobą mojego cudownego męża. Gdy tylko nachylił się nade mną zarzuciłam ręce na jego szyję i mocno przyciągnęłam do siebie łącząc nasze usta w długim czułym pocałunku.
Bieber lekko odsunął się ode mnie i zgarnął moje włosy z twarzy. Złapałam jego dłoń i przyłożyłam do swojego policzka przymykając przy tym oczy.
  • Martwiłem się kochanie. Tak bardzo się martwiłem o Ciebie. - Zaczął gładzić opuszkami palców moją twarz. - Tydzień byłaś nieprzytomna. Zdążyłem już sam wyjść ze szpitala.
  • No właśnie Justin, jak się czujesz? - Spytałam słabym tonem.
  • Dobrze kochanie tylko jestem jeszcze trochę obolały. - Powiedział muskając ustami moje czoło. - A teraz już nic nie mów. Musisz dużo odpoczywać. Obiecuję, że będę już cały czas przy Tobie moja droga. - Powiedział słodko i nagle uświadomił sobie, że przy nas są jeszcze lekarze. - Kochanie za chwilę wrócę porozmawiam tylko z lekarzem. - Powiedział i wstał z mojego łóżka. Razem z doktorem Johnsonem wyszedł z pokoju, a ja zostałam sam na sam z lekarką.
Zastanawiała mnie jedna rzecz. Dlaczego ta kobieta nie nosi tej białym narzuty, co inni lekarze.
  • Amelia porozmawiaj ze mną. Wiem, że po takich wiadomościach, może być Ci ciężko, ale jestem tutaj po to, aby Ci pomóc. Wiem, jakim bólem dla kobiety jest ciąża urojona. Musisz dać sobie pomóc. Razem możemy pozbyć się tej choroby i niebawem będziesz mogła zacząć starać się o dziecko, jak każda inna kobieta. - powiedziała kobieta.
Co ona za bzdury gada? Przecież ja nie mam żadnej chorej ciąży urojonej. Ja byłam w ciąży. Przecież tak wykazał test. To oni zabili moje dziecko.
Po raz kolejny tego dnia poczułam słoną ciecz na swoich polikach. To nie może być wszystko prawda. Muszę mieć z Justinem tego dzidziusia.
Myśli biły się w mojej głowie. Nie potrafiłam tego wszystkiego poskładać w całość. Wszystko mi się mieszało. W tej chwili potrzebowałam tylko Justina.
Kilka minut później do mojego pokoju wszedł Bieber. Lekarka natomiast opuściła mój pokój. Justin wziął krzesło stojące obok i przysunął je bliżej łóżka, po czym na nim usiadł. Splótł nasze ręce razem i musnął ustami moją dłoń i spojrzał w moje oczy.
  • Kochanie wiem, że to Cię boli. Sam chcę mieć z Tobą dzidziusia, ale musimy się wstrzymać z powiększaniem rodziny do momentu, aż wyzdrowiejesz. - Powiedział przyciskając moją rękę do swoich ust.
  • Justin, ale ty wiedziałeś o wszystkim? - Spytałam ze łzami w oczach.
  • Amy dowiedziałem się, jak straciłaś przytomność w Nowym Jorku. Lekarz mi wszystko powiedział, ale nie chciałem tego przyjąć do wiadomości. Jednak po rozmowie z lekarzem, którą przed chwilą odbyłem zrozumiałem, że mogłem Ciebie wtedy stracić. Proszę poddaj się leczeniu. Musisz dla nas walczyć o swoje zdrowie. - Powiedział błagalnym tonem.
Wiedziałam, że mój mąż ma racje. Jeśli jeszcze kiedykolwiek chcę zostać mamą to muszę podjąć się leczenia. Byłą to dla mnie ciężka decyzja, ponieważ ciągle miałam głęboką nadzieję, że jestem w ciąży i niebawem urodzę małego dzidziusia - mojego i Justina.
Nagle do pokoju wszedł Beadles razem z Elysandrą. Było coś dziwnego w ich relacji, ale nie miałam pojęcia, co to takiego. Oboje strasznie dziwnie się zachowywali. Ciągle chodzili wszędzie razem i nie odstępowali się na krok. Zupełnie, jak ja z moim mężem.
Czyżby mój brat zapomniał już o Karolinie i pogodził się z faktem, że moja przyjaciółka z Polski bawi się tylko uczuciami mężczyzn?
  • Chris, czy jest coś o czym z Justinem powinniśmy wiedzieć? - Spytałam podejrzanym tonem.
Mój brat spojrzał na mnie zdezorientowany, ale doskonale wiedział, o czym mówię. Zaś Bieber spojrzał na mnie nic nie rozumiejąc. Elys uśmiechnęła się do Christiana dając mu tym samym zgodę na odpowiedź.
  • Cóż… - zaczął niepewnie - od kilku dni z Elysandrą jesteśmy parą. Amy muszę CI powiedzieć, że miałaś rację. Niepotrzebnie marnowałem czas na Karolinę skoro tutaj na miejscu mam najwspanialszą kobietę  pod słońcem. - Na dowód tych słów przyciągnął Elysandrę do siebie i mocno nią przytulił.
Byłam dumna ze swojego młodszego brata, że dał sobie spokój z moją przyjaciółką z Polski. Wiedziałam, że Karolina może tylko bardziej skrzywdzić Beadlesa, a Elys jest bardzo fajną dziewczyną, którą szybko polubiłam. Wiedziałam, że mój młodszy brat będzie przy niej naprawdę szczęśliwy, tak jak ja przy Bieberze.
Złapałam rękę mojego męża i splotłam nasze palce razem. Jednak po dniu pełnym przykrych wiadomości byłam po prostu zmęczona. Moje powieki robiły się coraz cięższe. A mój umysł marzył już tylko i wyłącznie o śnie.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Hej, wiem, że już dość długo nie było żadnego rozdziału, ale mam laptop w naprawie i nie mam pojęcia, kiedy go odzyskam. A siostra mi nie chce wypożyczać swojego laptopa, żebym mogła dla Was coś napisać. Dlatego nie jestem w stanie określić, kiedy pojawi się nowy rozdział, ale mam nadzieję, że to nie potrwa już długo.


Czy Christian i Elyssandra będą szczęśliwą parą?
Czy Justin wytrzyma czas choroby swojej żony i skutki uboczne jej leczenia?
Czy po wszystkim Amelia i Justin będą jeszcze mogli mieć dzieci?
Elysandra

15.02.2015

Rozdział IX

* Przeczytaj notkę pod rozdziałem *

~ Amelia ~

Rano obudziłam się z potwornym bólem brzucha. Wiedziałam, że to nie wróży dobrze, ale musiałam odwiedzić swojego męża w szpitalu. Nagle usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Założyłam na siebie fioletowy atłasowy szlafrok i poszłam otworzyć drzwi.
Z każdą chwilą pukanie stawało się coraz głośniejsze. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam za nimi Scotta i jedną z tancerek Justina, z którą od samego początku miałam problemy.
- Możemy wejść? - Spytał wściekły Braun.
Przepuściłam ich w drzwiach i weszliśmy do środka. Zaprowadziłam ich do salonu. Moi goście usiedli na kanapie a ja na fotelu stojącym po drugiej stronie stolika na kawę.
- Przepraszam Was za ten bałagan, ale nie miałam czasu posprzątać wczoraj a teraz to chwilę przed waszym przyjściem wstałam z łóżka. - Powiedziałam przecierając zmęczone oczy.
- Spoko Amy rozumiem, że masz inne zmartwienia teraz na głowie. Właśnie Pattie dzwoniła, że jest w drodze do hotelu, Kenny po nią wyjechał na lotnisko. Wiesz, co z Justinem? - Spytał menadżer mojego męża.
- Wczoraj zrobili mu operacje. Wyciągnęli kule z jego organizmu. Na szczęście nie miał żadnych uszkodzeń wewnętrznych, ale stracił dużo krwi. Najbliższe godziny miały być dla niego decydujące, dlatego od razu po przyjeździe Pattie chcę jechać do szpitala. Może dowiem się czegoś więcej. - Powiedziałam patrząc w stronę Scootera.
- Amy jest coś o czym musisz wiedzieć. Salemah ma Ci coś do powiedzenia. - Powiedział patrząc na nią wzrokiem, który mroził krew w żyłach.
Dziewczyna zmierzyła mnie spojrzeniem. Spojrzała na mnie z wyższością i uśmiechnęła się z fałszywą sympatią.
- Ta kula miała trafić w Ciebie, ale chybiła. - Powiedziała nie przejmując się w ogóle, tym co się wczoraj wydarzyło.
- Jesteś chora psychicznie. Przez Ciebie niewinny człowiek teraz walczy o życie! - Zaczęłam krzyczeć.
W moich oczach momentalnie zebrały się łzy, które nie wiadomo kiedy zaczęły płynąć po moich policzkach strumieniami.
- Scott sorry, ale nie rozumiem, po co nią dzisiaj do mnie przyprowadziłeś. - Wtedy znów rozległo się pukanie do drzwi, a ja wiedziała, że to na pewno moja teściowa. - Możecie już wyjść? A jeśli to Pattie każ jej wejść do środka. - Powiedziałam chowając twarz w dłonie.
Usłyszałam kroki w stronę drzwi wejściowych, a po chwili dobrze znany mi głos mojej teściowej, która szybko znalazła się przy mnie.
- Kochanie wszystko w porządku? - Spytała łagodnie.
- Pattie nic nie jest dobrze. Justin leży w szpitalu i walczy o życie. Ja jestem w ciąży i nie wiadomo, czy moje dziecko będzie miało okazję poznać swojego tatę. Teraz jeszcze się dowiedziałam, że zamach na Justina zaplanowała Salemah. Rozumiesz? Ta kula była przeznaczona dla mnie. To ja miałam być zamiast Justina. - Mówiłam przez łzy.
- Amy nie martw się. Justin wyzdrowieje i będziecie razem wychowywać mojego wnuka. - Powiedziała kobieta mocno mnie przytulając do siebie.
- Dasz mi chwilę? Ubiorę się i zmyję ślady płaczu. Zabiorę jakieś ubrania dla Justina, gdyby się obudził i pojedziemy z Kenny do szpitala.
Moja teściowa od razu mnie puściła, a ja poszłam do łazienki zabierając ze sobą po drodze czyste ubrania z torby.
Wzięłam ciepły prysznic. Gdy wytarłam swoje ciało białym puszystym ręcznikiem stanęłam przed lustrem i zaczęłam suszyć swoje ciemne długie włosy. Tego dnia ubrałam białą tunikę na krótki rękaw, czarne pocięte legginsy oraz czarne szpilki ze złotymi i srebrnymi koralikami na całym przodzie stopy. Założyłam ciemne okulary przeciwsłoneczne po bokach wykładane cekinami. Wróciłam do sypialni i ubrałam szeroki złoty naszyjnik stworzony z połączenia kilku innych łańcuszków z małą zawieszka w kształcie serduszka z napisem Love this. Na nadgarstku zawiesiłam czarny zegarek. Narzuciłam na siebie czarną ramoneskę. Do dużej siwej torebki włożyłam ubrania dla Justina oraz jego ulubione słodycze.
- Jestem gotowa możemy iść? - Spytałam zaglądając do salonu, gdzie czekała na mnie moja teściowa.
Pattie wstała z kanapy i razem wyszłyśmy z mojego apartamentu. Zamknęłam pokój na klucz. Na dole Kenny na nas czekał przed swoim ciemnym vanem. Mężczyzna otworzył przed nami tylne drzwi, którymi wraz z mamą mojego męża weszłyśmy do środka.
Cały szpital był otoczony przez fanki Justina, które widok mój i Pattie zaczęły się do nas zbliżać. Nagle zza rogu wyszli paparazzi, którzy zaczęli wszystko fotografować i przepychać się w naszą stronę, aby zadać nam kilka pytań.
Co dokładnie wydarzyło się podczas koncertu? Czy już wiadomo, co z Justinem? Sądzicie, że Bieber przeżyje? Wiecie już kto chciał zabić Justina? - Pytali jeden przez drugiego.
Nie chciałam odpowiadać na żadne z ich pytań, a widząc zachowanie swojej teściowej wiedziałam, że ma takie same poglądy, jak ja na ten temat. Dopóki się nie dowiemy, czy mój mąż będzie żył żadna z nas nic nie powie na ten temat.
Gdy weszłyśmy do budynku od razu poszłyśmy porozmawiać z  doktorem Smithem, który prowadził "chorobę" mojego męża.
- Jedna z pań nazywa się Amelia? - Spytał lekarz.
- Tak, ja jestem Amelia, ale nie rozumiem, co to ma do rzeczy? - Odparłam nic nie rozumiejąc.
- Pacjent się rano obudził i ciągle o panią pyta. - Odpowiedział doktor.
Nie wierzyłam własnym uszom. Mój mąż żyje i w końcu się obudził. Lekarz zaprowadził nas pod pokój, gdzie dziś rano przenieśli mojego księcia z bajki.
- Tylko proszę niech panie po kolei do niego wchodzą. Pacjent jest jeszcze słaby po wczorajszych zdarzeniach. - Powiedział doktor przed drzwiami i zostawił nas same.
- Amy idź pierwsza do niego, bo macie chyba sobie dużo do powiedzenia. - Powiedziała moja teściowa i mocno przytuliła mnie do siebie. - Ja tutaj poczekam i później do niego pójdę. - Odparła Pattie siadając na krześle przed salą.
- Dziękuję. - Powiedziałam i musnęłam ustami policzek swojej teściowej.
Ruszyłam w stronę drzwi, za którymi leżał mój mąż. Powoli otworzyłam drzwi i ujrzałam, jak Justin podnosi się na łóżku, więc szybko do niego podbiegłam.
- Nawet nie próbuj się podnosić. - Wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
Docisnęłam jego barki do łóżka i złożyłam długi, czuły pocałunek na jego spierzchniętych ustach. Gdy odsunęłam się od swojego męża spojrzałam w jego stronę i przeczesałam dłonią jego włosy.
- Podobno od rana się o mnie wypytujesz lekarzy. - Powiedziałam muskając opuszkami palców policzek swojego męża.
Bieber szeroko uśmiechnął się do mnie i przyciągnął do siebie i mocno objął moje ciało.
- Podczas koncertu mi powiedziałaś, że musimy porozmawiać. Chyba nie chcesz mnie zostawić, prawda? - Powiedział smutny.
Odsunęłam się od niego delikatnie i czule się uśmiechnęłam do swojego męża. Chwyciłam dłoń Justina, którą przyłożyłam do swojego brzucha. Nic nie musiałam mówić, aby Bieber zrozumiał, co się stało.
- Naprawdę będę tatą? - Spytał podekscytowany.
- Tak, wczoraj przed koncertem zrobiłam test, który wyszedł pozytywnie, ale nie miałam okazji Ci tego wcześniej powiedzieć. - Odparłam i nachyliłam się nad nim muskając delikatnie usta swojego męża. - Kocie, jak się czujesz? - Spytałam siadając na krześle przy łóżku Biebera i splotłam nasze palce razem.
- Wszystko mnie boli, ale jest lepiej słońce. Tym bardziej po takiej cudownej wiadomości, że w końcu zostanę tatą. - Powiedział przykładając swoją dłoń do mojego brzucha.
- Kochanie przyjdę do Ciebie później. Pattie czeka na korytarzu, a ja w tym czasie pójdę do sklepu tylko powiedz mi, co byś chciał. - Powiedziałam wstając z krzesła, ale zakręciło mi się w głowie.
- Księżniczko ja ze sklepu chcę Ciebie, Ciebie i Ciebie. - Powiedział pogodnie, ale widząc, jak się podtrzymuję krzesła stał się całkiem poważny. - Maleńka wszystko dobrze? - Spytał zatroskany.
- Tak kotuś. Nie martw się tylko trochę w głowie mi się zakręciło. - Powiedziałam zatajając przed nim jeszcze inne dolegliwości. - Pójdę na dwór się przewietrzyć i za chwilę będzie lepiej.
Jednak nie doszłam nawet do drzwi. Nagle zrobiło mi się strasznie gorąco, coraz ciężej było mi oddychać. Świat stawał się coraz ciemniejszy. W końcu nie dochodziły do mnie już żadne żadne bodźce z zewnątrz. Otaczała mnie tylko ciemność.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej tak więc jestem już z kolejnym rozdziałem. Wiem, że dawno żadnego nie było, ale ciężko jest podzielić szkołę z pisaniem kilku blogów na raz, dlatego mam dla Was kilka spraw organizacyjnych dzisiaj:
1. Ruszyła zakładka "Informowani", jeśli chcesz być na bieżąco informowany/informowana o nowych rozdziałach zajrzyj do tej właśnie zakładki.
2. Dzisiaj rusza też zakładka "Wasze Blogi", jeśli prowadzisz swojego bloga i chcesz się nim pochwalić zrób to właśnie w tej zakładce.
3. Jak już wcześniej wspominałam prowadzę kilka blogów i musiałam wprowadzić pewną hierarchię, aby się wyrobić z pisaniem wszystkich postów, dlatego rozdziały będą pojawiać się co tydzień w niedzielę.

Co stało się Amelii?
Czy Amelia się obudzi?
Czy Amelia naprawdę jest w ciąży?
Jak Justin zareaguje na wieści od lekarza?

27.12.2014

Rozdział VI

Rozdział +18

~ Amelia ~

         Po tańcu z dziadkiem mojego męża przyszedł czas na krojenie tortu weselnego. Stworzonego przez najwybitniejszego cukiernika w Stanach Bartola "Buddy'ego" Valastro. Razem z Justinem ukroiliśmy pierwszy kawałek tortu, którym jak w tradycji ślubnej przystało podzieliliśmy nawzajem się karmiąc.
         Następnie obsługa domu weselnego pokroiła resztę ciasta i rozdała naszym gościom.
         - Moja najwspanialsza księżniczka pod słońcem jest już w końcu moją żoną. Nie mogę w to uwierzyć. – Wymruczał mi do ucha.
         Gdy DJ znów miał włączyć muzykę zobaczyłam, jak mój brat niesie na środek parkietu krzesło. Później podszedł do mnie i zaprowadził mnie na przygotowane miejsce. DJ zapowiedział występ Justina i jego przyjaciół, którzy zatańczyli swój układ.
         Z każdym dniem utrzymuję się w przekonaniu, że związałam się z wariatem, ale za te jego różne nie raz głupie pomysły tak bardzo go kocham.
         Po swoim zakończonym show podszedł do mnie i złożył namiętny pocałunek na moich ustach.
         Wszyscy wróciliśmy do zabawy. Niestety przy takiej ilości gości na naszym weselu mieliśmy z Justinem strasznie mało czasu dla siebie.
         Byłam w szoku, gdy w pewnym momencie Chaz podszedł do DJ’ a i wziął od niego mikrofon. Później poprosił Cait do siebie i zaczął swój monolog.
         − Caitlin Veronica Beadles wiesz, że odkąd Ciebie poznałem stałaś się całym moim światem. Jesteś dla mnie najważniejsza i chcę żebyś zawsze była szczęśliwa. – W tym momencie uklęknął przed moją siostrą i wyciągnął małe czerwone pudełeczko z pierścionkiem. – Cait, czy zgodzisz się zostać moją żoną? – Spytał z nadzieją w głosie.
         Zobaczyłam, jak moja starsza siostra zaczyna płakać. W odpowiedzi skinęła tylko głową, a Somers założył jej pierścionek na rękę i wpił się w jej usta. Wszyscy zaczęli klaskać, a ja się mocno przytuliłam do swojego męża.
         Dwie godziny później skończyła się nasza impreza weselna. Byłam już taka zmęczona, że po wejściu do limuzyny oparłam swoją głowę na ramieniu Justina.
         Chwilę później dojechaliśmy do hotelu, w którym mieliśmy się zatrzymać na noc poślubną. Justin odebrał nasz klucz od pokoju i skierowaliśmy się w wyznaczonym kierunku. Gdy Justin otworzył drzwi wziął mnie na ręce i przeniósł mnie przez próg. Zamknął drzwi kopnięciem i skierował się do naszej sypialni. I położył mnie na łóżku.
         Chwilę później sam leżał obok mnie. Wyciągnął z kieszeni swojego I’Phone i zrobił nam zdjęcie, które od razu dodał na Shots i Instagrama z podpisem: „Najpiękniejszy dzień w moim życiu spędzony z Panią Bieber.”
         Chwilę później mój mąż zaczął mnie namiętnie całować, a ja natychmiast się od niego odsunęłam.
         − Nie tak szybko kocie. Najpierw idę do łazienki zmyć z siebie tą masę makijażu i się przebrać. A Tobie radzę iść do drugiej łazienki. – Powiedziałam pochylając się nad nim i całując jego policzek.
         − Zgoda. Pomóc Ci z tą sukienką? – Spytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
         W odpowiedzi szeroko się uśmiechnęłam i wstałam z łóżka. Bieber zrobił to samo i udał się za mną do łazienki. Zabrałam wcześniej torbę przygotowaną przez moją starszą siostrę, którą przygotowała specjalnie na moją noc poślubną. W łazience Justin pomógł mi powyciągać wszystkie wsuwki z włosów i rozpiął zamek mojej sukni ślubnej całując przy tym moje ramiona i szyję.
         − Gotowe księżniczko. – Wymruczał mi nad uchem całując zagłębienie mojej szyi.
         − Dobra kocie a teraz marsz do drugiej łazienki, a ja tutaj zostaję sama. – Powiedziałam muskając jego usta.
         Gdy Bieber wyszedł zamknęłam się na klucz i zajęłam się zmywaniem makijażu. Później wzięłam prysznic, owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć włosy. Gdy moje długie ciemnobrązowe włosy były już suche zajrzałam do torby przygotowanej przez Caitlin i Selenę. To co zobaczyłam mnie przeraziło. Ale cóż nie miałam innego wyjścia i założyłam naszykowany przez nie komplet:
         Gdy weszłam do sypialni Justin leżał w sypialni w samych bokserkach. Mój szlafrok zaczął zsuwać się z lewego ramienia. Justin od razu się podniósł do pozycji siedzącej i szeroko się uśmiechnął.
         Bieber natychmiast znalazł się przy mnie i zaczął mnie namiętnie całować powoli zbliżając się w stronę wielkiego łóżka.
         − Kochanie nie sądziłem, że zobaczę Cię w czymś takim. – Wymruczał mi do ucha, a jego głos przepełniony był pożądaniem. – Jesteś taka seksowna. – Wtedy położył mnie na łóżku a sam usadowił się nade mną i zaczął całować zagłębienie mojej szyi.
         − Za ten strój to chyba musisz podziękować Selenie i mojej siostrze, bo to one mnie pakowały na dzisiejszą noc, a ja nawet nie wiedziałam, co one wkładają do mojej torby. Zresztą dobrze wiesz, że ja sama z siebie nigdy bym czegoś takiego nie założyła. – Zaśmiałam się, gdy palcem przejechał po moim podbrzuszu, bo zawsze mnie to łaskotało.
         − Masz rację mam wielki dług u dziewczyn. – Powiedział pogodnie i wpił się w moje usta.
         Wtedy zaczął powoli ściągać ze mnie kolejne części mojej garderoby, które rzucił obok łóżka. Justin całował każdą część mojego ciała, a ja w pełni oddałam się jego pieszczotom. Moje dłonie ciągle błądziły po jego torsie i plecach.
         Powoli zaczęłam ściągać jego bokserki, które rzuciłam poza łóżko obok moich ubrań. Jerry stał już na baczność i czekał na dalszą zabawę. Justin spojrzał na mnie proszącym wzrokiem, a ja w odpowiedzi zarzuciłam mu dłonie na szyję i przyciągnęłam go do siebie wpijając się w jego usta.
         Chwilę później poczułam, jak Justin delikatnie i powoli wchodzi we mnie. Ani na chwilę Bieber nie przerwał naszego pocałunku. Z początku jego ruchy były delikatne i powolne, jednak z każdą chwilą stawał się coraz bardziej drapieżny. Zaczęłam drapać jego plecy, ale go to bardziej nakręcało.
         W niedługim czasie oboje doszliśmy w tym samym momencie. Gdy Justin wychodził ze mnie wpił się w moje usta, po czym położył się obok mnie i przykrył nas kołdrą. Od razu wtuliłam się w ciało swojego męża.
         − Dziękuję skarbie. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu zakończony równie pięknie. Mam nadzieję, że niebawem zostanę tatusiem. – Powiedział kładąc swoją rękę na moim brzuchu.
         − Kocie dla mnie ten dzień był równie piękny. Też chcę mieć już z Tobą dzidziusia, dlatego mam nadzieję, że dzisiaj nam się udało, a jak nie to będziemy próbować do skutku. – Powiedziałam kładąc swoją głowę na jego klatce piersiowej.
         − Shawty idziemy spać. Dobranoc aniele. – Powiedział Justin mocno mnie obejmując.
         − Dobranoc kocie. – Powiedziałam układając wygodnie głowę na jego torsie.
         Wsłuchując się w rytm jego serca momentalnie zasnęłam. Rano obudziło mnie pukanie do drzwi. Justin jeszcze spał, więc delikatnie wyswobodziłam się z jego uścisku. Założyłam na siebie mój wczorajszy strój, który miałam zaraz po kąpieli i szczelnie owinęłam się szlafrokiem.
         Otworzyłam drzwi i zobaczyłam obsługę hotelową z wózkiem ze śniadaniem.
         − Śniadanie zamówione dla państwa Bieber. – Powiedziała dziewczyna mniej więcej w moim wieku.
         W tym samym momencie ze sypialni wyszedł Bieber. Miał na sobie ciemne bokserki od Calvina Kleina oraz czarne spodnie, które założył bardzo nisko.
         Justin podszedł do mnie i mocno mnie przytulił od tyłu. Dziewczyna na jego widok stanęła, jak wryta, ale szybko się otrzęsła.
         − Przyniosłam dla Państwa śniadanie. – Mój mąż łagodnie się uśmiechnął i przepuścił dziewczynę, aby mogła przejechać wózkiem w głąb naszego pokoju.
         Mój ukochany w tym momencie wpił się w moje usta z czułym pocałunkiem na przywitanie.
         Dziewczyna wyszła z naszego pokoju, a my zajęliśmy się spożywaniem posiłku. Później postanowiliśmy się ubrać.
         Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i ubrałam:

         Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam Justina siedzącego na kanapie z telefonem w ręku. Miał na sobie:

         − Co robisz? – Spytałam przytulając się do swojego męża.
         − Oglądam powiadomienia. Jest dużo komentarzy dotyczących naszego wczorajszego zdjęcia. – Powiedział z uśmiechem i objął mnie zarzucając mi rękę na moje ramiona.
         Chwilę później zebraliśmy swoje rzeczy. Justin wymeldował nas z hotelu i uregulował rachunek, po czym wyszliśmy z budynku. Wsiedliśmy do limuzyny i ruszyliśmy do naszego domu.
Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy Justin i Amelia pojadą w podróż poślubną?
Jak rozpocznie się ich wspólna trasa koncertowa?
Kto zagra, jako support Justina podczas całej trasy?
Kto odwiedzi młodych Państwa Bieber przed wyjazdem?
A może to oni kogoś odwiedzą?

Czy związek Cait i Chaza ma szansę na przetrwanie?

7.10.2014

Rozdział 40


Rozdział +18
Czytasz na własną odpowiedzialność

~ Justin ~

         Po dotarciu na wyspę Bora Bora dowiedziałem się, że wszystko zostało starannie przygotowane na moje zaręczyny.
         Modliłem się w duchu, aby moja księżniczka nabrała ochoty na spacer po plaży.
         Chciałem mieć to, jak najszybciej za sobą. Miałem nadzieję, że moja ukochana zgodzi się przyjąć moją propozycję, bo nie wyobrażam sobie życia znów bez niej u mojego boku.
         Kocham nią i nie mogę pozwolić jej znów tak łatwo odejść. Postanowiłem porozmawiać ze swoją królewną. Wszedłem do naszej sypialni i usiadłem obok mojej księżniczki, po czym położyłem się tuż przy niej.
         Wtedy cała moja pewność siebie nagle uleciała ze mnie. Przygryzłem nerwowo swoją dolną wargę. Nie wiedziałem, od czego miałem zacząć. Wtedy wpadłem na genialny pomysł.
         - Kochanie przebierzesz się w coś zwiewniejszego? Chciałbym Cię zabrać na spacer po plaży. – Poprosiłem robiąc słodkie oczy kota ze Shreka.
         Moja dziewczyna się zaśmiała po nosem, po czym nachyliła się nade mną i musnęła moje usta przygryzając delikatnie na koniec moją dolną wargę.
         Nie ukrywam bardzo mi się to podobało i chciałem jeszcze więcej, ale na moje nieszczęście dziewczyna się ode mnie oderwała.
         Uświadomiłem sobie, że jeśli chcę nią jeszcze dziś poprosić o rękę muszę zacząć szykować jakiś sprytny plan. Moja królewna wstała z łóżka i dała się w stronę swojej torby z bagażem.
         - Zgoda tylko daj mi chwilę. Zaraz wracam. – Powiedziała z kokieteryjnym uśmiechem na twarzy.
         Uśmiechnąłem się sam do siebie. Mam nadzieję, że moje szanse na poślubienie tej pięknej i wspaniałej dziewczyny są całkiem spore, bo chcę jej uśmiech widzieć każdego dnia na jej twarzy i wiedzieć, że to ja go powoduję.
         Wstałem z łóżka i ruszyłem do swojego bagażu. Z dna torby wyciągnąłem małe czerwone pudełeczko w kształcie serca. Otworzyłem pudełko i uśmiechnąłem się sam do siebie. Jeszcze chwila a pierścionek znajdzie się w posiadaniu mojej pięknej Amelii oczywiście pod warunkiem, że dziewczyna przyjmie moją propozycję.
         Schowałem pudełeczko do wewnętrznej kieszeni marynarki, którą narzuciłem na siebie.
         Kilka minut później moja narzeczona wyszła z łazienki. Wyglądała tak pięknie, że zaparło mi dech w piersiach i na chwilę odebrało mi mowę.
         Założyła na siebie piękną fioletową sukienkę z koronkowymi szerokimi ramiączkami, obcisłą w tułowiu rozszerzającą się ku dołowi, która sięgała połowy uda. Do tego założyła wysokie błyszczące srebrne szpilki z ćwiekami, srebrne kolczyki z motywem skrzydeł anioła. Włosy zostawiła rozpuszczone. Podeszła do swojej torby i wyciągnęła z niej srebrną kopertówkę, do której włożyła klucze od naszego domku oraz swój telefon.
         Gdy widziałem, że skończyła swoje przygotowania podszedłem do niej i złapałem jej drobną dłoń. Miałem nadzieję, że pierścionek będzie pasował, ponieważ zwiedziłem wielu jubilerów, ale żaden nie miał odpowiedniego pierścionka na drobne dłonie mojej księżniczki. W końcu zdecydowałem się wykonać ten pierścionek na zamówienie, ale nie miałem pewności, że będzie się jej podobał, a tym bardziej czy będzie na nią pasował.
         Bałem się… Cholernie się bałem, że ta słodka i niewinna dziewczyna mnie odtrąci po moich zaręczynach.
         Szliśmy po plaży, ale wiedziałem, że mojej księżniczce niewygodnie się idzie w piasku na tych szpilkach. Już chciałem nią wziąć na ręce, kiedy ta się skrzywiła i zatrzymała w miejscu. Myślałem, że może kostkę skręciła, ale dziewczyna postanowiła mnie zaskoczyć jeszcze bardziej.
         Zdjęła swoje srebrne buty i trzymając je za obcasy w ręku podeszła do mnie z szerokim uśmiechem na twarzy i drugą dłoń położyła na moich plecach. Szybko odpowiedziałem na jej gest i położyłem swoją rękę na jej krzyżu, lecz moja ręka momentalnie zaczęła się obsuwać w dół.
         Oboje zaczęliśmy się śmiać, bo wiedzieliśmy, że jej pupa działa na mnie, jak magnes.
         - Kochanie, ale wiesz, że mogłem Cię nieść? – Spytałem pogodnym tonem.
         Amelia skinęła głową, lecz w tym samym momencie doszliśmy do specjalnie przygotowanego dla nas miejsca. Mianowice było to narysowane na piasku wielkie serce wyłożone dookoła świeczkami. W środku znajdował się stolik, co wyglądało mniej więcej tak:

         Wprowadziłem dziewczynę do środka serca, po czym usiedliśmy na krzesłach.

~ Amelia ~

         Gdy Justin chciał mnie wprowadzić do wielkiego serca narysowanego na piasku na plaży zaczęłam protestować.
         W końcu ktoś zorganizował tutaj dla siebie takie romantyczne miejsce, a Justin chciał to wykorzystać.
         - Justin za chwilę pewnie przyjdzie pomysłodawca tego dzieła, a Ty chcesz tutaj wejść. Chodź się przejść po plaży. – Zaczęłam marudzić, na co chłopak tylko zaśmiał się pod nosem.
         - Kochanie ja zorganizowałem to wszystko jeszcze przed naszym wylotem z domu twojej cioci. Zadzwoniłem w parę miejsc i oto udało mi się zorganizować romantyczną kolację na plaży dla mojej najwspanialszej księżniczki. – Wymruczał mi Justin do ucha stojąc za mną i obejmując mnie w pasie.
         Wtedy mu się poddałam i wprowadził mnie do wielkiego serca. Po chwili przyszedł kelner ze znajdującej nieopodal restauracji hotelowej i nalał nam kieliszków schłodzonego białego wina.
         Niedługo później przyszedł z tacą pełną jedzenia, którą położył przede mną i Justinem. Mój chłopak zachęcał mnie do jedzenia, bo wiedział, że ostatnio muszę być do tego zmuszana, ponieważ nie miałam w ogóle apetytu.
         Po kilkudziesięciu minutach przyszedł czas na deser. Jednak Justin wstał ze swojego krzesła i oznajmił, że idzie do łazienki. Dopiero teraz zauważyłem, że kilkanaście metrów dalej był hotelowa restauracja, która obsługiwała nasz stolik na zewnątrz.
         Dziesięć minut później mój ukochany przyszedł do mnie trzymając coś za plecami. Nie miałam pojęcia, co on wymyślił, dlatego zaczęłam się trochę bać.
         Justin podszedł do mnie i podał wielki bukiet czerwonych róż, po czym kucnął przede mną i wpatrywał się we mnie, jak w obraz. Złapał moją dłoń i przyłoży nią do swojego policzka zamykając przy tym oczy.
         Wtedy przyszedł kelner i na stole postawił tacę z deserem, który był przykryty srebrną kopułą.
         Mój książę wstał i otworzył tacę. Były na niej śmietankowe babeczki w czerwonych foremkach ozdobione różowymi serduszkami, jednak jedna była inna. Justin podał mi śmietankową babeczkę z czerwoną cukrową wstążką z napisem z białej czekolady Will you Marry me?
         Nie mogłam w to uwierzyć, czy to działo się naprawdę? Czy to wszystko miało oznaczać, że Justin chce mi się oświadczyć?
         Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Chłopak zaraz po wręczeniu mi babeczki klęknął przede mną na jedno kolano i wyciągnął z niego małe czerwone pudełeczko w kształcie serca. Czułam, jak do moich oczu napływają strumienie łez.
         Kurwa Amy nie rycz. Bądź silna. Mówiłam sobie w duchu. Spojrzałam na bruneta, który nieśmiało podniósł na mnie swój wzrok.
         - Amelio Monico Martino Beadles uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi i zostaniesz moją żoną? – Usłyszałam głos pewnego siebie Justina.
         Bieber otworzył małe czerwone pudełeczko w kształcie serca a moim oczom ukazał się piękny pierścionek z białego złota wysadzany diamentami:

         Z moich oczu zaczęły płynąć strumienie łez. Nie spodziewałam się po nim takiego gestu, jednak bardzo chciałam zostać jego żoną.
         W odpowiedzi skinęłam głową, a chłopak wsunął mi na palec piękny pierścionek. Zaczęłam płakać jeszcze bardziej.
         Chłopak wstał i mocno przytulił mnie do siebie powodując, że ja również zostałam powołana do pozycji stojącej.
         Wtuliłam się w jego tors i płakałam. Po chwili gdy się od niego odsunęłam miał wilgotną plamę na bluzce od potoku moich łez. Bieber ujął moją twarz w swoje dłonie i delikatnie ścierał z nich opuszkami swoich palców moje łzy, po czym zachłannie wpił się w moje usta.
         Gdy po kilku minutach odsunął się ode mnie uśmiechnął się do mnie łagodnie i wziął moją rękę patrząc na pierścionek, który kilka chwil wcześniej na niej umieścił.
         - Jest piękny. – Wyszeptałam w jego stronę mocniej przytulając swojego narzeczonego.
         To było bardzo dziwne. Chłopak w ciągu dosłownie kilku chwil przerodził się w narzeczonego, a być może za niedługo nawet w męża. Czy to nie jest dziwne, że to wszystko dzieje się tak szybko?
         - Bałem się, że może być za duży, ale widzę, że pasuje idealnie. – Powiedział pogodnie się do mnie uśmiechając.
         Kilkanaście minut później wróciliśmy do naszego domku. Założyłam z powrotem obcasy, w których bardzo niewygodnie chodziło się po plaży, ponieważ szpilki zatapiały się w piasku. Mój narzeczony widząc, jak nieudolnie próbuję iść w piasku wziął mnie na ręce i zaniósł do naszego domku.
         Gdy tylko zamknął za nami drzwi kopnięciem ruszył do sypialni. Położył mnie na łóżku, a sam położył się na mnie.
         Zaczął składać namiętnie pocałunki na moich ustach, później przeturlał się tak, że teraz to ja siedziałam na nim. Chłopak powoli zaczął rozpinać moją sukienkę i zsuwać z niej ramiączka wpijając się w moją szyję.
         Po chwili zatrzymał się w jednym miejscu mojej szyi na dłużej i zaczął ssać te miejsce. Wiedziałam, że teraz na bank zostanie mi pamiątka na bardzo długo.
         Usiadłam na Justina koledze Jerrym, któremu robiło się coraz mniej miejsca w spodniach. Justin pozbywał się kolejnych części mojej garderoby, aż zostałam w samych majtkach. Teraz to ja zabrałam się za jego ubrania. Pozbawiłam do bluzki i od razu przejechałam swoimi długimi paznokciami po jego boskiej klacie, na co chłopak wydał z siebie cichy jęk podniecenia.
         Uśmiechnęłam się do siebie i zabrałam się jego spodnie zostawiając go w samych bokserkach. Chłopak położył mnie na plecach i ściągnął ze mnie moje majtki.

~ Justin ~

         Przerzuciłem swoją księżniczkę pod siebie i wpiłem namiętnie w jej usta. Mój kolega wbijał się w jej udo, na co ona naprowadziła jęknęła mi w usta dając znak, abym w nią wszedł. Chciałem sięgnąć do torby po prezerwatywy, ale dziewczyna mnie powstrzymała.
         - Justin nie chcę się zabezpieczać. Będzie dziecko to trudno przeżyjemy to jakoś. Bo ja od nowego roku szkolnego i tak będę miała prywatne nauczanie. – Wypaliła moja dziewczyna. Chyba nie przemyślała swoich słów, bo walnęła się z otwartej dłoni w czoło, gdy skończyła mówić.
         Spojrzałem na nią z podniesioną w górę brwią. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie i kazała kontynuować przerwane zajęcie tłumacząc, że powie mi wszystko później.
         Posłuchałem się mojej narzeczonej i tego dnia nie założyłem prezerwatywy. Kochaliśmy prawie całą noc i zawsze dochodziłem w niej. To było piękne. Sex bez zabezpieczeń o wiele bardziej mi się podobał i mojej Amelii chyba też.
         Gdy skończyliśmy się kochać opadłem bez sił obok swojej narzeczonej ciężko dysząc.
         Wtedy dziewczyna zaczęła mi opowiadać o tym, jak przed nagrywaniem teledysku rozmawiała z moim menadżerem i ustalili, że Amy pojedzie ze mną w trasę i będzie jedną z moich tancerek a moja dawna nauczycielka pomoże jej nadrobić zaległości w szkole, aby mogła napisać maturę, jednak chcieli, żeby to była dla mnie niespodzianka, ale moja księżniczka się wygadała i dobrze, bo teraz wiem, że mogę się postarać o dzidziusia, a gdy tak się stanie moja księżniczka nie zatańczy w zespole tylko pojedzie ze mną w trasę, bo nie chcę, aby ktoś inny obserwował jej kocie ruchy w tańcu. Tylko ja mam do tego prawo. A dzidziusia chcę z nią mieć jak najszybciej.

Koniec części I
Po przeczytaniu skomentuj

Tak więc oto i jest rozdział kończący pierwszą część.
Nie wiem kiedy pojawi się druga część, ale postaram się coś napisać w najbliższym czasie.
Mam nadzieję, że druga część również przypadnie wam do gustu.
A o to zagadnienia na jakie postaram się odpowiedzieć w następnej części:

Czy Justin i Amelia wezmą ślub?
Czy Amelia będzie tańczyć w zespole Justina?
Czy Amelia zajdzie w ciążę z Justinem?
Co stanie się, że miłość Amy i Justina zostanie zagrożony?
Jak oboje poradzą sobie w tym czasie?

Oraz na wiele innych pytań odpowiem w następnej części, która pojawi się już niebawem na tym blogu.

Życzę miłego czytania :)